Kategorie
Gry

Jebanie Activision-Blizzard to nie tylko obowiązek, ale i przyjemność

Ostatnie chore sytuacje wokół Activision-Blizzard zainspirowały mnie do swoistego rachunku sumienia. Ot, musiałem usiąść na tyłku i pomyśleć czy naprawdę chcę kupować remaster Diablo 2. Sprawę przemyślałem. Wnioski wyciągnąłem.

Tytuł wpisu powiedziałem na głos. Preordery i plany zakupowe anulowałem. Poniżej natomiast wypisuje wszystkie grzechy tej korporacji, które sprawiają, że jest tak, a nie inaczej.

Wstęp dla niechętnych wobec „moralizatorstwa”.

Rozumiem, poniekąd, że niektórzy mogą mieć w nosie takie rzeczy jak:

  • uciszania protestów w obronie suwerenności jakiegoś państwa
  • molestowanie pracowników studia do tego stopnia, że dochodzi do ich śmierci
  • zatrudnianie kierownictwa, które kłamie i które w poprzednich miejscach pracy cieszyło się z korzystania tortur
  • korzysta z usług firmy prawniczej wyspecjalizowanej w utrudnianiu zakładania związków zawodowych
  • jest podejrzewany o utrudnianie śledztwa w sprawie wyżej wymienionego molestowania

Znaczy, kompletnie nie rozumiem takiego podejścia, ale wiem, że istnieją osoby, które mają to w poważaniu. Jeżeli jesteś taką osobą, to i bez tego masz powody by lać na Activision-Blizzard. Znajdziesz je tutaj.

Najpierw jednak przegląd powodów pozagrowych.

Moralne powody by lać na Activision-Blizzard

Uciszanie protestów ws. Hong Kongu

Jak to już wspominałem – to jeszcze było jakoś do obronienia. Władze Chin są przewrażliwione do granic możliwości odnośnie jakiejkolwiek krytyki, a Chiny to bardzo wdzięczny rynek dla gamedevu.

Activision Blizzard Hong Kong
Istnieje niezerowa szansa, że ten screenshot zagwarantuje zablokowanie tego wpisu w Chinach.

Ot, trudno jest wielkiej korporacji jaką jest Activision-Blizzard ot tak z niej zrezygnować. Coś musi finansować pensje pracowników. Byłbym skłonny sobie wyobrazić kogoś „na górze” kto akceptuje takie, a nie inne działanie. Potem pełen odrazy do samego siebie idzie się porzygać, z świadomością, że „tak trzeba”. No chyba, że ma dziwne poglądy mówiące, że ludzie nie zasługują na bycie niepodlegli, ale wtedy nic już nie poradzę.

Ale to niestety nie koniec. To dopiero początek.

„Cosby Suite” i oskarżenie z urzędu przez stan Kalifornia

Oskarżenie tyczy się, delikatnie mówiąc, niskiej kultury wśród męskiej części pracowników Blizzarda. Napastowanie, molestowanie, umniejszanie damskiej części załogi przez część pracowników i pobłażliwe traktowanie tematu ze strony reszty świadomych osób. To wszystko urosło do takiego poziomu, że jedna z ofiar tych zbrodni nie wytrzymała psychicznie i odebrała sobie życie.

Niejako symbolem tego całego zjawiska w Blizzardzie stało się „Cosby Suite”. Był to pokój hotelowy gdzie pracownicy chlali, imprezowali i zbierali się w nieformalną grupkę w trakcie Blizzconu 2013. Potem dokonywali części z rzeczy wymienionych w oskarżeniu. Całkiem przyzwoity opis oparty na dane z oskarżenia można przeczytać tutaj. Ostrzegam, może popsuć apetyt.

Jakby Activision-Blizzard zachował się odpowiednio, czyli:

  • zaczął w pełni współpracować z władzami
  • przyznał, że nie zachował się odpowiednio wobec osób, które zgłaszały problem i które były zgłoszone
  • naprawił problemy powyżej, najlepiej rzucając odszkodowaniami i zwolnieniami jakby nie było jutra.

To można by to jakoś strawić. Do każdej organizacji może się dostać jakiś element patologiczny, to jest coś normalnego.
Żadna rekrutacja i późniejsza weryfikacja pracownika nie jest nieomylna. Normalnym i oczekiwanym by było jakby wspomniany element opuścił firmę i usłyszał zarzuty.

Ale może jednak nie?

Dyrektorka sprzyjąca torturom próbuje zamieść problem pod dywan

Chodzi dokładnie o Frances Townsend, która dołączyła do firmy w marcu 2021 roku. Normalnie pewnie nikt by nie zwrócił uwagę na kolejnego de facto prawnika w firmie. Ale ona była znana z tego, że wcześniej usprawiedliwiała i tłumaczyła stosowanie tortur przez władze USA za kadencji George’a W. Busha.

Wiele osób, w tym ja zresztą, odebrało to jako sygnał do tego, że uważa ona, że przepisy można traktować dość swobodnie. Że ich olewanie w niektórych aspektach można usprawiedliwiać szeroko rozumianym dobrem firmy, tak jak kiedyś dobrem kraju.

Widać to zresztą po wiadomości e-mail, którą wysłała ona do pracowników chwile po tym jak sprawa „Cosby Suite” została podana do wiadomości publicznej.

Źródło: https://twitter.com/jasonschreier/status/1418619091515068421

Wersja skrócona powyższego:

  • oskarżenia są nieprawdziwe
  • oskarżenia są prawdziwe, ale od dawna nieaktualne
  • robimy dużo rzeczy by było dobrze

Ani be, ani me, ani kukuryku, ani przepraszam. „Oskarżenia to bełkot, czego oni chcą?”. Jest to bardzo kontrastowe w porównaniu do wiadomości wysłanej w tym samym czasie przez ówczesnego szefa Blizzarda, J.Allena Bracka:

Zródło: https://twitter.com/jasonschreier/status/1418512291218264065/photo/1

Generalnie, to pani Frances zobaczyła dość sporo negatywnych reakcji na swój wywód (i zalinkowany przez nią artykuł o „problemach stwarzanych przez zgłaszanie nieprawidłowości (whistleblowing)” ). W efekcie zrezygnowała z obecności na Twitterze:

Czułbym się lepiej jakby zrezygnowała z obecności w Activision-Blizzard, ale to też ujdzie.

Activision-Blizzard wynajął specjalistów antyzwiązkowych

Jedną z reakcji na ten cały chaos była chęć zaprotestowania (to się udało), a później utworzenia związku zawodowego, który mógłby służyć do walki o prawa pracownicze (bądź dbać o to by dział HR w firmie wykonywał swoją pracę).

Może to być jednak dość trudne, biorąc pod uwagę, że Activision-Blizzard nawiązało współpracę z firmą prawniczą, która pomaga między innymi Amazonowi w tym, by żadnych związków zawodowych w firmie nie było. No bo wtedy mogłoby się okazać, że pracownicy się domagają ludzkiego traktowania.

Szczęśliwie, nic z tego nie wyszło. Pracownicy Acti-Blizz są na dobrej drodze do powołania związku zawodowego i zebrali się w kolektyw. Zaczęli jego działalność od wyrażenia masowego sprzeciwu pracowników wobec wyboru wspomnianej firmy prawniczej.

Activision-Blizzard jest oskarżane o niszczenie dowodów i nie tylko.

Do tego nie przez randomowych internautów, czy byłych, pragnących zemsty pracowników. Przez przedstawicieli władz stanowych, którzy twierdzą, że Acti-Blizz tak właściwie wykorzystuje każdą możliwość by im przeszkadzać w śledztwie.

Tu nie mam siły ani pomysłu na jakiś komentarz. Antyteza tego, co powinno być zrobione.

Załatwianie spraw przez rzucanie w nich kasą

Gdzieś tam, w tak zwanym międzyczasie, pojawiło się inne oskarżenie z strony amerykańskiej
Sprawę załatwili za pomocą ugody wysokości 18 milionów dolarów.

Oczywiście firma deklaruje również poprawę zachowań, które były przyczyną oskarżenia. Chodzi o rzeczy takie jak szykanowanie pracownic w ciąży, nieuzasadnione nierówności płacowe między kobietami i mężczyznami, czy przeprowadzanie akcji odwetowych wobec pracowników zgłaszających nieprawidłowości.

Jak na moje trochę długa i bolesna lista, żeby ugoda wysokości 18 milionów dolarów wydawała się adekwatna. Zwłaszcza, że…

Zarządzający tym wszystkim Bobby Kottick dostanie olbrzymią premię.

Dokładnie to 155 milionów dolarów.

Nie jestem fanem (delikatnie mówiąc) ludzi zarabiających na godzinę tyle, co ludzie przez pół życia, ale mam jeszcze gorsze nastawienie do ludzi odstawiających fuszerkę, którzy tyle zarabiają. W sumie trochę przemawia przeze mnie zazdrość, też bym chciał dostawać takie premie za „bylejkość” w pracy.

Ten człowiek jest odpowiedzialny, w mniejszym bądź większym stopniu, za wszystko opisane w tym tekście. Nawet jeżeli nie bezpośrednio, to jako CEO decyduje na czym firma ma się skupiać i jaka jest jej polityka. No i jak widać po tym tekście, podjął wielokrotnie decyzje, które są zwyczajnie opłakane w skutkach.

Świadomość dokładania się do jego przyszłej wypłaty wywołuje mnie chęci wymiotowania.


„Growe” powody by jebać Activision-Blizzard

Warcraft 3 Reforged/Refunded/Refuckup

Fuszerkę z remasterem czy też remake’iem Warcraft 3 też już opisywałem. W międzyczasie wyszło na jaw jeszcze kilka nowych faktów o tym jak bardzo przerąbane miała ta produkcja od początku.

Jest ona, z perspektywy czasu, jeszcze bardziej irytująca niż wtedy. Za sprawą Diablo 2: Resurrected, które pokazało jak może wyglądać odnowienie starszej produkcji. Gdy, dla odmiany, jest robione przez kogoś kto się na tym zna, w rozsądnym czasie i przy zachowaniu jakiejś autonomii działania przez zespół się tym zajmujący.

Wcielenie Vicarious Visions do Blizzarda

Podoba się wam to, jak wygląda i działa remake Diablo 2? Albo jakim udanym remakiem było Tony Hawk Pro Skater 1+2?

To fajnie, bo trzeciego przypadku nie będzie, bo twórcy tychże zostali włączeni w struktury Blizzarda. Sprawia to, że będą pewnie zbyt zajęci majstrowaniem przy grach studia. Albo, może będą zajęci Call of Duty?

Jest tylko jeden bóg, a imię jego Call of Duty: Warzone.

Tak przynajmniej wynika z zachowania kierownictwa firmy, które mówi wprost, że wszystkie siły niemal wszystkich zespołów developerskich robią skórki do tej gry.

Jak lubicie Battle Royal w sosie z Call of Duty, to powinniście być przeszczęśliwi. W każdej innej sytuacji?

Uporczywe próby zaorania World or Warcraft

Przyznaje się bez bicia, że straciłem rachubę odnośnie tego co się stało z World of Warcraft.

Wiem jednak, że masa twórców internetowych i graczy odeszła od gry po ostatniej aktualizacji, która fabularnie zawiodła znaczną część osób komentujących w internecie. Wiem, że to nie jest pierwsza taka sytuacja, ale najwyraźniej pierwsza na tyle duża, że ludzie się poddali i postanowili uciec masowo. Pomogło oczywiście też to, że część graczy postanowiła zbojkotować Activision Blizzard po doniesieniach o skandalicznym zachowaniu części pracowników. Wiele osób się na to zdecydowało po odkryciu, że główny bohater skandalu pracował przy World of Warcraft przez ponad 15 lat.
Uciekinierzy z WoW-a znaleźli nowy dom w Final Fantasy XIV, którego wersja demonstracyjna jest większa od niektórych gier MMORPG i, na dobrą sprawę, memem:

Z kronikarskiego obowiązku muszę też powiedzieć, że testy i późniejszy „bardziej sukces-niż-porażka” gry MMO od Amazonu jaką jest New World też trochę „pomogły” podciąć skrzydła World Of Warcraft. Ale, jako, że to Amazon, o którym można by napisać nie wpis, a książkę, to na tym skończmy ich wątek.

Czy World of Warcraft będzie szło dalej w dół, czy stanie się coś, co poprawi sytuację. Nie wiem. Ale z racji tego kto teraz rządzi w firmie mam pewnie wątpliwości.

Activision-Blizzard?

Bardziej Activision-Blizzard sądząc po ostatnich ruchach kadrowych w firmie.

Pracuję już kilka lat w większej firmie. Dzięki temu mogę z własnego doświadczenia potwierdzić twierdzenia mądrzejszych ode mnie ludzi. W dużych organizacjach, takich jak Activision-Blizzard tytuły mają znaczenie.

Poniżej krótka historia jak tytuły pokazują utratę autonomii Blizzarda w tej zbitce dwóch firm jaka powstała w 2008 roku.

Do 2018 roku CEO (czyli dyrektorem generalnym) Blizzarda był założyciel firmy, Mike Morhaime. Sugerowało to bardzo wysoki poziom autonomii, graniczący z byciem samodzielnym bytem.
Został on zastąpiony przez J. Allen Bracka, któremu nadano już tylko tytuł prezesa . Był nim jednak tylko do 2021 roku, kiedy zaczęły się pojawiać oskarżenia opisane powyżej.
Został zastąpiony przez dwie osoby na stanowisku liderów: Jen Oneal (kiedyś kierującą Vicarious Visions) i Mike Ybarra, który wcześniej zajmował niższe stanowisko kierownicze w Blizzard Enterntainment (po tym jak pracował 20 lat nad rozwojem marki Xbox).

Co to ma wspólnego z grami? To, że Blizzard stracił w ostatnich miesiącach latach resztki autonomii, więc to jakie gry będą wydawać i w jakim tempie nie będzie już koniecznie zależało od nich.
Nie ma żadnej pewności, że przyszłe produkcje studia, w tym Diablo 4, będą powstały zgodnie z sloganem „It’s done when it’s done”. Hasłem, które dało mam Warcrafta 3, Diablo 3 (kiepski przykład, ale nieprawidłowości zostały szybko naprawione) oraz Starcrafta 2.


No i co z tego?

Niektórzy mogliby zapytać. A ja dostarczam odpowiedź.

Activision Blizzard to okropny twórca gier, który traktuje zarówno swoich pracowników, jak i graczy (za wyjątkiem tych grających w Call of Duty) jak gówno.

Wszystko wskazuje na to, że ta bardziej „kreatywna” część Activision-Blizzard nie będzie już tworzyć gatunków na nowo, tak jak to zrobiło do tej pory.
MMORPG? Największe (jeszcze na rynku).
RTSy? Od czasów Command and Conquer chyba nie było serii, które zmieniły gatunek bardziej niż Warcraft i Starcraft.
Hack & slash? Gry dalej bywają nazywane „diablopodobnymi” mimo upływu lat od premierki dwójki i falstartu trójki.
Karcianki? Hearthstone i potem przez długi czas było w sumie nic, bo wszystko upadało albo rozłaziło się w szwach.
Team shootery? Overwatch reanimował gatunek po tym jak Team Fortress 2 popadł w stagnację.
Nic nie wskazuje na to, by to miało się powtórzyć.

O ile jestem w stanie jakoś w głowie uzasadnić to, że firma będzie traktować klientów jak gówno, które służy tylko jako źródło dochodów, tak złe traktowanie pracowników? Oni pracują na ten dochód. By Diablo 2 Resurrected mogło się sprzedać, ktoś musiał tę grę zrobić. Każdy utalentowany i wyszkolony, zapewne częściowo za pieniądze firmy, pracownik firmy przykłada się do zysków spółki. I taką osobę traktować jak śmiecia? Sensu nie stwierdzono.

Oprócz tego pieniądze w Activision-Blizzard są wydawane w zwyczajnie nieakceptowalny sposób. Premie dla CEO spółki w takiej sytuacji to jest kiepski żart.

Co robię ja?

Nie mogę z czystym sumieniem przykładać do tego procederu ręki. Dlatego, dopóki w firmie nie nastąpi jakaś poważna zmiana, to trzymam się od niej z daleka.

THPS 1+2? Zrezygnowałem z zakupu.
Diablo 2 Resurrected? Preorder anulowany.
Zapisy do testów Diablo Immortal? Już nie.
Zainteresowanie nadchodzącymi grami ActiBlizz? Homeopatyczne.

Nie planuje tego zmienić póki nie zapadną wyroki w sprawach wspomnianych wyżej. Dopóki pracownikom spółki będzie blokowana możliwość stworzenia związku zawodowego z prawdziwego zdarzenia. Najchętniej trzymałbym się z daleka aż do odejścia Bobby’ego Kotticka z stanowiska, ale w aż takie cuda, to nawet ja nie wierzę.

Do tego samego zachęcam was. Każda osoba, która nie zostawi pieniędzy u Activision, to większa szansa na to, że nastąpi jakaś zmiana z działaniach firmy.
Na gorsze nie da rady, więc nie ma nic do stracenia. Nie mam też żadnego powodu by przypuszczać, by mój zakup miał poprawić stan pracownika zatrudnionego w firmie (finansowy czy pod względem warunków pracy). „Skapywanie” zwyczajnie nie działa. A nawet jakbym kupił THPS 1+2 albo nowe/stare Diablo, to Vicarious Visions już nie ma. Kto miałby dostać premię uznaniową? Blizzard? Pff.

A teraz idę grać w cokolwiek będę grał zamiast Diablo 2 Resurrected.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *