Pewną wadą pisania cotygodniowych wpisów jest to, że łatwiej się odczuwa mijający czas. Zaletą natomiast jest to, że dzięki temu ma się ten czas trochę bardziej pod kontrolą.

Tylko trochę, żeby nie było! 😀 Ale patrzę na to tak – przynajmniej myślę dwa razy nim coś włączę! A co takiego włączyłem w minionym tygodniu? Dowiecie się poniżej.
Torchlight: Infinite
Jakby ktoś się zastanawiał „Jasiek, czemu ciebie pojebało i zacząłeś grać w kolejną grę mobilną?” to służę odpowiedziami. Jest ich kilka:
- Seria (w większości sponsorowanych) artykułów prasowych o tym, że zaczął się nowy sezon w tej grze przypomniała mi o jej istnieniu. Wcześniej miałem z nią krótką styczność, jak wyszła na komórki.
- Potrzebowałem gry do odmóżdżenia, a nie chciało mi się wracać do Diablo Immortal
- Ostatnio w moim życiu poważnie objawia się „XD” więc nie mogłem odmówić sobie gry robionej i wydanej przez studio „XD Inc. ”

Tylko trochę się minąłem z założeniami, bo o ile sam gameplay jest obrzydliwie prosty, tak możliwości personalizacji buildu ryją mi głowę. Każda postać może wybrać pięć aktywnych umiejętności spośród kilkudziesięciu różnych i każdą z nich zmodyfikować maksymalnie pięcioma modyfikatorami.

Podobnie ma być później z umiejętnościami pasywnymi.
Ja chciałem rozwalać rzeczy, a nie planować światową dominację. Na razie gra się przyjemnie, ale podejrzewam, że jak będę musiał usiąść i dosłownie rozpisać build, to zmienię sobie gierkę do odstresowywania.
Sprawdziłem też jak gra się sprawuje na moim ROG Ally X i wiem, że w przyszłości będę grał głównie na nim:

Czemu? Bo tutaj ta gra wygląda prawie1 jak pierwsze Torchlighty – mówię to jako komplement. Na moim telefonie niestety nie osiągnę takich efektów2 🙁
Monster Hunter Now
Ten tydzień był obfity w zadania do wykonania, potwory do zabicia i sprzęty do zrobienia.
Przede wszystkim: dostałem wyniki poprzedniej fali bronienia bazy:

Zgodnie z sugestią gry, zrobiłem sobie Heavy Bowgun z Diablosa i niemalże go ulepszyłem do G10.5:

Oprócz tego udało mi się W KOŃCU skończyć linię fabularną tego sezonu. Zajęło mi to tyle czasu bo nie udawało mi się trafić na potwory jakie trzeba były ubić.

Jakby tego było mało – udało mi się zrobić trochę zadań przygotowujących do kolejnego Base Defense:


Podsumowując? To był dobry tydzień.
Shuten Order
Okazało się, że „Minister Sprawiedliwości”, którego teraz próbuję prześwietlić jako potencjalnego mordercę jest ćpunem XD

Oprócz tego udaje mu się nas wciągnąć w pomoc przy wygłoszeniu ostatniej woli pewnego bogacza. Żeby jednak nie było zbyt łatwo, to przeradza się to w konieczność rozwikłania morderstwa jednego z spadkobierców.
Chodzimy, badamy ślady, zbieramy dowody, a potem mamy dyskusje pod tytułem „kto jest winny?”, które nie pozwalają mi zapomnieć, że ci sami ludzie pracowali przy serii Danganronpa:

Nie udało mi się ukończyć tego segmentu – zatrzymałem się mniej więcej w połowie. Powód? Jest akapit poniżej.
Dynasty Warriors: Origins
Powiem zupełnie szczerze, że nie spodziewałem się, że wrócę do tej gry, ale dorobiłem się wydanego w minionym tygodniu DLC do niej i jakoś tak wyszło.
Nie wierzę, że to piszę, ale kod do DLC otrzymałem od wydawcy, firmy KOEI TECMO EUROPE LTD. Bazową grę zakupiłem sam, chwilę po premierze.
Kilka wniosków po powrocie? Widać po mnie brak praktyki – nie dałem rady przejść pierwszej misji DLC walcząc słabszą bronią. Musiałem się przestać patyczkować i złapać za porządny miecz, zamiast używać lichej halabardy.

Oprócz tego podoba mi się to, że oprócz nowych misji fabularnych (które są scenariuszami pt. „Co by było gdyby?”) twórcy pododawali nowe mechaniki.

Nowe bronie też się znalazły. Konkretnie to dwie, a jedną z nich – łuk – dostajemy chwilę po rozpoczęciu fabuły dodatku

Nie wiem jeszcze jak dużo siekania mnie czeka, ale na ten moment zapowiada się świetnie – przynajmniej z mojej perspektywy wielkiego fana gier Musou.
Wiem za to jedno: muszę dopracować ustawienia graficzne gry tak, by gra mi działała płynnie w trakcie nagrywania gameplayu. Co jak co, ale tej gry nie da się porządnie przedstawić statycznymi zrzutami ekranu.
Diablo 4
#IBelieveInPaladinSupremacy
Znaczy, odpalałem sobie grę w wolnej chwili, czyściłem sobie trochę potworów i wyłączałem ją z powrotem. Efekt był taki, że udało mi się wbić 214 poziom Paragon i usprawnić swoją sieczkę jeszcze bardziej:

Nawet podbiłem poziom trudności do maksymalnego, by w końcu przestać „rozpuszczać” przeciwników. Za to oni czasem mnie rozwalą (w końcu)
Oprócz tego niemalże skończyłem przygotowania do kolejnego sezonu – zdobyłem 59 tokenów do odblokowania przyszłej przepustki sezonowej z 99 możliwych:

Zdobyłem już niemal wszystko, co chciałem3 zdobyć. Fajnie – więcej czasu na inne gry.
Persona 5: The Phantom X
Normalnie bym tej grze poświęcił z trzy razy więcej czasu, ale Dynasty Warriors: Origins i Diablo 4 mnie wciągnęło.
Głównie z tego powodu, pomimo masy nowych rzeczy do zrobienia, w minionym tygodniu skupiłem się głównie na robieniu codziennych zadań.
Jedyną wyjątkową rzeczą, jaką zrobiłem, było poprawienie moich wyników z Velvet Trials:


Wcześniej ten tryb gry traktowałem po maczoszemu, bo olewałem rozwój większości postaci. Niedawno jednak zacząłem je „w imię zasad” rozwijać, co sprawiło, że kolejne podejście nabrało sensu.
Nowe zadania i nowy region postaram się zwiedzić w tym tygodniu, ale bez obietnic – znów mogę być zalatany!
Inne tematy
Nim przejdę do prywaty, małe ogłoszenie – OST do jednej z moich ulubionych gier zeszłego roku w końcu trafiło na serwisy streamingowe. Poniżej macie album na Spotify, ale powinien być dostępny na „all major streaming platforms”
Oprócz tego muszę się pochwalić – mój poprzedni wpis, ten o problemach jakie widzę w AI zrobił furorę.
Znaczy – oprócz wejść zafundował mi co najmniej kilka dyskusji z ludźmi, co się dość rzadko zdarza. No i sprawił, że ktoś na Wykopie kazał mi przestać pisać, co traktuję jako dość jednoznaczną pochwałę.

W pracy odkryłem cudowne rozwiązanie moich problemów z hałasem i brakiem skupienia. Stopery do uszu nie potrafiły wygłuszyć wszystkich dźwięków. Muzyka jedynie dodawała „przyjemną nutę” do kakofonii rozmów wokół mnie. Za to korzystanie z obu rzeczy naraz robi robotę.

Jedynym problemem jest to, że uszy potem bolą xD Mam nadzieję jednak, że uda mi się „wytrenować uszy”. Ewentualnie w inny sposób rozwiązać mój problem.
To teraz część gastronomiczna, w której mam o czym pisać.
W zeszłym tygodniu nie wyszło mi przygotowywanie „naleśnika z soczewicy”. Mimo tego udało mi się go „odratować”:

Wyszedł trochę zakalcowaty, więc nie wszystko zjadłem, ALE koncept uważam za udany. Wyraźnie jest to moja pomyłka, a nie problem z przepisem.
Kolejnym wytworem była zupa pomidorowa krem z grzankami:

Dawno nie jedliśmy pomidorowej, więc jakoś tak wyszło, że zrobiłem. Po części z tego samego powodu zrobiłem ryż smażony z jajkiem i warzywami:

Jak zawsze dowiózł.
Oprócz tego? Stworzyłem potwora. Miałem ochotę na przekąskę. Miałem dużo resztek po różnych eksperymentach. Tak powstało TO:

Herbatniki przekładane masłem pistacjowym wymieszanym z gorzką czekoladą. #DobreTakieNieZaSłodkie. Ale, co najważniejsze – pozbyłem się dużego słoika z lodówki, więc zysk, można powiedzieć, podwójny.
W weekend mnie powaliło. Zaczęło się od kolegi, który się pochwalił, że do ramenu domowej roboty dał panierowaną mortadelę. Tym stwierdzeniem odblokował mi w głowie co najmniej kilka wspomnień, co zaowocowało tym:

Tak, to są kotlety z mortadeli, podane z frytkami.
Zawartość mięsa? Zapewne homeopatyczna.
Procentowy udział wspomnień z dzieciństwa? Monstrualnie wielki
To chyba wszystko odnośnie produkowania paszy przeze mnie.
W chwili gdy to czytacie jestem po dość ciężkim dniu w pracy – końcówki miesiąca niestety takie są :X Potrzebuję odpoczynku, kawusi, masażu i kilkuset pokonanych wrogów w Torchlight Infinite i Dynasty Warriors: Origins.
Tego samego wam życzę4 i do przeczytania następnym razem!
- Przy czym, jak to mówią, „prawie robi wielką różnicę” ↩︎
- Precyzując – mógłbym. Ale wtedy moja bateria znikałaby szybciej niż dobry kebab kupiony po ciężkim dniu pracy. A mimo wszystko muszę mieć naładowany telefon by dzwonić/pisać/grać w Monster Hunter Now. ↩︎
- Wiadomo, że chciałbym jeszcze zdobyć lepszą broń, Harlequin Crest i wbić 300 poziom Paragona, ale trzeba realnie podchodzić do swoich możliwości. I chęci ↩︎
- Ewentualnie podmieńcie sobie gry na inne 🙂 Nie będę was oceniał ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
