Jak się domyślacie, jestem miłośnikiem gier komputerowych. Do tego zdradzę wam, że choruje na bardzo silną alergię na bzdury.
Niestety, w moich źródłach fotografii blogowej tylko to mi się pokazało pod „angry gamer” i „game anger”. Ale jakby co mam podobną minę jak o tym myślę.
Po tym wstępie pewnie się domyślacie jak bardzo musi mnie wkurzać to, że człowiek, doktor socjologii, do tego współtworzący dzisiejsze media gada kompletne bzdury i jako kolejna osoba oskarża gry o wszelkie zło tego świata?
W związku z tym, że nie wyrobię z napisaniem prawdziwego wpisu w tym roku (zakupy same się nie zrobią, karaoke samo się nie zaśpiewa, alkohol sam się nie wypije), to przedstawiam wam podsumowanie działania bloga w 2016 roku.
Skoro wpis o blogu, to trudno o inną grafikę
Poniżej dużo cyferek i linków do ciekawych wpisów, więc jakby co zapraszam do dalszego czytania!
Nie byłbym sobą, jakby nie było wprowadzającego wpisu do pierwszego (no dobra, drugiego) mojego występu na YouTubie.
Pokrótce:
Filmik nie był w żaden sposób obrabiany, za wyjątkiem obrócenia obrazu. Tak, jestem na tyle zdolny, że źle trzymałem telefon
Nie miałem statywu, przez co chwilami obrazem miota jakby go opętało.
Jest nieśmiertelne „yyyyy”
Filmik zawiera niewielkie ilości kota
Recenzję napiszę jak przejdę grę albo ugram jeszcze z 10-15 godzin. Zależy co nadejdzie pierwsze. Mam nadzieję na to drugie.
Filmik uświadamia mnie, że ja i „profesjonalny YouTube” to antonimy. Jestem za leniwy na ten szrot.
To teraz, bez trajkotania, oto filmik!
Obejrzane? To poniżej w komentarzach kopcie mnie po nerkach i każcie mi trzymać się z dala od kamery. Ewentualnie możecie też powiedzieć „JASIEK, OGARNIJ SIĘ I OGARNIJ JUTUBA!”. O ile ktoś uważa, że to miałoby sens 😀
Nie będę analizował i cytował umowy handlowej o objętości 1600 stron. Zamiast tego napiszę co może się spieprzyć jeżeli przyjmiemy CETA w aktualnej formie.
Z braku lepszego przedstawienia o co tutaj chodzi, macie skrzyżowaną flagę Kanady i Unii Europejskiej
Kto będzie chciał, ten poszuka potwierdzenia. Nie mam czasu i chęci na zmyślanie, więc napiszę co będzie. Do was należy załamywanie się, że ktoś się na to zgadza i grzebanie dalej.
Silny niedobór sił twórczych, oczekiwanie na E3 2016 i/lub premierę nowego Warcrafta oraz lekki zapierdol w pracy sprawił, że normalnych wpisów nie ma. Postanowiłem więc, by nie było za cicho, poodpowiadać na co częściej zadawane pytania. Bo mogę!
Fakt, że robię Q&A nie oznacza, że stałem się popularny. Bardziej, że mam kryzys ogarnięcia się.
To będzie krótki wpis, bez zbędnego pierdzielenia. Zresztą, teraz zbliża się Sylwester, to pewnie macie ważniejsze rzeczy do robienia od czytania blogasków.
Dlatego też siadać i czytać – zajmę wam tylko trzy minuty. Jak szybko czytacie, to półtorej. Chodzi o Lemmy’iego.
No dobrze, nazywam się Piotrek, ale nawet nauczycielom w szkole zdarzało się mówić na mnie Jasiek. Ostatnio nie piszę, bo nie pamiętałem nawet jak się nazywam.
Bo muszę jakieś fajne zdjęcie dać w wpisie.
W związku z tym, że muszę się wyżyć pisarsko, to przechodzę do tłumaczenia się. A potem do właściwego pisania. Potem ewentualnie pogram.
Polak potrafi. Zarobić na innych ludziach, nie zawsze zgodnie z prawem. Z brakiem szacunku dla innych. Ja tego bardzo nie lubię. Więc będę to zwalczał. Bo cebulaki to zło i „wrzód na zdrowym ciele narodu”.