Po dwóch tygodniach walki z Legend of Zelda: Breath of The Wild, doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu i muszę przestać udawać, że to się uda. Recenzji nie będzie.

A jako, że nie lubię próżni, to chociaż napiszę CZEMU jej nie będzie 😀
Jestem prostym człowiekiem. Widzę grę RPG, gram w grę RPG.
Duża gra jRPG, mała gra indie? Może być. Turowa RPG z elementami taktycznymi jak Baldur’s Gate 3? Biorę. Action RPG czy inny hack&slash, gdzie elementy RPG tyczą się tylko rozwoju narzędzi mordu? Gram do upadłego.
Wpisy o tego typu grach znajdziecie poniżej!

I to wszystko przy założeniu, że ta gra jest jednak warta waszego czasu i pieniędzy. Dziwne, prawda? Niecodziennie mam ochotę pisać o grze, która wzbudza we mnie tak skrajne emocje.

Zło zawsze kusiło, ale jakoś w książkach i filmach zawsze wygrywa. Jak będzie w przypadku Tyranny?
Pokrótce:
To teraz, bez trajkotania, oto filmik!
Obejrzane? To poniżej w komentarzach kopcie mnie po nerkach i każcie mi trzymać się z dala od kamery. Ewentualnie możecie też powiedzieć „JASIEK, OGARNIJ SIĘ I OGARNIJ JUTUBA!”. O ile ktoś uważa, że to miałoby sens 😀

Zresztą – sam tytuł pewnie nakłonił część z was do pójścia od razu na Steam i zrobienie zakupów. Tych, którzy chcą wiedzieć więcej nim rozbiją skarbonkę zapraszam dalej.

I ku smutkowi tych wszystkich, którzy nie zdążyli go zamówić. Ciekawy jak to wygląda? Pełen zazdrości? A może nieświadomy jakie to dobre gry go pomijają? Niezależnie od odpowiedzi, dalej zobaczysz coś ciekawego.
Obsidian wyszedł na scenę, załączył trailer… A potem dranie nie pomogły mi w zbieraniu szczęki z podłogi.