Znowu gracze wygrali z wydawcą. Tym razem pokonanym jest Square Enix.

Square się nie popisało ostatnio. Ich pomysł polegający na połączeniu crowdfundingu z preorderem gry o przaśnej nazwie „Augument your Preorder” został dość chłodno przyjęty.

Augument your preorder
Oto (były) powód do bólu tyłka

Preordery same w sobie są czymś z definicji złym. Ale powyższy zamysł to już „szczyt szczytów”. Mount Everest naciągactwa. Zdobyty i obalony głosem graczy.

O co chodzi(ło) i co było nie w porządku w „Augument your pre-order”?

Na koniec sierpnia tego roku Square Enix ogłosiło dość niecodzienną akcję związaną z preorderami Deus Ex: Mankind Divided.
Otóż, na początku wszystkie normalne edycje gry zamówione przedpremierowo zawierały wyłącznie DLC z zestawami przedmiotów dla głównego bohatera. Pozostałe bonusy były całkowicie zależne od tego, ile osób złoży zamówienia przedpremierowe u twórców. Można było odblokować fragment ścieżki dźwiękowej, artbooki, czy dodatkową misję. Najbardziej bolesne było co innego – trzymanie daty premiery jako zakładnika. Dość dużo osób zamówi – gra trafi do ludzi cztery dni wcześniej.

To najpewniej zabolało wszystkich najbardziej – uzależnianie daty premiery gry AAA z budżetem większym od małego afrykańskiego państewka od liczby osób bezmyślnie rzucających im pieniądze. No i fakt, że bazowe przedpremierowe wydanie było wyjątkowo biedne też pomagło.
W czym? Przede wszystkim w wzbudzaniu negatywnych emocji graczy – liczba preorderów osiągnęła jedynie 25% „planu” firmy w chwili, gdy zdecydowali się oni skasować akcję.

Jak to wszystko się skończyło?

Osoby zainteresowane bonusami, które były do zdobycia w ramach Augument Your Pre-order mogą złożyć normalne zamówienie przedpremierowe na grę w edycji Day One – przykładowo stąd. Wszystkie bonusy będą odblokowane. Za wyjątkiem wcześniejszej daty premiery, która pozostała niezmieniona.

Ostatecznie jest to kolejne zwycięstwo, które gracze mogą dopisać do listy swoich ostatnich sukcesów. Poprzednim zwyciężonym było Warner Bros. które po wypuszczeniu bubla, jakim był Batman: Arkham Knight zostało zmuszone (negatywnymi reakcjami graczy) do wycofania gry z sprzedaży. Wróci ona na sklepowe półki dopiero za jakiś czas, po wypuszczeniu łatek naprawiających znaczną część niedoróbek obecnych w dniu premiery.

Powinniśmy się cieszyć z dwóch powodów:
Primo – wydawcy obrywają po nosie za próby wyciągania od ludzi pieniędzy na każdy możliwy sposób. Zaczynają rozumieć, że wygłaszane w internecie (o realnych protestach jeszcze nie słyszałem) niezadowolenie może się przełożyć na kiepskie wyniki sprzedaży gry. I właśnie z tego powodu zaczęli działać na bazie tychże oznak niezadowolenia.
Secundo – trzeba brać pod uwagę, że jakby głos niezadowolonych był cichy, to wszyscy mieliby go gdzieś. Trzeba się radować, że gracze w końcu zaczęli głośno i dosadnie wygłaszać swoje opinie na temat gier i otoczki marketingowo-handlowo-PRowo-kit_wie_jakiej je otaczającej. Bez tego, nie byłoby takich przejawów rozsądku z strony twórców.

No to co, opijamy zwycięstwo?

P.S Swoją drogą to smutne, że po takim świetnym wstępie jak Can’t Kill Progress Square Enix tak bardzo dał ciała.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz