Różnorakie wpisy odnoszące się do platformy Steam i gier, jakie ogrywam na tej konkretnej platformie. Jeżeli jakiś wpis otagowany jest nazwą największego sklepu z grami w wersji cyfrowej, to oznacza to jedną z dwóch rzeczy:
W dzisiejszym „Niecodziennik graczowym” będzie o betach, za bardzo konsolowych portach z gier, alternatywnie ogarniętych studiach i o tym jak to wszystko się ze sobą łączy. A to wszystko w jednym krótki wpisie, który postanowiłem stworzyć SZYBKO. Bo czasu coraz mniej, a ja chcę na spokojnie sobie pograć :X Chociażby w Guardians of Middle-Earth, ale World of Warplanes też jest ciekawą opcją…
Okej, po tym co dzisiaj zobaczyłem, to muszę kupić los na loterii… Trzy na trzy, przewidziałem wszystko. Czuje się fajny. Ale to co widzę, jest mimo wszystko fajniejsze ode mnie. Przecieki okazały się być prawdziwe, jednakże nie w całości: Valve postanowił, że pokaże coś NAPRAWDĘ innowacyjnego. Ew, jak kto woli, INNEGO. Przed państwem Steam Controller.
Trzecia tajemnica Steamowska
Trzecia rzecz jaką pokazał Valve w ramach swojej „pokojowej rewolucji” jest ich autorski gamepad. Na podstawie tego, co zostało nam pokazane mogę powiedzieć jedną rzecz z pewnością: nie wygląda na szczyt ergonomii. Za to bije pod względem pomysłowości każdy inny kontroler „ręczny” do gry. Miejsce gałek analogowych zajeły dwa panele dotykowe o wysokiej czułości, które możemy sobie miziać w trakcie gry. Oprócz tego służą one jako przyciski (na dobrą sprawę tradycyjne „gały” też tak mają). Ogólnie, to design tego cuda jest tak pokręcony, że z każdą sekundą się zastanawiam: czy to jest tak chore, że aż genialne? A może to któryś z pracowników Valve za dużo wciągnął do nosa? Nie wiem, ale za jakiś czas 300 szczęśliwców się przekona o tym „jak to działa”.
Panele dotykowe to nie jest jedyny element całego tego ustrojstwa ochrzczonego jako Steam Controller. Oprócz ważnym dodatkiem będzie ekran dotykowy po środku kontrolera. Może on być wykorzystany przez twórców gry jako dodatkowe menu z opcjami do wyboru lub jako pojedynczy klawisz. Podsumowując całą zabawę: Steam Controller będzie miał łącznie 16 klawiszy, w tym ekran dotykowy i dwa touchpady o wysokiej czułości. Macie poniżej fotkę poglądową z stronki Valve (jak to przy takich ogłoszeniach jest ona, delikatnie mówią, trudno dostępna).
Steam Controller – wkrótce, w twoich rękach?
Jakby nie spojrzeć, pad od Valve nie ma NIC wspólnego z tym, co do dziś nazywaliśmy padem. Ale spójrzmy na to z drugiej strony: czy gry na Steama mają wiele wspólnego z typowymi grami konsolowymi? No właśnie niekoniecznie… Panele dotykowe mają większą rację bytu w strategiach czasu rzeczywistego, czy grach cRPG niż gałki analogowe. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to proszę o kontakt: zagramy w Starcrafta 2, albo Medieval: Total War 🙂
Póki jesteśmy jeszcze przy względach technicznych: Valve zastosowało w swoim padzie Steam Controller jak dotąd niestosowaną (albo inaczej: ja nie słyszałem, by ktoś wcześniej z tego korzystał) metodę generowania wibracji. Ponoć mają bardziej zróżnicowane od tego co oferują dzisiejsze kontrolery. Pozostaje mi się tylko zapytać: czy ktoś mądrzejszy ode mnie może potwierdzić to co mają napisane na stronie, tj: „Kontroler Steam został stworzony z pomocą wysoce precyzyjnego systemu oddziaływania korzystającego z dwóch umieszczonych obok siebie siłowników rezonansowych. Te twa silne oraz małe elektromagnesy przymocowane są do każdego z paneli dotykowych. Umożliwiają one stworzenie szerokiego wachlarza sił oraz wibracji, pozwalając na precyzyjną kontrole nad częstotliwością, amplitudą oraz kierunkiem.„. Realne toto? Bo jeżeli tak, to może w końcu wibracje w grach będą czymś więcej niż zwykłym gadżetem.
To jest dobry moment na kolejną fotografię przeglądową: schemat ustrojstwa znanego jako Steam Controller, widok na przód i tył.
Nowe szaty pada
Żeby nie było: Valve udostępnia już API do zastosowania wraz z nowym padem swojego projektu. Możemy się więc spodziewać, że nowe gry na platformę Steam będą obsługiwały te wszystkie dziwactwa. Ale to w sumie jest najmniej ważne, najlepsze z tego wszystkiego jest co innego.
Gaben Newell ostatnio lubi się z koncepcją „otwartych żródeł”. Tyczy się to zarówno oprogramowania (SteamOS będzie totalnie otwarty), jak i sprzętu (w Steam Machines będzie można wymienić wszystko, jeżeli tylko będzie się miało chęci i umiejętności). Steam Controller nie będzie wyjątkiem: został on zaprojektowany z myślą o łatwości jego modyfikacji. BA, Valve się posuwa jeszcze dalej, kolejny cytat: „Planujemy udostępnienie narzędzi, które umożliwią modyfikacje każdego z aspektów kontrolera – od planów zawartej w nim elektroniki aż po plany techniczne urządzenia. Nie możemy się doczekać, aby zobaczyć co uda wam się stworzyć„.
Valve sam się prosi o to, byśmy dopasowali kontroler do własnych potrzeb. Do tego planuje nam to ułatwić tak bardzo, jak to tylko możliwe. Eeee… Powiem wprost: po takim czasie patrzenia jak gracze nie mogą „na legalu” niczego zmieniać w grach ani sprzęcie (który twórca konsol pozwala/ułatwia posiadaczom modyfikowanie sprzętu?), to czuje się wręcz DZIWNIE patrząc na to, co Valve przygotował dla osób, które zechcą przenieść platformę Steam z pokoju, do salonu i z monitora, na telewizor. Zestaw składający się z SteamOS, Steam Controllera oraz „Steam Machiny” (czyli kompa z SteamOS’em) wręcz prosi się o slogan reklamowy „shakuj swój salon” (wiem, czerstwe… Ale prawdziwe).
Nagle zacząłem czekać z niecierpliwością na 2014 rok…
Spodziewałem się konieczności pisania kosmicznie długiego tekstu, a tu taka niespodzianka. Wystarczy powiedzieć jedno: znowu przewidziałem dobrze co się stanie. Tylko, zamiast SteamBox mamy Steam Machines. A co jeszcze lepsze, Valve zaprasza 300 osób do testów 🙂 ALE OSOHOZI?
Jako, że nie ma sensu silić się na więcej słów, niż to konieczne, to dzisiaj będzie krótko: Steam Machines to nic innego jak nazwa komputerów do salonów, jakie Valve tworzy w współpracy z różnymi i różnistymi producentami sprzętów. Będą one dostępne w całej gamie rodzajów, różniących się ceną i wydajnością. Planowo sprzęty te mają się pojawić w 2014 roku, ale jest już coś, o czym warto wspomnieć…
Valve planuje jeszcze w tym roku rozesłać do użytkowników Steama 300 sztuk swoich prototypów komputerów z serii Steam Machines. Żeby móc załapać się na jeden z egzemplarzy trzeba wykonać poniższe kroki (chamsko je przekopiowałem z otwartej karty, bo Steam teraz działa jak pijany):
ZADANIA DLA ZAINTERESOWANYCH TESTAMI:
Zaloguj się na Steam przed 25 października i sprawdź swoją stronę zadań, aby sprawdzić swoje postępy w kierunku zapisu do listy zainteresowanych
3. Dodaj 10 znajomych na Steam (jeżeli jeszcze tylu nie posiadasz)
4. Utwórz publiczny profil na Społeczności Steam (jeżeli jeszcze go nie posiadasz)
5. Zagraj w grę używając kontrolera w trybie Big Picture
Jak widać, żeby mieć jakąś tam małą szansę na uzyskanie prototypu urządzenia z serii SteamMachines nie trzeba się specjalnie napocić. Podejrzewam zresztą, że większość posiadaczy kont na Steamie ma 80% kroków za sobą. Wąskim gardłem zapewne jest tryb Big Picture, przyznać się, kto z niego nie korzystał dotąd? XD
Na dobrą sprawę tyle mam do przekazania z informacji, czas na odrobinę opinii…
OMFG, HORDY STEAMBOXÓW. To trochę tak jakby Sony postanowiło na raz wydać miliard edycji PS4 w cenie od 50 do 500$ i o wydajności od smartfona po pełnoprawny komputer do grania. Pozostaje zobaczyć jakie będą ceny i wydajność tego sprzętu, ale wstępnie można się podjarać. Szkoda tylko, że, podobnie jak w przypadku SteamOS, przekazano nam dość mało konkretnych informacji :/
Panie, panowie, Steam pokazało właśnie pierwszy element swojego misternego planu podbicia naszych salonów. I powiem to tak: tak samo jak ja jestem dumny ze swoich przewidywań, tak samo oni pewnie też będą z siebie dumni. Oto i SteamOS – dedykowany system dla maniaków rozrywek wszelakiej! Chociaż nie obędzie się bez elementu zaskoczenia.
SteamOS – atakuje nasze salony
Odliczanie minęło, więc przestaję gdybać a zaczynam informować i analizować. Valve na swojej stronie zademonstrował system SteamOS. Chociaż lepszym określeniem będzie „zapowiedział”. Oprócz tego podał jeszcze trochę mniej albo bardziej ciekawych informacji na ten temat. Nie będę krył, że niektóre elementy tej zapowiedzi mnie zdziwiły…
Zapewne cześć z was wie, że na stronie Steam trwa teraz odliczanie do CZEGOŚ. Jeżeli nie wiecie, to czujcie się oświeceni, a w promocji otrzymujecie link do odliczania [TUTAJ]. Co to jest, co się pod tym kryje i na kiego grzyba to komu? Moje domysły i opinie znajdziecie niżej. A powiem jedno: może się zaraz zrobić ciekawie… Czyżby to miał być Steam Box?
Co Steam kryje za tym… ciałem niebieskim?
Kiedy ostatnio spojrzałem na podlinkowany wyżej licznik, to pokazywał on 24 godziny do prezentacji nowego dodatku do swojej platformy. Moim skromnym zdaniem Valve po raz kolejny nakręca atmosferę przed pokazaniem czegoś wielkiego. Dla wielu rzeczą cudowną była niedawno rozpoczęta beta „Steam Family Sharing”. Nie jest to jednak aż takie cudowne, jak wszyscy ludzie z znajomymi posiadającymi 200+ gier na Steamie mogliby uważać. Ale o tym kiedy indziej.
Dobra, tzw. krótka piłka. SUPERHOT 5 dni temu wylądowało na Steam Greenlight. Popisałem sobie o niej wczoraj, w tym wpisie. A tu niespodzianka! Nawet dobrze nie było jak o tym poczytać, a tu leci informacja, że dostali zgodę na publikację na Steamie.
Ta gra BĘDZIE parzyć (po tym jak sparzyła konkurencję w Greenlight)!
Najważniejsza sprawa z tym związana: SUPERHOT pobił rekord jeżeli chodzi o uzyskanie zielonego światła naSteamie (i czuje, że tak pozostanie na DŁUGI czas).Jakby ktoś chciał sobie poczytać o planach twórców, to mój poprzedni post jest dalej aktualny. Jak się czegoś dowiem, to dam znać. A jak nie, to cóż… trudno poczekamy. I tak teraz pozostaje nam tylko to: twórcy będą musieli SUPERHOT odpicować na wysoki połysk by potem zainteresowani ich nie zabili za niedotrzymanie obietnic i spalenie potencjału tego tytułu. Jakby co można im patrzeć na ręce (na tyle na ile pozwolą) na ich profilu na Facebooku.
Jeżeli jakimś cudem któryś z twórców to czyta, to niech przyjmie do wiadomości: ludzie chcą rzucać forsą w waszą stronę.
Nie dajcie plamy! Na SUPERHOT czekają teraz tysiące ludzi. Możecie zrobić coś dobrego dla gatunku, który leci na wtórności i marketingu (Call of Duty XVX I Battlefield 4059). I to wszystko za pomocą pomysłu. Serio, nie przegrajcie tego.
Dobra, koniec patosu, idę rozegrać kolejną rundkę w aktualną wersję SUPERHOT (klik!)
Dobra, piszę sobie tutaj o Humble Bundle, a tu w trybie ninja pojawiają nam się kolejne paczuszki do zgarnięcia z masą gier. Jeżeli ktoś chce podbić sobie listę gier na Steamie do 300 pozycji, to teraz ma masę okazji. Bundle bundle’a bundlem pogania, chciałoby się powiedzieć. Warto wejść na strony, które wcześniej podałem w swoim poradniku zakupowym (TUTAJ), bowiem ich oferta teraz… miażdży.
Bundle Bonanza – czyli wielki wysyp paczek wszelkiej maści. Prawie jak prezenty
Ale nie, serio: paczek z tanimi grami się tyle pojawiło, że doszedłem do wniosku, że dobrze by było, jakby ktoś to zebrał te wszystkie bundle w całość. A jako, że nie mam weny na bardziej ambitne utwory literacko-blogowo, to oto przed państwem: WIELKA (dosłownie) lista paczek do zgarnięcia!
Ostatnio mam strasznego lenia, więc szybko opiszę co takiego dowalili w Humble Indie Bundle 9 i idę do leniuchowania dalej. Albo do zajmowania się przygarniętym kociakiem, cokolwiek. Zwłaszcza, że, w moim mniemaniu, nie ma specjalnie o czym się rozpisywać.
Nowe indyki, gulugulugulu!
Minął półmetek zbierania gotówki, więc ekipa Humble Bundle dorzuciła węgla do pieca, czego efektem są nowe gry do kolekcji. Są to odpowiednio:
Bastion – stały bywalec Humble Indie Bundle: był już trzykrotnie sprzedawany w ten sposób. Co nie zmienia faktu, że gra jest naprawdę zacna. Olbrzymimi plusami jest niecodzienny sposób narracji, porządnie zrobiony zręcznościowy gameplay i wciągająca fabuła (mimo niemego głównego bohatera). Ja osobiście grałem w tę grę po nocach: parę wykładów przez to przespałem, przyznaje się!
Limbo – kolejny dubel. Platformówka z zagadkami logicznymi, która podbiła serca ludzi głównie za sprawą specyficznego stylu graficznego i paru innych rzeczy, o których nie wspomnę by spoilera nie było 🙂
A Virus named TOM – diabelnie dynamiczna gra logiczna. Nawet nie czuje jak rymuje. Pograłem dosłownie 3 minuty i wiem, że kolejne 30 jest w drodze.
Rocketbirds: Hardboiled Chicken – platformówka akcji w której kurczaki z karabinami maszynowymi obalają dyktaturę pingwinów z karabinami maszynowymi… Powiem wprost: na gameplayach ładnie wygląda, ale to jedyna gra z tego Humble Indie Bundle, którą boję się w ogóle uruchomić. Zbyt schizowy pomysł, jak dla mnie.
Te gry, jakby nie patrzeć, są zacne. Jednak problemem jest to, że najlepsze tytuły już były wcześniej w sprzedaży. Ale jak dodamy do tego tytuły jakie były od początku Humble Indie Bundle 9, to nie ma tragedii. Powiem nawet więcej: śmiem twierdzić, że ta paczka jest bardziej „miodna” od Humble Origin Bundle, przy okazji którego część graczy pokazała swoją prawdziwą twarz. Ale i tak dla mnie hitem tych wakacji było Humble Deep Silver Bundle (Risen 2 Sacred 2 i Sacred Citadel? Mówcie mi jeszcze! 😀 ) No ale dobra, żeby skończyć bardziej optymistycznym akcentem: skoro piszę tutaj o „indykach”, to w gratisie leci kawał o tym zacnym zwierzaku! http://www.youtube.com/watch?v=o0PFuBTKgFA
Dobra, mam pretekst do przebudzenia się. Od jakiegoś czasu po internetach krąży link do SUPERHOT: strzelanki (albo FPSa, jak ktoś ma fetysz na skróty) z grafiką, która wygląda jakby ktoś skąpił pieniędzy na grafika od tekstur. Ascetyczna grafika nie była jednak tym, co jest w tej grze najlepsze, co to to nie. Dobra, a czemu się przebudziłem? Bo SUPERHOT trafił na Steam Greenlight. A ja uważam, że ta gra MUSI trafić na Steama. Czemu?
Nadeszło Humble Indie Bundle 9 (moje wrażenia na jego temat? Są tutaj), a w nim silna reprezentacja gier od studia Klei. Pomyślmy: Shank 1 i 2? Rzeka krwi taka, że Diablo wydaje się być bardziej stonowane. Mark of The Ninja? Przelewanie krwi tak by nikt nie zauważył. A co z Eets Munchies? Jeżeli miałbym opisać tę grę jednym słowem to byłby nim…