Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry Noł-Lajf Style

Co jest grane? 2026 – tydzień czwarty

Pewną wadą pisania cotygodniowych wpisów jest to, że łatwiej się odczuwa mijający czas. Zaletą natomiast jest to, że dzięki temu ma się ten czas trochę bardziej pod kontrolą.

Ekran tytułowy gry Dynasty Warriors Origins na przenośnej konsoli do gier
Ja znów grający w Musou to trochę taki Powrót Króla.

Tylko trochę, żeby nie było! 😀 Ale patrzę na to tak – przynajmniej myślę dwa razy nim coś włączę! A co takiego włączyłem w minionym tygodniu? Dowiecie się poniżej.

Torchlight: Infinite

Jakby ktoś się zastanawiał „Jasiek, czemu ciebie pojebało i zacząłeś grać w kolejną grę mobilną?” to służę odpowiedziami. Jest ich kilka:

  • Seria (w większości sponsorowanych) artykułów prasowych o tym, że zaczął się nowy sezon w tej grze przypomniała mi o jej istnieniu. Wcześniej miałem z nią krótką styczność, jak wyszła na komórki.
  • Potrzebowałem gry do odmóżdżenia, a nie chciało mi się wracać do Diablo Immortal
  • Ostatnio w moim życiu poważnie objawia się „XD” więc nie mogłem odmówić sobie gry robionej i wydanej przez studio „XD Inc. ”
Postacie z gry komputerowej Torchlight: Infinite na tle nieba i chmur.
Tak, wziąłem to z Wikipedii.

Tylko trochę się minąłem z założeniami, bo o ile sam gameplay jest obrzydliwie prosty, tak możliwości personalizacji buildu ryją mi głowę. Każda postać może wybrać pięć aktywnych umiejętności spośród kilkudziesięciu różnych i każdą z nich zmodyfikować maksymalnie pięcioma modyfikatorami.

Drzewko umiejętności z Torchlight: Infinite z ikonami umiejętności, w tym "Glacial Freeze", "Electric Punishment" i "Moon Strike".
Na tym zdjęciu widać odblokowane trzy z pięciu slotów

Podobnie ma być później z umiejętnościami pasywnymi.

Ja chciałem rozwalać rzeczy, a nie planować światową dominację. Na razie gra się przyjemnie, ale podejrzewam, że jak będę musiał usiąść i dosłownie rozpisać build, to zmienię sobie gierkę do odstresowywania.

Sprawdziłem też jak gra się sprawuje na moim ROG Ally X i wiem, że w przyszłości będę grał głównie na nim:

Postać w białej szacie walczy w podziemnej kopalni z innymi graczami.

Czemu? Bo tutaj ta gra wygląda prawie1 jak pierwsze Torchlighty – mówię to jako komplement. Na moim telefonie niestety nie osiągnę takich efektów2 🙁

Monster Hunter Now

Ten tydzień był obfity w zadania do wykonania, potwory do zabicia i sprzęty do zrobienia.

Przede wszystkim: dostałem wyniki poprzedniej fali bronienia bazy:

Postać w białej kurtce z pomarańczowymi wstawkami, w okularach przeciwsłonecznych, z podniesionymi rękami. W tle logo gry.
Nie ma lipy, siła!

Zgodnie z sugestią gry, zrobiłem sobie Heavy Bowgun z Diablosa i niemalże go ulepszyłem do G10.5:

Broń z gry Monster Hunter Now z widocznymi statystykami ataku, obrażeń i typami amunicji.

Oprócz tego udało mi się W KOŃCU skończyć linię fabularną tego sezonu. Zajęło mi to tyle czasu bo nie udawało mi się trafić na potwory jakie trzeba były ubić.

Złoty medal z wizerunkami trzech potworów, otoczony promieniami światła, z napisem "STORY COMPLETED" nad nim.

Jakby tego było mało – udało mi się zrobić trochę zadań przygotowujących do kolejnego Base Defense:

Podsumowując? To był dobry tydzień.

Shuten Order

Okazało się, że „Minister Sprawiedliwości”, którego teraz próbuję prześwietlić jako potencjalnego mordercę jest ćpunem XD

Animowana postać z gry Shuten Order z żółtymi włosami i zielonymi oczami, uśmiechnięta, siedząca w samochodzie, z dymkiem "Yahooo!".
Branie zielska w trakcie jazdy nie jest zbyt rozsądne, tak mówiąc szczerze

Oprócz tego udaje mu się nas wciągnąć w pomoc przy wygłoszeniu ostatniej woli pewnego bogacza. Żeby jednak nie było zbyt łatwo, to przeradza się to w konieczność rozwikłania morderstwa jednego z spadkobierców.

Chodzimy, badamy ślady, zbieramy dowody, a potem mamy dyskusje pod tytułem „kto jest winny?”, które nie pozwalają mi zapomnieć, że ci sami ludzie pracowali przy serii Danganronpa:

Młody mężczyzna z niebieskimi włosami i otwartymi ustami, z widoczną maską na twarzy, wskazuje palcem w kierunku widza
Chociaż niektórym to się może też kojarzyć z serią Ace Attorney.

Nie udało mi się ukończyć tego segmentu – zatrzymałem się mniej więcej w połowie. Powód? Jest akapit poniżej.

Dynasty Warriors: Origins

Powiem zupełnie szczerze, że nie spodziewałem się, że wrócę do tej gry, ale dorobiłem się wydanego w minionym tygodniu DLC do niej i jakoś tak wyszło.

Kilka wniosków po powrocie? Widać po mnie brak praktyki – nie dałem rady przejść pierwszej misji DLC walcząc słabszą bronią. Musiałem się przestać patyczkować i złapać za porządny miecz, zamiast używać lichej halabardy.

Bitwa w Dynasty Warriors: Origins, żołnierze w zbrojach walczący mieczami i włóczniami, widok z perspektywy gracza.

Oprócz tego podoba mi się to, że oprócz nowych misji fabularnych (które są scenariuszami pt. „Co by było gdyby?”) twórcy pododawali nowe mechaniki.

Interfejs Dynasty Warriors: Origins z tekstem "Strategic Battle" i opisem rozgrywki.

Nowe bronie też się znalazły. Konkretnie to dwie, a jedną z nich – łuk – dostajemy chwilę po rozpoczęciu fabuły dodatku

Ekran Dynasty Warriors: Origins z opisem nowego typu broni: łuk. Broń posiada ostrze i pozwala na ataki tnące.
Pew, pew, pew!

Nie wiem jeszcze jak dużo siekania mnie czeka, ale na ten moment zapowiada się świetnie – przynajmniej z mojej perspektywy wielkiego fana gier Musou.

Wiem za to jedno: muszę dopracować ustawienia graficzne gry tak, by gra mi działała płynnie w trakcie nagrywania gameplayu. Co jak co, ale tej gry nie da się porządnie przedstawić statycznymi zrzutami ekranu.

Diablo 4

#IBelieveInPaladinSupremacy

Znaczy, odpalałem sobie grę w wolnej chwili, czyściłem sobie trochę potworów i wyłączałem ją z powrotem. Efekt był taki, że udało mi się wbić 214 poziom Paragon i usprawnić swoją sieczkę jeszcze bardziej:

Postać gracza walczy z potworem w grze Diablo 4, otoczona przez kości i szczątki.

Nawet podbiłem poziom trudności do maksymalnego, by w końcu przestać „rozpuszczać” przeciwników. Za to oni czasem mnie rozwalą (w końcu)

Oprócz tego niemalże skończyłem przygotowania do kolejnego sezonu – zdobyłem 59 tokenów do odblokowania przyszłej przepustki sezonowej z 99 możliwych:

Interfejs gry z sekcją "Reliquaries" i czterema witrażami przedstawiającymi symbole: boskie interwencje, broń, bestie i zbroję.
W przyszłym tygodniu wbiję 99 żetonów i będzie „fajrant”

Zdobyłem już niemal wszystko, co chciałem3 zdobyć. Fajnie – więcej czasu na inne gry.

Persona 5: The Phantom X

Normalnie bym tej grze poświęcił z trzy razy więcej czasu, ale Dynasty Warriors: Origins i Diablo 4 mnie wciągnęło.

Głównie z tego powodu, pomimo masy nowych rzeczy do zrobienia, w minionym tygodniu skupiłem się głównie na robieniu codziennych zadań.

Jedyną wyjątkową rzeczą, jaką zrobiłem, było poprawienie moich wyników z Velvet Trials:

Wcześniej ten tryb gry traktowałem po maczoszemu, bo olewałem rozwój większości postaci. Niedawno jednak zacząłem je „w imię zasad” rozwijać, co sprawiło, że kolejne podejście nabrało sensu.

Nowe zadania i nowy region postaram się zwiedzić w tym tygodniu, ale bez obietnic – znów mogę być zalatany!


Inne tematy

Nim przejdę do prywaty, małe ogłoszenie – OST do jednej z moich ulubionych gier zeszłego roku w końcu trafiło na serwisy streamingowe. Poniżej macie album na Spotify, ale powinien być dostępny na „all major streaming platforms”

Oprócz tego muszę się pochwalić – mój poprzedni wpis, ten o problemach jakie widzę w AI zrobił furorę.
Znaczy – oprócz wejść zafundował mi co najmniej kilka dyskusji z ludźmi, co się dość rzadko zdarza. No i sprawił, że ktoś na Wykopie kazał mi przestać pisać, co traktuję jako dość jednoznaczną pochwałę.

Profilowe zdjęcie użytkownika z pomarańczowym tłem i białym symbolem postaci.

W pracy odkryłem cudowne rozwiązanie moich problemów z hałasem i brakiem skupienia. Stopery do uszu nie potrafiły wygłuszyć wszystkich dźwięków. Muzyka jedynie dodawała „przyjemną nutę” do kakofonii rozmów wokół mnie. Za to korzystanie z obu rzeczy naraz robi robotę.

Granatowe słuchawki nauszne z pałąkiem i małym białym breloczkiem z napisem "loop".

Jedynym problemem jest to, że uszy potem bolą xD Mam nadzieję jednak, że uda mi się „wytrenować uszy”. Ewentualnie w inny sposób rozwiązać mój problem.

To teraz część gastronomiczna, w której mam o czym pisać.

W zeszłym tygodniu nie wyszło mi przygotowywanie „naleśnika z soczewicy”. Mimo tego udało mi się go „odratować”:

Dwa kawałki ciasta z owocami w szklanych pojemnikach, jedno w naczyniu żaroodpornym z łopatką i nożem.

Wyszedł trochę zakalcowaty, więc nie wszystko zjadłem, ALE koncept uważam za udany. Wyraźnie jest to moja pomyłka, a nie problem z przepisem.

Kolejnym wytworem była zupa pomidorowa krem z grzankami:

Miseczka z pomidorową zupą z grzankami i łyżką.
Tutaj z monstrualną ilością grzanek, bo dobijaliśmy opakowanie

Dawno nie jedliśmy pomidorowej, więc jakoś tak wyszło, że zrobiłem. Po części z tego samego powodu zrobiłem ryż smażony z jajkiem i warzywami:

Ryż smażony z jajkiem, groszkiem i kukurydzą w szklanym pojemniku, widoczna łyżka.

Jak zawsze dowiózł.

Oprócz tego? Stworzyłem potwora. Miałem ochotę na przekąskę. Miałem dużo resztek po różnych eksperymentach. Tak powstało TO:

Stos kwadratowych ciastek przekładanych zielonym kremem i ciemną czekoladą, ułożonych na ciemnym talerzu.

Herbatniki przekładane masłem pistacjowym wymieszanym z gorzką czekoladą. #DobreTakieNieZaSłodkie. Ale, co najważniejsze – pozbyłem się dużego słoika z lodówki, więc zysk, można powiedzieć, podwójny.

W weekend mnie powaliło. Zaczęło się od kolegi, który się pochwalił, że do ramenu domowej roboty dał panierowaną mortadelę. Tym stwierdzeniem odblokował mi w głowie co najmniej kilka wspomnień, co zaowocowało tym:

Stos panierowanych kotletów podany z frytkami i keczupem na talerzu.

Tak, to są kotlety z mortadeli, podane z frytkami.
Zawartość mięsa? Zapewne homeopatyczna.
Procentowy udział wspomnień z dzieciństwa? Monstrualnie wielki

To chyba wszystko odnośnie produkowania paszy przeze mnie.

W chwili gdy to czytacie jestem po dość ciężkim dniu w pracy – końcówki miesiąca niestety takie są :X Potrzebuję odpoczynku, kawusi, masażu i kilkuset pokonanych wrogów w Torchlight Infinite i Dynasty Warriors: Origins.

Tego samego wam życzę4 i do przeczytania następnym razem!

  1. Przy czym, jak to mówią, „prawie robi wielką różnicę” ↩︎
  2. Precyzując – mógłbym. Ale wtedy moja bateria znikałaby szybciej niż dobry kebab kupiony po ciężkim dniu pracy. A mimo wszystko muszę mieć naładowany telefon by dzwonić/pisać/grać w Monster Hunter Now. ↩︎
  3. Wiadomo, że chciałbym jeszcze zdobyć lepszą broń, Harlequin Crest i wbić 300 poziom Paragona, ale trzeba realnie podchodzić do swoich możliwości. I chęci ↩︎
  4. Ewentualnie podmieńcie sobie gry na inne 🙂 Nie będę was oceniał ↩︎

Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *