Trzy razy pisałem wstęp do wpisu. Dalej mi się nie podobał. Dlatego, zamiast pisać jakieś dyrdymały, to powiem krótko.

Wróciłem do kilku „starych znajomych” i przypadkiem trafiłem na wybitnie zboczoną grę.
Soulframe
Dalej mam ostrą fazę na tę grę. Nie pomaga to, że zaczął się w niej event końcoworoczny, w którym:
- ratujemy ptaszki
- dokarmiamy je
- zabijamy kłusowników
- zdobywamy przy tym bardzo fajnie wyglądający sprzęt

Samym sprzętem nie będę się teraz chwalił, bo jeszcze go nie zdobyłem, ale wrzucę wam zamiast tego fragment gameplayu jak siekam tych kłusowników ********* *********** 😀
Uwielbiam to jak ten event został wymyślony – kłusownicy są porozrzucani losowo po mapie i jak najłatwiej ich znaleźć?
Na słuch – wystarczy nasłuchiwać „sztucznego” śpiewu ptaków, jakim je wabią do siebie. I wtedy co? Jedyny słuszny łomot!
Diablo 4
Nie wiem czy pamiętacie, ale parę tygodni temu „chwaliłem się” awarią gniazdka. W końcu udało się to ogarnąć.
Odzyskałem dzięki temu możliwość grania na Xboxie. Czyli dostęp do Diablo 4.
Tej samej gry, która na The Game Awards 2025 ogłosiła, że zamówienia przedpremierowe na nowy dodatek otrzymają szybszy dostęp do klasy Paladyna.
Wiecie czego nie lubię sobie robić? Oszukiwać się:

Dlatego widząc moją ulubioną klasę z Diablo 2 jako bonus przedpremierowy i wiedząc, że i tak będę chciał przejść dodatek do Diablo 4 po prostu go już kupiłem. Chociażby po to by zobaczyć by zobaczyć jak skończy Mefisto i czy moje przypuszczenia co do tego jak potoczy się historia się sprawdzą.
Zwłaszcza, że brakowało mi straszliwie paladyna w tej grze. No i biorąc pod uwagę, że antagonistą w nadchodzącym dodatku będzie odrodzony Mefisto, to paladyn jako postać, która pośle go do piachu to będzie poetycka sprawiedliwość1.
No i powiem szczerze – po prostu podoba mi się to jaki ładny rozpierdol robi ta klasa i mój build <3
Nie jest on jakiś ultra cudowny, ale ma dwie zalety:
- fajnie mi się nim gra
- zrobiłem go samemu, bez czytania żadnego poradnika
Persona 5: The Phantom X
W mobilnej Personie osiągnąłem coś, co można nazwać kumulacją wygrywu. Przede wszystkim – skończyłem event Crossroads of Fate Spaceport Arc. Zrobiłem w nim wszystko, co tylko mogłem zrobić:


Wiecie co sprawiło mi większą radość? To, że pokonałem bossa, który dwa tygodnie temu przerobił mnie na pastę. No i kto teraz jest rozsmarowany, hmmmmmmmm?
Teraz pozostaje mi tylko robić „poboczne pierdoły” do kolejnej aktualizacji fabularnej. Czyli, znając życie, mam najwyżej kilka dni.
Monster Hunter Now
Przywitałem nowy sezon wystrzałowo.
Łuk z Astalosa? Niemalże zrobiony, brakuje mi dosłownie minimalnej ilości surowców by mieć go na potrzebnym mi poziomie:

Zbroja? Też już odblokowana i robi za zarąbistą skórkę:

Oprócz tego prawie skończyłem zadania przygotowujące do Base Defense:

Jestem z siebie dumny i jestem gotów na to, co przyniesie mi ten tydzień!
Pokemon GO
Aktualnie mam dwie fiksacje w tej grze.
Jedną z nich jest wysyłanie wszystkim prezentów. Wszystko przez to, że do Pokemon GO trafiła możliwość robienia wymian na odległość.
Na czym polega haczyk? Trzeba wbić nowo dodany poziom przyjaźni, wymagający kolejnych dziewięćdziesięciu dni interakcji z danym graczem.
Biorąc pod uwagę, że mam około setki zagranicznych znajomych, z którymi dobrze byłoby wbić ten poziom przyjaźni, to muszę codziennie, dzielnie, rozsyłać prezenty 😀
Drugim jest zbieranie pokemonów w sezonowych ciuchach. Na ten moment idzie mi jak po gruzie, ale mam już znośnego Charjabuga:

Na początek wystarczy! Zobaczymy co tydzień świąteczny mi przyniesie.
Flappy Dragon
Dalej próbuję złapać je wszystkie. Idzie mi to całkiem sprawnie – gdy piszę te słowa, to mam zebrane 214 z 224 smoków, w tym już 11 shiny. Do tego jeden z nich to moja ulubiona maszynka do farmienia smoczych jajek:

Co rozumiem przez farmienie jajek? Przykładowo takie partie gry:

Anomalous Coffee Machine
Przeglądając internety, wpadłem na tę grę. Ktoś się pochwalił, że lubi w nią grać, bo musi sobie przypominać angielskie słówka. Jako ktoś, kto regularnie gra w Wordle i Literalnie pomyślałem – fajnie, sprawdzę.
Potem zobaczyłem na Steam ten zrzut ekranu:

Pomyslałem sobie:
- gra polega na tym, że podajemy słowa, czym tworzymy „kawy” z danej rzeczy. Tytułowy ekspres do kawy może zrobić nam „Cup of nothingness” i to jest jeszcze w miarę normalne. Serio, niektóre pomysły są dużo dziwniejsze
- podając odpowiednią kawę (bądź kawy) dziewczynie, która nas poprosiła o skorzystanie z ekspresu sprawimy, że zmieni się ona w coś. Smoka, anioła, pająka, ośmiornicę, drzewo… Coś.
- Anomalous Coffee Machine nie ma celu sensu stricte. Ot, zbierasz wszystkie formy.
- Gra stanowczo spełniała mój obowiązujący w tamtej chwili wymóg „bycia pojebaną”
Zobaczyłem do tego, że zestaw dwóch części i DLC do kupienia za jakieś śmieszne pieniądze, więc wziąłem nawet nie patrząc.
Co się potem okazało? Że gra pozwala na podanie „Cup of sex” części postaci i to co wtedy nam się pokazuje jest bardzo bezpośrednie.
Jak ktoś się zastanawia co mam na myśli przez bezpośrednie, to po kliknięciu strzałki się dowie. Ostrzegam, to jest stanowczo NSFW.

I teraz nie wiem jak do tego podejść. Na początek wiem jedno: ustawiłem tymczasowo grę jako „prywatną” nim się nie oswoję z tym, że mam to na koncie XD
I chyba trochę spotulniałem, bo kiedyś bez kozery potrafiłem napisać o istnieniu takiej gry jak Subverse, a teraz poważnie się wahałem czy się przyznawać do styczności z Anomalous Coffee Machine.
Inne tematy
Wiecie co wam powiem? Przejście z pracy w biurze do pracy z domu jest B O L E S N E. Zwłaszcza jak się ma wysoce atencyjne i inwazyjne koty. Zwłaszcza jednego kota:

Jakbym miał dać tu zdjęcia wszystkich przypadków kiedy on mi przeszkadzał, to potrzebowałbym osobny wpis na to.
Żeby trochę się pośmiać z samego siebie – wypożyczyłem z biura monitor by móc pracować na dwóch ekranach. Okazało się, że ani nie mam potrzeby, ani chęci ustawiać sobie stanowiska pracy w domu xD
Okej, przechodzimy do części gastronomicznej. Mam coś bardzo dziwacznego do pokazania.
Kotlety mielone z dodatkiem marchwi, podane z zielonym puree ziemniaczanym:

Wiecie co odpowiada za kolor? Dodatek awokado i spiruliny. Nieskromnie powiem, że to jeden z lepszych pomysłów jakie miałem w ostatnim czasie.
Potem? Zupa cebulowa. Czy warto było karmelizować ponad półtora kilo cebuli?

Stanowczo tak. Zupa cebulowa to dowód na to, że są rzeczy o które warto walczyć.
Oprócz tego pragnę wam życzyć zdrowych, radosnych, spokojnych, zdrowych i obfitych świąt. Zdrowie dałem dwa razy, bo ono tak naprawdę jest najważniejsze – jak go nie ma, to cała reszta robi się dużo trudniejsza.
Do przeczytania, już po świętach!
- Dla tych co nie są tak walnięci na punkcie lore jak ja, już tłumacze – Mefisto był bezpośrednio odpowiedzialny za upadek zakonu Paladynów. Z drugiej strony – jako „zabezpieczenie” przed jego wpływem powstał zakon Krzyżowców (znanych z Diablo 3), których głównym zadaniem było odnalezienie grobowca Akarata – (nieświadomego) założyciela religii Zakarum. Pokręcone, co nie? 😀 ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
