Rzadko kiedy piszę o ukończonych zbiórkach. Ale z Battletecha się wyjątkowo mocno cieszę. Z wielu powodów. Więc pozwoliłem sobie dokonać przerwy w programie i napisać właśnie o tym.

Dwa miliony, siedemset pięćdziesiąt tysięcy dolarów.

Zwłaszcza, że ostatnią porządną grą z mechami w jaką grałem był Mechwarrior 4: Vengeance. Battletech będzie przedstawicielem zupełnie innego gatunku. Ale „głód pozostaje”.
I jeszcze jedno – wszystkie grafiki obecne w wpisie trafiły tutaj z strony zbiórki. Brak dostępnej informacji prasowej zmusza do tego.

Może niekoniecznie w tym samym klimacie, ale dalej godną uwagi.

Papierową, grę, karcianą? Dobrze, przyznaje się z ręką na sercu – tego się nie spodziewałem. Ktoś z was się spodziewał?

I przy okazji nakłonić niezdecydowanych do panicznego biegu do sklepów internetowych po swoją kopię gry.

Bo na tyle mogę sobie pozwolić. Zwłaszcza, że już po tym krótkim czasie można wyciągnąć kilka wniosków. I ostrzec przed kilkoma rzeczami.
Ale tym bardziej mam ochotę to zapisać dla potomnych.
Informacja z gatunku ważnych – z powodu sklerozy i złośliwości rzeczy martwych we wpisie nie ma zdjęć wszystkich elementów zestawu. Macie dwie opcje – wierzycie na słowo albo czekacie aż po weekendzie uzupełnię wpis.
Informacja druga – jestem paskudnym fotografem.
Jeżeli lubicie taktyczne gry turowe i RPGi dziejące się w nietuzinkowych światach to zapraszam do lektury. Resztę żegnam i ubolewam nad tym, że tyle stracą.