Nie mam pomysłu co napisać tym razem w ramach wstępu. Dlatego zamiast tego sobie krzyknę i dam wam czytać dalej.

PERSONA!
Wszystko związane z grami, co powinno was zainteresować.
Chociaż troszkę.
Nie mam pomysłu co napisać tym razem w ramach wstępu. Dlatego zamiast tego sobie krzyknę i dam wam czytać dalej.

PERSONA!
Kiedy nie miałem pomysłu od czego zacząć ten wpis, to wrzuciłem tutaj placeholder o treści „XD”.

Kiedy zacząłem już pisać ten „właściwy”, to doszedłem do wniosku, że placeholder stanowił zapowiedź tego jak tydzień się potoczy. Proroctwo dla ubogich.
Trochę takie iks kurła de.
Pewną wadą pisania cotygodniowych wpisów jest to, że łatwiej się odczuwa mijający czas. Zaletą natomiast jest to, że dzięki temu ma się ten czas trochę bardziej pod kontrolą.

Tylko trochę, żeby nie było! 😀 Ale patrzę na to tak – przynajmniej myślę dwa razy nim coś włączę! A co takiego włączyłem w minionym tygodniu? Dowiecie się poniżej.
Wiem, że piszę to stanowczo zbyt często, ale tym razem naprawdę było spokojnie i nudnawo.

Do tego stopnia, że nawet nie chciało mi się szukać sensownego zdjęcia do wrzucenia jako pierwsze, więc wziąłem sobie „randoma” z telefonu
Gdy już powstrzymałem pierwszą, hurraoptymistyczną reakcję na ogłoszoną przez Valve nową falę sprzętów, to dałem radę się trochę uspokoić. Usiąść. Przemyśleć. Przekalkulować.

No i nie wiem, na co mi to było, jak w ostatecznym rozrachunku i tak będę chciał tę kostkę u siebie na biurku.
Skąd taka szalona myśl? Mam dla was ponad 600 słów na ten temat.
Początek roku sobie spokojnie mija, a ja absurdalnie niespokojnie pracuję, żyję i gram. Temu ostatniemu poświęcę ten wpis.

Chociaż powiem szczerze, że średnio jest czemu :X
Jak zobaczyłem tę przeróbkę Starfielda, to początkowo myślałem, że to jakieś wideo wygenerowane przez AI albo jakiś prosty reskin Starfielda. Po wczytaniu się w temat prawda okazała się znacznie lepsza.

Okazało się, że ktoś podjął się wysiłku przeistoczenia gry od Bethesdy w pełnoprawną produkcję ze świata Gwiezdnych Wojen. Do tego zrobił to bez żadnych zahamowań.
Nowy rok, stary bloger. Dalej piszący takie same wpisy. Ale za to o nowych grach!

Albo chociaż o kilku nowych.
Dotarłem do końca roku. (Względnie) cały, zdrowy i raczej niepoturbowany. Ale jednego jestem pewien: moje „uczucia gamingowe” zostały dość potężnie wytarmoszone w minionym tygodniu.

W absurdalnie pozytywny sposób.
Trzy razy pisałem wstęp do wpisu. Dalej mi się nie podobał. Dlatego, zamiast pisać jakieś dyrdymały, to powiem krótko.

Wróciłem do kilku „starych znajomych” i przypadkiem trafiłem na wybitnie zboczoną grę.