Wiem, że piszę to stanowczo zbyt często, ale tym razem naprawdę było spokojnie i nudnawo.

Do tego stopnia, że nawet nie chciało mi się szukać sensownego zdjęcia do wrzucenia jako pierwsze, więc wziąłem sobie „randoma” z telefonu
Shuten Order
„Udało” mi się ukończyć trzecią ścieżkę w tej grze. Czemu cudzysłów? Bo bez solucji z internetu to zamiast zakończenia mógłbym liczyć co najwyżej na załamanie.

Nie wiem – może to wina tego, że grałem w to po ryjących mi psychikę dniach w pracy. Być może, przez te kilka lat, od kiedy grałem w 999 – The Nonary Games i Virtue’s Last Reward (najbliższe tej ścieżce gry, jakie kojarzę) zdziadziałem.

Tak czy owak – łatwo nie było, poddałem się, ale zobaczyłem zakończenie i, ponownie, przeorało mi mózg.
Tylko silna wola i brak czasu powstrzymały mnie od rozpoczęcia kolejnego fragmentu gry natychmiast.

Mój mózg DOMAGA się odpowiedzi.
Monster Hunter Now
Na początku tygodnia skupiałem się na tym by wykręcić dobry wynik w ramach Base Defense i powiem wam, że to był błąd. Żeby nie było, ostatecznie, z pomocą mniej czy bardziej losowych osób się udało:

Ale to było tak frustrujące i tak wymagające dla mnie, że się trochę „wypaliłem”. Czemu? Spinałem się, optymalizowałem buildy i robiłem po kilka podejść. Wszystko z nadzieją, że tym razem się uda uniknąć perfekcyjnie każdego ataku, albo, że bardzo dużo ataków będzie „krytykami” i zrobi to dużą różnicę dla wyniku.
Oprócz tego? Nic szczególnego – biłem sobie potworki dla sportu, rozwijając powoli różne bronie. Wszystko z nadzieją, że cokolwiek Monster Hunter Now we mnie rzuci, to ja będę, chociaż trochę, na to gotów.
Pokemon GO
Po nudnym tygodniowym evencie przyszedł czas na Community Day na Grookey. Co z tego wyszło? To:


I tyle w temacie, przechodzimy dalej
Persona 5: The Phantom X
Dałem sobie na wstrzymanie z przechodzeniem głównego wątku. Zamiast tego, skupiłem się na dwóch rzeczach. Pierwszą było rozwijanie Frostgale Mont, co wyszło mi całkiem przyzwoicie:



Drugą był powrót do trybu Velvet Trials, gdzie starałem poprawić moje poprzednie wyniki. Po co? Dla nagród, w tym najważniejszych – służących ulepszeniu Janosika, persony głównego bohatera i jego samego. Okazało się, że po ulepszeniu kilkudziesięciu postaci do maksimum nie jest on już taki trudny:

Soulframe
Nie miałem zbyt wiele czasu, więc bawiłem się w niezobowiązujące i czysto rekreacyjne farmienie. Bez większego celu, ale też bez większego zaangażowania.

Trudno o zaangażowanie jak „grafik” pozwala tobie na półgodzinną sesję gry XD
Diablo 4
W weekend potrzebowałem się odmóżdżyć. Nie chciałem odpalać nowej gry. Na Megabonk albo Warriors Abyss nie miałem ochoty. To wróciłem do mojego paladyna zbudowanego wokół jednej umiejętności i się relaksowałem patrząc jak potworki sobie padają:

Udało mi się tym samym wbić kilka poziomów Paragona, otworzyć kilkanaście skrzynek od mojego ulubionego drzewa obwieszonego czaszkami i podjąć, dla beki, próbę ukończenia Wieży. Jest to nowy tryb, który pozwala rywalizować z innymi graczami w rankingu pt. kto najszybciej wyrźnie wieżę pełną potworów. Jak mi poszło?

Źle XD Na całe szczęście nigdy nie uważałem swojego buildu za wybitnie szybkiego ani skutecznego
Inne tematy
Na początek – gorzkie żale.
Poważnie zastanawiam się nad tym by zmienić ksywę na „Przebodźcowany”.
Utwierdziłem się w przekonaniu, że osoba która wymyśliła open space powinna trafić do piekła. Jednego za życia, a drugiego po śmierci. A jeżeli nie istnieje, to warto byłoby przemyśleć wynalezienie takiego, na wyłączność tej osoby.
Nim przejdę do tego co mi się udało w kuchni, to podzielę się tym co mi nie wyszło.
Chciałem wypróbować przepis na pieczonego naleśnika z soczewicy. Był bardzo prosty:
- wrzucić składniki do blendera
- zmielić
- dać do naczynia żaroodpornego
- upiec
- rozłożyć porcje do zamkniętych pojemników
Poległem na drugim etapie.
Jak? Nie wziąłem pod uwagę tego, że jak się mieli dużo rzeczy z dodatkiem proszku do pieczenia, to zawartość kielicha może „trochę” zacząć buzować. U mnie to trochę skończyło się dramatycznym wyciekiem, który zalał mi cały blender, podstawkę i część szafki XD Hurra ja!
Co prawda to co zostało w kielichu i tak poszło do pieczenia, ale bez jednego ze składników i w stanowczo zbyt dużej ilości.
No dobra, ale co mi wyszło? Taki obiadek – kotlety schabowe w panko z dodatkiem zielonego puree (którego przepis dalej dopracowuje) i kupnych surówek:

Potem zabrakło mi chęci i weny do gotowania więc żywiłem nas, niestety, gotowcami. #Najgorzej
A tak poza tym? To chyba nie mam czym się chwalić, więc w ramach pożegnania dodam element humorystyczny z pracy:

Chyba tyle. Miłego dnia, smacznej kawusi!
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

2 odpowiedzi na “Co jest grane? 2026 – tydzień trzeci”
Ostatnio mieliśmy w pracy fajny webinar gdzie pani tłumaczyła jak wpływają różne rozpraszacze na mózg/skupienie a w dłuższej perspektywie na problemy typu przemęczenie/depresja itd – openspace był tam przykładem kumulacji wszystkich najgorszych rzeczy zgromadzonych w 1 miejscu – naprawdę nie zazdroszczę i trzymam kciuki żeby coś się zmieniło zanim dostaniesz regularnego pier1$ 🙂
Na całe szczęście połączenie słuchawek z ANC i zatyczek do uszu sprawia, że jestem dość skutecznie odcięty od rzeczywistości.
Ale mogę z czystym sumieniem potwierdzić, jako praktyk, że OpenSpace jako przykład „kumulacji wszystkich najgorszych rzeczy zgromadzonych w 1 miejscu” nadaje się ideolo