Kategorie
Gry

Pancerne smoki tak szybko dorastają <3

Z okazji tego, że udało mi się wyrwać z kompletnego opętania Hadesem i z powodu premiery Panzer Dragoon na PC, to postanowiłem napisać kilka słów o tym drugim tytule.

A w temat wlatuję tak

Przy czym pojawienie się gry na platformie większej niż tablet z szynami do podpięcia padów to tylko pretekst, bo wszystkie rzeczy opisane tutaj dostępne są niezależnie od platformy.

Jak było z remake’iem Panzer Dragoon?

Niektórzy czytający to mogą kojarzyć moją recenzję gry, jeszcze w pierwotnej wersji, na Nintendo Switch.

Wersja skróconych dla tych co nie czytali albo już nie pamiętają – remake Panzer Dragoon był udany – ładny, przyzwoicie brzmiący, dobrze działający i bardzo wierny. To ostatnie podejrzewam, że mogło być dla równie wielu osób wadą, jak i zaletą.

Panzer Dragoon

Ogólnie, to miałem poważny problem by o grze powiedzieć coś złego, bo musiałbym szukać na siłę i mieć oczekiwania z czapy.

Stan na dzisiaj

No dobrze, ale to było dwie wersje i kilka platform sprzętowych temu. Teraz jest lepiej.

Tryb foto zawsze jest spoko

Przede wszystkim – nie ma już ograniczenia platformy. Aktualnie w remake kultowego rail-shootera można pograć na wszystkim. Wersja na PC jest dostępna do kupienia na Steam i GOG.com. Na PS4 i Xbox One gra również jest dostępna.
Powiem nawet więcej: na wysoce abstrakcyjnej i niedostępnej dla polaków platformie Google Stadia (o której też raz pisałem i przymierzam się do drugiego podejścia) również można zagrać w odnowione Panzer Dragoon.

Nowy, lepszy smokeł

To jednak nieistotne, bo platformę można przygarnąć nową, a gra sama z siebie nie stanie się lepsza. W przypadku Panzer Dragoon tak się jednak stało.

Panzer Dragoon
Na screenach ta gra wygląda dużo gorzej niż w ruchu

Od chwili premiery wersja gry na Nintendo Switch otrzymała dwie aktualizacje, które są obecne też na wszystkich pozostałych platformach.

Pierwsza z nich była zapowiedziana dosłownie chwilę po tym jak napisałem pierwotną recenzję gry i dodała kilka ścieżek audio, przerobienie efektów dźwiękowych, naprawę kilku usterek, zmiany w wytrzymałości niektórych oponentów i lepsze oznaczenie sytuacji kiedy strzelamy do wroga, ale mu nic nie robimy. Fajnie.

Kolejna aktualizacja była za to jeszcze fajniejsza, bo dodała multum rzeczy:

  • Episode 0, czyli de facto tryb survivalu. Punkty życia ciągle spadają, odzyskujemy je pokonując przeciwników
  • Puszka Pandory, która pozwala gmerać przy ustawieniach gry, które nie powinny być zmieniane. Ale kto komu zabroni?
  • Celowanie żyroskopem (czyli ruchem konsoli)
  • Tryb wydajności (60 FPS za wszelką cenę). Różnica w grafice niezbyt zauważalna, ale w płynności? Czyste złoto (czy też raczej żywe srebro).
  • zmniejszony czas reakcji gry na polecenia (input lag brzmi za mądrze)
  • zmiany w systemie celowania
  • szybsze obracanie kamerą (czyli szybszy dostęp do wrogów do strącenia)

Nie da się ukryć, że to trochę przybite, że nie było tego wszystko na premierę gry. Biorąc jednak pod uwagę to, że remake Panzer Dragoon trzymał fason bez tego wszystkiego, to nie mogę zareagować inaczej niż ucieszyć się i utopić kolejnych godzin w tej grze.

Co zresztą polecam również wam, inaczej bym nie napisał tego tekstu. Za wersję na Nintendo Switch ręczę, bo grałem w nią entuzjastycznie zarówno przed, jak i po tych aktualizacjach. W przypadku pozostałych platform gwarancji nie daje. Z drugiej strony jednak: jeżeli coś działa na Nintendo Switch, to jakim cudem mogłoby nie pójść na innych, bardziej wydajnych sprzętach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *