Wszystkie informacje o grach niezależnych jakie możesz sobie wyobrazić. Nieważne, czy są duże, czy małe produkcje. Łączy je tylko jedno – spodobały się autorowi bloga ;) Nie ukrywam, że preferuje gry RPG albo takie, których stylistyka mnie w jakiś sposób „kupiła”.
Kolejny tekst do którego się zbieram od długiego czasu. Okazało się, że wystarczy jedno porządne uderzenie, bym wziął się za pisanie. Awesomenauts to gra, którą warto opisać. Chociażby ze względu na jej gameplay, który łączy oklepane gatunki, jakimi są platformówki i gry MOBA. Awesomenauts to niezwykła mieszanina tych typów gier. Dlatego, będę wam teraz o niej się rozpisywał, a czy zechcecie w to zagrać, to inna historia 🙂
Boję się takiej walki…
Jakby kogoś interesowało, co mnie przymusiło do pisania, to niech kliknie tutaj.
Kontynuuje pielęgnowanie mojej fazy na gry ufundowane na Kickstarterze. Po Project Eternity, Torment: Tides of Numenera, visual novel Megatokyo i bardziej swojskich Mimsach nadszedł czas na małą rybkę, która w trakcie zbiórki rozrosła się do rozmiarów niewielkiego rekina. Z mieczem, bandą trzech kumpli i lochem do zwiedzenia. Przed wami przedpremierowa recka Legend of Dungeon !*
Legend of Dungeon – ale jakiego lochu, osohozi? o.O
*przedpremierowa w tym przypadku oznacza tyle, że zagrywam się w wersję beta, która była aktualna w chwili pisania tego tekstu. Premiera Legend of Dungeon jest za niecały miesiąc, więc pewnie niewiele się zmieni, ALE… nawet jeżeli, to najważniejsze bzdety są (albo i ich nie ma) i jest co oceniać.
Niewątpliwą zaletą posiadania własnego bloga jest możliwość pisania o czym się chcę, kiedy się chce. Przykładowo ja teraz napiszę o takiej małej rzeczy jak nowy patch do Path Of Exile. Czemu? Bo najlepsza wiadomość dla mnie od czasów… prehistorycznych.
Logo Path Of Exile
Czemu dobra wiadomość? Bo ta łatka na dobrą sprawę sprawiła, że do loga powinni wcisnąć gdzieś napis 2.0. To co zostało zrobione z Path Of Exile można sklasyfikować jako cud. Ewentualnie hardkorową optymalizację.
W łatce oznaczonej numerem 0.11.4 gra zajmuje 3,7 gigabajtów. Wcześniejszy wynik to 6,5 gb, więc nie mam bladego pojęcia jak oni tego dokonali :X Żeby nie było, że ja na tak zacną grę żałuje miejsca, ale dodatkowe miejsce zawsze się przyda. Zwłaszcza, że oprócz tego ilość klatek na sekundę na moim lapku podskoczyła o jakoś 20%. Tak, gra, w którą nie mogłem wcześniej wygodnie grać z powodu rozpadającego się laptopa teraz mi chodzi płynnie na podwyższonych ustawieniach.
Oprócz tego poprawiono stabilność gry na systemach 32-bitowych (HURRA, ja taki mam!), naprawiono balans rozgrywki, dodano dwie ładnie wyglądające mikropłatności i przerobiono jedną walkę z mini-bossem. Jakby ktoś był zainteresowany, to pełny wykaz zmian zobaczy tutaj.
Jeżeli ktoś miał wcześniej problemy z Path Of Exile, to teraz spokojnie może sobie pozwolić na drugie podejście. Ci z was, którzy wcześniej nie próbowali mają teraz niemal o połowę mniej plików do ściągnięcia, więc możecie spokojnie przetestować. Pomyślcie sobie tak: teraz w najgorszym razie zmarnujecie o połowę mniej czasu na ściąganie. Inna sprawa, że ja szczerze wątpię byście pożałowali (przyjmując, że gry diablopodobne to wasz żywioł).Jakby co lektura mojej recenzji Path of Exile powinna pomóc.
Ja natomiast wracam do grania: przerwa w pisaniu mi się przyda 🙂
Gdyby ktoś mi powiedział 3-4 lata temu, że nie będę nawet myślał o kupnie Diablo 3, to najpewniej bym go wyśmiał. Albo uznał jego poziom głupoty za niebezpieczny dla społeczeństwa. Musiałbym teraz takiemu delikwentowi kupić flaszkę. Albo trzy. Bo byłby on rzadkim przypadkiem człowieka, którzy zamiast szaleńcem, okazał się być prorokiem. Dzisiaj opowiem wam wszystko o grze, która trochę osłodziła mi gorycz po zawodzie jaki doznałem z rąk Blizzarda.
Opowiem wam o Path of Exile
Logo Path Of Exile
Uwaga techniczna: z przyczyny technicznej, jaką jest sypiący się sprzęt do grania, wszystkie ustawienia gry zostały ustawione na minimalne. Screenshoty i filmiki traktować poglądowo, z adnotacją „u mnie Path of Exile będzie wyglądał i działał około 3,5 raza lepiej”.
Dodatkowa informacja: ten tekst jest moim prezentem urodzinowym dla was! (Zazwyczaj to solenizant dostaje prezenty, ale co tam) Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni z lektury. Miłego dnia, ja idę świętować! 😀
Bonfire jest kolejną grą od studia MoaCube, która wpadła mi w ręce. Wcześniejsze dwie, czy Cinders i Magi bardzo przypadły mi do gustu i na dobrą sprawę przyjąłem je bez większej krytyki. Czy kolejna gra ich produkcji również wciągnie mnie na godziny? A kto to wie? Ale biorąc pod uwagę, że Bonfire jest teraz w wersji „rozwojowej”, to może być ciekawie…
Bonfire – czyli ognisko walecznych 😀
Bonfire, na podstawie samego opisu z strony twórców, zapowiada się na dość ciekawą i „świeżą” grę. To co, zobaczymy jak im to wyszło?
Zastanawia mnie szczerze, jakim cudem dzisiaj piractwo komputerowe jeszcze istnieje. No dobrze, skonkretyzuje swoją tezę: piractwo gier komputerowych nie ma dziś sensu. Część osób, które to przeczyta weźmie mnie za obłąkańca po lekturze tego wpisu, ale co mi tam, jam jest piewca opinii i kryć się z nią nie będę!
Piractwo od zawsze, na zawsze? Jolly Roger – typowa piracka bandera
Zacznijmy od wyjaśnienia sobie jednej sprawy: konsole to nie mój dział tego interesu, o nich na dobrą sprawę nie będzie. Nie kupuję gier na konsole, to nie będę pisał udając, że umiem. A zabawę w teoretyzowanie o piractwie na czymś innym niż na PC zostawię jajogłowym. PC-towcom natomiast życzę miłej lektury.
Powiem szczerze: już wcześniej miałem paczkę Games Rage za całkiem udaną. Ale NIE… Twórcy zawsze muszą mi zniszczyć światopogląd: tak samo jak niedawno stało się z Humble Deep Silver Bundle, tak samo Games Rage otrzymało sporo nowego dobra. W jak zawsze najmniej spodziewanym momencie. Co dobrego dostaliśmy od hodowców polskich „indyków” ?
Czasy, kiedy wchodziło się do sklepu, brało się pudełko i płaciło niemalże odeszły w niebyt. Teraz znacznie łatwiej jest poprostu wejść na neta i poszukać okazji. Ostatnio coraz większą popularnością cieszą się całe zestawy gier, do kupienia (bardzo często) w niezwykle przystępnych cenach. W ramach swojej pisaniny postanowiłem w tym poście zgromadzić informacje o mniej i bardziej znanych bundle’ach gier
Bundle są niemal jak prezenty na święta. Ale są przez cały rok
Lubię rozmawiać. Zwłaszcza w sytuacjach kiedy mam o co pytać. Do tego, jak już pisałem, na punkcie crowdfundingu mam swoistego fioła. I najważniejsze: muszę lubić temat rozmowy. The Mims Beginning polubiłem bardzo szybko
Polacy nie gęsi i swojego Kickstartera mają. Nawet kilka. Jednak najzacniejszy spośród nich, w mojej skromnej opinii to Wspieram.to. Zwłaszcza, że polscy twórcy gier indie zdążyli się już na nim rozgościć. The Few zostało już sfinansowane przez przyszłych graczy. A ja dzisiaj opowiem wam o The Mims Beginning, grze, która ma szansę zostać sfinansowana i według mnie zasługuje na każdego „drobniaka”, jakiego możecie im dać.
Logo gry z dziwnymi stworami
Tak, ten tekst jest kolejny dowodem na to, że mam słabość do finansowania społecznościowego, po angielsku zwanego „crowdfundingiem