Czas leci, stres leci, zadań i rzeczy do zrobienia coraz więcej. Jedyna stała w życiu to moja tendencja do grania wieczorami, i to na niej się teraz skupimy.

W tym odcinku nie będzie nowych gierek. Tylko stara sieczka! 😀 I powrót jeszcze starszej.
Monster Hunter Now
Stało się – polowałem tak mocno, że teraz mi się nie chce. Przez cały tydzień ubiłem może z 150 potworów. Może miałbym trochę lepszy wynik, jakbym budził się wyspany i wychodził do pracy, a nie musiał do niej biec w panice.
Nie olałem za to najważniejszego – Base Defense. Tak wyglądały wyniki na początku:

Zrzut ekranu zrobiłem z opóźnieniem, ale na początku taki wynik udało mi się wykręcić. W większości samemu, bo miałem pecha i w chwilach, gdy JA mogłem grać, innych brakowało. Dopiero w późniejszej części tygodnia udało mi się zgadać z innymi graczami i efekt był taki:

Skwitować to mogę w jeden sposób – misja zakończona sukcesem!
Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered
Ukończyłem grę grając jako Sun Shangxiang:

To oznacza, że ukończyłem grę postaciami z Wu i Shu, dwóch z czterech grup, jakie są w tej grze 😀 Zostało mi jeszcze przejście gry postacią z Wei i kimś niezrzeszonym.
Po skończeniu gry jako Shangxiang odpuściłem sobie poważniejsze granie w Dynasty Warriors w minionym tygodniu. Zagrałem sobie jedną partię jako Xiahou Dun, by się oswoić z tym, co zaplanowałem na ten tydzień. Nawet fajnie poszło. No, może poza akcją, gdy uciekałem przez pół mapy, by się uleczyć xD
Neverness to Everness
Fajna gierka. Dalej sobie farmię kasę by mieć szansę zdobyć Porsche. Okazało się, że za wygranie cotygodniowego turnieju siatkówki plażowej można zdobyć nawet pół miliona monet.
Efekt? Polubiłem ten sport XD

Oprócz tego przygotowuję się do tego by wejść na wyższy poziom trudności w grze. Jak chcę rozwinąć postaci powyżej 50. poziomu, to muszę to zrobić.
Robię to tak, jak zawsze – farmię wszystkie materiały potrzebne by chociaż jedną drużynę rozwinąć do kolejnego poziomów, gdy tylko go odblokuję, by potem nią zdobyć, lekko, łatwo i przyjemnie, materiały dla reszty.
Poniżej nagranie z krótkiej sesji farmerskiej:
Wszystko po to by rozwinąć tę wesołą ferajnę:




Gdy już to zrobię, świat stanie przede mną otworem!
Persona 5: The Phantom X
Nadeszła kolejna część crossoveru z Personą 3: Reload:

Większość tygodnia po prostu wykonywałem dzienne zadania i zbierałem materiały, by ulepszyć Yukari. Dalej jestem daleko od efektu, który chciałem osiągnąć, więc się nie będę chwalił tym, jak to teraz wygląda.
W weekend znalazłem chwilkę i zacząłem grać w nową część crossoveru. Dzięki temu mogłem spotkać znajomych, zarówno starych, jak i nowych:

Atmosfera w evencie zrobiła się dość ożywiona, bo teraz to nie jest grupka postaci, tylko zaczątki prawdziwej hordy xD
Planuję się skupić na evencie, a potem wziąć się w końcu za główną oś fabuły. Siedzi sobie nietknięta już ponad miesiąc i trzeba to naprawić.
Ved: Recure
Nie chciałem robić progresu. Zamiast tego postawiłem sobie za punkt honoru rozegranie chociaż jednego runu każdą postacią i wytypowania tej, która mi najbardziej przypadnie do gustu. Nie chciałem wierzyć w to, że władająca mieczem Chillo będzie tą, co mi się najbardziej spodoba.
Ostatecznie pograłem trochę niemalże wszystkimi postaciami.
Biegająca z parasolką Kiki była całkiem fajna w ogrywaniu, ale poruszała się bardzo chaotycznie, przez co trudno mi było ogarnąć, gdzie ona wyląduje po combosie:

Fei mi się bardzo przyjemnie grało, głównie z racji tego, że ona się zachowuje jak stereotypowy berserker. Dwa topory i jazda:

Daria biega z przerośniętym młotem, który na końcu ma butlę z gazem i nie wiem, co jest dla mnie bardziej chore – ten design czy jej moveset, którego KOMPLETNIE nie czuję :X

Moją faworytką natomiast jest Frostelle. Gra ona na keyboardzie tak magicznie, że aż jakieś fale uderzeniowe i inne tego typu rzeczy z niego wychodzą. A jak to nie wystarcza, to organizuje ono skopanie dupska gratis:

Jej gameplay spodobał mi się na tyle, że na ten moment uparłem się, że to właśnie nią przejdę grę po raz pierwszy. Ile zajmie mi to prób? Nie wiem – ale się domyślam, że bardzo dużo XD
A Chillo? Ostatecznie jest na drugim miejscu na mojej liście XD
Sword X Staff
WHY THE FEELS Q_Q
Końcówka historii z tego rozdziału gry zafundowała mi uszczerbek na zdrowiu psychicznym. CZEMU ONI MI TO ZROBILI Q_Q

Czemu taka karuzela wrażeń? D:

Ale okejka, mam już to za sobą. Potrzebowałem głęboko pooddychać, bo to serio już zahaczało o jakąś przemoc emocjonalną XD Ale to, co było potem, rozsadziło mi mózg. Otóż historia się nie kończy – teraz będę leciał w kosmos 😀

Mam oprócz tego inny problem – historia z tego rozdziału się zakończyła. Już teraz.
Co będzie teraz? Sezon dopiero się zaczął. Potrwa co najmniej z dwa miesiące. Co będzie w tym czasie się działo? Nie mam pojęcia 😀 Będą musieli wymyślić dużo eventów.
Also – cotygodniowy raport:



Hatch Dragons
Ponownie stwierdzam, że nienawidzę łowić ryb. Tylko nowe smoki osładzają mi ten irytujący event:

Znacznie fajniejsze jest to, że udało mi się jeszcze bardziej powiększyć mój „smoczyniec” 😀

Byłoby w pytę, gdyby nie wrażenie, że twórcy Hatch Dragons coś sknocili przy evencie rybackim i teraz jest o wiele trudniej ukończyć go bez wydawania pieniędzy.
Jak to mawiają miejscowe mądrości uliczne: „Pierwszy minus. Trzy minusy i do piachu”. Parafrazując inne powiedzenie „mam już chińczyka na miejsce tej gry”. Jest już nawet zainstalowany na telefonie i czeka na kolejne potknięcia Hatch Dragons.
Warframe
WRÓCIŁEM! Nie wiem na jak długo, ale wróciłem. Przynajmniej do momentu, aż nie zdobędę tego:

Chodzi mi o trzy elementy zbroi z aktualnie zablokowaną możliwością zakupu.
Jak zbiorę ten cały zestaw ,to będę mógł się bawić w cosplayowanie Space Marines XD Oprócz tego porozbijałem świnkę skarbonkę i ogarnąłem sobie jedną z postaci, którą dodano do Warframe od czasów kiedy ostatnio w to grałem:

Przy czym tak naprawdę to są dwie postacie, które chodzą jedna za drugą, mogę się między nimi przełączać, a ich ostateczna umiejętność polega na tym, że robią między sobą solówkę, w trakcie której wszyscy wokół obrywają 😀 Nie wiem czy nauczę się nimi grać, ale jestem pewien, że będę się dobrze bawił ucząc się 😀
No to teraz farmię sobie zasoby, by odblokować jak najwięcej eventowych nagród. A jak? Lejąc się z mutantami oczywiście 😀
Zapomniałem już, jak fajnie mi się w to gra.
Walkscape
IDEALNA SIEKIERKA JEST MOJA <3

Będzie mi dobrze służyć do perfekcyjnego ścinania drzew tekowych, o których istnieniu się dowiedziałem TYLKO dzięki tej grze i TYLKO dlatego, że ich drewno jest mi potrzebne do stworzenia sprzętu lepszego od stalowego XD

Przy czym tych drzew muszę wyciąć setki, bo czeka mnie wymiana:
- siekiery
- kilofa
- sierpa
- piły
- młotka
- czegoś pewnie jeszcze xD
Inne tematy
W chwili gdy publikuję ten wpis, to jestem na ślubie brata swojej Ukochanej, po przejechaniu 1/3 Polski. Ot, czasem mam normalne życie.
Dlatego właśnie, kiedy ściągałem kilkanaście gigabajtów aktualizacji do Warframe, to zadbałem o to, by zaktualizować WSZYSTKIE1 sprzęty do grania:

W chwili pisania nie podjąłem decyzji, co wezmę ze sobą w trasę, więc wolałem się przygotować na każdą ewentualność xD Zwłaszcza, że bez tego sprzętu zwyczajnie umrę w pociągu.
Poza tym? Sezon się poniekąd skończył. Znaczy, odrobinę precyzując – dotarłem do takiego momentu, że to, co mogłem przygotować zawczasu przygotowałem i w sumie niewiele więcej da się zrobić. Nawet jeżeli przyjdzie do mnie ktoś z jakimś problemem, to będę mógł go nieironicznie poprosić o teleporter albo o modlitwę do wszystkich bogów.
Mam nadzieję, że stres dzięki temu przestanie mnie zajeżdżać. Znudziło mi się już to, że zbieram objawy tegoż skuteczniej niż Pokemony.
Zwłaszcza, że ja serio chciałbym wziąć się w garść. Do tego wysypiać. Mniej żreć. Albo chociaż jedną z tych rzeczy. Ale w moich aktualnych warunkach zwyczajnie nie dam rady 🙁
Pomijając to? Stabilnie, nudno i stosunkowo spokojnie. Czyli po wyliczeniu średniej wychodzi mi „średnio na jeża”.
Chociaż zapomniałem o jednej śmiesznej sytuacji. Przypadkiem dowiedziałem się, że jako dawca krwi mogę dostać za darmo szczepionkę przeciwko grypie. Jedną wizytę u lekarza i cztery apteki później (szczepionka jest rozchwytywana do tego stopnia, że nawet w hurtowni potrafi jej brakować) miałem w rękach to:

Po kolejnych kilkunastu minutach miałem ją w ręce, konkretnie w lewym ramieniu. Polecam ten styl życia 😀
Kącik gastronomiczny
W tym tygodniu byłem w miarę spokojny w kuchni. Ot, bez szaleństw.
Klasycznie wjechała tortilla:

Dalej eksperymentuje z kolejnością podsmażania rzeczy, tak by efekt był najfajniejszy z możliwych.
Któregoś dnia nie miałem przygotowanego śniadania i obudziłem się CHOLERNIE głodny. Tak D E S P E R A C K O głodny i spragniony czegoś ciepłego, że stworzyłem potwora:

Tak, to parówki z sosem i serem zawinięte w tortillę xD Niby głupie, ale zadziałało.
W obiadach też było dość niecodziennie.
Na początku zrobiłem eksperymentalną zapiekankę – z cukinią, papryką, mięsem wieprzowym i sosem serowym. Zgodnie z moją szkołą sztuki kulinarnej coś musiało pójść nie tak:

Tym czymś była niepamięć dotycząca tego jak dużo wody potrafi puścić cukinia. To ona odpowiada za wysoki poziom wodnistości mojego wypieku.
Jako kolejne zrobiłem falafele z dodatkiem cukinii i marchwi. Jak zobaczycie po zdjęciu – w ich przypadku pamiętałem, że cukinię się odciska:

Wyszedł obiad turbowegański, bo oprócz tego były same warzywka – takie, jakie znalazłem w zamrażarce sklepowej. Jedzenia w porcji? Z trzy tony. Przynajmniej odczuwalnie. Falafele wyszły też ciupkę suche, ale z tym sobie poradziliśmy sosami.
Oprócz tego byłem na przerwie w pracy na typowym szczecińskim paszteciku z barszczem czerwonym. Stamtąd mam tylko jedno zdjęcie:

Więcej na zdjęciu nie było z prostego powodu – za dobre było.
Życzę wam, by „za dobre było” często się pojawiało w waszej głowie jako opis tego, co się właśnie stało 🙂
Trzymajcie się i do kolejnego wpisu!
- Aktualnie używane. Nie odkopywałem Nintendo 3DSa, czy Switcha ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
