Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry Noł-Lajf Style

Co jest grane? 2026 – Tydzień trzydziesty pierwszy

Nie będę za często mówił, że miałem wolne. Będzie jednak widać znaki.

Jednym z tych znaków może być rekordowo długi wpis, który z powodu swojej wielkości zostanie podzielony na dwie części. Pierwszą, giereczkową, część znajdziecie poniżej.

Monster Hunter Now

Zacząłem powoli się przygotowywać do kolejnego Base Defense. Nawet wytypowałem dwie bronie, które w pierwszej kolejności ulepszę by je przygotować na event. Tak wyglądały pod koniec tygodnia:

Pomogło to, że w miniony weekend był Monster Outbreak zarówno na Lagombi, jak i na Bishatena w wersji Riftborne. Poszedł on całkiem przyzwoicie:

Łupy niestety nie dopisywały. Gdy już poleciało trochę więcej rzadszych materiałów, to z szoku „samo” mi się kliknęło podwojenie łupów XD

Przy okazji udało mi się wbić kolejną rangę łowcy 😀

Pomijając to? Normalne tłuczenie. Oswajam się jeszcze z nowym telefonem, bo ma jakąś inną responsywność ekranu. Nie wiem, jak to wyjaśnić, mówiąc szczerze xD

Pokemon GO

We wtorek zaszalałem i wziąłem udział w kilku konkursach, które w oficjalnym tłumaczeniu nazywają się gablotami, w Pokemon GO. Normalnie bym nie zwrócił na to uwagi, ale fakt ten dał mi taki cudowny obrazek w grze:

Oprócz tego nie miałem w sobie żadnych chęci na to, by brać udział w jakichś eventach, więc sobie po prostu pogrywałem. Efekty? Złapałem bardzo fajnego Machopa:

Zbliżyłem się do 75. poziomu trenera:

A mój ZeraORAORAORA jest coraz bliżej posiadania perfekcyjnych IV-ek i maksymalnego poziomu:

Jest gites.

Persona 5: The Phantom X

Rzutem na taśmę zdobyłem wszystkie istotne nagrody za prowadzenie baru plażowego:

Potem przeszedłem płynnie do drugiej części eventu wakacyjnego, gdzie bawiłem się w rybaka:

Oprócz tego dostałem walkę z bossem, który prawdopodobnie nie mógł być lepiej dobrany do eventu. Zaszalałem i nagrałem całą potyczkę z nim. A tak konkretnie to tę z nich, po której zrozumiałem, że dotarłem do momentu, w którym muszę wybrać lepszy zespół i przejąć samodzielną kontrolę nad walką:

Jako główna nagroda? Wspomniany boss jako Persona. Wygląda trochę jak jakiś nowomodny internetowy brainrotowy stwór. Przy czym moja luba uważa, że to ma więcej wspólnego z Yu-Gi-Oh:

To nie była jednak najciekawsza rzecz dodana tym razem do gry.

Dużo bardziej interesująco zapowiada się nowa znajomość głównego bohatera. Chodzi o Ichigo1 Shikano – opętaną na punkcie truskawek, uzależnioną od bycia „kawaii”, aspirującą aktorkę głosową, która do tego chyba przechodzi jakąś „fazę emo”:

Dość szybko jednak przeskakuje w drugą skrajność i odnajduje w głównym bohaterze swojego „księcia z anime”:

Nie mogę się doczekać, by zobaczyć, jak to się potoczy dalej xD

Sword X Staff

Dokształciłem się. Crossover, który się zaczął w minionym tygodniu, jest między grą a Yan He i Luo Tianyi – dwoma legitnymi Vocaloidami obecnymi głównie na rynku w Chinach.

Sam crossover jest dość normalny. Jedyną naprawdę ciekawą rzeczą jest to, że jeden z niewielu sposobów na darmowe zdobycie fantów w trakcie eventu to pojawienie się na wirtualnym koncercie i tańczenie pod sceną wraz z innymi graczami 😀

Oprócz tego zaczął się nowy sezon, poziomy zostały zresetowane, a ja? Dzielnie kontynuuję przygodę, poznaję nowych ludzi i, zdaniem napotkanych na drodze postaci, robię z siebie kompletnego idiotę 😀 10/10, dawno się tak nie utożsamiałem z głównym bohaterem jakiejś gry!

Stan postaci na koniec tygodnia wygląda tak:

Grim Dawn

Przy czym mam śmieszną historię – świeżo po zainstalowaniu dodatku wszedłem w ustawienia gry na Steam, by się upewnić, czy mam wszystkie dodatki. Musiałem w tamtym momencie przypadkowo wyłączyć je wszystkie.

Przez to, że grałem wieczorem, nie będąc w pełni władz umysłowych, nie zauważyłem tego przez dłuższą chwilę. Tak długo, że moja nowo utworzona postać nie mogła wybrać żadnej klasy postaci z żadnego z dodatków XD W ten oto sposób będę teraz przechodził grę żołnierką-tarczowniczką, która na koniec tygodnia wyglądała tak:

Czemu tak? Bo jako pierwszą klasę wziąłem wojowniczkę (bo miałem do dyspozycji tylko klasy z podstawowej gry), a jako drugą dobrałem Oathkeeper, której nie umiem sensownie przetłumaczyć, a której umiejętności również się kręciły wokół korzystania z broni i tarczy. Jak na moje może być ciekawie.

Jedno jest pewne – po mojej pierwszej walce z poważniejszym bossem wiem, że będę potrzebował więcej obrażeń. Dużo. Więcej. Obrażeń. Zobaczcie zresztą sami jak powoli mi szło w pewnym momencie:

A jak przestanie mi się podobać taki dość „defensywny” gameplay, to odkopię jedną z dwóch bardziej ogrywanych postaci.

Jeszcze jedno mi się przypomniało w trakcie pisania – wraz z wyjściem dodatku do gry weszła naprawdę duża łatka, która naprawia jakieś błędy i wprowadza inne poprawki.

Dla mnie, najważniejszą z nich, jest nowe UI, które o wiele bardziej jest dostosowane do grania na padzie. No i wielu ludziom może się spodobać dość klasyczny sposób pokazywania punktów życia i „many”, jakim są kule.

Tormentum 2

Dostałem to, czego się spodziewałem – dużo ocierających się o makabrę ładnych grafik ilustrujących historię pełną mroku, pogardy dla prawdziwego świata i paru innych tego typu motywów.

Zagadki napsuły mi trochę krwi, ze szczególnym naciskiem na jedną, muzyczną. Mam drewniane ucho, więc musiałem się ratować poradnikiem na YouTube :X

Oprócz tego muszę tę grę pochwalić za to, że postacie dużo bardziej mi zapadają pamięć niż w przypadku pierwszej odsłony serii. Tyczy się to nawet przerośniętych robaków.

Ostatecznie. po paru godzinach grania postanowiłem się zatrzymać przed jedną z wielu zagadek jakie napotkałem do rozwiązania:

Nie dlatego, że jest trudna albo dlatego, że nie mam ochoty grać w nią. Dlatego, że oprócz tego mam z pół miliona innych rzeczy do ogrania.

Dynasty Warriors: Origins

Jestem coraz bliżej ukończenia drugiej osi fabuły z podstawowej gry. Problemem jest to, że albo saga rodu Wu jest dużo trudniejsza od tego co musiałem przejść przy okazji rodu Shu, albo przez tę moją długą przerwę stałem się strasznie leszczowaty. Każdą misję przechodzić po dwa razy? Makabra jakaś:

Nie dlatego, że walka idzie mi kiepsko. Dlatego, że walka idzie mi dobrze nie w tym miejscu, co trzeba i regularnie mam przez to różnorakie problemy. Nie pomaga też fakt, że mój aktualny podopieczny jest chyba człowiekiem z kartonu – zostawiam go samego na parę minut, a on się składa jak domek z kart.

Trochę bardziej frustrujące niż się spodziewałem. Ale ostatecznie się udało i jestem coraz bliżej końca końca ich historii.

Honkai: Star Rail

Waifu przyszła:

Czuję się teraz moralnie zobligowany do tego by wrócić do tej gry „na poważnie”. Tylko gdzie ja ten gameplay upchnę? Ciekawe, której grze się oberwie najmocniej.

Postknight 2

W minionym tygodniu dostarczyłem sobie (XD) odrobinę postępów w głównej historii. Rozwiązałem problemy wioski ukrytej w lesie i mogę pomaszerować dalej, do starożytnego miasta elfów.

Oprócz tego przypomniałem sobie, że rozwijając sprzęt w tej grze, zmieniamy jego wygląd. Dzięki temu moja postać wygląda teraz, no cóż… zajebiście:

Teraz moim głównym zadaniem będzie pozbieranie brakujących kompletów przedmiotów, zdobycie wyższej rangi w grze i kontynuowanie głównego wątku historii.

Tak dużo rzeczy do roboty, tak mało czasu.


Inne tematy

Minął mi tydzień L4. Niby powinienem więcej pograć, ale regularnie coś mi wypadało.

Żeby było zabawniej, siedząc w piątek wieczorem i pisząc ten konkretny akapit nie potrafię sobie przypomnieć co takiego to konkretnie było. Tak naprawdę, jedyna rzecz, jaka mi zapadła bardziej w pamięć, poza gotowaniem, to wizyta z kotem u weterynarza. „Ciocia” Dropsa, onkolożka weterynaryjna, powiedziała, że jego USG pokazuje poprawę, więc jestem szczęśliwy. Wiele wskazuje na to, że jeszcze trochę czasu będzie leżał obok moich sprzętów i je roztrącał swoim rudym dupskiem:

Miałem jednak chwilę grozy, bo od ostatnich kilku dni ma słabszy apetyt. Wszystko wskazuje na to, że winne temu są upały, które Dropsiak źle znosił. Albo klimatyzacja, która go przewiała. Albo wiatrak.
Nieważne jak się obrócę, wychodzi na to, że wina upałów.

Oprócz tego Steam Machine, jak widać po wpisie, jest dość intensywnie używany. Od kiedy go kupiłem, ani razu nie dotknąłem Xboksa – nie miałem takiej potrzeby. Za dużo gier na PC do ogrania na TV, za mało czasu na questy poboczne.

Wiem jedno: w tym tygodniu czeka mnie, znowu, ganianie z papierami. Coś, czego nienawidzę z całego serca. Życzcie mi szczęścia, przyda mi się.

Dropsikowi natomiast życzcie zdrowia, wtedy przy okazji mi też będziecie życzyć szczęścia. Upieczecie dwie pieczenie na jednym ogniu.

Kącik gastronomiczny

Z racji tego, że do tej części wpisu tym razem trafiłoby około 10 zdjęć, wraz z opisami, to postanowiłem złamać moją tradycję i odesłać wszystkich zainteresowanych żarciem do kolejnego wpisu, który będzie opublikowany jutro. A poniżej spoiler:

Chyba tyle. Miłego dnia, smacznej herbatki i udanej reszty dnia/wieczora/nocy życzę 🙂

  1. Ichigo to po japońsku truskawka, żeby było śmieszniej. ↩︎

Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *