Początek roku sobie spokojnie mija, a ja absurdalnie niespokojnie pracuję, żyję i gram. Temu ostatniemu poświęcę ten wpis.

Chociaż powiem szczerze, że średnio jest czemu :X
Początek roku sobie spokojnie mija, a ja absurdalnie niespokojnie pracuję, żyję i gram. Temu ostatniemu poświęcę ten wpis.

Chociaż powiem szczerze, że średnio jest czemu :X
Nowy rok, stary bloger. Dalej piszący takie same wpisy. Ale za to o nowych grach!

Albo chociaż o kilku nowych.
Dotarłem do końca roku. (Względnie) cały, zdrowy i raczej niepoturbowany. Ale jednego jestem pewien: moje „uczucia gamingowe” zostały dość potężnie wytarmoszone w minionym tygodniu.

W absurdalnie pozytywny sposób.
Trzy razy pisałem wstęp do wpisu. Dalej mi się nie podobał. Dlatego, zamiast pisać jakieś dyrdymały, to powiem krótko.

Wróciłem do kilku „starych znajomych” i przypadkiem trafiłem na wybitnie zboczoną grę.
Coraz bliżej święta! Co w moim przypadku pewnie będzie oznaczać całonocny maraton grania w Soulframe, jak to dalej pójdzie w tę stronę.

A jak nie, to znajdą się inne gry do ogrania i inne rzeczy do zrobienia.
Wiecie co jest lepsze od życia po Black Friday? Bo ja nie wiem, bo zdążyłem zapomnieć XD Wreszcie mam czas pograć, posiedzieć i pomyśleć trochę.

Ale przede wszystkim pograć i popisać 😀
Przeżyłem Black Friday1. Cieszcie się moim szczęściem i moim potencjalnym powrotem do żywych.

Co prawda aktualnie najwięcej czasu spędzam w krainie zmarłych, ale niedługo się to może zmienić.
Dobra, poddaję się. Potrzebuję urlopu. Chcę pograć w spokoju. Poobijać się.

Bo aktualnie to nawet jak wrócę po pracy do domu, to po wykonaniu obowiązków „nie mam mocy” na nic bardziej wymagającego. A tu historia mi stoi w miejscu D: