Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry Noł-Lajf Style

Co jest grane? – Tydzień czterdziesty czwarty

Po ciężkim i pełnym pracy tygodniu wracam do Was z nowym wpisem, a w nim z kilkoma nowymi grami, za które się wziąłem. Czemu tak?

Zdjęcie Asus Rog Ally X z włączoną grą Dungeon Stalkers
Dawno na Asusku nie grałem

Potrzebowałem odmiany, by jak najskuteczniej odciągnąć myśli od pracy.
A do tego w jednym przypadku dostałem propozycję ogrania konkretnej gry!

Persona 5: The Phantom X

Dalej nie miałem weny by zacząć przechodzić linię fabularną. Zamiast tego zająłem się dwoma rzeczami.
W pierwszej kolejności? Eksploracją Mementos, by wykonać eventowe zadania i zdobyć personę Cu Chulainn. Żeby to zrobić to musiałem bawić się w potężny backtracking.
Czy to było ciekawe? Nie.
Czy było wymagające? Też nie.
Więc nadawało się idealnie na mój stan psychofizyczny z minionego tygodnia.

Zrzut ekranu z gry Persona 5: The Phantom X

Drugą rzeczą było rozwijanie nowej postaci – Messy. Czemu? Bo miałem turbo-szczęście – w 20 losowaniach dostałem zarówno nową postać, jak i broń dla niej. Miałem więcej szczęścia niż rozumu, więc postanowiłem zagrać „va banque” i zainwestować w tę postać czas i (growe) pieniądze. Czy było warto? Tak, bo nowa postać ma bardzo ciekawe umiejętności i jest potężna – zwłaszcza w walce z bossami.

Ostatecznie moja zabawa w rozwijanie jej zakończyła się takim skutkiem:

Messa na pewno przyda się w przyszłości w trakcie regularnych eventów w grze.

Megabonk

Przez większość tygodnia nie miałem czasu, chęci, ani ambicji by grać w coś skomplikowanego. Wtedy też postanowiłem w końcu włączyć tę grę. Jakieś dwa tygodnie po zakupie1 XD

O co w niej chodzi? By przeżyć jak najdłużej.
Megabonk to miks Vampire Survivors, voxelowego 3D i dużej dawki internetowego humoru ocierającego się chwilami o brainrot. Prawdopodobnie to ostatnie sprawiło, że tak dobrze się „wczułem” w tę grę.

Mała próbka gameplayu poniżej, by łatwiej zrozumieć ideę tej gry:

53 sekundy rozpierdzielu

Na ten moment najbardziej ciekawi mnie jedno – czy będzie mi się w to grało równie dobrze jak będę mniej sponiewierany przez życie.

Dungeon Stalkers

Dungeon Stalkers - menu główne
Tak gra wygląda chwilę po uruchomieniu

Jak już formalności są za mną, to powiem tak: nie wiem czy potrzebowałem DOKŁADNIE tej gry, ale na pewno się cieszę z tego, że powstała taka produkcja.

Wersja hiperskrócona o co chodzi w Dungeon Stalkers:

  • wybierasz postać
  • wchodzisz do lochu w którym są inni gracze i potwory
  • nie dajesz się zabić
  • idziesz do wyjścia
  • jak uciekniesz, to wygrywasz i zdobywasz wszystkie fanty jakie miałeś przy sobie w chwili ucieczki
  • jak dasz się zabić, to tracisz niemal wszystko, co miałeś przy sobie

Najważniejsze jednak jest to, że bawiłem się dobrze – pomimo tego, że po designach postaci wyraźnie widać, że gra jest zrobiona w Korei. Przez to Dungeon Stalkers chwilami kojarzy mi się z średnimi grami mobilnymi. No i naraża mnie na oskarżenia o bycie zboczeńcem XD

Dungeon Stalkers - tyłki
Jest jedna rzecz jaką się nauczyłem grając w gry powstałe w Korei – jeżeli jest szansa, by wstawić tam tyłek tak opięty materiałem, że boisz się, że ubranie puści przy byle ruchu, to wstawią tyłek

Potem napiszę o tej grze coś więcej. Nie tylko dlatego, że obiecałem, ale również z powodu tego, że pomimo różnych problemów bardzo dobrze mi się gra. Dlatego chętnie dołożę cegiełkę do tego, by Dungeon Stalkers nie przepadło w morzu (minimalnie) podobnych produkcji.

Pokemon GO

Zbierałem Pokemony w ubraniach halloweenowych. Bo są fajne. Zwłaszcza misie. Misie w kapeluszach są wybitnie fajne, zarówno te małe jak i duże 😀

Zrzut ekranu z Pokemon GO
Kusi mnie by ulepszyć tego miśka na maksa

Oprócz tego, po zeszłotygodniowym odpoczynku, wróciłem do organizowania eventów – tym razem było to wspólne wyrzucanie śmieci robienie rajdów na Gigantamax Garbodora. I spójrzcie, jaki ładny wpadł!

Gigantamax Garbodor - Pokemon GO
Wiem, że te śmieci mogły być bardziej dostojne, ale zabrakło energii, zarówno w grze jak i w życiu

Niby hałda śmieci zainspirowana dzikim wysypiskiem z polskiego lasu2, a ładna 😀

Oprócz tego udało mi się w końcu zsynchronizować wszystkie codzienne zadania w Pokemon GO:

Monster Hunter Now

Miniony tydzień był dla mnie maratonem w pracy i o ile nie pokonałem jakichś potworów przed pracą, to po pracy szanse na nadrobienie zaległości były około zerowe.

Poszłoby mi jeszcze gorzej, gdyby nie to, że przeszedłem na „ciemną stronę” i zacząłem korzystać z najprostszego buildu jaki tylko mógł być. Wszystko pokonywałem za pomocą Light Bowguna zrobionego z Magnamalo i kombinacji przedmiotów, która pozwala strzelać, de facto, w nieskończoność:

Pew, pew, pew, pew, pew, pew, pew

Zrobiłem ten build już tydzień wcześniej, ale udało mi się go tu i ówdzie ulepszyć.

No i też tylko dzięki temu buildowi Light Bowguna zaczął być atrakcyjną bronią. Tak bardzo, że aż w weekend dostałem odznakę za liczbę pokonanych nim potworów:

Osiągnięcie z gry Monster Hunter Now
Dość płynnie przeszedłem z „szkalowania broni dystansowej na każdym kroku” do „grania tylko dzięki niej”

Mam nadzieję, że w tym tygodniu zarówno pogoda jak i siły mi pozwolą na bardziej intensywne polowanie. Nie chcę ani nie potrzebuję kolejnego tygodnia, gdzie tylko w weekend będę mógł sobie pozwolić na łowy.

Walkscape

Odblokowałem nowy region. Jaka była pierwsza rzecz, jaką postanowiłem zrobić?

Zwiedzić cały, od jednego do drugiego brzegu:

Walkscape - nowy region, już po zwiedzeniu
Na mapie wydawał się być większy

Gdy już miałem to za sobą (co zajęło o wiele mniej czasu niż myślałem) to poszedłem do lasu rąbać drewno potrzebne do zrobienia stalowych narzędzi. Sztabki stali już miałem – brakowało mi jedynie odpowiedniego drewna.

Gdy już to miałem za sobą to zrobiłem sobie najlepszą możliwą, na ten moment, siekierę w grze i bardzo dobry kilof:

Oprócz tego odkryłem, że grając przez ostatnie tygodnie, pozdobywałem oszałamiająco dużo skrzynek z fantami. W tym tygodniu, jak będę miał chwilę na „ekstremalne zarządzanie ekwipunkiem”, pootwieram je wszystkie:

Dużo skrzyń w grze Walkscape
Zapomniałem kompletnie o istnieniu tego

Inne tematy

Przeżyłem. Jestem z tego powodu dumny.

Ten tydzień był makabryczny – praca, która normalnie jest rozłożona na kilka tygodni, z różnorakich przyczyn była do zrobienia w niecały tydzień.
Nienawidzę „sezon Black Friday” z całego serca. Może nawet jakiś wpis o tym zrobię.

Tyle, jeżeli chodzi o narzekanie na pracę: teraz pora na kącik gastronomiczny. A w nim dzieje się dużo, mimo tego, że nie miałem żadnej woli do gotowania w tym tygodniu.

Na początku tygodnia zrobiłem coś bardzo dziwnego – pizzę w „stylu bostońskim”, z tortill i szynki. Wrzucam zdjęcie kawałka:

Zdjęcie kawałka pizzy w stylu bostońskim
Wyglądałoby lepiej jakbym miał normalną tortownicę na to

Jak na pierwszą próbę, do tego w sytuacji gdy zapomniałem kupić część składników? Wyszło wyśmienicie. A następne wydanie, z większą ilością sosu i salami na górze będzie już ogólnie cudowne.

Oprócz tego w ramach eksperymentów próbowałem zrobić sobie tortille z mięsem mielonym, brokułem i sosem serowym.

Zdjęcie tortill
Na całe szczęście na zdjęciu nie widać mojej fuszerki

Tutaj też było blisko porażki, bo sos wyszedł zbyt wilgotny i przemoczył tortille. Ale, na całe szczęście, uratowałem je od kompletnego zniszczenia i trafiły do zamrażalnika na bardziej problematyczne czasy.

Oprócz tego, po zrobieniu:

  • obiadów na przyszły tydzień
  • śniadań na pierwsze trzy dni tygodnia
  • słodkiej przekąski na najbliższe dwa dni

zamieniłem lodówkę z przechowalnię diety pudełkowej:

Zdjęcie pudełek w lodówce
Wiecie ile pudełek zająłem? WSZYSTKIE. ŻADNE się nie ostało.

Oprócz tego odkryłem w Biedronce pizzę mrożoną z kebabem i frytkami. Ciekawość to ponoć pierwszy stopień do piekła – ale nie było aż tak źle. Sami zobaczcie:

Zdjęcie pizzy z frytkami i kebabem
Kiedy ją sobie zrobiłem, to byłem tak głodny, że musiałem zjeść kawałek NATYCHMIAST. Pomysł, by zrobić zdjęcie, przyszedł dopiero po opamiętaniu się.

Oprócz tego zbieram pomysły na wpisy niczym Pokemony w Pokemon GO. Skąd porównanie? Bo mam na nie dużo miejsca, mam pomysł na to, jak ich używać, ale ostatnio nie mam kompletnie czasu albo chęci by wprowadzić to w życie.

Ale no cóż, prędzej czy później przyjdzie chwila wytchnienia i nadrobię 🙂

I tego na koniec pragnę wam i sobie życzyć – chwili spokoju i wytchnienia w tym tygodniu.

  1. Wiem, że to nie jest wielki wynik i niektórzy kupują gry by zacząć w nie grać dwa lata po zakupie, ale ja jakiś czas temu „wyleczyłem się” z przecen i nie mam już takich problemów ↩︎
  2. Nikt mi nie wmówi, że jest inaczej ↩︎

Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

W odpowiedzi na “Co jest grane? – Tydzień czterdziesty czwarty”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *