Jeszcze nigdy nie czułem się tak staro pisząc jakiś wpis. To dlatego, że pamiętam czasy kiedy recenzowałem pierwszą grę twórcy The End of The Sun i pierwsze zapowiedzi tej gry.
Ale dlatego też cieszę się, że w końcu doczekałem się tego, że ta gra rzeczywiście wyszła :O
Niestety, (tym razem) nie jest to wpis o tym, że ogłosili jakiś dobrze zapowiadający się remake prehistorycznego tytułu. Jest to za to tekst o tym jak grupa artystów stworzyła cudownie wyglądające „przerysowania” klasycznych gier.
Pierwszy przykład
Generalnie jest to na tyle ładne, że prosi się o wpis. Tak samo jak blog zresztą – domaga się chociaż minimalnej uwagi z mojej strony. Ani jednemu, ani drugiemu nie umiem odmówić, więc zapraszam po więcej szczegółów niżej.
W związku z tym, że jako ambasador społeczności w Pokemon GO często dostaje takie pytanie, to postanowiłem iść na łatwiznę zebrać wszystkie rady i od teraz będę tylko rzucał linkami przed każdym spotkaniem.
Bo najprostsze rozwiązania, to najlepsze rozwiązania!
Wiecie, że ten tekst miał powstać dobre trzy tygodnie temu? Wszystko dlatego, że nie udawało mi się stworzyć jednej opinii odnośnie tego serialu.
Postanowiłem się poddać i po prostu podać obie: tą wypowiedzianą przez typa, który oddał swoją duszę serii Yakuza/Like A Dragon i tą autorstwa typa, który zniszczony po pracy w korpo po prostu chciał się odprężyć.
Planowałem pisać dopiero na moim nadochodzącym urlopie. Okazało się, jednak, że zażenowanie i gniew są dość dobrą motywacją by czas poświęcony na Warframe’a i bardziej „pasywny” odpoczynek przeznaczyć na pisanie.
Nagłówek od którego wszystko się zaczęło
Gdzie przez pisanie mam na myśli „załamywanie się nad poziomem dziennikarstwa growego, które potrafi opublikować artykuł napisany na podstawie tweeta, posta na mikroblogu Wykopu i absolutnego braku weryfikacji informacji”
Zapraszam do wspólnej utraty wiary w media branżowe!
Nie czuję potrzeby pisania „normalnej” recenzji mobilnej wersji karcianki Pokemon. Wiem jednak, że chce wam napisać czemu mój entuzjazm wobec tej gry lekko przygasł.
Kojarzycie jak w starych filmach czy serialach bywały sceny, kiedy ktoś z rodziny (zazwyczaj ojciec albo dziadkowie) sadzał resztę rodzinki przed ekranem i z rzutnika pokazywał masę „fascynujących” zdjęć?
Jeżeli nie interesują was:
fajne gry mobilne
Monster Hunter
to co (nie do końca) normalny gracz potrafi robić w weekend jak gra każe mu wyjść z domu
to będzie się czuli jak taka rodzinka z serialu. Całą resztę zapraszam do cudownego świata Monster Hunter Now i tego jak wyglądają w nim biletowane eventy!
Taką fajną odznakę się dostawało za uczestnictwo
No i powiem szczerze – muszę się po prostu pochwalić tym co w miniony weekend „ugrałem”. Chociaż bardziej pasuje „upolowałem” 😀
Nie jestem wielkim fanem obecności firm gamedevowych na giełdzie. Regularnie dostaje dowody na to, że moje podejście jest uzasadnione. Tą konkretną historię postanowiłem opisać, bo pozwala mi też ponarzekać na Youtuberów growych i rzekomo profesjonalne media growe.
Jako człowiek szczęśliwie korzystający z dodatkowego dnia wolnego po tym dał z siebie wszystko (co mógł) przy oddawaniu krwi postanowiłem podzielić się zaletami z wizyty.
Zdjęcie archiwalne, z czasów pandemii
Istnieje spora szansa, że nie dotrę do nikogo, kto nigdy krwi nie oddawał, ale będę z siebie wielce zadowolony jeżeli chociaż jedną osobę przekonam do oddania krwi.