Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry

Czemu Jason Rohrer nie ma racji…

… plotąc bzdury, że „wyprzedaże to zło” ? Powiedzmy sobie szczerze: każdy gracz, który zaciera łapki przed każdą większą wyprzedażą na Steam czy GOG.com nazwałoby tego twórcę gier indie idiotą, po czym by poszło grać. Ja natomiast nie pójdę na łatwiznę: punkt po punkcie wyjaśnię czemu ten pan nie ma racji.

Steam
Steam to zło. Przynajmniej jego część.

Tutaj muszę zacząć od początku, czyli od mojego „oponenta”.  Jason Rohrer jest niezależnym twórcą gier, o którym niemal nikt nie słyszał, o którym niewiele osób wie, a którego gry mają więcej wspólnego z sztuką niż rozrywką.
[blockquote ]Jakby co informuje, że w moich ustach to bardziej krytyka niż nobilitacja. I nie, informacje prasowe i nagrody sprzed paru lat się nie liczą, biorąc pod uwagę późniejsze rozpłynięcie się w powietrzu.[/blockquote]
Zresztą, to że jest artystą i jego gry mają więcej wspólnego z dziełami sztuki widać po liście jego dzieł i po tym, jaką ona ma formę. Jego stronkę możecie zobaczyć tutaj.

No dobrze, ale dość o tym panu, pogadajmy o tym, co napisał na forum swojej najnowszej gry (tutaj), a o czym poinformowało też CD-Action na swojej stronie (w tym newsie). Otóż ten pan twierdzi, że wyprzedaże szkodzą branży growej. Pozwolę sobie zacytować tłumaczenie z CD-A.
[blockquote]Kultura szalonej wyprzedaży jest kulturą czekania. „Kupię grę później, w trakcie wyprzedaży”. W trakcie tygodni premierowych sprzedaż jest niska, a rozwój developerów związany jest właśnie ze sprzedażą, od której zależy finansowe przetrwanie. To czekanie na grę dziesiątkuję twoją[developera] bazę graczy i masę krytyczną w dniu debiutu rozkładając dopływ nowych użytkowników w czasie. A twoi fani, którzy są na tyle głupi, żeby kupić grę na premierę i zmarnować pieniądze, uczestniczą w słabszej, mniejszej społeczności.[/blockquote]

Tutaj wyraźnie widać, że ten pan nie jest gwiazdą wśród twórców niezależnych i że jego gry nie są jakoś wybitnie popularne. Ew. gardzi marketingiem. Chociaż najbardziej realne jest to, że obie te rzeczy na raz. Nie ma innego wytłumaczenia przed jego strachem o początkową sprzedaż.
Najlepszym dowodem na to może być dawny sukces Rogue Legacy, które W DNIU PREMIERY zmasakrowało inne gry sprzedawane na Steam. Pokonało wtedy nawet Company of Heroes 2 w dniu premiery. Pisałem nawet o tym, w środku nocy, zdziwiony tym faktem. Jeżeli gra jest dobra i zadba się chociaż o szczątkowy marketing, to już na start sprzedaż będzie wielka i nikt nie będzie czekał na żadne przeceny. Rogue Legacy to jeden z kilku przykładów, jakie można by podać. Audiosurf też nie musiał czekać na przeceny by zarobić kupę gotówki.

Teoretycznie w tym momencie mógłbym skończyć, ale czuję potrzebę dalszego deptania argumentacji tego pana. Pominę osobistą wycieczkę na temat zdrowego rozsądku soby, której finansowe przetrwanie zależy od sukcesu jednej gry, nie jestem świnią. Zamiast tego pogadajmy o sprzedaży cyfrowej i jak to wygląda ze strony twórcy indie.

Wyobraźmy sobie przez pół minuty, że dalej nie ma Steam i zamiast tego skazani jesteśmy na pudełka. I że grę indie też trzeba tak wydać, bo inaczej nikt jej nie kupi i biedny twórca umrze z głodu. BŁĄD. Nie wyda gry, bo nie będzie miał na tłoczenie płyt/przygotowanie opakowań/dostarczenie do sklepów/wydruk okładek/nie wiem co tam jeszcze może być. Za to mamy dystrybucję cyfrową: twórca wrzuca grę i każdy, kto ją kupuje może zacząć grać po jej ściągnięciu. Koszta dystrybucji, produkcji nośników itp. ?  Zero złotych i zero groszy. Możemy mieć nawet miliard sztuk na magazynie, za darmo. I teraz podstawy ekonomii: im taniej sprzedajemy, tym więcej sprzedajemy. Przyjmijmy, że sprzedajemy grę za 25$ i wtedy schodzi jej pięć tysięcy sztuk. Dla ułatwienia napiszę tak: 250 000 $ zarobione. To teraz robimy akcję: cena w dół o 50%. Cena w dół, sprzedaż w górę, ludzie kupują 25 tysięcy sztuk. Część pod wpływem impulsu, część bo uznaje dopiero tę cenę za adekwatną dla tej gry, na razie zostawmy powody. Zamiast tego powiedzmy sobie wprost: gamedev ma teraz święty spokój z gotówką na dłuższy czas.

Na swoim forum Jason Rohrer zadał pytanie: co by było, jakby nie było wyprzedaży? W domyśle sugerował, że wtedy sprzedaż ogólna by wzrosła, w zamian za „podskakiwanie” zysków w trakcie wyprzedaży. BŁĄD. Po pierwsze: wyprzedaże sprawiają, że na gra zwrócona jest uwaga (ląduje na stronie głównej, albo w newsletterze wraz z innymi przecenionymi grami). Po drugie, jak już wspomniałem: dla wielu osób niższa cena to będzie odpowiednia cena za random grę indie. I właśnie pod kątem takich ludzi robi się wyprzedaże. Inaczej taka osoba:

  • spiraci daną grę. Co nie jest AŻ takie złe (ale w mojej opinii bez sensu), bo jak będzie bardzo dobra to kupi ją na Steamie, chociażby dla wygody. Ew. zwróci uwagę na przyszłe produkcje danego twórcy, co może oznaczać tyle co „darmowa reklama”.
  • Zleje na nią totalnie. To sytuacja tragiczna z punktu widzenia każdego twórcy, niezależnie czy indie, czy AAA, czy XYZ.

Na koniec zabawy pozwolę sobie odnieść się do kolejnego cytatu, jakie CD-Action umieściło w swoim newsie.
[blockquote]Ludzie dają się przekonać do wyrzucenia pieniędzy w błoto, wydając je na rzeczy, których nie chcą lub nie potrzebują. Lepiej, żeby przeznaczyli je na grę za pełną cenę, którą chcą, niż na cztery tańsze o 75%, których nie tkną.[/blockquote]

Jak to mawiał znany na całym świecie (nieistniejący) lekarz „Ludzie to idioci”. Jeżeli ktoś kupi grę, w którą i tak nigdy nie zagra, to jest to jego problem. Tylko i wyłącznie jego problem. I jak już wspomniałem wyżej, wiele gier w pełnych cenach nie nigdy, NIGDY nie sprzedałoby się. Mogę spokojnie zrobić listę dziesięciu zajebistych gier na Steam, które za żadne skarby nie kupiłbym za ich standardową cenę. Jak każdy z was przejrzy swoje listy gier, nie tylko na Steamie, te na półkach też, to też da radę takie coś stworzyć.

Tyle w temacie, i tak za dużo uwagi poświęciłem temu gostkowi. Ale przynajmniej ciśnienie mi opadło. I pamiętajcie by podzielić się tekstem, jeżeli się z nim zgadzacie!

Kategorie
Offtop Blog

Wielka kontra na obelgi wobec WOŚP.

Słuchajcie, cud! Przeglądam Wykop, a tam widzę treść pozbawioną jadu, do tego świetną pod względem merytorycznym. Rineo, jeden z użytkowników tego portalu zrobił coś wielkiego: zebrał w całość najczęstsze zarzuty wobec Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i je obala. Jeden, po drugim.

WOŚP Logo - Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
Ot, jakby ktoś potrzebował pomocy graficznej

Za jego przyzwoleniem wrzucam tutaj kopię tekstu. Jak ktoś nie jest zainteresowany tematem, to niech poleci dalej. Ja ten post tutaj zostawiam, bo dzięki prostemu linkowi będą mógł potem posyłać ten tekst każdemu bałwanowi, który będzie np. gadał bzdury, że Przystanek Woodstock jest finansowany z pieniędzy zbieranych w trakcie corocznego finału WOŚP. Po prostu znudził mnie jad, który ludzie bezmyślnie miotają i będę im ten tekst pokazywał. Z nadzieją, że chociaż część z nich się ogarnie.

[blockquote ]A jakbym miał ochotę coś dodać, to będzie to oznaczone w taki sposób. Okej? A, i podpisy pod zdjęciami też moje[/blockquote]

Wszystko co znajdziecie poniżej jest autorstwa Rineo, za wyjątkiem (mam nadzieję, że dość jasno) oznaczonych przeze mnie wtrąceń. Miłego czytania.

Kategorie
Ciekawostki

300 Heroes – czyli League of Legends – edycja UkradnijmyCoSięDa

Jak wszyscy wiemy Chiny to specyficzny kraj. Dziwi nas ich kuchnia, kultura, język… Anegdoty o tym, jak w China ma w głębokim poważaniu prawa autorskie znamy WSZYSCY. Ostatnio trafiłem na piękny przykład tego, jak Chińczycy potrafią wszystko zerżnąć od innych i wymieszać nawet czekoladę z mielonym mięsem. Tylko takie porównanie przychodzi mi do głowy, gdy widzę 300 Heroes – zmutowane League of Legends ukradzione przez chińskie studio Zqgame.

300 Heroes Splash Screen Logo
Prawdopodobnie jedyny kompletnie autorski element 300 Heroes
Kategorie
Gry

MAM BETĘ THE MIMS BEGINNING! (i nie narzekam z tego powodu)

Tytuł wyjaśnił wam wszystko. Zbiórka na IndieGoGo pomalutku dobiega końca, a twórcy gry The Mims Beginning udostępnili prasie i innym tego typu dziwnym ludziom demo swojej produkcji. Co zobaczyłem?

The Mims: Beginning

Coś z wielkim potencjałem 😀 (no, ale jest przy czym grzebać).

Mimsy są zacne…

Pograłem kilka godzin (głównie za sprawą problemów z komputerem i braku opcji zapisu) w demo The Mims Beginning i jestem na tak.

The Mims Beginning

Nie czuje najmniejszej potrzeby rozczłonkowania tej gry na części pierwsze, bo to nie ma sensu. Ale co mi tam, dla was to zrobię. Graficznie Mimsy wyglądają bardzo ładnie, nawet na ustawieniach, które teoretycznie powinny pozwolić tej grze się uruchomić na bardziej zaawansowanej kuchence mikrofalowej. Ścieżka dźwiękowa prędzej czy później wyląduje u mnie na odtwarzaczu muzycznym. Gameplayowo… Po krótkim rozpędzie jest pierwszorzędny fun: niby na papierze jest to pomieszanie RTS-a z God-simem i estetyką Spore, ale w praktyce to jest to zupełnie inna, lepsza jazda.

Poniżej macie 10 minut gameplaya – mój komentarz się nie nagrał, bo jestem nieogarnięty i coś spartoliłem, jeżeli chodzi o mikrofon :X

Złotówki wydane na The Mims Beginning to na ten moment najlepiej wydana kasa na preorder w całej mojej karierze gracza. I co mi tam, macie też trochę zrzutów ekranu w gratisie 😀 Patrzcie i płaczcie, że jeszcze tej gry nie macie 😀

… ale „nie ma róży bez kolców”

Mówiąc szczerze, to gra była na tyle udana, że na pierwszy rzut oka trudno mi było się do czegoś dowalić. Ale od tego ma się oczy, by nimi rzucać. A wiem, że teraz jest najlepszy czas na wszelkie rodzaju sugestie i uwagi. Dlatego też przejdę do dowalania się:

  • tutorial się dłuży jak diabli.  Może zbyt wiele przerywników? Do tego został rozczłonkowany na półtorej misji w sposób, którego logiki nie do końca łapię. Ot, grasz, jesteś prowadzony za rączkę (nie możesz nawet budynku postawić w dowolnym miejscu), aż tu nagle BACH! Pełna wolność. Jak na mój gust? Nope.
  • rozumiem, beta, okej, ale GDZIE MOJE SEJWY? :< ŁAJ KENT AJ SEJW DIS GEJM?! :<
  • coś podobnego muszę napisać o ustawieniach. Ej, litości, ustawienia dźwięku z poziomu Windowsa? Seriously?
  • mam nadzieję, że szybko zagonią kogoś do korekty tekstów w grze. Bo to, że nie są native speakerami, to niestety można wyczytać. Ktokolwiek się tym zajmuje, to niech weźmie się do roboty :/ Kto wychwyci kwiatka na powyższych screenshotach z gry?
  • przez te błędy widzę w warstwie fabularnej gry kilka sporej wielkości dziur. Mimsy mają statki kosmiczne, mogą wysyłać zwierzaki na kosmiczne targowiska, ale nie wrócą do domu? F*** Logic.
  • Ta wada wynika z tego, co napisałem w poprzednim akapicie: czemu to demo jest takie krótkie? Nie wybaczę wam tego.

Pamiętajcie jednak, że moje wątpliwości tyczą się wersji demo, która jest teraz. I to są JEDYNE zarzuty, jakie do niej mam. Nie ma problemów z stabilnością, BSOD w trakcie gry, czy nagłymi spadkami wydajności (ale to potwierdzę jak zrobię jedno, DŁUGIE, posiedzenie przy Mimsologii). Niektóre gry AAA mają więcej problemów technicznych na starcie niż gra zrobiona przez trzech zapaleńców, w znacznej części z własnej kasy. Czujecie to?

Ostatecznie jednak, podsumuje całość wrażeń w jednym zdaniu: kasa z Wspieram.To nie została zmarnowana. Życzę twórcom The Mims Beginning masy pieniążków i energii potrzebnej do dokończenia tej gry.

Nie spartolcie tego! Chcę więcej i wiem, że nie jestem w tym odczuciu samotny!

Kategorie
Gry

Paczka godna wzmianki: Humble Indie Bundle X

Humble Bundle wraca do swoich źródeł w Humble Indie Bundle X. Jest to pierwsza od dłuuuuuuuuuuuugiego czasu zorganizowana przez nich paczka, gdzie występują tylko gry indie. Oprócz tego jest to, jakby nie patrzeć, swoisty jubileusz ich działalności. W związku z tym stwierdzam pełnoprawne „pierdolnięcie”.

Humble Indie Bundle X
Humble Indie Bundle X – tyle dobrego indyka do zjedzenia!

Ej, serio, jakby nie patrzeć, to gry w tej paczce są całkiem zacne. Jak na tą cenę. Za dolara i więcej można złapać:

  • To The Moon – łapiąca za serducho gra przygodowo-RPGowa, przez wielu nazywana jednym z najlepszych „indyków” roku 2011. A ja w końcu się przekonam ile jest w tym prawdy. A, i jeszcze soundtrack ma ładny! Jak dla mnie najlepsza gra spośród tych w Humble Indie Bundle X.
  • Papo & Yo – platformówko-logiczna gra, w której dostajemy opowieść o chłopcu i jego przyjacielu: potworze, który wpada w nieobliczalny szał po wpływem żab. Nie pytajcie, serio. Ale swoje nagrody nałapało. IGN, na przykład, przyznało tej grze tytuł Najlepszej gry logicznej z E3 2011.
  • Bit.Trip Runner 2 – tutaj opis będzie krótki: BIEGNIJ KIERWA! Ładna grafika, miła dla ucha oprawa dźwiękowa i spora różnorodność lokacji do przebiegania. A poza tym, to BIEGIEM!
  • Joe Danger 2 – jedziemy, skaczemy, robimy tricki i jest fajnie. Zawiera roboty, bomby, wybuchy, efekciarstwo i w sumie tyle. I poza tym wygląda fajnie. Jeżeli ktoś chce kupić paczkę, to może wybrać by dać im więcej pieniędzy: niedawno studio Hello Games przeżyło powódź i większość sprzętu zaliczyło zgon.

Standardem jest to, że osoby bardziej hojne dostaną więcej gier. Za danie więcej niż wynosi średnia wpłata (aktualnie jest to 5,67$) otrzymamy dwie gry:

  • Reus – gra w założeniach dziwna: symulator boga. Tylko zamiast normalnie, „po bożemu” (jak w moim ukochanym Black & White) mieć jakiś bardziej bezpośredni wpływ, to zamiast tego kierujemy gigantami, które robią za nas co trzeba. To tak w dużym uproszczeniu. Ale styl graficzny to Reus ma pierwszorzędną. O ile To The Moon jest moim faworytem w tej paczce, to uważam grafikę Reus za najładniejszą.
  • Surgeon Simulator – symulator chirurga z masą humoru i grafiką w stylu Team Fortress 2. Trzeba pisać coś więcej?

Oprócz tego wiadomo już, że za tydzień pojawią się nowe tytuły dla osób, które nie żałowały pieniążków na Humble Indie Bundle X. Nie mam bladego pojęcia co takiego zostanie dodane, ale monitoruje sytuację na bieżąco. Jak coś się pojawi w temacie, to będę informował.

Oprócz tego ciekawostka, dla tych, którzy się nie załapali na pierwszy dzień sprzedaży: pierwsze tysiąc+ osób, które na zestaw Humble Indie Bundle X przeznaczyło 10$ i więcej otrzymało klucz do bety Starbound – gry, która mimo tego, że dalej jest „w proszku”, już przez ludzi jest nazywana „nową, lepszą Terrarią”. Ten plus wynika z tego, że osoby, które były blisko tego początkowego tysiąca również otrzymają/otrzymali klucze do Starbound.

Ja się załapałem. Stream wkrótce 🙂 A tymczasem, jak ktoś ma ochotę na zakupy, to dla wygody dodaje widget Humble Bundle, żeby nie trzeba było tyle klikać. Miłego grania, o ile kupicie!

Kategorie
Ciekawostki

Komórki CAT – Nokia 3310 może dostać kompleksów

Przypadkiem trafiłem na informację o tych telefonach. Po ogarnięciu tematu postanowiłem o nich napisać by zniszczyć wam światopogląd: Nokia 3310 nie jest najbardziej wytrzymałym telefonem komórkowym na świecie. No ale jak mam się dziwić, że istnieje coś mocniejszego, gdy jest to sprzęt sygnowany logiem firmy Caterpillar (albo CAT, takie coś mają na swoim logo), która na co dzień produkuje ciężki sprzęt budowlany.

CAT B15
CAT B15 – nie zajedziesz tego smartfona.

Jak zobaczycie co ten i inne telefony z tej serii mogą znieść, to nie będziecie w stanie uwierzyć własnym oczom. Pal sześć, ja do teraz myślę, że telefony CAT to musi być jakaś iluzja, albo kompletna ściema.

Kategorie
Gry

Wszystko co wiem o Pillars of Eternity, a czego wcześniej wam nie napisałem

Czas mija, a kod się piszę: Project Eternity stało się Pillars of Eternity. W międzyczasie Obsidian Enterntainment nie szczędziło informacji o swojej indie grze RPG, gdzie zlewają na grafikę Uber3D, a skupiają się na zebraniu i poprawieniu tego, co było najlepsze w seriach Baldur’s Gate, Icewind Dale, czy grach Planescape: Torment i Świątyni Pierwotnego Zła. Często dzielą się informacjami o tym, co pojawi się w Pillars of Eternity, a ja tym chętniej zebrałem w całość co bardziej smakowite kąski danych.

Project Eternity, Pillars of Eternity logo hires
Jeszcze więcej informacji o Pillars of Eternity

W razie czego, to przed lekturą tego wpisu serdecznie polecam swój poprzedni post, w którym pisałem o tej grze, gdy jeszcze jej nazwą było Project Eternity. Przy okazji zobaczycie również jak tragicznie kiedyś pisałem :X Tak czy siak, zapraszam do pouczającej lektury.

Kategorie
Offtop Blog

Postanowienia i perspektywy na 2014. rok

2013. rok za nami, 2014. rok przed nami. I trzeba się zastanowić jak to do diabła będzie z tym co nas czeka przez następne 365 (no dobra, już 363) dni. Świecką tradycją okresu okołonoworocznego jest wymyślanie postanowień noworocznych. Nigdy wcześniej nie czułem potrzeby by się w to bawić, ale ten rok będzie inny.

2014
Szybka gimpologia – miało wyjść ładniej.

Serio, nigdy wcześniej nie czułem potrzeby, by bawić się w jakieś obiecywanie sobie zmian z okazji konieczności kupienia nowego kalendarza. Ale w zeszłym roku sporo się działo, więc mogłem wyciągnąć wnioski, którymi będę się kierował w 2014 roku. Ale zacznijmy od końca roku, czyli 31.12.2013.

Koniec roku 2013 i postanowienia na 2014. rok

Staram się w wszystkim doszukiwać dobrych stron (no dobra, prawie w wszystkim), to tak samo niech będzie z sylwestrową nocą. Przez większość czasu bawiłem się świetnie. Miałem okazję pogadać z ludźmi, których nie widziałem wieki (albo jakiś podobny okres). Cześć Mroku (i przepraszam za ślepotę), cześć Francuz, to zdanie jest na dobrą sprawę o was. Pozdrawiam serdecznie, jakby co nie wahajcie się odzywać, chętnie odpuszczę sobie ciszę w eterze przez pół roku 🙂 No i oprócz tego, jak to na sylwestrze, piłem. I miałem okazję się przekonać o tym, że czasy, kiedy mogłem z siebie wlewać litry napojów z „mocą” przeminęły bezpowrotnie. No cóż, wygląda na to, że w zgubionych 40 kilogramach kryła się moja wytrzymałość alkoholowa.

Pewnie by mnie ta wiedza aż tak nie zabolała, gdyby nie fakt, że na tej samej imprezie, gdzie się przekonałem o własnej słabości dowiedziałem się również jak pojebane lapsusy mogę wypowiedzieć z moich popierdolonych, zachlanych ust. I w związku z tym, że nie wiem na ile wlanej mocy mnie stać, ani nie chcę się przekonywać jakie głupoty potrafię robić po %%, to ogłaszam, że do końca mojego życia nie tknę już więcej alkoholu. Jak będę miał ochotę przypominać sobie uroki kaca, to się nażłopię kwasu chlebowego. Ponoć w dużych ilościach daje podobny efekt na następny dzień.

Oprócz tego muszę wziąć się w garść i zacząć pisać ten po trzykroć przeklęty licencjat. Zwłaszcza, że termin oddania chociaż nędznego ochłapu tegóź jest coraz bliżej. Spodziewajcie się suszy blogerskiej z mojej strony. No, chyba, że Valve zapowie Half-Life 3 jako exclusive na SteamOS, to wtedy bez wątpienia odezwę się.

Co do postanowień bardziej growych, to wiem bez wątpienia jedno: bundle to zło. Nie będę kupował więcej paczek gier tylko dlatego, że są tanie i są dobre. Moja biblioteka na Steamie jest pełna gier, które „kiedyś przejdę”. Z  czego przeszedłem od deski do deski może z 20? Z ponad 250 to jest żałosna liczba. Posiadanie czegoś, z czego się nie korzysta jest tak kiepskie jak to tylko możliwe. Dlatego koniec z bezsensownym zbieractwem gier.

Będę pieprzonym oszustem w chwili gdy zadeklaruje to postanowienie, ale obiecałem sobie, że wrócę do nawyku przechodzenia gier od A do Z. To akurat będzie łatwe w ogarnięciu, głównie dlatego, że w 2014 roku premierę będą miały Pillars of Eternity oraz Torment: Tides of Numenera. Jeżeli tych gier nie przejdę od początku do końca, to równie dobrze mogę  porzucić granie.

Perspektywy blogowo-osobiste 2014

Blog na pewno będzie żył i miał się dobrze jakoś do czerwca tego roku. Wtedy kończy mi się umowa na domenę i podejmę decyzję: wyłoić 80zł na przedłużenie, czy zlać na to i zakończyć swoją grafomanię. Zresztą, podobnie hosting: nic co dobre, nie trwa wiecznie, pieniążki na ZenBoxa mam już odłożone. Niestety (na całe szczęście?) nie oblegacie mocno mojego bloga, dzięki czemu pakiet minimum starcza w sam raz.

Planuje też rozszerzyć tematykę: tyle dobrych książek do polecania i tyle dobrych filmów do przeżycia na widoku wszystkich. Oprócz tego będzie trochę więcej pisaniny o Androidzie. Dorobiłem się jakiś czas temu smartfona z robocikiem na pokładzie. Przez to musiałem sobie przypomnieć sporo sztuczek, dobrych aplikacji i przydatnych bzdetów. Możecie się szykować na to, że będę się nimi dzielił. Może jakiś poradnik dla totalnych nowicjuszy machnę? A co mi tam.

Jeżeli chodzi o życie osobiste, to no cóż… zbliża się czas, kiedy stundencka laba odejdzie w niepamięć, a ja zamiast tego skupię się na poszukiwaniu pracy. Życie z renty po zmarłym ojcu urąga ludzkiej godności, dobrze by było zamiast tego zacząć przynosić jakąś godziwą (1300+) gotówkę do domu. Wtedy też nastąpi rzecz, która mam nadzieję, będzie dla was dość smutna: będę rzadziej pisał. Na pewno nie będzie średnio pół wpisu na dzień, jak to teraz jest. Smutna prawda: nie jestem Kominkiem, czy jakąś wziętą szafiarką, że mogę zarabiać na blogu. Wygląda na to, że do końca życia to będzie moje hobby i nic poza tym.

Ale czy jest to coś złego? Tym pytaniem pożegnam się z wami, na dłuższy czas. Trzymajcie się mocno i pamiętajcie: postanowienia noworoczne mają sens tylko wtedy, jak się ich dotrzymuje.

Kategorie
Gry

Sytuacja gry Rust jako przykład cyberterroryzmu w świecie gier.

Kto kojarzy Garry’s Mod? Ja kojarzę. Nie grałem, ale słyszałem, że jest bardzo popularna. Jej twórca od jakiegoś czasu ma Steam Early Access kolejną grę. Nazywa się ona Rust i jest chorym miksem craftingu w stylu Minecrafta i survivalu w klimatach DayZ czy też jednego z miliona jego klonów. To wszystko oczywiście tylko w trybie online. Normalnie bym na tą grę zlał ciepłym moczem, gdyby nie to, że w związku z nią stała się rzecz dziwna. Jak inaczej mam nazwać atak DDoS i szantażowanie twórcy?

Rust Logo
Logo Rust. Tymczasowo jedyny stabilny element gry.

Znacie jakieś przykłady cyberterroryzmu w grach? Bo nie wiem jak inaczej to nazwać: grupa ludzi (nie nazywam ich hakerami, bo atak DDoS to takie same hakerstwo jak otwarcie piwa kapciem) blokuje w tej grze serwery, co dość skutecznie utrudnia graczom życie. Wiecie, lagi niszczą wszystko, zamieniają dynamiczną rozrywkę w turówkę pokroju Heroes of Might and Magic 3. Jak powszechnie wiadomo „to nie tak ma działać”.

Kim są terroryści i czego żądają za „uwolnienie” Rust?

Tutaj robi się grubo. Do ataków przyznaje się grupa graczy z Francji. Dodatkowym dowodem może być to, że spora część graczy komentujących całe zajście na Redditcie oraz na stronie głównej gry twierdzi, że miało możliwość przysłuchania się rozmowie na Team Speak, w której grupa Francuzów i Belg omawiali szczegóły dotyczące DDoS-a. Kolejna rzecz, już totalnie debilna, ale przemawiająca za tym, że atakują Francuzi przemawia fakt, że najmniej oblegane są właśnie ich serwery (chyba, że to bezczelna zmyłka).
Znamy również żądania „kinderterrorystów”: przedstawili oni w dość bezpośredni sposób to czego żądają. Poniżej macie wklejoną wersję francuską i angielską ich „manifestu” (oryginalny komunikat na Pastebin macie tutaj)

[blockquote ]

Wersja oryginalna:

Tout le monde nous demande pourquoi nous faisons ça …
Nous faisons sa car Garry Newman et les hébergeurs se remplissent les poches en abusant de notre porte-monnaie, des clefs réservées aux hébergeurs qui eux ont des prix excessifs.
Pour ce faire nous crashons tous les serveurs Rust !
Si la version serveur venait à se faire publier librement pour tout le monde par Garry nous stopperions immédiatement les attaques !
Have fun 😉

Tłumaczenie angielskie, zrobione przez jednego z komentujących na stronie gry:

Everybody is asking us why we are doing this and what our demands are.
We are doing this because Garry Newman and Hosting services are filling their pockets with money coming out of our wallets. Keys that are reserved for hosts is abusing OUR money. To do all this, WE are crashing ALL rust Servers. If the server version was free to publice for ANYONE we WILL immediatly stop our attacks on Garry and the rust servers
Have fun ;)…

[/blockquote]

Tyle nauki języków obcych, to teraz po ludzku: hakierzy oskarżają twórcę Rust o bycie zachłannym śmieciem i grożą, że nie zaprzestaną ataków na serwery gry dopóki możliwość stawiania serwerów nie będzie darmowa i dostępna dla ogółu.

Sam Garry Newman w oficjalnym komunikacie powiedział wprost, że nie planuje im odpuścić, planuje powiadomić odpowiednie władze i zbiera informacje na temat tego kim są atakujący. Prosi również osoby, które cokolwiek wiedzą o kontakt mailowy. Powiedział też, że jeżeli któryś z atakujących chce mu pomóc załatać błędy, które umożliwiają atak, to mogą to zrobić. Nie otrzymując niczego w zamian bo „atakowanie nie sprawi, że dostaniecie to co chcecie. Co najwyżej wywoła odwrotny efekt”.

Reakcje tłumu na oblężenie Rust

Spędziłem ostatnie dwie godziny na czytaniu i analizowaniu komentarzy na głównej stronie Rust oraz na Reddit i powiem wam dwie rzeczy:

  • samodzielne analizowanie setek komentarzy to masakryczna, ale bardzo wdzięczna robota. Kupi mi ktoś abonament w Brand24, czy jakimś innym ustrojstwie, które by pomagało mi w takich akcjach? Bo nie wiem kiedy po raz kolejny mi odwali na tyle by taką akcję odstawić.
  • Bardzo się ucieszyłem z reakcji fanów na te problemy. Ilość komentarzy mieszających twórcę Rust z błotem, gnojem i innymi niemiłym rzeczami jest niczym w porównaniu do komentarzy takich, ja te dwa, które wrzucam poniżej.

Oprócz tego dominuje mowa nienawiści wobec „hakierów” oraz pomysły na tymczasowe „obejście” problemów. Cieszy mnie to zrozumienie dla problemów i niewielka ilość oskarżeń skierowanych do twórcy Rust.

Przyszłość terroru wobec Rust.

Jak już wspomniałem wyżej, Garry Newman zbiera informacje o napastnikach. Z komentarzy również wynika, że wie do których organów na terenie Francji zgłosić się z tymi dowodami. Wniosek? Sprawa prawdopodobnie zaraz się skończy z powodu tego, że paru francuskich „gimbusów” usłyszy wkrótce zarzuty.

Tego właśnie życzę grającym w Rust: by DDoS-y się szybko skończyły i byście mogli zacząć znów spokojnie gierzyć. No i nie życzę wam tego, by „hakierzy” wpadli w wasze ręce, bo moglibyście iść siedzieć za pobicie lub morderstwo. Lepiej pograć. Bo jak powszechnie wiadomo…

Rust i lagi
… to właśnie opóżnienia wywołują agresję. Zródło – WeKnowMemes
Kategorie
Offtop Blog

(Które) Muzeum Gier? Ja już nie ogarniam

Piękny początek dnia. Ot, kolejny dzień, kiedy miałem mieć spokój od wszystkiego. Ale nagle z FB przyszło coś, co wywołało u mnie idealne zmieszanie. INFORMACJA O POWSTANIE MUZEUM GIER. I tu pojawia się haczyk. A tam gdzie pojawia się haczyk, tam pojawiam się ja. Bo sprawa wymaga dokładniejszego przyjrzenia się.

Muzeum Gier
Tak to wygląda w Niemczech, jak będzie wyglądać polskie Muzeum Gier?