Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry Noł-Lajf Style

Co jest grane? 2026 – tydzień dwudziesty czwarty

Słuchajcie, jest lipnie. Jest seryjnie lipnie. Znaczy, growo czas spędziłem milusio.

Ale część „lifestyle’owa” tego wpisu niestety nie napełnia mnie w żaden sposób optymizmem.

Monster Hunter Now

Nadszedł czas Long Sworda i Heavy Bowguna. Broni z Glaveniusa i Magnamalo. Czas pogardy wobec Riftcharged Legiany! Po drugim dniu moje wyniki wyglądały tak:

Dzięki temu mogłem się skupić na korzystaniu z dropów jakie były na zakończenie sezonu, i na polowaniu na wszystko, co wpadło mi w ręce.

Niestety, nie było tego zbyt wiele, bo pogoda i brak czasu nie pomagały mi zbytnio. Wyszło ostatecznie, że to Legiana była głównym „punktem programu”.

Do końca tygodnia udało mi się trochę poprawić wynik:

Nie udałoby się, jakby nie pomoc znajomych, którym powinienem teraz browara postawić albo z 10.

Żeby było zabawniej – wymaksowanie jednej z eventowych broni mi niewiele pomogło w poprawie wyniku:

Persona 5: The Phantom X

Chciałem każualowo przejść sobie to, co mi pozostało z wydarzenia crossoverowego. Nadszedł sobie wtorek, włączyłem grę i wtedy zobaczyłem to:

Panie, panowie, takiego speedruna w grze mobilnej jeszcze nie zrobiłem. W niecałe dwa dni:

  • ukończyłem Tartarus na najwyższym dostępnym poziomie trudności. Po to, by odblokować kolejny. I kolejny.

Dałem radę tak się bawić aż do piątego poziomu, gdzie się rozbiłem niczym fala o skały

  • odblokowałem prawie wszystkie części historii pobocznej Yukari. Zabrakło tylko tych, gdzie musiałbym szaleć w Tartarusie dużo więcej niż miałem na to ochotę
  • pozwiedziałem Paulownia Mall. Pracowałem w kawiarni, życzyłem sobie większej zwinności, rzucając monety do fontanny i przewaliłem bardzo dużo kasy, zdobywając maskotki w automacie do gry
  • skończyłem robić zadania fabularne z crossovera

A od czwartku? Walka zaczęła się od nowa XD

Od kiedy wydano tę grę, to nie było w niej tak zajmującego i wymagającego zaangażowania eventu. Tylko czasu cały czas brakuje XD

Oprócz tego rocznica gry jest tuż-tuż, przez co zobaczyłem, jaki prezent dostanę – walutę premium w wysokości uzależnionej od tego, ile dni z minionego roku się logowałem:

Z jednej strony powinienem być wkurzony, bo to jest jawne budowanie uzależnień nawyków u graczy. Ale z drugiej strony – cieszę się, że moje oddanie zostanie docenione w dość wymierny sposób.

Fate/Samurai Remnant

Kupiłem DLC do gry. Z dwóch powodów.

Pierwszy jest taki, że dobrze się bawię grając w to, i perspektywa dostania WIĘCEJ tej gry mi się bardzo podobała.

Drugi jest bardziej osobisty. Próbuję schudnąć. Mam kasę, którą zwykle przeznaczam na pierdoły. Zwykle te pierdoły to jedzenie. Postanowiłem przekierować tę kasę na coś, co zostanie ze mną trochę dłużej niż kanapka.

Ale wracając do samej gry, to dużo się zadziało – pierwsze sojusze, nowe style, kolejne minigierki (na przykład rzeźbienie w drewnie):

Oprócz tego miałem okazję spotkać starego znajomego:

Mógłbym długo pisać, bo w tym tygodniu grałem głównie w to, ale nie chcę wam opowiadać całej fabuły gry ani bawić się w pełnoprawny nerd-out odnośnie świata przedstawionego xD

Demo Tainted Grail: The Fall of Avalon

Wpadłem na tę grę przypadkiem, trafiając na artykuł o tym, jak to ludzie się zesrali o to, że pewien dziennikarz nazwał tę grę „Elder Scrolls wannabe”. Chciałem sprawdzić, co się kryje pod tym określeniem.

Z opisu? Bardziej dynamiczny i mroczny Oblivion. No sorki, nie dało rady tego przeprocesować inaczej.

W rzeczywistości? To też się zgadza. Zwłaszcza to bycie bardziej mrocznym.

Opowiem wam, co mnie spotkało w ciągu pierwszych 30 minut grania.
Obudziłem się jako więzień w klasztorze, zarażony nieuleczalną chorobą. Klasztor nie był hospicjum – ma bardziej vibe laboratorium doktora Mengele, gdzie cięcie pacjentów „na żywca”, byleby się dowiedzieć czegoś więcej o chorobie, to norma. Przesłuchujący mnie strażnik zginął od strzały w głowę . Uciekając walczyłem zarówno z krwiożerczymi kapłanami, jak i nieumarłymi, którzy byli efektem ubocznym tych eksperymentów.

To była pierwsza połowa dema, a druga? Nie mogę nic powiedzieć, bo tam już są srogie spoilery, ale o cholera. Po prostu o cholera.

Gra trafiła na wishlistę i kupię ją jak tylko będę miał pewność, że mnie na nią stać Kupiłem ją w niedzielę wieczór, bo umiarkowanie mi wychodziło niemyślenie o niej XD

<zredagowano>

Zacząłem grać w kolejną mobilkę. Musiałem się zająć czymś prostym o drugiej w nocy w oczekiwaniu na to, by tabletka przeciwbólowa zaczęła działać.

Jak na prostą gunwomobilkę okazała się zadziwiająco wciągająca. Dlatego wrzucam tutaj takiego małego placeholdera, byście wiedzieli, że jak sięza tutaj pojawi kolejna gra, to nie wzięła się ona znikąd. Wzięła się z bólu w środku nocy XD.


Inne tematy

Przepraszam za tak bezpośrednie bluzgi, ale ekhm: kurwa jego mać, ja pierdolę, jaki miniony wtorek był pokurwiały. 350 złotych za badania u kota, które w sumie nic nie wyjaśniły ostatecznie, rozwalona bieżnia, zgon karty pamięci w jednym z moich sprzętów i nowe buty uwalone smarem silikonowym. O 23:30 chciałem się spytać „co jeszcze?”, ale się wystraszyłem, że przywołam pożar.

Podobny wykład mógłbym strzelić na temat niemal całego mojego tygodnia. Zawsze. Kuźwa. Coś.

Oprócz tego dopadło mnie… nie wiem, co. Rękę mi wyłączyło, przez ból nie mogłem spać nawet. Po spędzeniu godzin na czytaniu na temat tego co to może być, najbardziej realna wydaje się kontuzja wywołana wiszeniem na drążku.
Lipa straszliwa – nie dość, że mam przerwę, to nie mogę się wyspać porządnie. W weekend to nie był problem, ale po powrocie do pracy? Będzie trauma.

Przejdźmy do jakichś pozytywów, nim zwariujemy 😀

W końcu się przekonałem do przetestowania butów barefoot.

Są autentycznie zajebiste – zwłaszcza z perspektywy kogoś, kto najchętniej chodziłby na boso, ale ani świat, ani nawet mieszkanie1 nie jest przystosowane do takich ekscesów. Przynajmniej na bazie tych krótkich chwil warunków sprzyjających spacerom.

Bo tak? Przez cały tydzień regularne deszcze. Zwykle przed albo po godzinach pracy. Normalnie bym napisał, że życie mi mówi „kit mi w oczy”. Ale wtedy bym skłamał, bo zamiast kitu był deszcz -_-

Kącik gastronomiczny

Siedzenie w domu i próba utrzymania deficytu kalorycznego? Brzmi jak skazywanie się na zgubę albo skazywanie się na głód.

W moim przypadku bliżej było do zguby. Czemu?

Omlet z warzywami, z dodatkiem żółtego sera i szynki:

Nie brzmi dietetycznie. I niezbyt było xD

Jednego dnia nie miałem lepszego pomysłu, co zjeść na śniadanie, więc pozwoliłem moim intruzywnym myślom zwyciężyć:

Tak, to jest batat. Jeden, półkilowy, pieczony, batat. Zjadłem go na śniadanie. Czy ktoś mnie powstrzymywał? Nie. Czy jakby ktoś próbował, to dałby radę? Oczywiście. Że nie XD

Z innych rzeczy? Zrobiłem sobie przekąski na słodko z ciecierzycy. Co prawda robią się miękkie i lepkie pod wpływem dotyku, ale za to smakują dobrze:

Jakby to kogoś interesowało, to w składzie jest ciecierzyca ze słoika, odżywka białkowa, płatki owsiane, erytrytol i mleko. To trafiło do zamrażalnika i potem sobie to pociąłem na kawałki.

Na obiady? Też ziemniaki pieczone XD Tylko tym razem normalne i w towarzystwie kotleta z piersi kurczaka. Dostaniecie aż dwa zdjęcia, bo eksperymentowałem z przyrządzaniem – część z nich smażyłem na patelni, a część z nich piekłem:

To białe, co widzicie na wszystkim? Okazało się, że mam w lodówce butelkę majonezu light o smaku truflowym. Czy to uzależnienie? Nawet jeżeli, to nie planuję z nim walczyć.

Oprócz tego, z ciekawszych rzeczy, zrobiłem sałatkę z przepisu spisanego z jakiejś gazety od mojej mamy. Nigdy wcześniej nie jadłem sałatki z grzybami, a tutaj trochę ich było:

Konkretnie to:

  • pieczarki podduszone na patelni
  • suszone grzyby, namoczone i ugotowane
  • dressing z dodatkiem bulionu który został po gotowaniu suszu

Było dobre. Ale podejrzewam, że dla niektórych ludzi mogłoby być zbyt grzybowe.

To zdanie mi pomogło wymyślić życzenia na koniec! Otóż życzę wam, by nie było chujni z grzybnią! Same grzyby wystarczą w nadmiarze! Trzymajcie się ciepło i do przeczytania 🙂

  1. Mam koty. To oznacza sierść, żwirek, potencjalne kocie „kłaczki” i inne niespodzianki w niespodziewanych miejscach ↩︎

Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *