Choruję na growy kryzys urodzaju. A nawet nie gram we wszystko, na co miałbym ochotę.

Przy czym jedyną szansą, bym dał radę ograć WSZYSTKO, byłby urlop, którego bym i tak nie dostał.
Choruję na growy kryzys urodzaju. A nawet nie gram we wszystko, na co miałbym ochotę.

Przy czym jedyną szansą, bym dał radę ograć WSZYSTKO, byłby urlop, którego bym i tak nie dostał.