Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry Noł-Lajf Style

Co jest grane? 2026 – tydzień szósty

Nie mam pomysłu co napisać tym razem w ramach wstępu. Dlatego zamiast tego sobie krzyknę i dam wam czytać dalej.

Przenośna konsola do gier z ekranem wyświetlającym grafikę z gry Persona 5 The Phantom X, z postaciami w strojach złodziejaszków i elementami interfejsu użytkownika.

PERSONA!

Persona 5: The Phantom X

Obudziłem się z ręką w nocniku. Nie wiem jak, ale wcześniej nie zauważyłem jednego z eventów w grze. Gdy już go spostrzegłem, to był wtorek i pozostało mniej niż dwa dni do końca. Dlatego, korzystając z krótkich chwil wolnych w pociągu, starałem się go nadgonić. Jak się okazało, był on dwuczęściowy, z czego jednym z nich był cykl zagadek logicznych inspirowanych szachami:

Plansza gry w Persona 5 X z elementami taktycznymi, w tym czerwonymi polami z ostrzeżeniem, złotymi monetami i białym robotem.
Tak wygląda jedna z pierwszych zagadek

Ostatecznie nie udało mi się wykonać wszystkich misji, ALE udało mi się zrobić ich dość dużo by zdobyć większość ciekawych nagród:

Oprócz tego pojawiła się nowa aktualizacja, a w niej kolejna część głównej historii. Tym razem rzuciłem się na nią od razu, bo wiem, że w przyszłym tygodniu w grze pojawi się event walentynkowy, który nie wiem jak bardzo absorbujący będzie.

Główna fabuła? Ukończona:

Ekran końcowy gry komputerowej z napisem 'Mission Unconditional Love END!'

Bezpośrednio po tym? Spędziłem trochę czasu z nowymi towarzyszami. Jedną z nich jest nowa członkini Phantom Thieves – Riko Tanemura. Chyba będziemy jej pomagać w wyjściu z kryzysu tożsamości:

Obraz przedstawia kadr z Persona 5: The Phantom X, z widocznymi elementami interfejsu użytkownika.

Oprócz tego poznałem Mio Natsukawę – panią strażak, która najpierw działa, potem myśli. Takie przynajmniej zrobiła pierwsze wrażenie. Zrzutu ekranu z nią nie mam.
Mogę za to pokazać co znajomość z nią odblokowała:

Ekran gry Persona 5 The Phantom X przedstawiający sklep "Shady Commodities" z listą dostępnych przedmiotów

Sklep internetowy prowadzony przez starego „znajomego” z Persony 3. Tyle dobrego, że w tej części gry nie trzeba z nim gadać.

Oprócz tego zacząłem, ponownie, zwiedzać Mementos. Zatrzymałem się na tym etapie:

Mapa z gry Persona 5 The Phantom X, pokazująca ścieżkę do Mementos i dostępne obszary, w tym zaznaczony obszar 6.

Mam nadzieję, że uda mi się go zwiedzić do końca przed kolejną częścią fabuły.

Diablo 4

Ogłaszam fajrant. 99 żetonów do relikwiarza? Jest.
Paragon level 228? Jest i wystarczy.
5 glifów zamontowanych na „Paragon Board”? Też są.
Apogeum zdolności do szerzenia śmierci i destrukcji? Jest:

Postać gracza walczy z grupą potworów w mrocznym, fantastycznym świecie gry komputerowej.

Daję sobie spokój z tą grą aż do chwili gdy się pojawi kolejny ciekawy event albo sezon.

Torchlight: Infinite

Ta gra zafundowała mi rollercoaster wrażeń. Na początku tygodnia, to ja byłem górą i wszystko mordowałem jak leci. Podniosłem „farmienie” do rangi sztuki – bo wszystko padało jak kłosy zboża.

Potem trafiłem na bossa drugiego rozdziału historii przez co musiałem skupić się na czymś zupełnie innym: na tym by nie rzucić telefonem/Asusem1 przez całą długość pokoju po kolejnej nieudanej próbie:

Postać gracza walczy z przeciwnikiem w Torchlight: Infinite, w tle widać elementy interfejsu gry, takie jak mapa, pasek życia i umiejętności.

Musiałem poważnie przebudować swój build i potraktować Torchlight Infinite, w końcu, poważnie xD

No i w ten sposób udało mi się, po ataku nerwicy, kurwicy i farmicy, rozpocząć trzeci, pustynny rozdział gry:

Postać w grze komputerowej z fioletowymi włosami i skrzydłami, otoczona przez płomienie i unoszące się fragmenty terenu.
Tylko już widzę, że ta pustynia będzie jakoś dziwnie mroczna

Monster Hunter Now

Warunki atmosferyczne były tak cudowne, że biłem potwory tylko w trakcie przerw w pracy i wieczorami w domu. Przez to nie dziwię się, że ledwo dałem radę wykonać zadania eventowe z tego tygodnia.

Oprócz tego nie przygotowałem żadnej nowej i dobrej broni na nadchodzący już niedługo Base Defense.

Podsumowując? W Monster Hunter Now ten tydzień to jest mocne 2/10. Czekam na porządne ocieplenie

Dynasty Warriors: Origins

Musiałem zrobić sobie przerwę od DLC, więc zamiast tego postanowiłem zacząć przechodzić inną niż wcześniej ścieżkę głównej historii. Ale nie o tym chciałem napisać.

Chciałem napisać trzy rzeczy.

Po pierwsze: myliłem się, kiedy pisałem w zeszłym tygodniu, że ukończyłem DLC. Dopiero teraz to zrobiłem xD Na swoją obronę miałem tylko to, że byłem poteżnie skołowany życiem o 23:00, kiedy przechodziłem „ostatnią” misję.

Po drugiej: za RZECZYWISTE ukończenie pierwszej historii z DLC dostajemy naprawdę świetne ciuchy dla głównej postaci.

Menu zmiany stroju w Dynasty Warriors: Origins, z podświetloną opcją "Dream Uniform"
Ten uniform dostępny jest w wersji kolorystycznej każdej z grywalnych frakcji w grze

Aż jestem odrobinę w szoku, że nie są do kupienia osobno – byłoby to trochę w stylu Koei Tecmo, który lubuje się w DLC tego typu.

Po trzecie: trochę nie mam ochoty grać dalej. Dlatego, że zakończenie Zhang Jiao jest po prostu idealne.

Dwóch bohaterów w strojach inspirowanych kulturą wschodnią, siedzących i stojących na tle kamiennej ściany i drewnianej konstrukcji
To zakończenie jest zbyt radosne dla tej gry.

Muszę tę grę odłożyć na bok na jakiś czas, bo nie chcę w swojej głowie mącić obrazu powyżej.

Shuten Order

Ta gra żyje w mojej głowie i nie dawała mi spokoju. Dlatego, pomimo braku wiary, że znajdę czas by przejść cały segment Ministerstwa Nauki, zacząłem go. Powiem wam, że pewnie bym go skończył, ale ledwo dałem radę przez to jak jest skonstruowany.

Konkretnie chodzi o to, że jest to visual novelka opowiadająca tę samą historię z perspektywy kilku różnych postaci. To, samo w sobie nie jest problemem. Fakt, że oglądam te same fragmenty historii po dwa/trzy razy już tak. Nawet gdy są zajebiste:

Ilustracja przedstawiająca dwie lwy, jedną leżącą i drugą biegnącą z postacią na grzbiecie, a także dwóch mężczyzn w mundurach i psa.
Są bardziej zajebiste, ale staram się dość ściśle unikać spoilerów

Przez to się niestety trochę męczyłem, bo wątek przeciągał się niczym kot na kaloryferze zimą. Grałem z 4 godziny, ale odczuwalnie było to bardziej 12.

Jest to jednoznacznie najgorszy pod względem gameplayu z wątków w tej grze. Szkoda tylko, że jednocześnie jest tym, który dał mi dotąd najwięcej informacji o świecie gry.

A w tym tygodniu? W końcu epilog!


Inne tematy

Prześladują mnie awarie ogrzewania.
W domu? Awaria pieca gazowego.
W pracy? Awaria klimatyzacji i temperatura dosłownie na granicy łamania kodeksu pracy. Masakra jakaś :X Dość szybko naprawili, ale trauma pozostała.

Oprócz tego przyjechał do mnie mój Enter:

Czarny, miękki pokrowiec w kształcie klawisza Enter z białym napisem "Enter" i ikoną strzałki, obok znajduje się kontroler do gier i laptop.
Dość inwazyjne zamalowanie naklejki, bo sprzęt służbowy.

Wykonuje swoje zadanie idealnie. Niestety, używam go dość intensywnie – na tyle, że liczę już „koszt za naciśnięcie” w dziesiętnych grosza.

Ja też, niestety, swoje zadania w pracy wykonuje perfekcyjnie, przez co potem po pracy średnio mam wenę i siłę na co bardziej ambitne pisanie. Lista otwartych szkiców wpisów rośnie jak głupia XD

Czas na część gastro, a w niej Duże Ilości Zup Naraz. Nim jednak do niej przejdziemy, to, rzut okiem na kolejną owsiankę pieczoną, tym razem z mango:

Kawałek ciasta z mango w szklanym pojemniku na biurku, obok klawiatury i myszki komputerowej.

A co do zup, to grane były dwie – pierwsza to był zupa krem ze szpinakiem i kurczakiem:

Miseczka z zielonym kremowym zupą z kawałkami mięsa i łyżka zanurzona w zupie, na drewnianym stole.
Wiem jak wygląda. Smakowała o rzędy wielkości lepiej

Kolejną była najbardziej klasyczna grochówka jaką tylko dałem radę zrobić. Ziemniaki, namoczony groch, marchew, kiełbasa, boczek i por. Do tego dużo przypraw. Jak to wygląda? Tak:

Miseczka z gęstą, kremową zupą z kawałkami mięsa i warzyw, z łyżką zanurzoną w zupie.
Ugotowanie grochówki tak, by nie mieć potem napędu odrzutowego jest bliższe rytuałom magicznym niż sztuce kucharskiej.

W niedzielę świętowałem wypłatę – pizzą z ulubionej pizzerii:

Pizza z frytkami, kurczakiem i sosem na cieście z serem, posypana szczypiorkiem, w kartonowym pudełku.
Łaka, łaka, łaka, łaka, łaka 😀

W tym tygodniu życzę wam, żeby nie ścigał i nie zjadł was żaden Pacman. Oprócz tego, trochę bardziej standardowo: miłego dnia, smacznej kawusi i dużo ciepełka w domu!

  1. Dopiero po tym jak to napisałem zrozumiałem, że to na jedno wychodzi – zarówno telefon jak i konsolę mam od nich xD ↩︎


Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *