Defender’s Quest: Valley of The Forgotten to jeden z tych tytułów, o którym chciałem napisać od dawna. Powody mogę rzucać niczym z rękawa: bo lubię ten gatunek, bo fabuła jest ciekawa, bo wciąga… ale dobrze, już przestaje. Głównie dlatego, że Defender’s Quest zasługuje na trochę więcej niż wymienienie wad i zalet od myślników. Na przykład na pełnoprawną recenzję.
Tak się zaczyna Zadanie Obrońcy (ale ten tytuł kretyńsko brzmi po polsku)
Papers, please! A, nie, ty tutejszy? To w takim razie dokumenty poproszę. Bez nich nie ma zmiłuj, nie wejdziesz do swej ojczyzny.
Hm…. Wszystko się zgadza. Chwała Arstotzce! Ehh.. ta robota jest trudna, mozolna i pełna pokus.
Z powodu węglenia się mojego sprzętu do grania byłem zmuszony porzucić nowe (czyli przegrzewające mi kartę graficzną) tytuły i zamiast tego powrócić do klasyków różnej maści. Jednym z pierwszych tytułów, który przyszedł mi do głowy był Heroes of Might and Magic 3. I mówiąc szczerze, to moje „odświeżanie” tej gry sprawiło, że w pewnym momencie zaskoczyłem samego siebie.
Przyjmuje, że wiecie o co chodzi, bo media o tym trąbią: rząd USA wyłączył się z powodu niemożności uchwalenia nowego budżetu. Ekipa z GOG.com, jak to na polaków przystało, pokazała się z zacnym pokazem swojego zrozumienia cudzych krzywd i wielkim poczuciem humoru. Bo jak inaczej nazwać Shutdown Promo?
GOG.com radzi USA jak powinno się rządzić.
W sumie, to sama wyprzedaż jest dość średnia. W ramach Shutdown Promo przecenione zostały dość wiekowe gry w których ważne są umiejętności zarządzania gotówką (coś co w USA się niezbyt udało). Są to
Theme Hospital (no dobra, ta gra jest bardzo zacna, wręcz zawyża średnią w tej grupie)
The Guild Gold Edtion
Capitalism
Capitalism 2
Sid Meier’s Alpha Centauri
Tropico Reloaded
Redneck Rampage Collection
Każda z tych gier w ramach promocji, która potrwa do 15:00 (wiem, szybko się przebudziłem) kosztuje 3 dolary. No, za wyjątkiem The Guild, które kosztuje 6 USD.
O wiele ciekawsze jest co innego: GOG.com ofiaruje, w ramach poprawiania nastroju osób, które przez amerykański „Shutdown” mają przymusowy urlop, paczki tych gier. Wystarczy wysłać tylko zdjęcie listu, który informuje o urlopie aż do ustanowienia budżetu na adres e-mail [email protected]. Każda osoba, która do piątku wyślę im takiego maila otrzyma wszystkie te gry za darmo. No cóż, trochę to śmiech przez łzy, ale lepsze to niż nic.
Ciekawi mnie, czy ktoś wpadł na pomysł by przesłać paczkę z Shutdown Promo prezydentowi Obamie? A jeżeli tak, to jaka była jego reakcja… Macie jakieś podejrzenia?
Wasze życzenie dla mnie rozkazem: pragneliście informacji o grze Wiedźmin 3: Dziki Gon, to je dostanie. Tylko w tym momencie ostrzegam: ten tekst będzie chaotyczny, bowiem większość informacji to „esencje” różnego rodzaju wywiadów, którymi twórcy gry miotają na lewo i prawo. Często w tak małych i niszowych serwisach, że aż mnie kusi, by samemu uderzyć do nich z pytaniami 🙂
Logo Wieśka 3 – po angielsku, bo fajniej wygląda
I informacja dodatkowa: wszystkie screeny z gry Wiedźmin 3: Dziki Gon są z materiałów prasowych CD Projekt Red. Żeby potem nie było problemów/pytań/wątpliwości. No to co, zaczynamy? 😀
No siema. Od początku wiedziałem, że o tym, co się działo na targach Gamescom 2013 nie będę w stanie pisać na bieżąco. Czemu? Bo za dużo ciekawych rzeczy się działo. Dlatego wolałem się nie bawić serwis growy i pisać o wszystkim, tylko, tak jak przy w moim wpisie o E3 (TUTAJ), poczekać i napisać parę mądrzejszych zdań na temat tego, co się na Gamescom 2013 przyciągnęło moją uwagę na dłużej.
O tę imprezę się tutaj rozchodzi 😀
I przyznam się szczerze: przez większość życia byłem pewien, że ta impreza to GamesCON. No cóż, człowiek się uczy przez całe życie
Jest to gra legenda, znana wśród starszych pokoleń graczy z tego, że jej fabuła inna niż zwykle. Historia w Planescape: Torment to nie jest oklepane ratowanie świata przed złymi magami/smokami/orkami/ogrami/demonami. Zamiast tego dostajemy opowieść dużo bardziej osobistą, zmuszającą do namysłu. Ba, raz pytanie zacytowane z tej gry „wyłączyło” na moich oczach doktora filozofii. Dodajmy jeszcze to, że świat przedstawiony w Planescape: Torment to nie jest kolejny świat fantasy. Nie ma elfów, są latające czaski. Nie ma księżniczek, są panny z szczurzymi ogonami. Dodajmy wiecznie podjaranego gościa i plejadę innych NPC-ów, które wywołują często samą swoją obecnością opad szczęki. Pisząc ten tekst podświadomie przyjąłem, że znasz ten tytuł. Jeżeli się mylę, to mam nadzieje, że ta ściana tekstu Ciebie przekona, by do niego sięgnąć. Moim celem nie jest opisanie gry, a jej odnowienie. I tym się teraz zajmiemy.
Logo Planescape: Torment – maglowanej przeze mnie gry
Przynajmniej takie pierwsze wrażenie ma każdy z nas, No bo co takiego może być dziwnego w platformówce? Skaczesz i już. No cóż, od tego tutaj jestem: pokaże wam, że platformówka nie musi być oklepana. Że może być wyjątkowa i wyróżniać się na tle innych gier. Dlatego też, przedstawiam wam przegląd nieszablonowych gier platformowych (indie, to on się stał przez przypadek, jak odkryłem, że same takie się załapały do kolekcji. I tak, wiem, że status Shanka 2 jest dyskusyjny, ciii… )
Ale to było dzień po tym, jak wyszło Company of Heroes 2. A ta gra dalej uparcie jest bestsellerem. Przebija popularnością grę AAA wyczekiwaną parę lat. Pal licho, że ocenami TEŻ ją przebija. Na potwierdzenie zarówno Company of Heroes 2 i Rogue Legacy na Metacriticu.
Company of Heroes 2 vs Rogue Legacy na Metacriticu
Bezczelny edit: za sugestią Strusa z tego komentarza wyciągnę dodatkowy wyznacznik popularności: zainteresowanie torrentami z jednej i drugiej gry. Jak weżmiemy pod uwagę ile gotówki poszło w marketing Company Of Heroes 2, to jestem trochę zdziwiony tak niewielką przewagą.
Torrent jako wskaźnik popularności gry… NIEWIARYGODNE, ALE PRAWDZIWE
P.S Reszta torrentów z The Pirate Bay łapie masą oskarżeń o bycie oszustwami, więc pozostały nieujęte
Tyle tytułem wstępu. Teraz podwijam rękawy i opisuje swoje wrażenia. Szanowni państwo, oto recenzja Rogue Legacy!
Długo zastanawiałem się nad tym, czy warto opisywać sposoby ulepszenia Świątyni Pierwotnego Zła (zwanej dalej, dla mojej wygody, ToEE). Nie dlatego, że napisanie tego wpisu by było jakimś wielkim wysiłkiem (kroki jakie trzeba podjąć znam na pamięć, a całą procedurę pewnie wykonałbym bez patrzenia na klawiaturę), ale ze względu na domniemany brak popularności tej gry. Nie jest to klasyk niczym „Fallout” albo gra, która się obroni samym światem przedstawionym, jak to jest w przypadku „Arcanum„
Gra ma za to inne walory niż tytuły podane wcześniej. Ale o nich będzie dłużej za chwilę, gdy będę się bawił w przekonywanie was do tego tytułu.Zatem, niechaj już skończę swój bełkot i do dzieła!