Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry Noł-Lajf Style

Co jest grane? 2026 – tydzień dziewiąty

Wbrew moim pierwotnym planom, zamiast grać, zajmowałem się pierdołami pokroju porządków w domu, eksperymentów kulinarnych czy klepania wpisów. Dlatego tym razem raczej będzie trochę mniej o grach, a trochę więcej o całej reszcie.

Chyba że w trakcie pisania wyjdzie na to, że się mylę. Nie byłbym tym jakoś bardzo zszokowany 😀

Pokemon GO

Minął tydzień pod znakiem GO Tour: Kalos – Global. Co to oznaczało?

Tydzień rajdów, w których nie brałem udziału, bo dalej czułem się na tyle chory, że wolałem się oszczędzać XD Ale nie ma tego złego, co na dobre nie wyszło. Czemu?

Bo dzięki temu mogłem kompletnie odpiąć wrotki w weekend. W grupie około 60 osób chodziliśmy, robiliśmy rajdy i łapaliśmy co popadło. Co mi z tego przyszło? Odpowiem w cyfrach1:

  • 21,5 zrobionych kilometrów
  • 24 wyklute jajka
  • 36 zrobionych rajdów
  • 631 złapanych Pokemonów

Z tych wszystkich złapanych stworów wybrałem sobie kilka2, które zasłużyły sobie na specjalną uwagę:

Oprócz tego pokonałem swoje nemezis. Dzięki rzuceniu 999 „Nice” rzutów udało mi się zdobyć, w końcu, 71. poziom w grze:

Kolejny poziom, który zatrzyma mnie na dłużej? 75., gdzie będę musiał rzucić 999 „Great” rzutów.

Mówiąc krótko – to był udany weekend. Jeden z niewielu, gdzie rzeczywiście chce mi się grać w Pokemon GO.

Monster Hunter Now

Polowanie na potwory szło dość powolnie – głównie dlatego, że się oszczędzałem przed weekendem. Pomimo tego jednak, profesjonalnie, zrobiłem wszystkie zadania, jakie były do wykonania 😀

Jeden, jedyny moment, kiedy się naprawdę postarałem, był w piątek, kiedy o 18:00 poszedłem na Monster Outbreak z Riftborne Rathalosem. Co z tego wynikło? To:

Oprócz tego, dzięki temu, udało mi się podciągnąć trochę kolejne dwie bronie z Rathalosa, tak by były przydatne w trakcie nadchodzącej walki z Riftcharged Bariothem. Tak one wyglądają teraz:

Mam nadzieję, że uda mi się rozwinąć chociaż jedną z tych broni do Grade 10, by sprawowała się odpowiednio przeciw Riftcharged Barriothowi.

W przyszłym tygodniu pewnie wrócę do normy, czyli do hiperfiksacji na punkcie walk z potworami.

Diablo 2: Resurrected

Chwilkę pograłem Paladynem (bo chciałem się pobawić przełączaniem między starą a nową grafiką). Chciałem też zobaczyć, czy uda mi się zrobić równie kretynoodporny build co w Diablo 4. Przekonam się dopiero za kilka poziomów 😀

Oprócz tego powolutku sobie dłubię moim Warlockiem. Do weekendu udało mi się dotrzeć do mniej więcej połowy drugiego aktu:

Persona 5: The Phantom X

Twórcy nawalają eventy jeden po drugim. Ledwo co udostępnili epilog wydarzenia walentynkowego, to zaczęli dodawać nawiązania do chińskiego księżycowego3 Nowego Roku. Spójrzcie na tego kitku!

Jest uroczy! 😀

A wracając na chwilę do wydarzenia walentynkowego. Patrząc na to co zrobiłem tydzień temu, to po tym jak zobaczyłem wypowiedź ze spoilera poniżej, to prawie oplułem laptopa kawą xD

Spoiler po kliknięciu w strzałkę, czuj się ostrzeżony:

Teraz, jak już skończyłem event walentynkowy, to pozostaje mi czekać na to, aż twórcy dodadzą kolejne rzeczy do roboty.

Soulframe

W tej grze też przydałoby mi się coś konkretniejszego do zrobienia, bo dalej bawię się we wbijanie poziomów broni.

Pozwoliłem moim intruzywnym myślom wygrać i przerzuciłem się z rozwijania magicznych broni na rzecz łuków i krótkich mieczy. Co prawda dalej to robię mając ustawioną klasę postaci typową pod cięższe uzbrojenie, ale nie przeszkadza mi to.

I tak wszyscy padają ładnie jak muchy:

Oprócz tego przy każdej możliwej okazji wykonuję nową operację, nazwaną Organ. Daje mi ona szansę na robienie dużej sieczki i zrobienie bardzo efekciarskich zrzutów ekranów na koniec:

No i oprócz tego – jako nagrodę mogę tam zdobyć jedne z nielicznych przedmiotów jakich jeszcze nie mam 😀 Więc się staram!

Oprócz tego, kręcąc się po mapie, odkryłem nową lokację.

Jest to o tyle szokujące, że byłem przekonany, że wszystko co było do odkrycia już odkryłem. No cóż… myliłem się!

Dynasty Warriors: Origins

Trafiłem na ślepy zaułek. Dosłownie, ściana. Mam już za sobą cztery podejścia do tej przeklętej misji:

Po tych próbach wziąłem sobie wolne na resztę tygodnia. Jak przyjdę ze świeżym umysłem, to może pójdzie mi lepiej.

A jak nie, to chyba się poddam i obniżę poziom trudności xD

Esoteric Ebb

O tej grze prawdopodobnie więcej razy zapomniałem, niż o innych pisałem.

Późnym4 niedzielnym wieczorem, nawet nie wiem pod wpływem czego, zainstalowałem demo gry. 20 minut później już wiedziałem, że kupuję ją na premierę.

Przed pójściem spać grałem w nią jeszcze z godzinę. Przestałem głównie dlatego, że ten poniedziałek zapowiada mi się przesadnie ciekawie.

Demo? Ukończę na początku tego tygodnia. Chyba. Zobaczę czy mam werwę na czytanie takiej ilości tekstu.
Pełna wersja? Wezmę w obroty, gdy tylko trafi na Steam, o ile wcześniej dentysta i jakieś niespodziewane wydatki mnie nie zrujnują finansowo.

Dla was ostrzeżenie – przygotujcie się na moją nową fiksację. Czuje, że to mnie wciągnie co najmniej tak samo jak The Hundred Line -Last Defense Academy-.


Inne tematy

Na początek szybko o zmianach na blogasku.

Przede wszystkim – ogarnąłem takie coś jak tryb ciemny dla bloga. Przy czym ogarnąłem to bardzo mocne słowa, bo, tryb ciemny dalej działa trochę jak kpina. Ale jak ktoś woli mieć bardziej ciemny ekran niż jasny, to powinno mu wystarczyć. Przynajmniej do momentu aż przysiądę, pomyślę poważniej i pogrzebię bardziej.

Oprócz tego moje kochanie zrobiło mi nowy, poprawiony, baner na stronę i grafiki na socialki (tam gdzie świecę Yeti, a nie własną twarzą) 😀

Na koniec zostawiłem rzecz, której nie zauważycie na pierwszy rzut oka, ale W KOŃCU udało mi się sprawić, by dodane do bloga grafiki były domyślnie wyśrodkowane i otwierały się na pełny ekran po kliknięciu. Trwało to STANOWCZO zbyt długo. Ale już jest.

Oprócz tego ostatnio myślę. Dużo myślę. Nie wiem co z tego myślenia wyjdzie, ale myślę.

No, z pozytywnych akcentów: wyzdrowiałem, w końcu! Jeden antybiotyk i tydzień niemalże ciągłego bycia w domu, ale jednak! 😀 Ale w zamian za to boję się trochę powrotu do biura po tygodniu nieobecności. Maile służbowe nie będą kupką wstydu. Będą hałdą hańby xD

Ale dobra, teraz wróćmy do fajniejszych rzeczy.

Sekcja gastronomiczna

Spędziłem w tym tygodniu stanowczo za dużo czasu w kuchni. Poniekąd wymusza to na mnie danie temu segmentowi osobnego nagłówka XD

Na początek pochwalę się zupą kalafiorową. Część warzyw zblendowałem by była bardziej kremowa.

Pomysł? 12/10, polecam każdemu.

Jak już wspomniałem o blendowaniu – moje nowe odkrycie: trochę mleka, nasiona chia, odżywka białkowa i owoce. To wrzucone do lodówki na chwilę, by zgęstniało. Tutaj w trzech różnych wariantach smakowo-kolorystycznych:

Blendowanie wszystkiemu pomaga. Na przykład sernikowi. Tydzień temu zrobiłem taki z tofu. Wyszedł dobry. Ale jak zmieliłem wszystkie składniki w porządnym blenderze, to wyszedł jeszcze lepszy:

Oblany czekoladą też wygląda dobrze:

Jednego dnia obudziłem się z ręką w nocniku ze świadomością posiadania przeterminowanej paczki parówek. Co w tej sytuacji można zrobić? Proponuję dojebany omlet, z dodatkiem keczupu i szpinaku:

To wszystko jest jednak normalne w porównaniu do tego, co stworzyłem, gdy intruzywne myśli podgrzane głupimi filmikami kulinarnymi wygrały.

Czy to lasagne? Nie.
Czy to sajgonki? Nie.

To lasognka! Albo sajsagne! Warstwy papieru ryżowego przełożonego farszem jak z sajgonek, zapieczone w piekarniku.

Pewnie jeszcze bym coś wyczarował, ale ile można jeść? Zwłaszcza kiedy człowiek ma zamiast tego odpoczywać.


Ten wpis sprawiał mi wrażenie dość długiego, więc w nagrodę dla tych co dotrwali do końca mam zdjęcie słodkiego rudego kota. Ten widok, kilkukrotnie, w trakcie minionego zwolnienia chorobowego, silnie motywował mnie by jednak nie wstawać:

Wam, mam nadzieję, po prostu poprawi nastrój w ten poniedziałkowy dzień 🙂

I chyba tyle: miłego dnia, smacznej kawusi i do przeczytania następnym razem!

  1. Jakby co wszystkie wyrażają wyniki od soboty, 10:00 do niedzieli, bliżej nieokreślonej chwili kiedy miałem już tego wszystkiego dość xD ↩︎
  2. Wyraźnie widać, że mam problem z selekcją, co nie? ↩︎
  3. Dopiero niedawno się dowiedziałem, że to co nazywałem dotychczas księżycowym nowym rokiem jest obchodzone w całej Azji jako księżycowy nowy rok. Chiny po prostu się bawią w próby zawłaszczenia tego ↩︎
  4. Chwilę przed „papieżową”, jeżeli to kogoś dokładnie interesuje ↩︎

Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *