Pozdrowienia z Blizzconu! No dobra, możliwość powiedzenia czegoś pozostanie na bardzo długo w sferze marzeń. Ale zamiast tego śledzę na bieżąco informację na temat Heroes of The Storm. Nazbierało się tego już na tyle dużo, że mam po co pisać ten wpis. Oprócz tego udało mi się dopaść parę zrzutów ekranu z gry, kilka „fotek” postaci i inne łakocie. Dlatego też, zapraszam do lektury!
Logo prawdopodobnie najbardziej zacnej gry MOBA jaka powstanie
Taki mały, skrobnięty na szybko post, będący odpowiedzią na pytanie powyżej. Bo Blizzcon to dobra rzecz, a moim marzeniem jest tam trafić. Ale no cóż, nawet na wirtualny bilet mnie nie stać :<
Czemu mnie nie ma na BlizzConie? :<
W sumie, to napiszę w kolejności od najmniej, do najbardziej mnie interesującego motywu. A w tym roku Blizzard się postarał o to, bym miał na co czekać.
Na dłuższą gardzę tym, że zapewne powiedzą coś o przyszłości World Of Warcraft. Mikro, nie mikro, ale nie bez powodu Blizzard zarejestrował domenę WarlordsOfDreanor.com i tak samo zrobił z znakiem towarowym w Australii i Nowej Zelandii. Pozdrowienia od WowCenter.pl za tę informację. Kto wie, może powiedzą coś o tym. Ale jest problem: nie obchodzi mnie to zbytnio, WoW mnie nigdy specjalnie nie kręcił. Jedyne co mnie w tej grze interesuje, to jej wpływ na świat Warcrafta :/
Nie posiadam Diablo 3, nie przepadam za tą grą (głównie za, w moim mniemaniu, efektowny brak systemu rozwoju postaci). Ale tym bardziej mam nadzieję, że na BlizzConie Blizzard powie, że zbliżający się dodatek Reaper of Souls zmieni coś w tej kwestii. Chciałbym móc zagrać w Diablo 3, ale póki czegoś nie zrobią w tej sprawie, to dalej ograniczę się do bycia „forever starter edition”.
Jestem fanem (i lamerem przygraniu) Starcrafta 2. Uwielbiam to uniwersum gameplay ubóstwiam i uważam drugą część Starcrafta za dowód, że Blizzard potrafi z gry doskonałej (pierwsza część) zrobić coś, co zmienia definicję doskonałości. A mimo to od BARDZO dawna nie było żadnych informacji o drugim i ostatnim dodatku do tej gry. Chcę informacji o Starcraft 2: Legacy of The Void i chcę ich JUŻ! :<
Ale i tak najbardziej się jaram na myśl o pokazaniu po raz pierwszy gameplayu Heroes of The Storm. Jeżeli ktoś nie ogarnia tematu, to tytuł ten ma być grą typu MOBA od Blizzarda. Co ma być w niej takiego fajnego? Występować w niej będą postacie z gier Blizzarda. Grom Hellscream i Thrall z Warcrafta, Jim Raynor, Zeratul i Kerrigan z Starcrafta oraz Diablo i Łowczyni demonów z Diablo w jednej grze? Jestem na tak. Bardzo na tak. I poza tym, gra, która trzy razy przechodziła zmianę nazwy? Nawet twórcy zadbali o odpowiednią zapowiedź gry. Wrzucę ją do posta jako pożegnanie. Ale przedtem łapcie coś epickiego: pierwszy artwork z gry Legend of The Storm. Prawda że epicki? 😀 Do tego ma wartość informacyjną (wiemy już jakie postacie będą w grze).
This is why I love Heroes of The Storm
Ale wcześniej jedno pytanie: a wy na jakie ogłoszenia na BlizzConie czekacie?
A tutaj obiecana animacjo-zapowiedź Heroes of The Storm
To nie nius (bo nikt się Ragnarokiem Online jako tako nie interesuje), zapowiedź (zapowiadać grę wydaną eony temu?) ani recenzja (dopiero zaczynam grać). To bardziej próba przybliżenia mojego stosunku do tej gry. I wytłumaczenia faktu, że informacja, że gra pojawiła się na Steamie została skwitowania stwierdzeniem „HELL YEAH”. Doszedłem do wniosku, że gra ta zasługuje na słowo uwagi. Albo 399
Myślałem, że uda mi się napisać post pozbawiony obecności gier, ale okazało się, że to mnie przerasta. Nawet, gdy chciałem napisać jak wyglądało ostatnie kilka dni to nie mogłem pominąć kilku wzmianek o grach. I tony „prywaty”.
Logo Neverwinter
Wesołe jest życie najemnika~~
Napisałem parę godzin temu o nadchodzącym dodatku do Neverwinter. Niestety, gdy próbowałem zagrać i ponabijać sobie walutę konieczną do zwiększenia liczby postaci na koncie. No cóż, mój laptop powiedział „Nie, wybacz, muszę się zacząć jarać”, po czym się wyłączył. Pomyślałem, że spróbuje sobie z innymi tytułami. W ruch poszło Path Of Exile, Skyrim, Cywilizacja 5, Guardians of Middle-Earth… efekty takie same lub zbliżone (Path of Exile ogranicza się do wypaczeniami grafiki. Rozbraja mnie fakt, że takie coś ma drugą nazwę: artefakty).
Ostatecznie skończyło się na tym, że do momentu zakupu nowego komputera osiągnę mistrzostwo w QbQbQb, poznam wszystkie możliwe opcje w McPixel i wypróbuje Mercenary Kings. A w Neverwinter będę grał tylko „przeglądarkowo”. Przynajmniej do momentu gdy uda mi się JESZCZE bardziej obniżyć ustawienia graficzne. A wiem, że dam radę, nie takie rzeczy się na komputerze robiło. Ale dobra, tyle w tym temacie, miało być tylko symbolicznie o grach, a ja tu się tak rozpisałem, jakby miało być tylko o tym.
Nie ogarniam
Dzisiaj kompletnie nie ogarniam. Byłem święcie przekonany, że mam zajęcia na uczelni o godzinie 11:45. Okazało się jednak, że mam je o 10:00. W normalnej sytuacji bym pewnie się załamał poziomem własnej tępoty i nie poszedł na zajęcia. Ale dziś, jak na złość, miałem prezentację na uczelni. Dlatego pobiłem rekord prędkości: ubranie się – 0,5 minuty, spakowanie – 1,5 minuty, trasa na dworzec z dwoma przesiadkami i biegiem (bo tak tramwaje przypasowały) – ChGW, ale wyrobiłem. Wyciągnąłem tablet( na którym miałem notatki do prezentacji), stos CD-Actionów (bo gadałem o pismach growych w naszym polskim grajdołku, więc przyniosłem trochę własnych zapasów makulatury) i zacząłem nawijać. Było chaotycznie, po części spontanicznie (część notatek mi wcięło) ale się udało: 4+ za prezentację w tej sytuacji było niczym więcej, tylko dowodem na wyrozumiałość prowadzącego.
Ogólnie rzecz ujmując poproszę o oklaski. Takiego nieogarnięcia nie widzi się codziennie!
Saprofity grają i śpiewają!
Tak jak zapowiadałem, kiedy się żaliłem na temat ostatniego koncertu, nadeszła chwila na odrobina prywaty: zespół mojego znajomka w końcu się ogarnął, dorobił się wokalistki i nagrał swój pierwszy (internetowy) kawałek z czymś więcej niż instrumentami. Według mnie grają porządną muzykę. Ale no cóż… Ostatnia rzecz, którą można o mnie teraz powiedzieć, to to, że jestem obiektywny xD Dlatego zostawię tutaj ten utwór i dam wam wydać wyrok na nich.
https://www.youtube.com/watch?v=nXdEKvVu99w
W razie czego nie wahajcie się napisać co wam się nie podoba. Jestem BARDZIEJ niż pewien, że ucieszą się z każdej konstruktywnej uwagi.
Dobry kot nie jest zły
Dobra, internet lubi koty, koty lubią aparaty, a ja mam ochotę skończyć ten post w jakiś optymistyczny sposób. Zwłaszcza, że nadchodzący dzień nie należy do najbardziej radosnych. W związku z tym dostarczę wam zacnego lolcontentu w postaci dyskretnie przerobionej fotografii Pirata, jednego z moich trzech kotów 😉
Yarr, harr, fiddle dee dee, being a pirate is alright with me!
Jak widzicie zdjęcie zawiera minimalną ilość ingerencji grafika. Jakby co, za ten stan rzeczy odpowiedzialna jest moja (około 5 razy) lepsza połowa. Oprócz zabawy fotosklepem uprawia też rysowanie (zbyt rzadkie). Od czasu do czasu wrzuci coś do swojej galerii na DeviantArcie albo na swój profil na Tumblrze. Znowu wieje prywatą, ale ma dziewczyna talent, to niech ma!
W sumie to tyle. Zanim pójdę spać życzę tylko, żeby nie dopadł was grobowy nastrój jutrzejszego dnia. Pamiętajcie, to czas refleksji, a nie załamania nerwowego! 😀 Do przeczytania następnym razem!
Oficjalnie się zdenerwowałem: myślałem, że będę mógł się skupić na graniu w Path Of Exile (wersja 1.0 to dobry powód by wrócić do grania) , a tu niespodzianka! Do mojej ulubionej (jednej z niewielu tolerowanych dłużej niż tydzień) gry MMO za pewien czas ukaże się spory dodatek, który zasługuje na wzmiankę (odrobinę znudzonego zajęciami na uczelni) blogera. Przed wami Neverwinter: Shadowmantle. Co nowego tam znajdziemy?
Okej, udało się. Zdarzył się cud: dostałem się do zamkniętej bety Hearthstone: Heroes of Warcraft. Gry, do której klucze beta albo są rozdawane w szczątkowych ilościach, albo są sprzedawane na E-Bayu za kosmiczne kwoty (jak na betę gry, która będzie F2P). Skoro już mi się ten cud udał, to primo: muszę się pochełpić (to już zrobiłem) a secundo: powiem wam, czy warto czekać na otwarcie bram do karcianki twórców Starcrafta, Warcrafta, WoW-a (błe) i (obym doczekał się premiery) Heroes of The Storm.
Hearthstone: Heroes of Warcraft – rzecz (niemal) nie do zdobycia.
Tradycyjne ostrzeżenie: to jest opis gry w wersji beta. Zanim zagrasz, może się sporo zmienić. Ale sam „schemat” rozgrywki powinien pozostać taki sam.
Dobra, kto słyszał o Warface? Mam dla was swieżutkie informacje o tej grze, prosto z Poznań Game Arena. Napisałbym wcześniej, ale no cóż… internet jest towarem deficytowym.
Warface NADCIĄGA!
Jakby co, to wszystkie informację są z prezentacji Warface na PGA i moich własnych doznań z sesji Warface na stoisku Cryteka. Więc… do dzieła!
Dzisiejszy wpis sponsoruje szeroko rozumiana magia. Karciankowa, medyczna, wyprzedażowa, internetowa i bogowie raczą wiedzieć jaka jeszcze xD Do tego jest to ostatni wpis w tym tygodniu, więc naczytajcie się moich proroctw, nadziei, komunikatów i innych. Reszta będzie po tym jak sobie popatrzycie na koteła. Hmmm… Magic.
Taki sobie koteł z Magic: The Gathering, głównego „powodu” wpisu. – autor Michael Komarck. (C) by Wizards of The Coast, etc.
Małe ogłoszenie drobne, większe narzekania i olbrzymie podziękowania. Nie jestem pewny, czy odpowiednio dobrałem rzędy wielkości, o tym wy już zdecydujecie. Post zawiera: (dokonane za frajer) lokowanie produktu, zaciesz dzieciaka, ciastka oraz studencki bełkot.
STAĆ! Czas na ogłoszenie!
„Wyjście z szafy”
Najpierw ogłoszenie: w sumie to ono tutaj najważniejsze. Po tym jak wrzucę ten post tam gdzie jego miejsce, to zobaczycie w stronie „o mnie” moje imię, nazwisko i fotografię mojej gę…. twarzy. Na początek dość koślawe, ale mi się podoba. Czemu wychodzę zza osłonki jaką daje ksywa i zaczynam pisać podpisując się nazwiskiem? Przez całe życie miałem problem z traktowaniem serio ludzi, którzy panicznie boją się podpisać pod swoimi słowami. Zawsze uważałem, że albo piszą głupoty, albo nie są pewni swoich przekonań. Nie chcę być o coś takiego podejrzewany.
Powód bonusowy: parę miesięcy pisania i ponad sto tekstów za sobą to wystarczający dowód na to, że traktuje tę stronę poważniej niż się spodziewałem. Skoro już wiem, że to nie jest jedynie zabawa znużonego studenciny, to mogę to z czystym sumieniem podpiąć pod życiorys. Tak samo jak współpracę z 1ndieWorld oraz nienagrani.pl. Punkty lansu zgadzać się muszą.
„We require more cookiez”
To teraz narzekanie: na uczelni ogólnie nie dzieje się wiele ciekawych rzeczy. Nie będę krył: przywykłem do tego, że ataki senności są na wykładach uniwersyteckich normą. Ale nigdy nie spodziewałem się, że będzie to nuda w takim natężeniu, że 3/4 wykładu spędzę na klikaniu ciastek w „Cookie Clicker”. Pewnie słyszeliście, to taka bezsensowna gra, gdzie produkuje się hurtowo ciastka. Screenshot poglądowy macie poniżej.
Nie ma czegoś takiego jak „za dużo ciastek”.
Ale dobra, żeby ten dość smutny temat niedorobienia polskiego szkolnictwa wyższego zakończyć, to powiem jedno: czym sobie zasłużyliśmy na to, by miast nas nauczać nas usypiano? Bo żebym musiał się ratować (z braku książki lub dostępu do internetu) klikaniem w ciastko przez godzinę byleby nie zasnąć, to musiało być NAPRAWDĘ źle.
„Hmmm… Magic!”
Nie wkurzać kotów.
To teraz podziękowania: dostałem w prezencie grę Magic 2014: Duel of The Planewalkers. I zacieszam się jak małe dziecko. Głównie dlatego, że w Magic: The Gathering (karciankę na której ta gra jest oparta) grałem i przestawałem tak wiele razy, że… nie umiem nawet policzyć. Ta karcianka jest świetna, a jej egranizacja jest tak wierna, jak tylko to możliwe. No dobra, poza brakiem możliwości ostrej przebudowy talii. Ale to jakoś przeżyje, ta część zabawy w Magic: The Gathering ZAWSZE była moją słabą stroną. No do tego, co zapowiedziałem na samym początku dorzucę „problem pierwszego świata”: moja ulubiona talia jest dostępna dopiero w dodatku :X Ale jakoś to przeżyje. Jak tylko ogarnę sprawy bieżące, to pewnie będę tę grę męczył do znudzenia. Jakby ktoś miał tę grę i chciał ode mnie oberwać toporem z lawy w twarz, to zapraszam do znajomych na Steamie 🙂
I wspominałem już, że bardzo serdecznie dziękuje? 😀 Jakby co czekam na pojedynek 😉
Dobra, ostatni czas upłynął mi głównie na domykaniu różnych spraw, zarówno w życiu, jak i w ramach tego przebrzydłego bloga. Ostrzeżenie: wpis zawiera homeopatyczne ilości School Of Rock, Dawngate, kotów, smutnych historii i koncertów folk rockowych. Teraz możecie klikać „Czytaj dalej”