Ten tydzień był na tyle powalony, że niewiele udało mi się pograć po godzinach. Byłem za bardzo zmęczony pracą :X

Jakby ktoś nie wierzył, że faktycznie się wymęczyłem, to uwierzy, jak przeczyta, jaką manianę odstawiłem w kuchni xD
Grim Dawn
Drizzt wszedł w fazę rozpierdolu. Znaczy, dalej nie jest w tym miejscu, gdzie chcę, by był, by było naprawdę fajnie, ale i bez tego jest przyjemnie. Jako dowód wrzucę filmik z tego, jak pokonywałem sobie bossa pierwszego aktu gry:
W sumie to ciekawostka – przez to, że Grim Dawn nie ma jasnego podziału aktów, to miałem 35 lat, miesiąc i 3 dni gdy się dowiedziałem, że ta gra ma taki podział i że w tamtym momencie ukończyłem pierwszy akt.
Śmieszne, co nie?
Ciekawi mnie, czy tym razem granie postacią wciągnie mnie na tyle, bym dotarł do w końcu do contentu z dodatków XD
Neverness to Everness
Nie miałem czasu pograć sobie porządnie, więc kontynuowałem sobie przygody „animu protaga w wielkim mieście”. Łowiłem ryby, brałem udział w wyścigach i rozwijałem sieć kawiarni (w chwili, gdy piszę te słowa, mam ich już pięć):

Punkt przełomowy? Kupiłem sobie mieszkanie XD

W świetle tego, że zrobiłem to bez złamania prawa, sprzedaży nerki, duszy ani kredytu hipotecznego, to mam ostateczne potwierdzenie, że NTE jest tworem całkowicie fikcyjnym.
A, w poprzednim wpisie narzekałem, że nie wiem, kiedy dostanę w swoje ręce jakąś nową postać. Kilka dni później przepaliłem CAŁĄ walutę grową jaką miałem i dorobiłem się dwóch nowych postaci:


Muszę częściej narzekać XD
Persona 5: The Phantom X
Jestem pewien, że pożałuję tego w tym tygodniu, ale poświęciłem BARDZO mało czasu na główny wątek. Pomimo tego zdążyłem się zorientować w tym, do jakiego cyrku się pcham:

No i co najważniejsze – moja motywacja, by zająć się tą durną małpą z brukowca pozostaje niezmiennie wysoka. Ale z drugiej strony – czekają mnie segmenty skradankowe, przez co mam ochotę rzucić tę grę w diabły XD

Pełnoprawne mieszane uczucia.
Do tego nudziło mi się trochę i bawiłem się w incepcję.
W grze gacha poszedłem do salonu gier i grałem na automatach, które tutaj też mają mechanikę gry gacha. Ale wygrałem dwie fajne maskotki do ustawienia w domu xD


Oprócz tego jako bonus – wiadomości tekstowe wysłane przez skacowaną nauczycielkę są zawsze na propsie xD

Sword X Staff
W ramach crossovera dodali do tej gry CYTRYNOWE WIELORYBY XD Skisłem:

Prawdopodobnie tak samo, jak temu wielorybowi musi być kwaśno xD
A poza tym to trochę nuda. Jakby nie patrzeć dalej nic się nie zmieniło, więc łapcie po prostu aktualizację statusu postaci:



Błagam, niech już nadejdzie nowy sezon, bo to się zaczyna robić nudne.
Hatch Dragons
Dalej nawet nie planuję zapanować nad swoją małą hordą smoków xD

Oficjalnie doprowadziłem do sytuacji, w której każda próba odnalezienia konkretnego smoka sprawia, że Hatch Dragons ma więcej wspólnego z grą Hidden Object niż z czymkolwiek, czym Hatch Dragons jest.
Z innych ciekawostek: udało mi się rozwinąć maksymalnie dwa z trzech kocich smoków i nazwałem je tak samo, jak nazywam swoje koty xD


Z najważniejszych, ale też oczywistych rzeczy – udało mi się zdobyć oba eventowe smoki z tego tygodnia:

Pokemon GO
Były dwa powody dla których w ogóle odpaliłem Pokémon Go w tym tygodniu. Gdyby nie one, to Monster Hunter Now skupiłby całość mojej uwagi w tym segmencie growym.
Pierwszym było to, że dodali do gry Charmandera z goglami. Który do tego może ewoluować do Charizarda i mieć te gogle na głowie1. To był dla mnie wystarczająco dobry powód, żeby chociaż udawać, że się będę starał w tej grze. Czy było warto? Raczej tak 😀 Poniżej zobaczycie screenshot z najlepszym Charmanderem, jakiego złapałem w trakcie eventu:

Powiem szczerze, że już powoli traciłem nadzieję na to, że dopadnę jakiegoś fajnego stwora.
Drugim powodem był event Staraptor Super Mega Raid Day. Taka była oficjalna nazwa tego eventu. Ja osobiście, kiedy tworzyłem wydarzenie w Campfire dla lokalnej społeczności, nazwałem zbiórkę Staravia Super Saiyan God Super Saiyan Raid Day. Zrobiłem to głównie dla beki, ale po części też po to, żeby sprawdzić, jak długą nazwę eventu mogę dać. W limit nie trafiłem, ale wydaje mi się, że jestem coraz bliżej xD
Tak czy owak, taki efekt mojego łapania:

Skoro już wspominam o Pokemon GO, to podzielę się też swoimi postępami w zdobywaniu kolejnego poziomu:

Trochę mimochodem, ale muszę dorzucić kolejną historyjkę: w niedzielny wieczór się zmobilizowałem, by wyrzucić śmieci. Przechodziłem obok gyma z raidem na Charizarda z goglami. Zrobiłem go w przepływie entuzjazmu. Wiecie co? Było warto:

Monster Hunter Now
HUNTER. MUST. HUNT.
Wjechał nowy sezon. A, jak powszechnie wiadomo, „nowy sezon to nowy ja” albo coś takiego.
Staram się, głównie dlatego, że wraz z nowym sezonem pojawił się nowy potwór, z którego tak naprawdę muszę zbudować kompletną zbroję i przynajmniej jedną broń, a najlepiej trzy. Wszystko dlatego, że wymarzyłem sobie dwa nowe buildy.
Jeden, to będzie kolejny uniwersalny build, którym będę mógł podchodzić do potwora, strzelić mu plombę w ryj i patrzeć, jak wygrywam bitwę.
Drugi, który będzie uniwersalnym buildem do używania blasta, dzięki któremu będę mógł powodować wybuch za wybuchem.
Jak mi to idzie? Z grubsza tak:








Nie mogę się doczekać, aż pochwalę się wam efektami tego szaleństwa.
Najlepsze, co na ten moment mam, to fragment, jak sobie build od wybuchów poradził w wersji mocno niedorobionej:
Dodatkowo w niecały tydzień zrobiłem pierwszą część przygotowań do Base Defense. Dzięki temu mam prawie 30 dni, by dokończyć te zadania:



Patrząc na to, w jakim tempie to robię? Samo się zrobi xD
A propos zadań – twórcy gry dodali bardzo fajną serię zadań – każdego dnia trzeba po krótkim opisie zgadnąć, o jakiego potwora chodzi i pokonać go by dostać nagrodę:

Tak ogólnie, to opętało mnie xD Na miarę moich możliwości, ale jednak:

Podejrzewam, że gdyby nie zmęczenie i brak czasu, to ten wynik byłby jeszcze lepszy.
Mógłbym napisać więcej, ale się zmęczyłem samą ideą przypominania sobie o czym jeszcze mam napisać. Ale chyba i tak się rozpisałem jak opętany.
Orc Incremental
Zaraz skończę tę grę xD
Typowy dla gier idle czy auto-battlerów tego typu, efekt kuli śnieżnej pojawił się u mnie jakoś po 10 godzinach gry.
Mogę ogłosić wszem i wobec, że znalazłem build, który sprawia, że kończenie kolejnych plansz jest dziecinnie proste. Poniżej wrzucam nagranie, które pokazuje wam, jak wygląda granie, gdy się wybierze kilka odpowiednich totemów i odpowiednie jednostki. Co prawda w kolejnej rozgrywce mam potem absurdalnego pecha więc tylko smoki coś robią, ale i tak jest gites.
Jedynym prawdziwym problemem tutaj jest to, że jednostki zapieprzają tak szybko, że stworki podnoszące złoto nie wyrabiają za nimi i trzeba czekać kupę czasu, aż zbiorą golda, albo zostawić kursor w konkretnym miejscu, gdzie monety będą się gromadzić z czasem, by same wpadały do skarbca.
Do wymaksowania tej gry zostały mi tylko dwa osiągnięcia, więc podejrzewam, że w przyszłym tygodniu dorobię się prawdopodobnie jedynej gry na Steamie, gdzie zdobyłem wszystkie osiągnięcia xD
Chyba, że gra zrobi mi psikusa i doda coś w aktualizacjach. Biorąc pod uwagę, że od premiery gry wyszło ich OSIEM i część z nich ostro namieszała w grze, to bym się jakoś mocno nie zdziwił.
Inne tematy
Wiem, że często piszę, że jestem kompletnie zmęczony, ale tym razem jest to uzasadnione trochę lepiej niż zwykle.
W pracy miałem kilka nagłych i dość wymagających tematów i dodatkowo mój przełożony pojechał na spontaniczne wczasy i musiałem kilka tematów przejąć od niego. Ostatecznie byłem tak „zryty”, że nawet ćwiczenia sobie odpuszczałem.
Jak będę się chwalił w części gastronomicznej, co i jak ugotowałem, to zrozumiecie, jak konkretny był to poziom zmęczenia. Zresztą, po grach też widać, że jeśli przysiadywałem przed konsolą po pracy, to nie grałem jakoś intensywnie.
Poza tym? Mam problem pierwszego świata w postaci nadmiaru możliwości. Do niedawna miałem do wyboru, jako sprzęty do grania: Xboxa, ASUS ROG Ally i komórkę. Teraz doszły do tego AYN Thor i Steam Machine. Gdzieś tam z tyłu jeszcze się kurzy Nintendo Switch pierwszej generacji. To oznacza, że mogę grać, tak naprawdę, we wszystko, co nie jest exem Sony. Przy mojej tendencji do skakania z gry na grę NIE POMOGŁEM SOBIE. Absolutnie nie pomogłem.
Kącik gastronomiczny
Zacznę od swojej największej porażki.
Spójrzcie na te obiady:

Wyglądają spoko, no nie? Ryż, warzywka i panierowany kurczak. Co tu mogło pójść nie tak? Napiszę teraz to zdanie, byście mieli czas by pomyśleć co mogłem tutaj sknocić. Mięso zamarynowałem, zapanierowałem i wyszło świetne, więc to nie problem. Warzywka natomiast trudno spartolić.
Został tylko ryż.
Który w jakimś magicznym, niewiarygodnym wręcz, nieogarnięciu jedynie obgotowałem. Wszystko wskazuje na to, że uroiłem sobie w swoim zmęczeniu bądź pośpiechu fakt zagotowania wody, wyłączyłem ogień pod ryżem zbyt wcześnie, a prawda wyszła na jaw dopiero w trakcie jedzenia pierwszej porcji. Na całe szczęście Moje Kochanie wybrało ryż z większości porcji i je odratowało kolejną sesją gotowańska.
Okej, przegrywy mamy już za sobą, czas na wygrywy.
Tortilla, klasyczny wygryw. Na tym zdjęciu – po pobycie w airfryerze:

Ostrość mi się trochę dziwnie złapała, ale na to nic nie poradzę.
Danie z niedogotowanym ryżem to nie był jedyny obiad, jaki zrobiłem w minionym tygodniu. Oprócz tego przyrządziłem też kupne kopytka w absolutnie niekupnym sosie grzybowym z boczkiem i pieczarkami:

Jak już jesteśmy przy obiedzie – jak panierowałem kurczaka na obiad, to zostało mi po tym dużo rozbełtanego jajka. Wziąłem więc najmniejszą patelnię, jaką miałem, wlałem na nią to jajko i tada! Tak powstało takie coś:

Podstawowym problemem przy robieniu tortilli jest to, że muszę się spieszyć ze zużywaniem zieleniny. Jak tego nie robię, to kończę w takiej sytuacji:

Muszę ją dorzucać do posiłków, w których raczej nie powinno być dla niej miejsca XDDDD
Nic więcej ciekawego nie kupiłem ani nie zrobiłem, więc czas na standardową część wpisu, jaką są życzenia. Otóż tym razem życzę wam, by wszystko było w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.
Trzymajcie się i do kolejnego razu 🙂
- Brzmi jak coś oczywistego, ale wcześniejsze pokemony z kostiumami miały tendencję do tracenia zdolności ewolucji albo wyglądania K-R-E-T-Ń-S-K-O po ewolucji. ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
