Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry

You know NOTHING, Zenimax! – czyli o „morderczym błędzie” w Elder Scrolls Online.

Internet kocha wyolbrzymiać. Co chwilę ktoś zostaje zmasakrowany. Albo, trzymając się tematu, ktoś wieszczy jakiejś grze niechybną zgubę z jakiegoś mniej lub bardziej błahego powodu. Niedawno takie złorzeczenia pojawiły się pod adresem Elder Scrolls Online. Stało się to za sprawą dość poważnego błędu w grze oraz reakcji wydawcy na bugi w produkcji.  Ile jest sensu w tym „życzeniu śmierci”? I czy Zenimax naprawdę zasługuje na takie ostre potraktowanie?

Elder Scrolls Online
Logo Elder Scrolls Online – skazywanego na śmierć albo model F2P
Kategorie
Ciekawostki

Please Be Nice – (prawdopodobnie) pierwsza gra zaprojektowana przez przez tłum

Co chwilę wam piszę o crowdfundingu. Wspieram.to, Kickstarter, IndieGoGo. Idea współfinansowania przez graczy produkcji jest zacna. Ale ostatnio zobaczyłem coś innego – crowdsourcing w grach: co by było jakby gracze razem projektowali grę? Please Be Nice pozwala nam zobaczyć co z tego może wyniknąć.

Please be Nice - crowdsourcing, gra komputerowa
Logo tej gry jest tak skomplikowane, że to aż smutne

W czasie, kiedy o Twitch Plays Pokemon było głośno w internetach, cichaczem pojawiła się dość ciekawa inicjatywa: dwóch twórców gier postanowiło stworzyć grę, a cały proces pokazywać na Twitchu. Nazwali ten twór Please Be Nice.
Gdzie tutaj jest rola graczy? Każdą ukończoną wersję gry można ściągnąć i zacząć grać. Osoba, która ukończy tę grę jako pierwsza będzie mogła wysłać twórcom swój pomysł, a on zostanie przez nich wmontowany do gry.

Please Be Nice swój żywot zaczęło jako prosta gierka, gdzie przemieszczamy się kwadratem z jednego rogu ekranu do drugiego.

Kategorie
Gry

Breaking Nius/Łamiąca wiadomość! GOG.com przyznaje się do próby sabotowania polskiej edukacji!

SZOK! GOG.com (6 l.) przyznało się publicznie do planów sabotowania polskiego szkolnictwa wyższego!  W jaki sposób ten sprzedawca grozy planuje tego dokonać i jak się przed tym zabezpieczyć? O tym tylko tutaj, na moim blogu!

GOG.com
Rysopis GOG.com (6 l.)
Kategorie
Gry

Age of Empires, CO TY WYPRAWIASZ?

Age of Empires 2 było grą mojego dzieciństwa. Prawdopodobnie spędziłem przy niej więcej godzin, niż przez ostatnie pół roku na tym blogu. Cieszyłem się na wieść o tym, że powstanie mobilna odsłona tej serii. Coś na wykładach trzeba robić. Życie jednak nie oszczędza rozczarowań…

Age of Empires: World Domination
Brzmi dumnie, a wygląda…

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce i 25 poziomów doświadczenia temu pisałem o planach stworzenia mobilnej wersji Age of Empires. Po pewnym czasie (i dość znacznym opóźnieniu), został ujawniony tytuł produkcji: Age of Emipires: World Domination.
Wszystko ładnie, wszystko pięknie, ale… Nie tego chciałem. Rozumiem, azjatycki wykonawca, ale… ALE… do diabła!

Kategorie
Gry

Porzucone możliwości „Miasta Drzwi”

Grając niedawno ponownie (chyba po raz piąty?) w Planescape: Torment nagle dopadło mnie uczucie niedosytu. Nie chodziło jednak o jakąś długo ukrytą wadę gry. Nie znalazłem też żadnej bolesnej dziury w opowiedzianej przez tę grę historii. Poczułem niedobór Sigil. Wiedziałem, że będzie mi brakować tego miasta. I jednocześnie zacząłem się zastanawiać nad tym jak można by to brudne, „magiczne” miejsce wykorzystać.

Sigil
Nie wiem jak to zbudowali, ale skoro trzyma się w całości, to nie będę narzekał.

Wpis powstał w ramach 7. Karnawału Graczy Blogerów. Jest zresztą całkiem możliwe, że gdyby nie on, to bym nie wpadł na taki tor myślenia. Dlatego też podwójne podziękowania dla organizatorów. Podsumowanie Karnawału podlinkuje tutaj (jak już się pojawi ).  Tutaj natomiast macie podsumowanie karnawału. Miłej lektury!

Kategorie
Offtop Blog

Przygoda (tak jakby) freelancera

Zgodnie z obietnicą serwuje trochę dłuższe wyjaśnienia mojej nieobecności internetowej z kilku ostatnich dni. Jako, że wiem, że tłumaczenie się to trochę mało, to oprócz tego w prezencie załączam plany na przyszłość i „kwiatki” z pracy. Meh, a trochę tego było.

Najpierw przyczyny: pojechałem na Pyrkon. Wejściówka, przejazd w obie strony, wikt i opierunek trochę wyniosły. Świetnie się bawiłem, ale mój portfel odczuł syndrom BiU (bólu i upokorzenia).
Mogę wręcz powiedzieć, że gdy potem spojrzałem na stan swoich finansów, to obudziłem się z ręką w nocniku. No cóż, przyznaje, nie byłem przygotowany – spaliłem wcześniej trochę swoich oszczędności. Efekt końcowy? Panika, desperackie szukanie zarobku i inne tego typu.

W ramach mojego polowania na pieniądze trafiłem na stronę Freelancer.com. Ot taka zabawna strona, gdzie ludzie szukający zleceń mogą wejść, przejrzeć zlecenia, zaproponować swoją stawkę za jej wykonanie, i tak aż do szczęśliwego zakończenia jakim jest odbiór efektów pracy i opłacenie osoby, która ją wykonała.
2 godziny zajęło mi uzupełnienie profilu, „wystrzelanie” się z dostępnych dla mnie zgłoszeń do zadań i oczekiwanie na przyjęte zlecenie. I tutaj zaczyna się koszmar.
Początkowo zlecenie miało polegać na przepisaniu w ciągu 5 dni 60 zeskanowych stron tekstu, z plików GIF do zwykłych notek notatnikowych, poprawiając tylko najbardziej oczywiste błędy (takie jak znaki zapytania zamiast pierwszej litery wyrazy). Zaproponowałem stawkę, dopisałem informację, że zaczynam jak tylko dostanę informację, że zostałem wybrany do zlecenia i SRU. Kwadrans potem zacząłem ustalać szczegóły. Jak się potem okazało, kolesiowi zależało na tym, by te 60 stron zrobić w JEDEN DZIEŃ. Dobra, pośmialiśmy się z niego, popisaliśmy, zrobiłem jedną stronę by pokazać jak mi to idzie (jak się za chwilę okaże zostałem odymany) , po czym ustaliliśmy: 120 stron, 6 dni. No i dobra, podesłał mi pliki źródłowe, po czym się rozeszliśmy, w tym ja spać (całość się działa o 23:00) .

Od rana zaczęła się zabawa: okazało się, że strona „testowa” jaką robiłem miała jakoś 1/3 tekstu, co te, które dostałem w zleceniu. No cóż, to było do przewidzenia. Ostatecznie skończyło się to tak, że siedziałem po 10-12 godzin dziennie przed laptopem i przerzucałem ten tekst z zdjęć do plików TXT. Ciągła, odmóżdżająca, (bez)umysłowa praca na pewnie nie wpływała dobrze na moje samopoczucie, ani też zdrowie psychiczne. Przez kilka ostatnich dni chodziłem z miną, która by była godna Grumpy Cata i z nastrojem zaiwanionym jakiemuś seryjnemu samobójcy.

Nie wywołała to jednak sama praca: niestety, nawet najbardziej bezmyślnych czynności nie potrafię wykonywać z pominięciem mózgu. Przez to, przez ostatnie kilka dni naczytałem się takiej ilości bzdur, że dziwi mnie fakt, że jeszcze jakiekolwiek informacje do mnie dochodzą. Poniżej kilka kwiatków z skanów (jak się okazało większość tych tekstów jest ogólnodostępnych w internecie, więc nic mi się nie stanie, jak zacytuje kilka dziwnych rzeczy):

  • „Pray much, for prayer is one of the most essential duties. Without it you cannot maintain a Christian walk. It elevates, strengthens, and ennobles; it is the soul talking with God. Do not think you can cease your efforts or vigilance for a moment; you cannot.” – niektórzy amerykańscy kaznodzieje wyrażnie zapomnieli o tym, że Bóg ponoć dał ludziom wolną wolę. Meh
  •  „Harun Yahya is well-known as the author of important works disclosing the imposture of evolutionists, their invalid claims, and the dark liaisons between Darwinism and such bloody ideologies as fascism and communism. ” – potem jeszcze lista jego prac, tam 8649 książek poświęconych „wielkości Islamu”. I jako ewolucjonista czuje, że moje uczucia „religijne” (naukowe) zostały zranione, gdzie mogę to zgłosić? ^^”’
  • nie chce mi się tego znowu kopiować, ale przygody „madame d’Artagnyn” walczącej z złą „cardinales Richelieu”. BOŻE MOJE BIEDNE OCZY.

Także, wiecie… Potrzebuje czasu na odzyskanie w pełni sił umysłowych po czymś tak mało wdzięcznym i niszczącym resztki mojej psychiki. Przede wszystkim muszę pograć, poczytać, posłuchać muzyki… Ogólnie porobić coś, co nie jest przerzucaniem tekstu z jednego pliku do drugiego. No i odebrać pieniążki za zadanie.

To teraz trochę podziękowań:

  • Dwóm osobom, za pomoc z tym przeklętym zleceniem. Musiałbym się dłużej z tym męczyć, a tak to mam ten koszmar już z głowy.
  • Czterem osobom, które okazały szczodrość i rzuciły mi trochę pieniążków na Paypal. Dziękuje! BARDZO dziękuje! 😀  Odezwę się do was jakoś na dniach, bo mam do was interes 😉 Jeżeli chcecie iść w ich ślady i postawić mi kawę/hosting w ZenPudełku/przedłużenie domeny, to zapraszam tutaj.
  • Adrianowi von Zieglerowi (którego jako jedynego wiem, że mogę wymienić z imienia i nazwiska). Skubany tworzy świetną muzykę i udostępnia ją na YT. Akurat w dzień, kiedy zaczynałem pracę, udostępnił on dziesięciogodzinną składankę muzyczną. Tak, dobrze myślicie, jeden odsłuch = jeden dzień pracy.

Na koniec najważniejsze: plany na najbliższe posty, w kolejności (niemal) losowej.

  • wpis na Karnawał Graczy Blogerów. To się pojawi jakoś chwilkę po weekendzie, muszę zregenerować do końca mózg nim się za to wezmę
  • recenzja Half Minute Hero: The Second Coming. Deklaruje wstępną podjarkę
  • opis pewnego świetnego moda do Jedi Knight: Jedi Academy
  • artykuł o grze, która jest tworzona przez wszystkich, ale nie przez samych twórców.
  • Jeżeli uda mi się odessać od Diablo 3, to może coś o nim?

To by było na tyle. Ja się dość ostatnio napisałem, teraz muszę się zająć innymi rzeczami. Dlatego też… do przeczytania! 😀

P.S Osoba, która się bawi w „wolny zawód” powinna przed podpisaniem umowy na pilne zlecenie złożyć pisemne oświadczenie o nieposiadaniu zwierząt domowych. Ale to taki lekki offtop 🙂

Kategorie
Ciekawostki

League of Legends jako bijatyka? Czemu nie!

Mogę sobie nie lubić League of Legends, mogę szydzić z ich zakazów wobec streamerów (a potem z tendencji do szybkiej zmiany decyzji), ale jedno muszę im przyznać: fanów mają oddanych.

League of Fighters
Garen vs. Riven.

A jeżeli coś ma być dowodem tego, to niech to będzie League of Fighters: tworzona zupełnie od zera bijatyka z postaciami z League of Legends. Zupełnie za free i w całości przez oddanych wielbicieli pierwowzoru.

Grubsze wytłumaczenie się z poprzedniego wpisu będzie jak skończę robić jak murzyn na wczesnoamerykańskiej plantacji bawełny.
Kategorie
Offtop Blog

TYGODNIOWY ZAWIAS BLOGOWY – czemu? Bo kasa.

Dobra, nie ma co się bawić, dlatego też krótka piłka: przez najbliższy tydzień – albo i dłużej – nie będzie wpisów na blogu. Jak już macie w tytule, powodem jest gotówka.

To teraz, trochę konkretniej. Pyrkon zdewastował moje zasoby gotówki. Co raz bliżej jest rocznica mojego bloga, przez co muszę:

  • opłacić hosting
  • przedłużyć domenę
  • spełnić jakieś tam moje kaprysy. Ale to jako cel drugorzędny.

Na to potrzebne są pieniążki. A jako, że jestem biedny student, to musiałem złapać fuchę. No i złapałem: 120 stron dziwnego zeskanowanego maszynopisu mam przepisać do plików txt. Dostanę za to trochę gotówki (coś koło 200zł), ale to będzie za mało, więc planuję jeszcze jakąś pracę jako freelancer zwąchać.

Dlatego też, sorry. Nie ma takiego blogowania.

Jeżeli ktoś chciałby rzucić mi trochę drobnych (już nawet nie na kawę, a na bieżące wydatki), to może zrobić to tutaj. Ja się nie obrażę, nawet w stopniu minimalnym. Powiem nawet więcej, będę BARDZO wdzięczny. BARDZO.

Tyle, do przeczytania w przyszłym tygodniu. Cya.

Kategorie
Gry

Renowacja klasyków: Jedi Knight: Jedi Academy

Dawno, dawno temu (bo aż 10 lat temu) w odległej galaktyce (tak dla mnie wyglądają Stany Zjednoczone) powstała gra Jedi Knight: Jedi Academy. Gra jest po dziś dzień niezwykle wciągająca (o wiele bardziej od niektórych tworów z świata Gwiezdnych Wojen). Ale podbicie rozdzielczości i podmiana tekstur na lepsze jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

 Jedi Academy
Spokojnie, nie będzie aż tak źle!

Kategorie
Ciekawostki

Czo ten Amazon? – reakcja na Amazon Fire TV

Amazon bez żadnych zapowiedzi (no, pomijając pomniejsze plotki i przecieki) wypuścił cudo nazwane Amazon Fire TV. Jest to mała skrzyneczka, która ma zamienić każdy telewizor do którego zostanie podpięta w Smart TV. Nie jara mnie przeglądanie stron internetowych na telewizorze, ALE nie zmienia to faktu, że nowy sprzęt od Amazonu zwrócił moją uwagę. Już się zapewne domyśliliście czemu.

Amazon Fire TV
Obiekt badań i rozmyślań.

Tak, oczywiście, że chodzi o gry. No dobra, reszta też jest godna uwagi, ale NA PEWNO nie w Polsce.