Dobra wiadomość jest taka, że miałem dużo czasu wolnego.

Zła? Sporą część z tego czasu zużyłem na zwijanie się z bólu, kaszlenie, smarkanie i okazjonalne dygotanie z zimna XD Pomimo tego, działo się na tyle dużo, że mam z czego „ulepić” ten wpis.
Prawdopodobnie moja ulubiona gra mobilna i NA PEWNO moja ulubiona gra augmented reality. Najbardziej rozbudowana gra od Niantic Games i konieczny tytuł dla pragnących bardziej ambitnej rozgrywki na telefonie mobilnym. No i oczywisty wybór dla każdego fana Monster Hunter. Zwłaszcza, jeżeli choruje on na syndrom „jeszcze jednego polowania”.
Dobra wiadomość jest taka, że miałem dużo czasu wolnego.

Zła? Sporą część z tego czasu zużyłem na zwijanie się z bólu, kaszlenie, smarkanie i okazjonalne dygotanie z zimna XD Pomimo tego, działo się na tyle dużo, że mam z czego „ulepić” ten wpis.
Za mną kolejny ciężki tydzień. Na całe szczęście dla Was nic to nie zmienia.

Przynajmniej w kontekście tego wpisu. Jeżeli chodzi o inne? Zmieniło się dość dużo, bo nie zobaczyliście ich. Ale mniej jojczenia, więcej giereczkowania.
Nie mam pomysłu co napisać tym razem w ramach wstępu. Dlatego zamiast tego sobie krzyknę i dam wam czytać dalej.

PERSONA!
Kiedy nie miałem pomysłu od czego zacząć ten wpis, to wrzuciłem tutaj placeholder o treści „XD”.

Kiedy zacząłem już pisać ten „właściwy”, to doszedłem do wniosku, że placeholder stanowił zapowiedź tego jak tydzień się potoczy. Proroctwo dla ubogich.
Trochę takie iks kurła de.
Pewną wadą pisania cotygodniowych wpisów jest to, że łatwiej się odczuwa mijający czas. Zaletą natomiast jest to, że dzięki temu ma się ten czas trochę bardziej pod kontrolą.

Tylko trochę, żeby nie było! 😀 Ale patrzę na to tak – przynajmniej myślę dwa razy nim coś włączę! A co takiego włączyłem w minionym tygodniu? Dowiecie się poniżej.
Wiem, że piszę to stanowczo zbyt często, ale tym razem naprawdę było spokojnie i nudnawo.

Do tego stopnia, że nawet nie chciało mi się szukać sensownego zdjęcia do wrzucenia jako pierwsze, więc wziąłem sobie „randoma” z telefonu
Początek roku sobie spokojnie mija, a ja absurdalnie niespokojnie pracuję, żyję i gram. Temu ostatniemu poświęcę ten wpis.

Chociaż powiem szczerze, że średnio jest czemu :X
Nowy rok, stary bloger. Dalej piszący takie same wpisy. Ale za to o nowych grach!

Albo chociaż o kilku nowych.
Dotarłem do końca roku. (Względnie) cały, zdrowy i raczej niepoturbowany. Ale jednego jestem pewien: moje „uczucia gamingowe” zostały dość potężnie wytarmoszone w minionym tygodniu.

W absurdalnie pozytywny sposób.
Trzy razy pisałem wstęp do wpisu. Dalej mi się nie podobał. Dlatego, zamiast pisać jakieś dyrdymały, to powiem krótko.

Wróciłem do kilku „starych znajomych” i przypadkiem trafiłem na wybitnie zboczoną grę.