Dostaliśmy informacje odnośnie nowej gry marki Wiedźmin. Nie planowałem o tym pisać, bo to jeden z tych przypadków, gdzie trzeba mieszać fakty, domysły i opinie by było co napisać.
Ale ludzie z Twittera ładnie zasugerowali, że mam pisać, więc kim jestem by odmówić?
Podejrzewam, że różnorakich naśladowców najbardziej popularnej gry słownej od czasów Scrabble jest więcej niż prorosyjskich trolli w Internecie i wymienianie wszystkich by graniczyło z niemożliwością.
Ale wymienienie kilku(nastu) najciekawszych już jest możliwe. Lista będzie rozwijana w miarę pojawiania się nowych, o ile ktokolwiek będzie o temacie pamiętał za miesiąc.
Kilka dni temu Nintendo zaprezentowało nam masę gier w ramach Nintendo Direct. Przez chwilę chciałem napisać podsumowanie, ale tych jest od groma, więc dałem sobie spokój. Jest jednak wśród ogłoszonych tytułów kilka NAPRAWDĘ godnych uwagi. Jednym z nich jest Live a Live.
A to co zobaczycie poniżej to ponad 700 słów o tym skąd się ta gra wzięła i czemu warto zwrócić na nią uwagę. Bo jeżeli zachciało mi się dla niej przypominać hasło na bloga, to jest ona tego warta. Oprócz tego obiecuje, że argumenty poniżej są bardziej merytoryczne.
Lata temu napisałem wpis o telefonach „nie do zajechania” od budowlanej marki Caterpillar (CAT). Nazwałem je ekstremalnymi. Dopiero po latach trafiłem na coś większego kalibru. Mam na myśli AGM Glory – telefon, który swoimi możliwościami jest jeszcze lepiej przystosowany do pracy w niesprzyjających warunkach.
Normalnie w tym miejscu bym wspomniał jedną z funkcji, ale mam poważny problem z wybraniem, która z nich jest najbardziej zaskakująca.
W chwili gdy piszę te słowa mam za sobą kilkanaście godzin gry w Hollow 2. Mogę wam powiedzieć jedno – przez sporą część gry zastanawiałem się, czy nie przekroczono tu jakiejś masy krytycznej, jeżeli chodzi o inspirację innymi tytułami.
BOOM!
Czy to źle? Czy warto? Czy broń strzelająca piłami jest spoko? O tym piszę poniżej.
W chwili gdy zaczynam to pisać minął równo miesiąc od kiedy zacząłem grać w najnowszą grę od Niantica. Druga (teoretycznie, a w praktyce pierwsza) produkcja z stworzona z Nintendo wciągnęła mnie dość potężnie. Zrobiła to jednak głównie jedną cechą – nieinwazyjnością.
O co w tym chodzi? Czemu bycie grą przez Pikmin Bloom jest dyskusyjne? Czy warto zająć 360 MB (plus dane użytkownika i pamięć podręczna) miejsca na telefonie? Wszystko poniżej.
Poniższa recenzja jest spóźniona o prawie 9 miesięcy, ale jakoś nie przeszkadza mi to w jej pisaniu. Recenzowany sprzęt dalej wydaje się być przyzwoitym wyborem i ma tę jedną funkcję, która wyróżnia go z tłumu.
Tak wygląda bohater dzisiejszego wpisu po otwarciu pudełka.
Oprócz tego – w świetle nadchodzącego Black Friday może się okazać on małoinwazyjny dla portfela. Zapraszam do lektury recenzji smartwatcha, czy też bardziej opaski, marki TicWatch
W ostatnim czasie już trzykrotnie udawało mi się wdać z kimś w dyskusję odnośnie korzystania z emulatorów. Konkretnie czy, jak, kiedy i czy powinno się to robić. Postanowiłem, że nie będzie kolejnego razu, kiedy będę pisał masę komentarzy w mediach społecznościowych.
Czwartym razem zalinkuje ten tekst, tak będzie łatwiej. A z zaoszczędzonym czasem nie wiem co zrobię. Może pójdę spać, bo ma to więcej sensu niż pisanie po raz kolejnych tych samych argumentów?
Na Nintendo Switch ostatnio trafia dużo aplikacji użytkowych. Była czujka alarmowa, był kalkulator, notatnik też znalazłem. Ale teraz mamy coś jeszcze lepszego. ZEGAR. Sprzedawany na eShopie pod nazwą AAA Clock.
ŁOOOOOOOOOOOOOO PANJE, TO TY NA MJE SPOJRZAŁEŚ~~
Jak się sprawuje? Jakie ma możliwości? Czy one w ogóle działają? Po cholerę to napisałem? Wszystko znajdziecie poniżej.
Ostatnie chore sytuacje wokół Activision-Blizzard zainspirowały mnie do swoistego rachunku sumienia. Ot, musiałem usiąść na tyłku i pomyśleć czy naprawdę chcę kupować remaster Diablo 2. Sprawę przemyślałem. Wnioski wyciągnąłem.
Tytuł wpisu powiedziałem na głos. Preordery i plany zakupowe anulowałem. Poniżej natomiast wypisuje wszystkie grzechy tej korporacji, które sprawiają, że jest tak, a nie inaczej.