W sumie to tyle. Możecie się rozejść.

Tych co trzeba przekonywać, zapraszam poniżej. Ci z was na których zaufanie zapracowałem, nie marnujcie czasu, zróbcie użytek z nadchodzącego weekendu i przekonajcie się jak wygląda potencjalna gra roku.
W sumie to tyle. Możecie się rozejść.

Tych co trzeba przekonywać, zapraszam poniżej. Ci z was na których zaufanie zapracowałem, nie marnujcie czasu, zróbcie użytek z nadchodzącego weekendu i przekonajcie się jak wygląda potencjalna gra roku.
Stało się to szybciej niż myślałem, ale kiedy trafiłem na tekst zatytułowany „AI albo śmierć” i go przeczytałem, to pozostało jedno.

Zdecydowana i jednoznaczna polemika, bo piszący zapomniał wyraźnie czym są, albo powinny być, gry. Nie wie też jak działa to, co dziś nazywamy „AI” i jaka praca się wiąże z jego użyciem.
Czekałem miesiącami jaką grę ogłosi studio RGG. Doczekałem się. Było warto. Na co czekałem i czemu było warto, poniżej.

*Like A Dragon: Pirate Yakuza in Hawaii to nie jest najbardziej przyjemny tytuł do wymawiania. ALE JAKIE TO BĘDZIE DOBRE.
**niestety, żyjemy w czasach gdzie SEO jest potężniejsze od memiczności, więc jak ktoś ma zobaczyć ten wpis, to muszę podać normalny tytuł chociaż kilka razy.
Uwierzycie, że niedawno Pokemon Emerald obchodziło 20ste urodziny? Ja nagle poczułem się tak stary, że rozmyślam badania kontrolne.
Inni zamiast tego się zebrali i postanowili uhonorować grę w swój własny, trochę szalony, sposób.

Osoby, które lubią Pokemony i fanowską twórczość, serdecznie zapraszam, bo pomysł bardzo ciekawy!
Przy czym pragnę uprzedzić, że niekoniecznie ładny.
Znacie to uczucie, kiedy czekaliście na informację o jakiejś grze, a okazuje się nią gra mobilna? Prawdopodobnie reskin gry jakich tysiące są już na Play Store?

Ja poznałem, tak dokładnie to 09.09.2024 i postanowiłem się podzielić moją traumą.
Dawno temu, w czasie kiedy byłem (bardziej) piękny i młody, ogrywałem taktyczną grę turową Rise Eterna. Po latach wspominam ją dość dobrze.

Na tyle dobrze, że pod wpływem zagrania w jej bardzo odmienny prequel mam ochotę do niej wrócić i zagrać w nią ponownie.
Czy to dobrze?
Czy sam prequel zasłużył sobie na podobne uznanie?
No i czy przedstawiciel gatunku popularnego za czasów gier flashowych ma dziś rację bytu?
Wybaczcie żarty słowne, ale inaczej nie potrafię. Nie potrafię też powstrzymać chęci podzielenia się tego na jak przyjemnym koncercie byłem.

Ale myślę, że jeżeli przeczytacie to nie pożałujecie, tak samo jak ja nie pożałowałem tych 90* złotych.
Ci, którzy mnie znają osobiście wiedzą, jak bardzo oczy mi się świecą w trakcie tworzenia tego wpisu. Zwłaszcza, że to nie jest jeden z tych wpisów o inicjatywie jakiegoś artysty, który pewnie otrzymałby już pakiet pozwów od przedstawicieli Nintendo. Albo, co gorsza, jakiegoś typa, co wpisał tylko kilka zdań do generatora „AI”.

Mowa bowiem o oficjalnej współpracy między obiema markami, pod nazwą Project Voltage. Bardzo udanej i owocnej współpracy.
Przyznam się do czegoś strasznego – spędzam na Facebooku za dużo czasu. Ale się opłaciło, bo tylko dzięki reklamie tam dowiedziałem się o Soul Reaver: The Dead Shall Rise. Bo tak właśnie ten komiks będzie się nazywał.

Bo dla kogoś, kto jak ja, czeka na cokolwiek związanego z serią Legacy of Kain, ten komiks może znaczyć dużo więcej.