Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry Noł-Lajf Style

Co jest grane? – Tydzień pięcdziesiąty pierwszy

Trzy razy pisałem wstęp do wpisu. Dalej mi się nie podobał. Dlatego, zamiast pisać jakieś dyrdymały, to powiem krótko.

Telewizor wyświetlający ekran logowania do gry Diablo IV, obok stoi pluszowy Chocobo w stroju Mikołaja.
Dopiero po wrzuceniu zdjęcia zajarzyłem się, że Chocobo jest w świątecznym nastroju

Wróciłem do kilku „starych znajomych” i przypadkiem trafiłem na wybitnie zboczoną grę.

Soulframe

Dalej mam ostrą fazę na tę grę. Nie pomaga to, że zaczął się w niej event końcoworoczny, w którym:

  • ratujemy ptaszki
  • dokarmiamy je
  • zabijamy kłusowników
  • zdobywamy przy tym bardzo fajnie wyglądający sprzęt
Grafika promująca event Thawtide w Soulframe
Żaden degenerat nie będzie kłusował na ptaszki, jeżeli ja będę miał coś do gadania!

Samym sprzętem nie będę się teraz chwalił, bo jeszcze go nie zdobyłem, ale wrzucę wam zamiast tego fragment gameplayu jak siekam tych kłusowników ********* *********** 😀

Muszę pogrzebać w ustawieniach nagrywania wideo, bo taka jakość to bardziej „jakoś”.

Uwielbiam to jak ten event został wymyślony – kłusownicy są porozrzucani losowo po mapie i jak najłatwiej ich znaleźć?
Na słuch – wystarczy nasłuchiwać „sztucznego” śpiewu ptaków, jakim je wabią do siebie. I wtedy co? Jedyny słuszny łomot!

Diablo 4

Nie wiem czy pamiętacie, ale parę tygodni temu „chwaliłem się” awarią gniazdka. W końcu udało się to ogarnąć.

Odzyskałem dzięki temu możliwość grania na Xboxie. Czyli dostęp do Diablo 4.
Tej samej gry, która na The Game Awards 2025 ogłosiła, że zamówienia przedpremierowe na nowy dodatek otrzymają szybszy dostęp do klasy Paladyna.

Wiecie czego nie lubię sobie robić? Oszukiwać się:

Ekran wyboru postaci w Diablo IV prezentujący Paladyna o nazwie Azuth na 1.  poziomie Paragon

Dlatego widząc moją ulubioną klasę z Diablo 2 jako bonus przedpremierowy i wiedząc, że i tak będę chciał przejść dodatek do Diablo 4 po prostu go już kupiłem. Chociażby po to by zobaczyć by zobaczyć jak skończy Mefisto i czy moje przypuszczenia co do tego jak potoczy się historia się sprawdzą.

Zwłaszcza, że brakowało mi straszliwie paladyna w tej grze. No i biorąc pod uwagę, że antagonistą w nadchodzącym dodatku będzie odrodzony Mefisto, to paladyn jako postać, która pośle go do piachu to będzie poetycka sprawiedliwość1.

No i powiem szczerze – po prostu podoba mi się to jaki ładny rozpierdol robi ta klasa i mój build <3

Nie jest on jakiś ultra cudowny, ale ma dwie zalety:

  • fajnie mi się nim gra
  • zrobiłem go samemu, bez czytania żadnego poradnika

Persona 5: The Phantom X

W mobilnej Personie osiągnąłem coś, co można nazwać kumulacją wygrywu. Przede wszystkim – skończyłem event Crossroads of Fate Spaceport Arc. Zrobiłem w nim wszystko, co tylko mogłem zrobić:

Wiecie co sprawiło mi większą radość? To, że pokonałem bossa, który dwa tygodnie temu przerobił mnie na pastę. No i kto teraz jest rozsmarowany, hmmmmmmmm?

Teraz pozostaje mi tylko robić „poboczne pierdoły” do kolejnej aktualizacji fabularnej. Czyli, znając życie, mam najwyżej kilka dni.

Monster Hunter Now

Przywitałem nowy sezon wystrzałowo.
Łuk z Astalosa? Niemalże zrobiony, brakuje mi dosłownie minimalnej ilości surowców by mieć go na potrzebnym mi poziomie:

Statystyki łuku Thunderstroke Tonnerre+ 4 w grze Monster Hunter Now, broń poziomu 9.

Zbroja? Też już odblokowana i robi za zarąbistą skórkę:

Postać gracza w Monster Hunter Now ubrana w kompletną zbroję z Astalosa w kolorach czerni i neonowej zieleni.
Tradycyjnie podbiłem ustawienia graficzne gry na czas robienia zrzutu ekranu by przyszpanować.

Oprócz tego prawie skończyłem zadania przygotowujące do Base Defense:

Ekran zadań specjalnych w Monster Hunter Now z ukończonymi polowaniami na Astalosa i dużego potwora.

Jestem z siebie dumny i jestem gotów na to, co przyniesie mi ten tydzień!

Pokemon GO

Aktualnie mam dwie fiksacje w tej grze.

Jedną z nich jest wysyłanie wszystkim prezentów. Wszystko przez to, że do Pokemon GO trafiła możliwość robienia wymian na odległość.
Na czym polega haczyk? Trzeba wbić nowo dodany poziom przyjaźni, wymagający kolejnych dziewięćdziesięciu dni interakcji z danym graczem.
Biorąc pod uwagę, że mam około setki zagranicznych znajomych, z którymi dobrze byłoby wbić ten poziom przyjaźni, to muszę codziennie, dzielnie, rozsyłać prezenty 😀

Drugim jest zbieranie pokemonów w sezonowych ciuchach. Na ten moment idzie mi jak po gruzie, ale mam już znośnego Charjabuga:

Eventowy Charjabug w Pokemon GO

Na początek wystarczy! Zobaczymy co tydzień świąteczny mi przyniesie.

Flappy Dragon

Dalej próbuję złapać je wszystkie. Idzie mi to całkiem sprawnie – gdy piszę te słowa, to mam zebrane 214 z 224 smoków, w tym już 11 shiny. Do tego jeden z nich to moja ulubiona maszynka do farmienia smoczych jajek:

Ekran kolekcji w grze Flappy Dragon pokazujący turkusowego smoka i licznik 214 na 224 zdobytych smoków.
Czemu ten smok ma taki kolor jak Miku?

Co rozumiem przez farmienie jajek? Przykładowo takie partie gry:

Ekran podsumowania rundy we Flappy Dragon z wynikiem 158 zdobytych smoczych jaj różnego rodzaju.

Anomalous Coffee Machine

Przeglądając internety, wpadłem na tę grę. Ktoś się pochwalił, że lubi w nią grać, bo musi sobie przypominać angielskie słówka. Jako ktoś, kto regularnie gra w Wordle i Literalnie pomyślałem – fajnie, sprawdzę.

Potem zobaczyłem na Steam ten zrzut ekranu:

Narysowana postać - krzyżówka dziewczyny i tarantuli z gry Anomalous Coffee Machine

Pomyslałem sobie:

  • gra polega na tym, że podajemy słowa, czym tworzymy „kawy” z danej rzeczy. Tytułowy ekspres do kawy może zrobić nam „Cup of nothingness” i to jest jeszcze w miarę normalne. Serio, niektóre pomysły są dużo dziwniejsze
  • podając odpowiednią kawę (bądź kawy) dziewczynie, która nas poprosiła o skorzystanie z ekspresu sprawimy, że zmieni się ona w coś. Smoka, anioła, pająka, ośmiornicę, drzewo… Coś.
  • Anomalous Coffee Machine nie ma celu sensu stricte. Ot, zbierasz wszystkie formy.
  • Gra stanowczo spełniała mój obowiązujący w tamtej chwili wymóg „bycia pojebaną”

Zobaczyłem do tego, że zestaw dwóch części i DLC do kupienia za jakieś śmieszne pieniądze, więc wziąłem nawet nie patrząc.

Co się potem okazało? Że gra pozwala na podanie „Cup of sex” części postaci i to co wtedy nam się pokazuje jest bardzo bezpośrednie.

I teraz nie wiem jak do tego podejść. Na początek wiem jedno: ustawiłem tymczasowo grę jako „prywatną” nim się nie oswoję z tym, że mam to na koncie XD

I chyba trochę spotulniałem, bo kiedyś bez kozery potrafiłem napisać o istnieniu takiej gry jak Subverse, a teraz poważnie się wahałem czy się przyznawać do styczności z Anomalous Coffee Machine.


Inne tematy

Wiecie co wam powiem? Przejście z pracy w biurze do pracy z domu jest B O L E S N E. Zwłaszcza jak się ma wysoce atencyjne i inwazyjne koty. Zwłaszcza jednego kota:

Rudo-biały kot śpiący zwinięty w kłębek na czarnym fotelu biurowym.
Za Każdym Dropsiastym Razem.

Jakbym miał dać tu zdjęcia wszystkich przypadków kiedy on mi przeszkadzał, to potrzebowałbym osobny wpis na to.

Żeby trochę się pośmiać z samego siebie – wypożyczyłem z biura monitor by móc pracować na dwóch ekranach. Okazało się, że ani nie mam potrzeby, ani chęci ustawiać sobie stanowiska pracy w domu xD

Okej, przechodzimy do części gastronomicznej. Mam coś bardzo dziwacznego do pokazania.

Kotlety mielone z dodatkiem marchwi, podane z zielonym puree ziemniaczanym:

Szklany pojemnik z jedzeniem zawierający dwa usmażone kotlety i zielone puree.

Wiecie co odpowiada za kolor? Dodatek awokado i spiruliny. Nieskromnie powiem, że to jeden z lepszych pomysłów jakie miałem w ostatnim czasie.

Potem? Zupa cebulowa. Czy warto było karmelizować ponad półtora kilo cebuli?

Talerz gęstej zupy cebulowej posypanej szczypiorkiem, z zanurzoną łyżką.

Stanowczo tak. Zupa cebulowa to dowód na to, że są rzeczy o które warto walczyć.

Oprócz tego pragnę wam życzyć zdrowych, radosnych, spokojnych, zdrowych i obfitych świąt. Zdrowie dałem dwa razy, bo ono tak naprawdę jest najważniejsze – jak go nie ma, to cała reszta robi się dużo trudniejsza.

Do przeczytania, już po świętach!

  1. Dla tych co nie są tak walnięci na punkcie lore jak ja, już tłumacze – Mefisto był bezpośrednio odpowiedzialny za upadek zakonu Paladynów. Z drugiej strony – jako „zabezpieczenie” przed jego wpływem powstał zakon Krzyżowców (znanych z Diablo 3), których głównym zadaniem było odnalezienie grobowca Akarata – (nieświadomego) założyciela religii Zakarum. Pokręcone, co nie? 😀 ↩︎

Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *