Albo straciłem przez miesiąc zdolność do zarządzania swoim czasem, albo miałem wybitnie robotny tydzień pełen… tak właściwie to nie wiem czego.

Na pewno nie grania XD
Albo straciłem przez miesiąc zdolność do zarządzania swoim czasem, albo miałem wybitnie robotny tydzień pełen… tak właściwie to nie wiem czego.

Na pewno nie grania XD
Moja niechęć do AI zwykle jest argumentowana „na bieżąco”. W pewnym momencie zauważyłem, że nie mam takiego „ogólnego”, głównego powodu niechęci. Postanowiłem więc przysiąść, pogapić się w ścianę i zebrać myśli

Żeby nie było, podzielam większość, jak nie wszystkie, zarzuty wobec AI, jakie zobaczycie. Ale zrozumiałem, że poza wpływem na środowisko, ceny sprzętu i bycie maszyną do masowego plagiatowania istnieją jeszcze inne problemy. Takie, które dotykają mnie – jako internautę, gracza i szeroko rozumianego nerda.
Wiecie co jest lepsze od życia po Black Friday? Bo ja nie wiem, bo zdążyłem zapomnieć XD Wreszcie mam czas pograć, posiedzieć i pomyśleć trochę.

Ale przede wszystkim pograć i popisać 😀
Dzień wolny, licha pogoda, wysoki poziom apatii. To są składniki potrzebne, bym robił rzeczy, na które normalnie nie miałbym ochoty. Dlatego postanowiłem spędzić trochę czasu sprawdzając jakim rzekomo jestem graczem

i jak to się ma do rzeczywistości.
Macie wrażenie, że sensowne korzystanie z Google jest coraz trudniejsze?

Za sprawą tego jak najbardziej popularna wyszukiwarka internetowa się stacza, powstała nisza, którą OpenAI i inne boty oparte o LLMy z radością wypełniają.
Pierwszy tydzień urlop po którym spodziewałem się wielu wrażeń. No i je dostałem.

Tylko z kompletnie niespodziewanego miejsca.
Niecodzienne włamują mi się na bloga, ale jeżeli już to robią, to wybierają taki czas, że potem sprzątanie i powrót do rzeczywistości zajmuje mi wieki.

Najważniejsze jest jednak to, że najwyraźniej SKOŃCZYŁEM.
Z góry przepraszam, jeżeli ten wpis wyda się chaotyczny, ale chyba pierwszy raz napisałem coś od początku do końca na komórce.

Co prawda potem usiadłem do komputera i jakieś formatowanie dodałem, ale to bardziej wina niedorobienia aplikacji WordPressowej na Androida, niż mojej nieogarniętości.
Macie tego pecha, że w trakcie długiego, świątecznego wolnego miałem w końcu czas by pozwiedzać coś i narobić zdjęć. Tym czymś była opuszczona fabryka włókień sztucznych „Wiskord” w mojej rodzimej wiosce z tramwajami.

Jako, że udało mi się zrobić trochę udanych zdjęć, to postanowiłem się nimi podzielić, wraz z kilkoma informacjami na temat tego miejsca. Chociażby z tego powodu, że nie wierzę by wiedza o tym miejscu była poza Szczecinem czymś powszechnym.
Zmęczenie, niedocenienie i częsta pogarda uczniów. A jednak dalej uczyli. Dzięki nim wyszedłem na ludzi. Postanowiłem napisać kilka słów o swoich nauczycielach. Wtedy może łatwiej będzie zrozumieć czemu na strajk nauczycieli reaguje tak jak to robię.

Zwrotem „cholera, czemu dopiero teraz?”