Dobra, poddaję się. Potrzebuję urlopu. Chcę pograć w spokoju. Poobijać się.

Bo aktualnie to nawet jak wrócę po pracy do domu, to po wykonaniu obowiązków „nie mam mocy” na nic bardziej wymagającego. A tu historia mi stoi w miejscu D:
Pokemon GO
Grałem. I tyle.
No i fajnie. Nic ciekawego się nie działo, nic fajnego nie złapałem, więc Pokemony wchodziły jedną stroną, a wychodziły do profesora drugą:

W przyszłym tygodniu będzie fajniej, bo będę łapał Pikipeki w hurcie.
Monster Hunter Now
Tygodniowe misje poszły bardzo łatwo, szybko i przyjemnie. Skupiałem się głównie na próbach przygotowania się do Autumn Hunt 2025. Jak? Próbując na szybko stworzyć idealną broń do walki z Malzeno. Co mi z tego wyszło?

Nic, zabrakło mi materiałów by ulepszyć broń na tyle, by była użyteczna. Musiałem używać innej.
A co do samych walk z Malzeno, to jeżeli będę miał flow, to napiszę coś więcej w osobnym, dedykowanym Autumn Hunt 2025, wpisie. A jak nie, to pochwalę się po prostu tym:

Persona 5: The Phantom X
Ogarnąłem się. Znaczy, skończyłem event Futaby:

Oprócz tego odblokowałem kolejny social link w grze –

Oprócz tego zaszalałem i w końcu, powolutku, zacząłem posuwać fabułę gry do przodu.
Żałuję tego jak cholera, bo zabrakło mi czasu, by pociągnąć to dalej. To co się dzieje w tym rozdziale Persona 5 X to jest… wow. Po prostu wow!
Megabonk
„Co jest najważniejsze w życiu? Pierdolnięcie”. W związku z tym włączyłem Megabonk i dokładnie tego sobie dostarczałem:

Ta gra, po upierdliwym dniu w pracy, była niczym balsam na moją duszę.
Flappy Dragon
Nie miałem czasu ani sił na granie w dużo ambitniejsze tytuły w trakcie tygodnia, więc znalazłem sobie nową-starą zapchajdziurę na czas wolny.
Jeżeli na bazie tytułu nie domyślasz się o co w tej grze chodzi, to musiało ciebie ominąć szaleństwo na punkcie gry Flappy Bird. W takim przypadku krótki opis:
- grasz smokiem
- tapując ekran sprawiasz, ze smok się trochę unosi do góry by po chwili opaść
- poruszając się w ten sposób unikasz przeszkód i starasz się wlecieć w skrzynie ze skarbami i inne znajdźki
Jak komuś słowa nie wystarczają, to poniżej 30 sekund spokojnej rozgrywki.
Im dalej się zawędruje w grze, tym bardziej przestaje być spokojnie – marginesy błędu dla ruchu stają się coraz mniejsze, a smok staje się coraz szybszy.
Oczywiście jakby w tej grze chodziło tylko o to, to wystarczyłaby mi na godzinę. Oprócz tego można:
- odblokowywać inne smoki
- krzyżować smoki ze sobą co daje szansę na odblokowanie jeszcze innych smoków
- zwiększać im poziomy, co poprawia ich pasywne umiejętności
- pewnie jeszcze coś jest, ale o tym zapomniałem.
Mam więc co robić 😀
Walkscape
Pośmiejcie się ze mnie.
Zapomniałem o tej grze XD Przez cały tydzień łowiłem śmieci na magnes. Efekty poniżej:


Ja chyba odstawię tę grę na jakiś czas póki nie znajdę więcej czasu na to, by:
- wczytać się w wikię
- dowiedzieć się co jeszcze ta gra oferuje na ten moment
- pomyśleć co dalej
A w międzyczasie…
MysteryHike
Za każdym razem kiedy myślę, że znam już wszystkie gry AR na rynku, w ręce wpada mi kolejna.
Problemem może być tylko to, że ta gra, na ten moment, jest jeszcze mniej growa od Walkscape. Ba! Jest jeszcze mniej growa od Pikmin Bloom, które jako jedyne oferuje funkcję, którą mnie MysteryHike przekonało do siebie:

Pokazuje na mapie, w jakich miejscach byłem <3
Hades 2
Kiedy w końcu znalazłem chwilę by móc się skupić na czymś bardziej ambitnym? Zrobiłem dobry użytek z gry, jaką kupiłem dłuższy czas temu.
Tęskniłem za tym klimatem, jak diabli:

To teraz pozostaje mi się przekonać ile setek godzin zajmie mi przejście tej gry.
Inne tematy
Zacząłem czytać książkę:

Z różnorakich przyczyn nie powiem co mnie zainspirowało do lektury. Ale za to pochwalę się czym innym – testuję metodę nauki, jaką widziałem w internecie.
Czy jest skuteczna? Wydaje mi się na ten moment, że tak.
Czy jest największym koszmarem bibliofila? Tak. Jestem o tym przekonany do tego stopnia, że spodziewam się czyjegoś wrzasku w komentarzu na widok zdjęcia poniżej:

Teraz część gastronomiczna. W tym odcinku pełna eksperymentów, mniej czy bardziej udanych.
Chciałem ugotować zupę Caldo Verde – krem z ziemniaków i cebuli przesmażonych na tłuszczu z chorizo z dodatkiem jarmużu.
Tego ostatniego nie było, więc żeby zachować proporcję warzyw w zupie, to zamiast niego do zupy wylądowały dwie czerwone papryki. Efekt? Najlepsza. Zupa. W. Moim. Życiu:

Potem ugotowałem na obiad chłopski gar wg. przepisu od Policzonej Szamy. Znaczy, starałem się, tylko niemalże zapomniałem o kapuście kiszonej więc dałem ją dużo później, niż powinienem (przez co obiad wyszedł bardziej „kwaskowy”) i koncentracie pomidorowym. Oprócz tego nie miałem żadnych „standardowych” przypraw do kurczaka, więc doprawiłem wszystko mieszanką przypraw curry i garam masala. Czy wyszło dobre? Tak. Czy wyszło dziwne w smaku? Też tak:

Oprócz tego, próbuję już drugi tydzień zrozumieć, czemu mój telefon regularnie robi zdjęcia z ostrością , którą mogę określić mianem „najebany po imprezie”.
To chyba wszystko co chciałem napisać tym razem. Miłego wieczora i smacznej herbatki! Koniecznie z cytryną i imbirem, bo pogoda nie rozpieszcza!
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
