Zainspirowany niedoborem chęci do zaśnięcia oraz wybrakowaniem własnego sprzętu odkopałem bardzo starą grę i… wsiąkłem. Neverwinter Nights najwyraźniej nigdy mi się nie znudzi.
Wybierzcie się ze mną w podróż po Neverwinter i okolicznych kniejach oraz… nie pamiętam czym jeszcze. Dawno w to nie grałem.
„Przed wyruszeniem w drogę, należy zebrać drużynę”. „Po oczach go, Boo, po oczach!! Rrraaaaaghghh!!!”. Kojarzycie te zdania? Chce je usłyszeć ponownie i nie wypalić sobie przy tym wzroku? Albo uniknąć wyrzucenia komputera przez okno w wyniku pięcdziesiątegu „niebieskiego ekranu śmierci”? To czytaj, ten poradnik dotyczący serii Baldur’s Gate jest właśnie dla Ciebie.
Jeżeli nie grałeś w Baldur’s Gate, to tym bardziej poczytaj, to jedna z tych gier, którą warto przejść. Chociażby po to by się przekonać co kiedyś było zwane „grą cRPG”. Bo z dzisiejszymi produkcjami to ma niewiele wspólnego.
Moje dawne zainteresowanie serią Baldur’s Gate odrodziło się niczym feniks z popiołów. Po sprawdzeniu coś się zmieniło w temacie tej gry przez ostatnie lata, zrozumiałem jedno: ta gra nigdy nie umarła. Fani ciągle tworzyli nowe modyfikacje i poprawiali stare. Speedruny i przejścia dziwnymi ekipami dalej się zdarzają. Jeżeli natomiast chodzi o dostępność gry… To dawno nie było tak dobrze. Możemy dorobić się pełnoprawnej, dostosowanej do dzisiejszych czasów wersji gry na kilka sposobów. Możemy nawet zdobyć coś więcej. Jak? O tym jest ten wpis.
Pamiętam dawne wymówki znajomych. Krewniaka, który stwierdził, że w „taką pikselozę i skamielinę grać nie będzie” po czym odpalił Minecrafta zapamiętam do końca swojego życia. A teraz? Ta gadka nie przejdzie. To, że gra jest nie do kupienia i trzeba spiracić? Jeszcze bardziej bez sensu. Za droga? Pfff… za taką grę, dać tyle co za dobrą pizzę? To złodziejstwo. Wobec pizzerii. I tak dalej, i tak dalej. Poniżej trzy możliwości, dopasowane do każdego portfela, umiejętności obsługi PC-ta oraz znajomości tego klasyka. Jeżeli chcesz zagrać, to teraz dowiesz się jak. I wtedy ja będę żył z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku. A jeżeli nie chcesz zagrać, to przeczytaj: prawdopodobnie zmienisz zdanie. Jest nawet opcja dla fanów Dark Souls.
Słuchajcie ludzie! Jest szybka akcja. GOG.com planuje dzisiaj rozdać 4 darmowe gry. Żeby nie było jednak za łatwo, to trzeba wykazać się elementarną spostrzegawczością.
Test pierwszy – skąd wiem ile gier będzie?
Na pierwszy rzut poszła Omerta: City of Gangsters. Jakie będą następne gry? Tego nie wie nikt. Jak je zdobyć? To linijkę poniżej.
Z pewnymi opóźnieniami (miało być wczoraj), ale przysiadłem i jeszcze raz, bez przesadnej euforii, obejrzałem niedawną konferencję, której streszczenie możecie znaleźć na moim blogu. Doszedłem do wniosku, że w kilku miejscach przesadziłem z okrzykami radości, a niektóre motywy przeciwnie: nie zwróciłem na nie godnej uwagi.
To teraz jeszcze raz, na spokojnie.
Uwaga, wpis nie zawiera zbyt wielu zachwytów. Ale to chyba dobrze, teraz przyszedł czas na rozmyślanie.
Zgodnie z tym co zapowiadałem na fanpage’u bloga, usiadłem przed laptopem i oglądałem z zapartym tchem letnią konferencję CD Projekt RED i GOG.com . Głównie z ciekawości i chęcią dowiedzenia się „ile pieniążków zaklepać na Wiedźmina”. No dobrze, zapowiadane nowości na samej platformie GOG.com też mnie ciekawiły. Poniżej przeczytacie o wszystkim godnym wzmianki z tej konferencji.
Jest oficjalna grafika, to jest co wrzucić do wpisu 😀
Zapraszam do dalszego czytania tych którzy nie oglądali, jak i tych którzy tak samo jak ja byli przyspawani do PC-tów. Mam kilka słów ekstra do powiedzenia w sprawie tego co pokazali.
SZOK! GOG.com (6 l.) przyznało się publicznie do planów sabotowania polskiego szkolnictwa wyższego! W jaki sposób ten sprzedawca grozy planuje tego dokonać i jak się przed tym zabezpieczyć? O tym tylko tutaj, na moim blogu!
GOG.com zrobiło coś chorego i rozdaje wszystkim chętnym grę Dungeon Keeper (w wydaniu Gold) za darmo. Powiedzmy sobie szczerze: idea tej gry będzie wiecznie żywa, ale dobrze byłoby ją lekko odświeżyć. Od tego tu jestem, by podać wam dalej info jak to zrobić.
Jeżeli jeszcze nie złapaliście tego łakocia, to wbijcie na stronę główną GOG.com jeszcze dziś. Grę można zgarnąć za free tylko do 16. lutego, godziny 12:00. Najpierw brać, potem zadawać pytania.
Świat się sypie: GOG.com, sprzedający gry BEZ ŻADNYCH ZABEZPIECZEŃ oferuje wszystkim możliwość zwrotu gotówki za kupioną u nich grę. Brzmi fajne? Bo jest, Steam mógłby się od nich uczyć. Ale nie ma tak łatwo, są warunki by odzyskać swoje pieniążki.
GOG.com oddaje hajsy za gry O______O
Żeby nie było za łatwo, to zwrot gotówki możemy uzyskać w ciągu trzydziestu dni od zakupu i tylko w sytuacji, gdy dana gra nie działa na danym komputerze i zespołowi „ninja wsparcia technicznego” ( <3 ) nie uda się sprawić, by było inaczej. Wtedy dopiero otrzymamy zwrot pieniędzy tym samym kanałem, którym płaciliśmy (jak ktoś korzystał z kart przedpłaconych (na przykład PaySafeCard), to będzie musiał podać numer konta/konto Paypal do zwrotu).
Oprócz tego warto wspomnieć, że GOG.com zastrzegło sobie prawo do odmówienia oddania pieniędzy w przypadku, gdy ktoś będzie notorycznie prosił o zwroty pieniędzy (nie ma ustalonej ilości zwrotów, ale w przypadku podejrzeń o bycie oszustem GOG.com poinformuje wraz z oddaniem pieniędzy, że dana osoba więcej zwrotów nie dostanie). Nie będzie również zwracać pieniędzy w przypadku, gdy dany system nie spełnia wymagań podanych na kartach produktów. Jak to podaje FAQ na stronie GOG.com „żal jest nam Ciebie”.
Co bardzo ciekawe, GOG.com wprowadziło możliwość oddania dowolnej kupionej u Siebie gry w ciągu 15 dni od zakupu, pod warunkiem, ze jej nie ściągnęliśmy. Ot, na wypadek, jakby ktoś się zagalopował w trakcie kupowania gier na wyprzedażach, a potem nagle się obudził z ręką w nocniku i myślą „Ale ja i tak nigdy w to nie zagram”.
Na początku, na jak zobaczyłem informację o tym, że GOG.com przyjmuje zwroty, to bałem się, że zaufanie do ludzi zje ich żywcem. A tymczasem ten pomysł jest genialny pod każdym względem: GOG.com się zabezpieczyło przed seryjnymi „NieDziałaMiGraOddajcieMiHajs” wprowadzając limit zwrotów, do tego podyktowany ich oceną „szczerości” prośby. Motyw z zwrotem pieniędzy za nieściągniętą grę też jest bardzo dobry, bo skoro dany klient jej nie ściągnął to w nią nie zagra, ani nie poda dalej. No i poza tym jest to świetny chwyt marketingowy. Wiecie: „nie dość, że sprzedają gry bez zabezpieczeń, to jeszcze można uzyskać zwrot pieniędzy. HURRA! Niech żyje GOG.com!” itp itd. Pomińmy też fakt, że dzięki temu zyskają masę „betatesterów z przypadku” : podejrzewam, że liczba zgłoszonych błędów wzrośnie o kilkanaście procent.
Pal licho, że to Origin był pierwszy z dawaniem zwrotów pieniędzy za gry, ich platforma jest jednym wielkim zabezpieczeniem przed kopiowaniem, więc t0 nie jest dla nich nic strasznego. W przypadku GOG.com każda oddana gotówka, to szansa na to, że kupujący dostał w pełni sprawną grę za darmo. To się nazywa zaufanie do klientów O__O