Zwykle kiedy piszę ten mój cotygodniowy wpis, to mam już pomysł co napiszę. Ale tym razem?

Głowa pusta. Mózg rozjebany. Do zdrapania z ściany.
Zwykle kiedy piszę ten mój cotygodniowy wpis, to mam już pomysł co napiszę. Ale tym razem?

Głowa pusta. Mózg rozjebany. Do zdrapania z ściany.
Minął tydzień po powrocie do pracy. Po wpisie jeszcze tego nie będzie widać, ale niestety powoli „kończy się rumakowanie”.

Nim to jednak nastąpi raduję się z tego co udało się zrobić 🙂
Tydzień chorobowego za mną, który stał się w jakimś stopniu tygodniem grania

Dużo mniejszym niż myślałem, ale mimo to coś z tego wyszło sensownego.
Przygotujcie się mentalnie, bo z wszystkich tygodni jakie mi minęły, to ten chyba jest najbardziej monotematyczny.

Nie wiedziałem, że tyle Persony mogło się w sposób naturalny* nagromadzić w moim życiu, ale JEDNAK się to stało.
Poszukując tła do pisania albo muzyki do uspokojenia nerwów skołotanych kolejnym „spotkaniem, które mogło być mailem” często kończę słuchając playlisty z lo-fi. Ostatnio trafiłem na Hits & Bits – twórcę, który dostaje stanowczo za mało uwagi.

Jestem pewien, że prawie każdy, kto trafia na tego bloga, znajdzie tam coś dla siebie.
Ten tydzień był dla mnie diabelnie dobry pod względem growym, pomimo tego, ze niewiele giereczek ograłem tak naprawdę.

Nazwijmy to „nastawieniem na jakość”, bo każdy inne określenie jakie przychodzi mi do głowy brzmi źle.
Zapomniałem kompletnie o tej prezentacji od Nintendo. Mignęła mi ona jak czekałem w poczekalni u dentysty, spragnionego moich pieniędzy*.

Wyszło na to, że Nintendo też chce moich pieniędzy. Do tego zachęcanie mnie do tego by je oddać wychodzi mu coraz lepiej.
Doczekałem się kolejnego weekendowego eventu w Monster Hunter Now. Na tyle bogatego w rzeczy do zrobienia i potwory do ubicia, że wiedziałem, że dam radę napisać o tym cały, długi wpis.

Będzie dużo zrzutów ekranu, filmików i chwalenia się swoją (nie)kompetencją łowiecką 😀
Przetrwałem pierwszy tydzień pracy po urlopie. Kiedy piszę te słowa, to jestem przeraźliwie zmęczony i absolutnie niechętny do myślenia o pracy.

Za to każdy inny temat wywołuje uśmiech na mojej twarzy, więc nie mam oporów przed pisaniem 😀
Koniec urlopu, koniec z giereczkowaniem przez większość dnia. Ale nim to nastąpiło? Musiałem „zrobić zapasy”.

I to o nich będzie poniżej!