Jeżeli straciliście Far Cry’a 4 to nie wińcie Ubisoftu! Nauczcie się kupować w normalnych sklepach!

Przez internet przeszła, niczym burza, informacja, że z kont na uPlay znika Far Cry 4. Oczywiście zaczęto wieszać psy na Ubisofcie. Niesłusznie.

far_cry_4

Skoro ja, czepiający się Ubisoftu na każdym kroku, tak mówię, to powinniście zostać tu na chwilę i posłuchać co mam do powiedzenia.

CO SIĘ STAŁO?

Normalny dzień jak co dzień – Ubisoft po raz n-ty w swojej historii wyłączył klucze pochodzące z źródeł nielegalnych/półlegalnych. Jak podał ostatnio GameInformer, większość kluczy, które zostało zdezaktywowanych, zostało zakupionych za pomocą skradzionych kart kredytowych na platformie Origin. Tak, tej należącej do Electronic Arts

Ofiarą padły głównie najnowsze gry studia, czyli Assasin’s Creed Unity i Far Cry 4. Poinformował o tym fakcie między inny serwis VG24/7. I jeszcze kilka innych.

Problem pojawił się dlatego, że nagle okazało się, że znaczna część kodów sprzedanych przez strony G2A, G2Play oraz Kinguin okazało się należeć do tej grupy.

JESTEM BEZPIECZNY?

Jeżeli kupujesz w normalnych miejscach, to tak.
Przez normalne miejsca rozumiem sklepy internetowe sprzedające gry.
Green Man Gaming, Muve.pl, CDP.pl, Amazon.com… To są pewne sklepy, sprzedające klucze prosto od producenta.

Po drugiej stronie mamy keyshopy. One sprzedają klucze do gier, zdobyte „skądś”. Zwykle są to legalne źródła. Ale często są też klucze z ukradzionych pudełek, klucze wydębione od twórców metodą „na recenzenta”, lub też, jak w tym przypadku, z kradzieży. Tutaj nazw nie wymieniam ponownie, ale jest tego więcej.
Zaletą? Niskie ceny.
Wady? Występowanie sytuacji takich jak ta. Zdarzają się one na co dzień. Jedyną różnicą jest skala zjawiska.

CZO TEN UBISOFTEŁ ROBI?

Ubisoft ratuje swój własny tyłek.To po pierwsze.
Osoby, które nie kupują kluczy od nich zmniejszą ich zysk. W dzisiejszych czasach jest to jeszcze gorsze od handlu używanymi grami (który swego czasu był demonizowany bardziej niż piractwo). Zwłaszcza w świetle faktu, że o wiele łatwiej jest „zdobyć” kilka tysięcy kluczy, niż kilka tysięcy pudełek z grami.

Ubisoft przy okazji zwalcza „cebulozę” w postaci cwaniaczkowatych handlarzy i złodziei, którzy szkodzą im. Zresztą nie tylko im, graczom również. Widać to na przykładzie tej sytuacji. Kto oberwał najmocniej? Gracze – niby zaoszczędzili na kupnie, ale już nie pograją. Bo szczerze wątpię by wszyscy dali radę uzyskać zwrot pieniędzy za trefny klucz.

Ubisoft ma pełne prawo odciąć ludziom dostęp do gry, która została im skradziona. Bo nazwijmy rzeczy po imieniu – jeżeli pieniądze za klucze nie trafiły do wydawcy (albo będą musiały zostać oddane posiadaczom skradzionych kart), to jest to kradzież. Pół biedy, jeżeli to jest klucz z trzeciej ręki. Gorzej, jeżeli to jest klucz wysępiony do napisania recenzji. On się wyłączyłby bez pomocy Ubisoftu, jakiś czas po premierze.

I istotna informacja na koniec: podobnie do Ubisoftu robi Valve, Electronic Arts i Blizzard. Tak więc proszę o niejęczenie w komentarzach, że Ubisoft to jedyny zły. Jest jednym z rozsądnych.

W tej sytuacji, mimo tego, że lubię jeździć po tej firmie niczym po łysej kobyle (głównie dlatego, że mogę to robić bez większego wysiłku), to w tej sytuacji całym sercem jestem z Ubisoftem. Mają prawo i możliwość zwalczania typowego cwaniaczkowania, które ostatecznie najbardziej boli klienta końcowego. Robią to wykorzystując dostępne dla nich środki.

I niech robią dalej.

Zabrali mi giereczki, co mam robić?

W pierwszej kolejności – nie myśl o pisaniu do Ubisoftu. PRZESTAŃ! W TEJ CHWILI. Ich to nie obchodzi. Znaczy się, pewnie by obchodziło, ale mają dość dużo zabawy z własnym sklepem.
Napisz do sprzedawcy od którego kupiłeś grę, z informacją, że grę wywiało z konta. Przedstaw dowód zakupu i poproś o zwrot gotówki/kolejny klucz.

Jeżeli to nie pomoże, to nic nie pomoże. Gratulacje, zostałeś oszukany! Ale spójrz na to z dobrej strony – wiesz już gdzie NIE kupować gier. Jakby co będę wdzięczny danie znać pod wpisem, jeżeli taka sytuacja wam się zdarzy.

Ja, mimo iż nie padłem ofiarą tej całej akcji, to wiem jedno – wstrzymam się od zakupów na G2A. Skoro taka sytuacja zdarzyła się raz, drugi, trzeci, czwarty… to kolejny też bez wątpienia nastąpi. Kinguin popełnił błąd (w takiej skali) dopiero pierwszy raz i z wielkim zapałem oddaje poszkodowanym pieniądze. Mimo iż są jedynie pośrednikami.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Jeżeli straciliście Far Cry’a 4 to nie wińcie Ubisoftu! Nauczcie się kupować w normalnych sklepach!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Marek
Gość

A jak jest z keye.pl? Kupiłem u nich masę gier i doładowań do PS3, na razie nic nie zniknęło, więc są chyba ok.

Michał Nieradka
Gość
Od keyshopów wolę zwykłe sklepy, nawet te brazylijskie 🙂 I owszem, może kupując w innej walucie producent dostaje mniej, ale w innym wypadku najpewniej nie dostałby wcale. Bo możliwość kupienia danej gry taniej niż „W jedynym słusznym sklepie/dystrybucji” bardzo skutecznie niweluje piractwo (a na pewno ja tak mam 🙂 ). Co nie zmienia faktu, że Ubisoft ciągnie chyba na jakieś dłuższej złej passie, bo ja dawno nie czytałem o nich jakiejś dobrej opinii. A, no i warto zaznaczyć, że gdyby producenci nie tworzyli 150 płatnych DLC do danej gry, to może ludzie nie chcieliby bawić się w cebulactwo. Bo co… Czytaj więcej »
wpDiscuz