Bojkot Blizzarda? Pewnie robisz to źle.

Nie będę się rozpisywał jakoś bardzo odnośnie tego czemu ludzie bojkotują twórcę Warcraftów, Starcraftów, Overwatcha i innych. Głównie dlatego, że wierzę, że czytacie cokolwiek innego. Podejrzewam, że dojdzie do sytuacji kiedy ta sprawa przebije się, chociaż lekko, do tzw. „mainstreamu”.

Chińska Blizzardowska Republika Ludowa
Oficjalna flaga Blizzardowskiej Republiki Ludowej.
Ostrzegam, wrzucam w wpis memy powstałe przez tę całą sytuację.

Ale zamiast tego muszę się wygadać odnośnie tego jakie niektóre pomysły na bojkotowanie firmy są zwyczajnie tępe.

O co poszło?

Z kronikarskiego obowiązku i po to bym pamiętał o sytuacji gdy wrócę do tego wpisu za rok, dwa, czy siedem.

O ile nie żyjecie pod kamieniem to wiecie o protestach w Hong Kongu – mieszkańcy autonomicznej wyspy protestują przeciwko zmianom w prawie, która by wspomnianą autonomię znacznie zmniejszyła. Ogólnie protesty trwają, w chwili tworzenia tego wpisu, ponad pół roku. I tak, wiem, że to znaczne uproszczenie.

Przewijamy do czasów obecnych – 6. pażdziernika Chung “Blitzchung” Ng Wai, wygrał jeden z oficjalnych turniejów Hearthstone, darmowej karcianki F2P od Blizzarda. Po wygranej prowadzący stream przeprowadzili z nim wywiad. W trakcie niego założył na twarz gogle i maseczkę (standardowe „umundurowanie” protestujących w Hong Kongu) i poparł protesty (co sugeruje po prostu, że ma podstawowy moralności).

Problem zaczął się w chwili gdy Blizzard zareagował. Czyli:

  • zakazał na rok Chung “Blitzchung” Ng Wai udziału w turniejach
  • cofnął wypłatę nagrody za turniej
  • zawiesili prezenterów, którzy przeprowadzili wywiad. Też na rok
Jakby ktoś nie wiedział o co chodzi – Tank Man

Od tego momentu szambo wylało. Społeczność fanów Blizzarda zaczęła protestować, w różnoraki sposób. O sposobach, tych skutecznych, kiedy indziej.
Teraz efekty, czyli:

  • zakaz gry skrócił się z roku na pół
  • “Blitzchung” otrzyma nagrodę
  • prezenterzy też mają „zawiasy” tylko na pół roku.

Blizzard o tym poinformował w oświadczeniu podpisanym przez prezesa firmy.
Problemem jest to, że ludzie dokonali analizy tego i zaczęli wietrzyć spiski. W tym taki, że tekst powstał w Chinach.

Blizzard, dlaczemu?

To wszystko to bezpośredni efekt złamania regulaminu turniejowego, który, w telegraficznym skrócie, zakazuje czegokolwiek, co może zaszkodzić Blizzardowi.

A takie akcje mają szansę firmie poważnie zaszkodzić. Chiny są bardzo przeczulone na punkcie sytuacji w Hong Kongu. Firmy w Chinach, w tym Tencent, który zainwestował w Blizzard dużo pieniędzy, jest bardzo zależny od władzy. Jakby tego było mało – jedna decyzja z Pekinu i Blizzard straci możliwość zarabiana na jednym z potencjalnie największych rynków świata.

No to wiadomo – jakby mój los zależał od kogoś w takim stopniu, jak los Blizzarda od decyzji z Pekinu, to też bym miał mocno testowany kręgosłup moralny. Na całe szczęście jestem nikim, a Blizzard się zgiął w pół, przez co mam o czym pisać.

Ale jakąś głębszą analizę odnośnie tego co się stało zaserwuje potem, teraz skupmy się na tym jak głupio niektórzy zareagowali na całą sytuację.

Naprawdę, jedyną prawdziwą zaletą takich sytuacji są memiki.

Usuwanie konta to debilizm

Usuwasz konto na Battle.net/Blizzard Launcher/cholera wie jak to się teraz nazywa. I co dalej?

  • tracisz dostęp do zakupionych wcześniej gier
  • Blizzard odzyskuje zasoby potrzebne na „pilnowanie” twojego konta, w tym też twoich save’ów, postaci z WoWa i tak dalej.
  • co oznacza, że jak przejdzie ci pogarda dla Blizzarda (obstawiam premierę kolejnej gry nie będącej lootboksową strzelanką) to będziesz musiał założyć konto od nowa. Przy okazji pewnie też kupisz znów jakiegoś klasyka, bo #Wspomnienia
  • jeżeli nie rozszerzysz nienawiści na Activision, to nie usuniesz konta na długo, Call of Duty niedługo wychodzi.

W ostatecznym rozrachunku choćbym nie wiem jak spojrzał, to stratna jest osoba, która usunęła konto. Mówiąc szczerze, to nie przyszłoby mi do głowy to, że ktoś mógłby tak naprawdę zrobić, ale skoro Blizzard zaczął aktywnie utrudniać (bądź nie reagować dość szybko na prośby) usuwanie kont, to coś musi być na rzeczy.

Alternatywa: zostaw konto w spokoju, nie graj i nie kupuj.

Lepiej się chyba nie da. Co twoje jest dalej twoje. Nie grając zmniejszasz pulę graczy, co magicznie zmniejsza radość z gry wszystkim, którzy dalej grają. To oznacza, że będą mniej skłonni zostawić gotówkę. Efekt? Zysk każdego poza Blizzardem.

Przejście z Heroes of The Storm do League of Legends to KOMPLETNY debilizm

To teraz tak… w ramach protestu przestajecie grać i kupować skrzynki/walutę premium/cokolwiek w grze stworzonej przez firmę z udziałem 5% chińskiego kapitału, która zbanowała jednego zawodnika i wyrzuciła dwóch pracowników.

W zamian za to zaczynacie grać w tytuł będący całkowitą własnością wspomnianych chińczyków. Do tego posiadający długą historię zaniedbań odnośnie kultury pracy i seksizmu, które mimo nagłośnienia dalej pozostają prawdopodobnie nierozwiązane.
No i do tego w ich przypadku jest bardziej niż pewne, że postąpiliby identycznie. Podejrzewam, że przez fakt bycia firmą pod całkowitą władzą Chin zrobiliby coś jeszcze gorszego.
Jedynie spryt i jasne zalecenie cenzury prewencyjnej ich przed tym uratowały.

Alternatywa: Dota 2

Cokolwiek bym nie uważał o Valve, to jedno muszę im przyznać – są dużą, silną i niezależną od czynników zewnętrznych firmą. Która do tego wypuściła bardzo dobrą grę MOBA, w którą pewnie bym dalej grał.
Jakbym miał czas na gry MOBA w których krótka partia to taka co trwa 40 minut.

Zamiana Diablo 3 na Path of Exile niestety też.

Tutaj, na całe szczęście, nie ma problemów innych niż bycie całkowitą własnością chińskiej spółki. Gra dalej nie ma inwazyjnych mikropłatności, dalej trzyma poziom i jest ciągle rozwijana.
Do takiego stopnia, że nawet nie próbuje do niej wracać, bo przytłoczyłaby mnie ilość nowinek, która się w niej pojawiła od czasów kiedy ostatnio w nią grałem.
Ale, nosz cholera – 80% należy do Tencent, więc biorąc pod uwagę, że ten cały burdel został wywołany przez Chiny, to trochę przypał by było grać w coś, co przynosi zyski na wskroś chińskiej spółce.

Alternatywa: odpalcie sobie Torchlight 2 albo…

Tutaj jest problem, bo tak naprawdę trudno jest znaleźć godnego następcę Diablo 2 bądź 3. W moim odczuciu najlepszym rozwiązaniem jest stary dobry Torchlight 2. Ogrywałem go godzinami na PC, zarówno w wersji standardowej, jak i z modem Synergies, który dalej polecam. Okazjonalnie odpalam go też na Nintendo Switch (niedawno dorobił się portu). Dalej trzyma fason.
Inną opcją jest Grim Dawn, który jest mroczny, rozbudowany i ogólnie z upływem czasu zamiast stawać się coraz gorszy (bo starszy), to staje się coraz lepszy. Jakbym z rozmysłem sobie nie kupił laptopa za słabego na PC Gaming, to pewnie pisałbym kolejną recenzję tej gry. Ale ogólnie, to wnioski z tej pierwotnej się nie zmieniły.

W sumie to nie ma to sensu.

Prawda jest taka, że nacisk nie ma sensu, bo to nie jest nagle tak, że świat się dramatycznie zmieni.

Co z tego, że Blizzard przeprosił i ponaprawiał swoje błędy zmniejszając kary, jak dalej jest co komentować i kolejne przypadki wykorzystywania przestrzeni publicznej do protestowania przeciwko niemoralnym działaniom będą karane? Nosz motyla noga.

Aktualnie jestem na etapie zastanawiania się nad tym, czy Blizzard w ogóle jest tym, co powinno być teraz pogardzane przez graczy, którzy mają problem z tą całą sytuacją.

Jak dotąd najbardziej sensowny i potencjalnie skuteczny sposób na bojkotowanie Blizzarda to jest przerobienie Mei (postaci z Overwatch, chińska klimatolog) na maskotkę protestów w Hong Kongu co sprawiłoby, że Overwatch podzieliłby los South Parku czy Kubusia Puchatka.

Ale dobra – poszydziłem sobie z ludzkiej głupoty, więc zrobiłem co do mnie należy.

Jedna myśl w temacie “Bojkot Blizzarda? Pewnie robisz to źle.”

  1. Bo turnieje esportowe to nie jest miejsce na polityczne manifesty?? To wyglada mniej wiecej tak:
    – poprawnosc polityczna w grach – be , zla i w ogole…
    – manifesty polityczne na turniejach esportowych – git gut…
    No to tak troche wieje hipokryzja , nie mowiac juz o tym iz przez lata niemal wszyscy ‚ wspierali ‚ chinski rzad sypiac chajsem na lewo i prawo w produkty Made in China bo tania sila robocza, bo tanie produkty itd.. i wowczas jakos nie patrzylo sie przez pryzmat lamania praw czlowieka, no bo mialo sie korzysci materialne z tego tytulu. A teraz gdy firma ktora ma na celu zarabiac i patrzy przez pryzmat ekspansji na rynek Chinski to nagle Hurrr Durr zly blizzard.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *