Powstały już całe stosy gier osadzonych w świecie stworzonym przez Tolkiena. Wymienianie sobie odpuszczę, wspomnę tylko, że dominowały wśród nich slashery. No i oprócz nich można było też znaleźć czasem jakąś strategię. Middle-Earth: Shadow Of Mordor najwyraźniej planuje być czymś, co zrobi kilkanaście kroków od swoich poprzedników.
W Mordorze będzie się działo…
No i ten tytuł dość szybko podpadł: pojawił się filmik pokazujący wersję pre-alfa i już rozpętało się piekło. I jak tu oprzeć się pokusie rozpisania się?
[blockquote]Ostrzegam, spoilery z książek Tolkiena będą czymś na porządku dziennym, zwłaszcza w dalszej części testu. Zostałeś ostrzeżony[/blockquote]
Studia studiami, sesja sesją, ale GamesRage 2 zniknie za parę dni. A jako, że zasługuje na parę słów, to usiadłem i piszę te tutaj wypociny. Zwłaszcza, że w tej paczce możemy odnaleźć kilka naprawdę smacznych kąsków.
Takie tam indyki.
Dobra, to część informacyjna: na stronie GsmesRage 2 możemy za małe pieniążki kupić garść gier indie. Za jednego dolara i więcej dostanie się nam:
… plotąc bzdury, że „wyprzedaże to zło” ? Powiedzmy sobie szczerze: każdy gracz, który zaciera łapki przed każdą większą wyprzedażą na Steam czy GOG.com nazwałoby tego twórcę gier indie idiotą, po czym by poszło grać. Ja natomiast nie pójdę na łatwiznę: punkt po punkcie wyjaśnię czemu ten pan nie ma racji.
Steam to zło. Przynajmniej jego część.
Tutaj muszę zacząć od początku, czyli od mojego „oponenta”. Jason Rohrer jest niezależnym twórcą gier, o którym niemal nikt nie słyszał, o którym niewiele osób wie, a którego gry mają więcej wspólnego z sztuką niż rozrywką.
[blockquote ]Jakby co informuje, że w moich ustach to bardziej krytyka niż nobilitacja. I nie, informacje prasowe i nagrody sprzed paru lat się nie liczą, biorąc pod uwagę późniejsze rozpłynięcie się w powietrzu.[/blockquote]
Zresztą, to że jest artystą i jego gry mają więcej wspólnego z dziełami sztuki widać po liście jego dzieł i po tym, jaką ona ma formę. Jego stronkę możecie zobaczyć tutaj.
No dobrze, ale dość o tym panu, pogadajmy o tym, co napisał na forum swojej najnowszej gry (tutaj), a o czym poinformowało też CD-Action na swojej stronie (w tym newsie). Otóż ten pan twierdzi, że wyprzedaże szkodzą branży growej. Pozwolę sobie zacytować tłumaczenie z CD-A.
[blockquote]Kultura szalonej wyprzedaży jest kulturą czekania. „Kupię grę później, w trakcie wyprzedaży”. W trakcie tygodni premierowych sprzedaż jest niska, a rozwój developerów związany jest właśnie ze sprzedażą, od której zależy finansowe przetrwanie. To czekanie na grę dziesiątkuję twoją[developera] bazę graczy i masę krytyczną w dniu debiutu rozkładając dopływ nowych użytkowników w czasie. A twoi fani, którzy są na tyle głupi, żeby kupić grę na premierę i zmarnować pieniądze, uczestniczą w słabszej, mniejszej społeczności.[/blockquote]
Tutaj wyraźnie widać, że ten pan nie jest gwiazdą wśród twórców niezależnych i że jego gry nie są jakoś wybitnie popularne. Ew. gardzi marketingiem. Chociaż najbardziej realne jest to, że obie te rzeczy na raz. Nie ma innego wytłumaczenia przed jego strachem o początkową sprzedaż.
Najlepszym dowodem na to może być dawny sukces Rogue Legacy, które W DNIU PREMIERY zmasakrowało inne gry sprzedawane na Steam. Pokonało wtedy nawet Company of Heroes 2 w dniu premiery. Pisałem nawet o tym, w środku nocy, zdziwiony tym faktem. Jeżeli gra jest dobra i zadba się chociaż o szczątkowy marketing, to już na start sprzedaż będzie wielka i nikt nie będzie czekał na żadne przeceny. Rogue Legacy to jeden z kilku przykładów, jakie można by podać. Audiosurf też nie musiał czekać na przeceny by zarobić kupę gotówki.
Teoretycznie w tym momencie mógłbym skończyć, ale czuję potrzebę dalszego deptania argumentacji tego pana. Pominę osobistą wycieczkę na temat zdrowego rozsądku soby, której finansowe przetrwanie zależy od sukcesu jednej gry, nie jestem świnią. Zamiast tego pogadajmy o sprzedaży cyfrowej i jak to wygląda ze strony twórcy indie.
Wyobraźmy sobie przez pół minuty, że dalej nie ma Steam i zamiast tego skazani jesteśmy na pudełka. I że grę indie też trzeba tak wydać, bo inaczej nikt jej nie kupi i biedny twórca umrze z głodu. BŁĄD. Nie wyda gry, bo nie będzie miał na tłoczenie płyt/przygotowanie opakowań/dostarczenie do sklepów/wydruk okładek/nie wiem co tam jeszcze może być. Za to mamy dystrybucję cyfrową: twórca wrzuca grę i każdy, kto ją kupuje może zacząć grać po jej ściągnięciu. Koszta dystrybucji, produkcji nośników itp. ? Zero złotych i zero groszy. Możemy mieć nawet miliard sztuk na magazynie, za darmo. I teraz podstawy ekonomii: im taniej sprzedajemy, tym więcej sprzedajemy. Przyjmijmy, że sprzedajemy grę za 25$ i wtedy schodzi jej pięć tysięcy sztuk. Dla ułatwienia napiszę tak: 250 000 $ zarobione. To teraz robimy akcję: cena w dół o 50%. Cena w dół, sprzedaż w górę, ludzie kupują 25 tysięcy sztuk. Część pod wpływem impulsu, część bo uznaje dopiero tę cenę za adekwatną dla tej gry, na razie zostawmy powody. Zamiast tego powiedzmy sobie wprost: gamedev ma teraz święty spokój z gotówką na dłuższy czas.
Na swoim forum Jason Rohrer zadał pytanie: co by było, jakby nie było wyprzedaży? W domyśle sugerował, że wtedy sprzedaż ogólna by wzrosła, w zamian za „podskakiwanie” zysków w trakcie wyprzedaży. BŁĄD. Po pierwsze: wyprzedaże sprawiają, że na gra zwrócona jest uwaga (ląduje na stronie głównej, albo w newsletterze wraz z innymi przecenionymi grami). Po drugie, jak już wspomniałem: dla wielu osób niższa cena to będzie odpowiednia cena za random grę indie. I właśnie pod kątem takich ludzi robi się wyprzedaże. Inaczej taka osoba:
spiraci daną grę. Co nie jest AŻ takie złe (ale w mojej opinii bez sensu), bo jak będzie bardzo dobra to kupi ją na Steamie, chociażby dla wygody. Ew. zwróci uwagę na przyszłe produkcje danego twórcy, co może oznaczać tyle co „darmowa reklama”.
Zleje na nią totalnie. To sytuacja tragiczna z punktu widzenia każdego twórcy, niezależnie czy indie, czy AAA, czy XYZ.
Na koniec zabawy pozwolę sobie odnieść się do kolejnego cytatu, jakie CD-Action umieściło w swoim newsie.
[blockquote]Ludzie dają się przekonać do wyrzucenia pieniędzy w błoto, wydając je na rzeczy, których nie chcą lub nie potrzebują. Lepiej, żeby przeznaczyli je na grę za pełną cenę, którą chcą, niż na cztery tańsze o 75%, których nie tkną.[/blockquote]
Jak to mawiał znany na całym świecie (nieistniejący) lekarz „Ludzie to idioci”. Jeżeli ktoś kupi grę, w którą i tak nigdy nie zagra, to jest to jego problem. Tylko i wyłącznie jego problem. I jak już wspomniałem wyżej, wiele gier w pełnych cenach nie nigdy, NIGDY nie sprzedałoby się. Mogę spokojnie zrobić listę dziesięciu zajebistych gier na Steam, które za żadne skarby nie kupiłbym za ich standardową cenę. Jak każdy z was przejrzy swoje listy gier, nie tylko na Steamie, te na półkach też, to też da radę takie coś stworzyć.
Tyle w temacie, i tak za dużo uwagi poświęciłem temu gostkowi. Ale przynajmniej ciśnienie mi opadło. I pamiętajcie by podzielić się tekstem, jeżeli się z nim zgadzacie!
Tytuł wyjaśnił wam wszystko. Zbiórka na IndieGoGo pomalutku dobiega końca, a twórcy gry The Mims Beginning udostępnili prasie i innym tego typu dziwnym ludziom demo swojej produkcji. Co zobaczyłem?
Coś z wielkim potencjałem 😀 (no, ale jest przy czym grzebać).
Mimsy są zacne…
Pograłem kilka godzin (głównie za sprawą problemów z komputerem i braku opcji zapisu) w demo The Mims Beginning i jestem na tak.
Nie czuje najmniejszej potrzeby rozczłonkowania tej gry na części pierwsze, bo to nie ma sensu. Ale co mi tam, dla was to zrobię. Graficznie Mimsy wyglądają bardzo ładnie, nawet na ustawieniach, które teoretycznie powinny pozwolić tej grze się uruchomić na bardziej zaawansowanej kuchence mikrofalowej. Ścieżka dźwiękowa prędzej czy później wyląduje u mnie na odtwarzaczu muzycznym. Gameplayowo… Po krótkim rozpędzie jest pierwszorzędny fun: niby na papierze jest to pomieszanie RTS-a z God-simem i estetyką Spore, ale w praktyce to jest to zupełnie inna, lepsza jazda.
Poniżej macie 10 minut gameplaya – mój komentarz się nie nagrał, bo jestem nieogarnięty i coś spartoliłem, jeżeli chodzi o mikrofon :X
Złotówki wydane na The Mims Beginning to na ten moment najlepiej wydana kasa na preorder w całej mojej karierze gracza. I co mi tam, macie też trochę zrzutów ekranu w gratisie 😀 Patrzcie i płaczcie, że jeszcze tej gry nie macie 😀
… ale „nie ma róży bez kolców”
Mówiąc szczerze, to gra była na tyle udana, że na pierwszy rzut oka trudno mi było się do czegoś dowalić. Ale od tego ma się oczy, by nimi rzucać. A wiem, że teraz jest najlepszy czas na wszelkie rodzaju sugestie i uwagi. Dlatego też przejdę do dowalania się:
tutorial się dłuży jak diabli. Może zbyt wiele przerywników? Do tego został rozczłonkowany na półtorej misji w sposób, którego logiki nie do końca łapię. Ot, grasz, jesteś prowadzony za rączkę (nie możesz nawet budynku postawić w dowolnym miejscu), aż tu nagle BACH! Pełna wolność. Jak na mój gust? Nope.
rozumiem, beta, okej, ale GDZIE MOJE SEJWY? :< ŁAJ KENT AJ SEJW DIS GEJM?! :<
coś podobnego muszę napisać o ustawieniach. Ej, litości, ustawienia dźwięku z poziomu Windowsa? Seriously?
mam nadzieję, że szybko zagonią kogoś do korekty tekstów w grze. Bo to, że nie są native speakerami, to niestety można wyczytać. Ktokolwiek się tym zajmuje, to niech weźmie się do roboty :/ Kto wychwyci kwiatka na powyższych screenshotach z gry?
przez te błędy widzę w warstwie fabularnej gry kilka sporej wielkości dziur. Mimsy mają statki kosmiczne, mogą wysyłać zwierzaki na kosmiczne targowiska, ale nie wrócą do domu? F*** Logic.
Ta wada wynika z tego, co napisałem w poprzednim akapicie: czemu to demo jest takie krótkie? Nie wybaczę wam tego.
Pamiętajcie jednak, że moje wątpliwości tyczą się wersji demo, która jest teraz. I to są JEDYNE zarzuty, jakie do niej mam. Nie ma problemów z stabilnością, BSOD w trakcie gry, czy nagłymi spadkami wydajności (ale to potwierdzę jak zrobię jedno, DŁUGIE, posiedzenie przy Mimsologii). Niektóre gry AAA mają więcej problemów technicznych na starcie niż gra zrobiona przez trzech zapaleńców, w znacznej części z własnej kasy. Czujecie to?
Ostatecznie jednak, podsumuje całość wrażeń w jednym zdaniu: kasa z Wspieram.To nie została zmarnowana. Życzę twórcom The Mims Beginning masy pieniążków i energii potrzebnej do dokończenia tej gry.
Nie spartolcie tego! Chcę więcej i wiem, że nie jestem w tym odczuciu samotny!
Humble Bundle wraca do swoich źródeł w Humble Indie Bundle X. Jest to pierwsza od dłuuuuuuuuuuuugiego czasu zorganizowana przez nich paczka, gdzie występują tylko gry indie. Oprócz tego jest to, jakby nie patrzeć, swoisty jubileusz ich działalności. W związku z tym stwierdzam pełnoprawne „pierdolnięcie”.
Humble Indie Bundle X – tyle dobrego indyka do zjedzenia!
Ej, serio, jakby nie patrzeć, to gry w tej paczce są całkiem zacne. Jak na tą cenę. Za dolara i więcej można złapać:
To The Moon – łapiąca za serducho gra przygodowo-RPGowa, przez wielu nazywana jednym z najlepszych „indyków” roku 2011. A ja w końcu się przekonam ile jest w tym prawdy. A, i jeszcze soundtrack ma ładny! Jak dla mnie najlepsza gra spośród tych w Humble Indie Bundle X.
Papo & Yo – platformówko-logiczna gra, w której dostajemy opowieść o chłopcu i jego przyjacielu: potworze, który wpada w nieobliczalny szał po wpływem żab. Nie pytajcie, serio. Ale swoje nagrody nałapało. IGN, na przykład, przyznało tej grze tytuł Najlepszej gry logicznej z E3 2011.
Bit.Trip Runner 2 – tutaj opis będzie krótki: BIEGNIJ KIERWA! Ładna grafika, miła dla ucha oprawa dźwiękowa i spora różnorodność lokacji do przebiegania. A poza tym, to BIEGIEM!
Joe Danger 2 – jedziemy, skaczemy, robimy tricki i jest fajnie. Zawiera roboty, bomby, wybuchy, efekciarstwo i w sumie tyle. I poza tym wygląda fajnie. Jeżeli ktoś chce kupić paczkę, to może wybrać by dać im więcej pieniędzy: niedawno studio Hello Games przeżyło powódź i większość sprzętu zaliczyło zgon.
Standardem jest to, że osoby bardziej hojne dostaną więcej gier. Za danie więcej niż wynosi średnia wpłata (aktualnie jest to 5,67$) otrzymamy dwie gry:
Reus – gra w założeniach dziwna: symulator boga. Tylko zamiast normalnie, „po bożemu” (jak w moim ukochanym Black & White) mieć jakiś bardziej bezpośredni wpływ, to zamiast tego kierujemy gigantami, które robią za nas co trzeba. To tak w dużym uproszczeniu. Ale styl graficzny to Reus ma pierwszorzędną. O ile To The Moon jest moim faworytem w tej paczce, to uważam grafikę Reus za najładniejszą.
Surgeon Simulator – symulator chirurga z masą humoru i grafiką w stylu Team Fortress 2. Trzeba pisać coś więcej?
Oprócz tego wiadomo już, że za tydzień pojawią się nowe tytuły dla osób, które nie żałowały pieniążków na Humble Indie Bundle X. Nie mam bladego pojęcia co takiego zostanie dodane, ale monitoruje sytuację na bieżąco. Jak coś się pojawi w temacie, to będę informował.
Oprócz tego ciekawostka, dla tych, którzy się nie załapali na pierwszy dzień sprzedaży: pierwsze tysiąc+ osób, które na zestaw Humble Indie Bundle X przeznaczyło 10$ i więcej otrzymało klucz do bety Starbound – gry, która mimo tego, że dalej jest „w proszku”, już przez ludzi jest nazywana „nową, lepszą Terrarią”. Ten plus wynika z tego, że osoby, które były blisko tego początkowego tysiąca również otrzymają/otrzymali klucze do Starbound.
Ja się załapałem. Stream wkrótce 🙂 A tymczasem, jak ktoś ma ochotę na zakupy, to dla wygody dodaje widget Humble Bundle, żeby nie trzeba było tyle klikać. Miłego grania, o ile kupicie!
Czas mija, a kod się piszę: Project Eternity stało się Pillars of Eternity. W międzyczasie Obsidian Enterntainment nie szczędziło informacji o swojej indie grze RPG, gdzie zlewają na grafikę Uber3D, a skupiają się na zebraniu i poprawieniu tego, co było najlepsze w seriach Baldur’s Gate, Icewind Dale, czy grach Planescape: Torment i Świątyni Pierwotnego Zła. Często dzielą się informacjami o tym, co pojawi się w Pillars of Eternity, a ja tym chętniej zebrałem w całość co bardziej smakowite kąski danych.
Jeszcze więcej informacji o Pillars of Eternity
W razie czego, to przed lekturą tego wpisu serdecznie polecam swój poprzedni post, w którym pisałem o tej grze, gdy jeszcze jej nazwą było Project Eternity.Przy okazji zobaczycie również jak tragicznie kiedyś pisałem :X Tak czy siak, zapraszam do pouczającej lektury.
Kto kojarzy Garry’s Mod? Ja kojarzę. Nie grałem, ale słyszałem, że jest bardzo popularna. Jej twórca od jakiegoś czasu ma Steam Early Access kolejną grę. Nazywa się ona Rusti jest chorym miksem craftingu w stylu Minecrafta i survivalu w klimatach DayZ czy też jednego z miliona jego klonów. To wszystko oczywiście tylko w trybie online. Normalnie bym na tą grę zlał ciepłym moczem, gdyby nie to, że w związku z nią stała się rzecz dziwna. Jak inaczej mam nazwać atak DDoS i szantażowanie twórcy?
Logo Rust. Tymczasowo jedyny stabilny element gry.
Znacie jakieś przykłady cyberterroryzmu w grach? Bo nie wiem jak inaczej to nazwać: grupa ludzi (nie nazywam ich hakerami, bo atak DDoS to takie same hakerstwo jak otwarcie piwa kapciem) blokuje w tej grze serwery, co dość skutecznie utrudnia graczom życie. Wiecie, lagi niszczą wszystko, zamieniają dynamiczną rozrywkę w turówkę pokroju Heroes of Might and Magic 3. Jak powszechnie wiadomo „to nie tak ma działać”.
Kim są terroryści i czego żądają za „uwolnienie” Rust?
Tutaj robi się grubo. Do ataków przyznaje się grupa graczy z Francji. Dodatkowym dowodem może być to, że spora część graczy komentujących całe zajście na Redditcie oraz na stronie głównej gry twierdzi, że miało możliwość przysłuchania się rozmowie na Team Speak, w której grupa Francuzów i Belg omawiali szczegóły dotyczące DDoS-a. Kolejna rzecz, już totalnie debilna, ale przemawiająca za tym, że atakują Francuzi przemawia fakt, że najmniej oblegane są właśnie ich serwery (chyba, że to bezczelna zmyłka).
Znamy również żądania „kinderterrorystów”: przedstawili oni w dość bezpośredni sposób to czego żądają. Poniżej macie wklejoną wersję francuską i angielską ich „manifestu” (oryginalny komunikat na Pastebin macie tutaj)
[blockquote ]
Wersja oryginalna:
Tout le monde nous demande pourquoi nous faisons ça …
Nous faisons sa car Garry Newman et les hébergeurs se remplissent les poches en abusant de notre porte-monnaie, des clefs réservées aux hébergeurs qui eux ont des prix excessifs.
Pour ce faire nous crashons tous les serveurs Rust !
Si la version serveur venait à se faire publier librement pour tout le monde par Garry nous stopperions immédiatement les attaques !
Have fun 😉
Everybody is asking us why we are doing this and what our demands are.
We are doing this because Garry Newman and Hosting services are filling their pockets with money coming out of our wallets. Keys that are reserved for hosts is abusing OUR money. To do all this, WE are crashing ALL rust Servers. If the server version was free to publice for ANYONE we WILL immediatly stop our attacks on Garry and the rust servers
Have fun ;)…
[/blockquote]
Tyle nauki języków obcych, to teraz po ludzku: hakierzy oskarżają twórcę Rust o bycie zachłannym śmieciem i grożą, że nie zaprzestaną ataków na serwery gry dopóki możliwość stawiania serwerów nie będzie darmowa i dostępna dla ogółu.
Sam Garry Newman w oficjalnym komunikacie powiedział wprost, że nie planuje im odpuścić, planuje powiadomić odpowiednie władze i zbiera informacje na temat tego kim są atakujący. Prosi również osoby, które cokolwiek wiedzą o kontakt mailowy. Powiedział też, że jeżeli któryś z atakujących chce mu pomóc załatać błędy, które umożliwiają atak, to mogą to zrobić. Nie otrzymując niczego w zamian bo „atakowanie nie sprawi, że dostaniecie to co chcecie. Co najwyżej wywoła odwrotny efekt”.
Reakcje tłumu na oblężenie Rust
Spędziłem ostatnie dwie godziny na czytaniu i analizowaniu komentarzy na głównej stronie Rust oraz na Reddit i powiem wam dwie rzeczy:
samodzielne analizowanie setek komentarzy to masakryczna, ale bardzo wdzięczna robota. Kupi mi ktoś abonament w Brand24, czy jakimś innym ustrojstwie, które by pomagało mi w takich akcjach? Bo nie wiem kiedy po raz kolejny mi odwali na tyle by taką akcję odstawić.
Bardzo się ucieszyłem z reakcji fanów na te problemy. Ilość komentarzy mieszających twórcę Rust z błotem, gnojem i innymi niemiłym rzeczami jest niczym w porównaniu do komentarzy takich, ja te dwa, które wrzucam poniżej.
Oprócz tego dominuje mowa nienawiści wobec „hakierów” oraz pomysły na tymczasowe „obejście” problemów. Cieszy mnie to zrozumienie dla problemów i niewielka ilość oskarżeń skierowanych do twórcy Rust.
Przyszłość terroru wobec Rust.
Jak już wspomniałem wyżej, Garry Newman zbiera informacje o napastnikach. Z komentarzy również wynika, że wie do których organów na terenie Francji zgłosić się z tymi dowodami. Wniosek? Sprawa prawdopodobnie zaraz się skończy z powodu tego, że paru francuskich „gimbusów” usłyszy wkrótce zarzuty.
Tego właśnie życzę grającym w Rust: by DDoS-y się szybko skończyły i byście mogli zacząć znów spokojnie gierzyć. No i nie życzę wam tego, by „hakierzy” wpadli w wasze ręce, bo moglibyście iść siedzieć za pobicie lub morderstwo. Lepiej pograć. Bo jak powszechnie wiadomo…
… to właśnie opóżnienia wywołują agresję. Zródło – WeKnowMemes
Przerywam ciszę świąteczną, by podać nagły komunikat/ nowinę. Twórcy gry The Mims Beginning rozpoczęli kolejną zbiórkę pieniędzy na swoją grę. Jednak, zanim o niej napiszę, to wcześniej trochę historii.
Dawno, dawno temu, a konkretnie to jakoś pod koniec lipca 2013 roku, grupa Squatting Penguins zaczęła zbierać pieniądze na swoją pierwszą, w pełni niezależną, grę. Zbiórka na The Mims Beginning za pośrednictwem platformy Wspieram.to (made in Szczecin <3 ) zakończyła się, po dość gorącej końcówce, sukcesem. Twórcy dostali w tym momencie pieniążki na kontynuację nad swoim, robionym w garażu/pokoju/uniwerku/tego nie wiem i za własne klepaki, dziełem. Zebrali w ten sposób niemal 7 tysięcy złotych. Niby sporo, ale na ile „pełnoetatowej” pracy nad grą to starczy? Jak na mój gust mało. I niestety, miałem rację :/
Tak czas spokojnie mijał, aż do początku listopada. Wtedy Squatting Penguins ogłosiło, że mimo starań i intensywnej pracy nie podoba im się stopień „ogarniętości” gry i chcą ją maksymalnie dopieścić, nim przygotują pierwszą wersję dla prasy i tych najbardziej hojnych. W związku z tym premiera
„właściwej” gry zaliczy delikatną obsuwę. Nie dostałem The Mims Beginning pod choinkę, za to mam dostać porządnie wykonaną grę w pierwszym kwartale 2014 roku.
I tutaj właśnie zaczynają się bieżące wieści. The Mims Beginning rozpoczęło podbój Europy: na Indiegogo wystartowała kolejna zbiórka pieniędzy na tę grę. Do zebrania jest pięć i pół tysiąca dolarów, studio Squatting Penguins potrzebuje tych pieniążków by przetrwać zimę (czy też raczej wiosnę) w dobrym zdrowiu i móc się skupić całkowicie na dokończeniu gry i wypolerowaniu jej na wysoki połysk. No i odrobina rozgłosu wokół gry, zawsze się przyda, zwłaszcza, że nie dostanie ona „zielonego światła” od Steam sama z siebie. Każdy głos się przyda 🙂
Jeżeli ktoś ominął zbiórkę na Wspieram.to i podoba mu się to co widać na stronie zbiórki, to za 8 dolarów może sobie zaklepać wersję cyfrową gry. Mówiąc realnie, to reszta opcji jest przeznaczona dla burżujów lub ludzi, którzy zarabiają w bardziej przyjaznych dla graczy warunkach. Ja tam już wcześniej im zaufałem i nie mogę doczekać się swojej gry. I kubka, mam też dostać kubek :X
Mówiąc szczerze, to bardziej w informacji o opóźnieniach premiery The Mims Beginning wkurzył mnie fakt, że na święta nie dostanę kubka. Bo wszelkie towary fizyczne wyjadą do wspierających wraz premierą gry. Ale pal sześć, i tak mam w czym jeszcze pić, a wolę nie otrzymać kolejnej gry zbugowanej tak jak pierwsze DayZ.
Życzę Squatting Penguins powodzenia w podboju reszty świata, Steama i, w póżniejszym terminie, mojego PC-ta. Fajnie by było znowu pograć w jakiegoś dobrego, polskiego „indyka”.
Tutaj chciałem znowu wspomnieć o kubku, ale zamiast tego życzę wam ponownie Wesołych Świąt. I jakby co brakuje jeszcze 3 osób bym robił za mikołaja. Do przeczytania po świętach!
Dla odmiany będzie coś krótszego. I w nośnym temacie, jakim jest crowdfunding. Wszyscy wiemy, że platformy crowdfundingowe takie jak Kickstarter, IndieGoGo, czy Wspieram.to są, mają się dobrze i wspierają swoim działaniem wielu twórców gier. Ale dzisiaj chciałbym wam pokazać dwa przykłady twórców, którzy radzą sobie bez pomocy takich pośredników. W ich przypadkach crowdfunding wygląda inaczej niż w przypadku Project Eternity, czy Cosmic Star Heroine.
Doczekałem się chwili, gdy zobaczę nową łatkę do Diablo 3. Dzięki dobrodziejstwom serwera PTR miałem okazję zobaczyć, co już wkrótce będzie dostępne dla ogółu grających w Diablo 3. Bez zbędnej nawijki przechodzę do tematu.
Diablo stało się (tymczasowo) bardziej diabelnie.
Post zawiera olbrzymie ilości Youtube’a i zrzutów ekranu. Jeżeli będzie się troszkę dłużej ładować, to nie wpadajcie w panikę, ani na mnie nie bluzgajcie za mocno, oki?