Choruję na growy kryzys urodzaju. A nawet nie gram we wszystko, na co miałbym ochotę.

Przy czym jedyną szansą, bym dał radę ograć WSZYSTKO, byłby urlop, którego bym i tak nie dostał.
Choruję na growy kryzys urodzaju. A nawet nie gram we wszystko, na co miałbym ochotę.

Przy czym jedyną szansą, bym dał radę ograć WSZYSTKO, byłby urlop, którego bym i tak nie dostał.
Ten tydzień był na tyle powalony, że niewiele udało mi się pograć po godzinach. Byłem za bardzo zmęczony pracą :X

Jakby ktoś nie wierzył, że faktycznie się wymęczyłem, to uwierzy, jak przeczyta, jaką manianę odstawiłem w kuchni xD
Minął mi kolejny tydzień grania. Był to też kolejny, w którym rzuciłem się na inne gry.

No cóż… Zawsze wiedziałem, że mam problemy ze skupieniem. Najwyraźniej gier też to dotyczy.
Choruję na nadmiar sprzętów do grania i tytułów na tapecie. Przynajmniej takie mam wrażenie XD

Pomijam oprócz tego fakt posiadania prawdziwego życia (TM). Ale dzięki temu przynajmniej mam o czym pisać.
Albo straciłem przez miesiąc zdolność do zarządzania swoim czasem, albo miałem wybitnie robotny tydzień pełen… tak właściwie to nie wiem czego.

Na pewno nie grania XD
Minął bardzo ciężki tydzień urlopu. Brzmi to dziwnie, ale nie umiem tego lepiej opisać, niestety.

Ale co było ograne i zjedzone, to moje. Jedyna wada jest taka, że jeżeli spodziewacie się krótkiego wpisu, to się zawiedziecie. Dzisiaj bliżej temu do księgi.