Ten tydzień był dla mnie diabelnie dobry pod względem growym, pomimo tego, ze niewiele giereczek ograłem tak naprawdę.

Nazwijmy to „nastawieniem na jakość”, bo każdy inne określenie jakie przychodzi mi do głowy brzmi źle.
Monster Hunter Now
Miałem w planach grać trochę mniej po poprzednim, dość intensywnym tygodniu. Ostatecznie wyszło na to, że plany są głównie od tego by mieć na nie wylane. Najlepszym objawem było to, że w trakcie tygodnia pokonałem łącznie ponad 400 potworów:
Oprócz tego wpadłem w panikę. Czemu? Potrafię walczyć z najnowszym Elder Dragonem tylko za pomocą broni dystansowej.
Korzystam do tego z broni, jaką wszyscy dostali w ramach eventu letniego. Tylko, w chwili gdy czytacie ten wpis, to event się skończył i broń ta straszliwie osłabła. Dlatego, w panice, zacząłem budować jej następcę:

i zestaw opancerzenia odpowiedni do korzystania z niej:

Oczywiście nie byłbym sobą jakbym nie dobrał jakiejś fajnej skórki do zbroi pod moją nową broń dystansową:

A w tym tygodniu zaczyna się nowy event, a wraz z nim nowy potwór w wersji Riftborne. Będzie bite <3
Pokemon GO
Eventy w tym tygodniu mnie kompletnie nie interesowały. Do tego stopnia, że w trakcie całego tygodnia grę odpaliłem może w dwa dni? Trudno mi się robi Hiper Trening mojego SMOKa, kiedy gra robi wszystko by mnie od siebie odstraszyć.
Ale za to w niedzielę, w doborowym towarzystwie, robiliśmy rajdy na Gigantamax Butterfree.
SPÓJRZCIE JAKI PIĘKNY MOTYL DAŁ SIĘ ZŁAPAĆ:

Persona 5: The Phantom X
W tym tygodniu w końcu się skupiłem jakoś na tej grze i skończyłem pierwszy rozdział gry. Wiecie co mnie przeraziło?
- To, że 60% pierwszego „lochu” pozostaje do odkrycia jako „aktywność poboczna”
- Fakt, że myślałem, że ta gra nie ukrywa kolejnych niespodzianek. Okazało się jednak, że posunięcie fabuły do przodu odblokowało wiele nowych aktywności, w tym, o zgrozo, grę rytmiczną:
Oprócz tego kompletnie wypadł mi z głowy fakt, że zaczęła się kolejna część crossoveru z Personą 5, przez co musiałem wziąć się w garść i zrobić „speedrun” contentu. Nie dałem rady ograć tyle ile chciałem, ale i tak jestem z siebie zadowolony:

Oprócz tego mała ciekawostka: w momencie kiedy ukończyłem pierwszy rozdział to odblokowała mi się cała sterta zadań. Przez to, że dużo czasu grindowałem nim znalazłem czas na przejście rozdziału, to większość z zadań miałem wykonane w chwili odblokowania.
Tonę w materiałach do rozwoju postaci i innych tego typu!
Diablo 4
Tutaj spędziłem w tym tygodniu najwięcej czasu, ale postaram się najkrócej opisać co z tego wyszło.
W tym tygodniu wystartował trwający do 06.08 event „Marsz Goblinów. Nie interesuje mnie on – bo już zdobyłem co chciałem 😀

Oprócz tego ciągle wbijam kolejne poziomy swoją czarodziejką, głównie za pomocą mojej ulubionej sztuczki jaką jest „lol, Hydra na ciebie pluje i umierasz”:
A na koniec wyznanie – co bardziej spostrzegawcze osoby już zauważyły, ale jakiś czas temu kupiłem dodatek do Diablo 4. No to zacząłem go przechodzić i powiem wam jedno, spoilerowo, po kliknięciu strzałki:
Zamordować Urivara (jednego? z protagonistów) to mało. Ja chcę zrobić z nim takie rzeczy, że potem Mefisto przyjdzie do mnie na korepetycje.
W tym odcinku będzie mało zdjęć żarcia.
Głównie dlatego, jadłem obiad sklecony na szybko, gdzie nie ma czym się chwalić, a potem jadłem wyjątkowo dobrą i absurdalnie niefotogeniczną zupę z chirozo, ziemniaków, cebuli i jarmużu.
Czy była to najlepsza zupa jaką jadłem w życiu?
Absolutna nadzupa?
God of Soup?
Oczywiście, że tak.
A związku z tym, że chorizo jest jak chipsy, nigdy nie kończy się na jednorazowym jedzeniu, to przedstawiam niedzielny obiad – pizza z czerwonym pesto, mozarellą, chorizo, rukolą i niewielkim dodatkiem miodu (bo niektóre przepisy tak robią).


Stanowczo będę musiał to kiedyś powtórzyć.
A na koniec ostatnia rzecz jaką się muszę pochwalić.
Te wszystkie kalorie jakie jem nie idą tylko w brzuch. Zasilają też mózg, który w zeszłym tygodniu opublikował trzy wpisy:
To chyba mój najbardziej produktywny tydzień od kiedy wróciłem do regularnego pisania.
No i kalorie idą też w cielsko, które jest dręczone dużą ilością kroków i regularnymi ćwiczeniami w domu. I w tym aspekcie padł nowy rekord!
Udało mi się zrobić 22 poprawne pod względem technicznym pompki. Może się wydawać to mało imponujące, ale parę miesięcy temu byłem szczęśliwy jak zrobiłem 8 i dałem po wszystkim radę podnieść się z podłogi.
Powoli i do przodu. Czego zresztą wam życzę w tym tygodniu! Do przeczytania następnym razem!
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.


2 odpowiedzi na “Co jest grane? – Tydzień trzydziesty drugi”
Pokemon GO to miłe wspomnienie z wakacji 2k17 ehh
[…] weekend zrobiłem, znów, pizzę z chorizo. Tym razem poprawiłem kilka błędów z pierwszego podejścia. Konkretnie to […]