Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry

Diablo 2: Resurrected pokazuje jak bardzo gry się zmieniły.

Remaster1 2 Diablo 2 jest bardzo przydatny w momencie, kiedy trzeba przedstawić to, jak bardzo gry się zmieniły przez te 25 lat.

Wszystko dzięki temu, że pod warstwą mistrzowsko nałożonej farby kryje się, dla wielu dzisiejszych graczy, anachroniczny gameplay.

Osoby, które chcą na mnie nawrzeszczeć za użycie słowa „anachroniczny” wobec prawdopodobnie najbardziej kultowej gry hack & slash w historii mogą kliknąć tutaj.

Ci, których interesuje to skąd takie pomysły u mnie, zapraszam do dalszej lektury.

Wszystko takie powolne

Coś, co mnie zaczęło uwierać już od pierwszych chwil to, to, jak bardzo postać w Diablo 2 jest wolna.

Może nawet nie tyle wolna – bo póki się biega, to jest okej. Ale jak po dłuższej chwili pasek staminy zlatuje do zera i zaczynam iść? Można dostać pierdolca. Chwilami mam wrażenie, że niektóre tury z Cywilizacji V były szybsze niż podróż z punktu A do punktu B.

Niby wiem, że można sobie z tym poradzić na różne sposoby, w tym w najbardziej uniwersalny, czyli pijąc mikstury. Ale tutaj pojawia się kolejny problem.

Nie mam gdzie ich trzymać!

Ekwipunek w Diablo 2 jest boleśnie mały. Nie porównywałem go bezpośrednio do kolejnych części serii, ani do jego konkurentów. Nie ma to jednak dla mnie znaczenia. Czemu? Bo on jest ciągle zapełniony.

Nie dość, że ciągle wypada jakiś łup, to jeszcze już na start będziesz mieć chociaż kilka miejsc zajętych.
Klucze, by otwierać niektóre skrzynki? Jedno miejsce znika.
Tomy miejskiego portalu i identyfikacji? Kolejne cztery miejsca znikają.
Udało ci się znaleźć jakiś talizman, dający większe szanse na magiczne przedmioty? Znikają ci kolejne cztery miejsca z ekwipunku. Do tego w prezencie od gry będziesz musiał jeszcze częściej latać do miasta sprzedawać albo składować łup 😀

To ostatnie zdanie to jest opis mojej sytuacji. Niby mógłbym nie podnosić wszystkiego, ale jak wtedy sprawdzę, czy przedmiot jest wart mojego czasu i miejsca? No nijak.

Gdzie moje punkty nawigacyjne?

Wracając na chwilę do tego jakie Diablo 2 potrafi być powolne – to by nie bolało tak bardzo, jakby lokacje nie były tak rozległe.
Zresztą – możliwe jest to, że są one mikroskopijne. Jednakże, przez to, że są generowane losowo i powoli się po nich porusza, mogą sprawiać wrażenie olbrzymich.

Odbiegłem od tematu.

Ten ogrom byłby mniej odczuwalny, jakby punkty nawigacyjne były bardziej gęsto rozłożone. Jest to szczególnie bolesne w momencie kiedy dopada mnie „dorosłe życie” i muszę odejść od gry, by następnym razem zaczynać wędrówkę o lokację bądź pół lochu od miejsca gdzie skończyłem grać.

Proste i pamiętliwe drzewo umiejętności

O ile będę w stanie potem to miejsce pokonać.

Diablo 2, w porównaniu do nowszych gier, jest absurdalnie bezlitosne w aspekcie rozwoju postaci. Na każde ukończenie gry przypada jeden reset drzewka umiejętności.

Popełniłeś błąd i poszedłeś w umiejętności, które są boleśnie nieskuteczne? Masz jedną szansę, by to naprawić.
Znudził ci się build? Będzie dużo prościej stworzyć nową postać.

Jak na dzisiejsze standardy jest to proszenie o spędzanie niewiarygodnie długiego czasu i niezwykle przemyślane decyzje. Mnie to kompletnie nie wyszło, bo już na początku drugiego aktu zrozumiałem, że mój build Warlocka oparty na używaniu widmowych broni3 nie ma racji bytu. Od razu poszedłem do Akary skorzystać z mojej jedynej szansy na reset i zrobiłem bardziej „normalny” build.

Konieczność przyjrzenia się drzewu umiejętności sprawiła, że doszedłem do wniosku, że jest ono dużo mniej skomplikowane niż się robi obecnie. Oczywiście z wykluczeniem takich gier jak Diablo 3, gdzie czegoś takiego jak drzewka umiejętności po prostu nie ma.

Na co mi to wszystko było?

Czemu wzięło mnie na taką analizę gry, na którą wydałem ciężko zarobione 169 złotych, z myślą o graniu tak jak na początku lat dwutysięcznych?

Bo poczułem jak te rozwiązania mnie odpychają. Kiedyś grałem dziesiątki, jak nie setki godzin w tę grę. Dziś jednak, z powodu mieszanki tych wszystkich rzeczy, jakie wymieniałem przez ostatnie ~500 słów, Diablo 2 jest dla mnie dość toporne. Przez to sprawia mi dużo mniej przyjemności niż kiedyś.

Czym to jest spowodowane? Pewnie tym, że teraz gram głównie po pracy4, a nie po szkole. Jako dorosły człowiek, robiący dorosłe rzeczy i mający mniej czasu na walkę z wiecznie przepełnionym ekwipunkiem.

Po części pewnie tym, że zostałem rozpieszczony przez nowsze produkcje. W wielu aspektach są bardziej łaskawe dla graczy i nie wymuszają na graczu takich – z dzisiejszej perspektywy – dziwnych „metagier” jak konieczność regularnego naprawiania ekwipunku.

Czy to oznacza, że nie będę grał w Diablo 2? Nie. Ale to czy dam radę tę grę ukończyć, to zupełnie inny temat xD

  1. Tak, to jest remaster. Jak ktoś ma wątpliwości, to już ponad 4 lata temu napisałem wpis tak rozróżnić remake od remastera. ↩︎
  2. Przy czym przyznaję, że dodatek Reign of The Warlock trochę rozmywa tutaj granicę. Chociażby za sprawą tego, że Warlock jest zupełnie nową klasą i działa już tylko pod nowym „silnikiem” gry. ↩︎
  3. Gram na angielskiej wersji językowej, do tego jeszcze się nie obyłem z nazewnictwem wokół nowej klasy postaci, więc nie mam pojęcia jak to nazywać ↩︎
  4. Na ten moment gram głównie na chorobowym, ale już za kilka dni będę grał po godzinach pracy i wtedy zobaczymy jak mi to będzie szło ↩︎

Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

3 odpowiedzi na “Diablo 2: Resurrected pokazuje jak bardzo gry się zmieniły.”

Miałem podobne wrażenia po ograniu Ressurected. O ile większość starej pętli nieźle się broni, to ten malutki plecak i zachowanie staminy zupełnie wypadają poza dzisiejsze standardy. Tyle że kiedyś wkurzało mnie to dokładnie tak samo. Remaster Diablo 2 jest świetny w ramach nostalgicznych wycieczek do tych godzin spędzonych z oryginałem, ale trudno pomyśleć, że z Ressurected mógłbym spędzić kilkaset kolejnych.

Mnie kiedyś to nie wkurzało, bo grałem to jako szczęśliwy dzieciak, który miał więcej czasu niż teraz mam w trakcie urlopu 😀

Wydaje mi się, że pomagało mi też to, że nie przychodziło mi do głowy, że można było coś zrobić inaczej – Diablo 2 było moim pierwszym, albo drugim, hack & slashem. Do tego jedną z pierwszych gier. Nie miałem porównania. Dziś widać masę innych rozwiązań i dlatego D2: R tak mocno „oberwał” w moich oczach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *