Ten tydzień był na tyle powalony, że niewiele udało mi się pograć po godzinach. Byłem za bardzo zmęczony pracą :X

Jakby ktoś nie wierzył, że faktycznie się wymęczyłem, to uwierzy, jak przeczyta, jaką manianę odstawiłem w kuchni xD
Ten tydzień był na tyle powalony, że niewiele udało mi się pograć po godzinach. Byłem za bardzo zmęczony pracą :X

Jakby ktoś nie wierzył, że faktycznie się wymęczyłem, to uwierzy, jak przeczyta, jaką manianę odstawiłem w kuchni xD
Przybywam dziś w mojej wiecznej1 i nieopłacanej przez nikogo2 misji zachęcania ludzi do grania w Monster Hunter. Dziś spróbuję was przekonać do tego informacją jednocześnie radosną i nudną.

Nudną, bo twórcy każdego roku dają tyle rzeczy za darmo, że jest to drugi najlepszy moment do rozpoczęcia grania XD Dlatego w heroicznej próbie nakłonienia wszystkich do wypróbowania tej gry, powiem wam, co będzie można dostać od 17 września.
Minął mi kolejny tydzień grania. Był to też kolejny, w którym rzuciłem się na inne gry.

No cóż… Zawsze wiedziałem, że mam problemy ze skupieniem. Najwyraźniej gier też to dotyczy.
Choruję na nadmiar sprzętów do grania i tytułów na tapecie. Przynajmniej takie mam wrażenie XD

Pomijam oprócz tego fakt posiadania prawdziwego życia (TM). Ale dzięki temu przynajmniej mam o czym pisać.
Albo straciłem przez miesiąc zdolność do zarządzania swoim czasem, albo miałem wybitnie robotny tydzień pełen… tak właściwie to nie wiem czego.

Na pewno nie grania XD
A dla fanów standardowego notowania numerami tygodnia? Tydzień trzydziesty trzeci. Jednakże, biorąc pod uwagę jego rameno-centryczność, zasłużył on sobie na wyjątkowy tytuł.

Oraz na wyjątkowo dużo zdjęć 😀
Coś się kończy (urlop i granie na 3/4 etatu), coś się zaczyna (praca). Świętujmy ten fakt podsumowaniem najbardziej fantastycznego tygodnia grania w mojej historii.

Znaczy, mógłby być bardziej, jakby Square Enix nie pokasował wszystkich gier mobilnych osadzonych w świecie Final Fantasy XD
Minął bardzo ciężki tydzień urlopu. Brzmi to dziwnie, ale nie umiem tego lepiej opisać, niestety.

Ale co było ograne i zjedzone, to moje. Jedyna wada jest taka, że jeżeli spodziewacie się krótkiego wpisu, to się zawiedziecie. Dzisiaj bliżej temu do księgi.
Minął mi kolejny, w miarę spokojny, tydzień grania. Zachciało mi się powrotu do starej gry.

Oprócz tego de facto skończyłem dwie inne, wkurzyłem się na kilka gier mobilnych i trafiłem, jak to zwykle bywa w moim życiu, do kuchni.
Cotygodniowy wpis mi się trochę wymknął spod kontroli. Dlatego żeby nie przytłoczyć nikogo ilością tekstu, podzieliłem go na dwie części:

Głównie po to, byście nie byli zbyt ociężali po „jednodaniowym” wpisie. A tak to dostaniecie chociaż chwilę odstępu między jedną a drugą porcją blogaskowej strawy.
Oprócz tego obiecuję, że nie będę więcej rzucać czerstwych tekstów okołojedzeniowych. Za to pokażę więcej żarcia!