Coraz bliżej święta! Co w moim przypadku pewnie będzie oznaczać całonocny maraton grania w Soulframe, jak to dalej pójdzie w tę stronę.

A jak nie, to znajdą się inne gry do ogrania i inne rzeczy do zrobienia.
„Co jest grane?” to cotygodniowa seria wpisów, gdzie wasz grafoman (ja) opisuje w co takiego grał i co w tych grach zdołał zrobić, albo jakie myśli one u niego wywołały.
Szukasz pomysłów w co zagrać? Ciekawi ciebie w co inni grają, ale nie masz dość dużo cierpliwości by siedzieć na Twitchu? Zapraszam!
Coraz bliżej święta! Co w moim przypadku pewnie będzie oznaczać całonocny maraton grania w Soulframe, jak to dalej pójdzie w tę stronę.

A jak nie, to znajdą się inne gry do ogrania i inne rzeczy do zrobienia.
Wiecie co jest lepsze od życia po Black Friday? Bo ja nie wiem, bo zdążyłem zapomnieć XD Wreszcie mam czas pograć, posiedzieć i pomyśleć trochę.

Ale przede wszystkim pograć i popisać 😀
Przeżyłem Black Friday1. Cieszcie się moim szczęściem i moim potencjalnym powrotem do żywych.

Co prawda aktualnie najwięcej czasu spędzam w krainie zmarłych, ale niedługo się to może zmienić.
Dobra, poddaję się. Potrzebuję urlopu. Chcę pograć w spokoju. Poobijać się.

Bo aktualnie to nawet jak wrócę po pracy do domu, to po wykonaniu obowiązków „nie mam mocy” na nic bardziej wymagającego. A tu historia mi stoi w miejscu D:
Nie będę kłamał, że myślałem, że będę miał więcej czasu. Bo prawdą było to, że przez napięty harmonogram eventów wiedziałem, że nie ma szans na to, bym grał „poważniej” w coś poza Pokemon GO i Monster Hunter Now.

Dlatego niech was nie zdziwi znaczne skupienie na tych dwóch grach, z niewielkim udziałem innych tytułów.
Myślałem, że ten tydzień będzie spokojniejszy. Pozwolę sobie skwitować tę myśl dwoma znakami: XD

Jakby tego było mało, to mam ograniczone możliwości grania przez awarię gniazdka w mieszkaniu, ale o tym więcej pod koniec wpisu. Dość długiego, bo „ograniczone” nie oznacza „niewielkie”.
Po ciężkim i pełnym pracy tygodniu wracam do Was z nowym wpisem, a w nim z kilkoma nowymi grami, za które się wziąłem. Czemu tak?

Potrzebowałem odmiany, by jak najskuteczniej odciągnąć myśli od pracy.
A do tego w jednym przypadku dostałem propozycję ogrania konkretnej gry!
Patrząc na to, ile czasu grałem na telefonie, a ile na „poważniejszych” platformach zrozumiałem, że nadszedł mój najbardziej znienawidzony okres w roku.

Uczniowie mają sprawdziany, studenci mają sesję, a dorośli faceci pracujący w e-commerce mają urwanie głowy w trakcie sezonu przedświątecznego. #Najgorzej
Miniony tydzień zaczął się dla mnie od trzęsienia ziemi. A potem było już tylko ciekawiej.

Ale dzięki temu mam o czym pisać, więc nie spodziewajcie się narzekania. Zamiast tego możecie się spodziewać długiej lektury i masy zrzutów ekranu!
Nadszedł czas miecza i topora. Czas pogardy.

Mój „ulubiony” miesiąc roku nadchodzi, a wraz z nim pogarda świata wobec mojego czasu wolnego. Co pewnie dacie radę zauważyć po tym co napisałem poniżej.