Wszystkie informacje o grach niezależnych jakie możesz sobie wyobrazić. Nieważne, czy są duże, czy małe produkcje. Łączy je tylko jedno – spodobały się autorowi bloga ;) Nie ukrywam, że preferuje gry RPG albo takie, których stylistyka mnie w jakiś sposób „kupiła”.
Na początku myślałem, że potraktuje to jak każdy inny przypadek. Myliłem się. Postanowiłem więc opowiedzieć wam pewną historię. Będzie ona później znana jako The Banner Saga.
The Banner Saga – Logo
Dawno temu, w świecie do złudzenia przypominającym Skandynawię z sag nordyckich ludów stało się coś strasznego… Bogowie umarli.
Recenzja tej gry była odwlekana tak bardzo, że aż czuje się źle ją pisząc. Ale dobrym motywem jest fakt, że moje wyrzuty sumienia nie są w stanie zmienić tego jak odbieram tę grę. Głównie za sprawą tego, że Particulars to gra jedyna w swoim rodzaju. Takie miksy nie są codziennością.
…ale za trudności z dopadnięciem loga powinienem ich skreślić.
Jednocześnie chciałbym się pochwalić, że to prawdopodobniej najkrótsza recenzja w mojej karierze. Ale no cóż, nie zawsze ściany tekstu są koniecznością 🙂
No siema. Nie bójcie się, nie zmieniam interesu. Jak zapewne wiecie mam teraz SESJĘ. Niby jest, taka strasznie crapowata, zupełnie nie gróźna, ale jest.
Logo
Dlatego też, z powodu bezsensownego i irracjonalnego stresu i (poniekąd słusznego, kiedy to piszę mam za sobą 4h snu) zmęczenia postanowiłem nie kazać wam bóg wie ile na recenzję, więc nagrałem wam Let’s Play (albo coś w tych klimatach) z gry The Banner Saga. Gra się zupełnie na takie filmiki nie nadaje, ale zasługuje ona na waszą uwagę, więc postanowiłem, że zaserwuje wam filmik na szybko. Potem natomiast napiszę PORZĄDNĄ, PISEMNĄ reckę tego dzieła.
Życzę wam miłego oglądania. I nie zapomnijcie wejść na YT i kliknąć łapkę w górę albo w dół. W zależności od ocen albo jeszcze coś takiego nagram (z bardziej sensownymi grami) albo zleję na temat. Do przeczytania, WKRÓTCE!
Studia studiami, sesja sesją, ale GamesRage 2 zniknie za parę dni. A jako, że zasługuje na parę słów, to usiadłem i piszę te tutaj wypociny. Zwłaszcza, że w tej paczce możemy odnaleźć kilka naprawdę smacznych kąsków.
Takie tam indyki.
Dobra, to część informacyjna: na stronie GsmesRage 2 możemy za małe pieniążki kupić garść gier indie. Za jednego dolara i więcej dostanie się nam:
Tytuł wyjaśnił wam wszystko. Zbiórka na IndieGoGo pomalutku dobiega końca, a twórcy gry The Mims Beginning udostępnili prasie i innym tego typu dziwnym ludziom demo swojej produkcji. Co zobaczyłem?
Coś z wielkim potencjałem 😀 (no, ale jest przy czym grzebać).
Mimsy są zacne…
Pograłem kilka godzin (głównie za sprawą problemów z komputerem i braku opcji zapisu) w demo The Mims Beginning i jestem na tak.
Nie czuje najmniejszej potrzeby rozczłonkowania tej gry na części pierwsze, bo to nie ma sensu. Ale co mi tam, dla was to zrobię. Graficznie Mimsy wyglądają bardzo ładnie, nawet na ustawieniach, które teoretycznie powinny pozwolić tej grze się uruchomić na bardziej zaawansowanej kuchence mikrofalowej. Ścieżka dźwiękowa prędzej czy później wyląduje u mnie na odtwarzaczu muzycznym. Gameplayowo… Po krótkim rozpędzie jest pierwszorzędny fun: niby na papierze jest to pomieszanie RTS-a z God-simem i estetyką Spore, ale w praktyce to jest to zupełnie inna, lepsza jazda.
Poniżej macie 10 minut gameplaya – mój komentarz się nie nagrał, bo jestem nieogarnięty i coś spartoliłem, jeżeli chodzi o mikrofon :X
Złotówki wydane na The Mims Beginning to na ten moment najlepiej wydana kasa na preorder w całej mojej karierze gracza. I co mi tam, macie też trochę zrzutów ekranu w gratisie 😀 Patrzcie i płaczcie, że jeszcze tej gry nie macie 😀
… ale „nie ma róży bez kolców”
Mówiąc szczerze, to gra była na tyle udana, że na pierwszy rzut oka trudno mi było się do czegoś dowalić. Ale od tego ma się oczy, by nimi rzucać. A wiem, że teraz jest najlepszy czas na wszelkie rodzaju sugestie i uwagi. Dlatego też przejdę do dowalania się:
tutorial się dłuży jak diabli. Może zbyt wiele przerywników? Do tego został rozczłonkowany na półtorej misji w sposób, którego logiki nie do końca łapię. Ot, grasz, jesteś prowadzony za rączkę (nie możesz nawet budynku postawić w dowolnym miejscu), aż tu nagle BACH! Pełna wolność. Jak na mój gust? Nope.
rozumiem, beta, okej, ale GDZIE MOJE SEJWY? :< ŁAJ KENT AJ SEJW DIS GEJM?! :<
coś podobnego muszę napisać o ustawieniach. Ej, litości, ustawienia dźwięku z poziomu Windowsa? Seriously?
mam nadzieję, że szybko zagonią kogoś do korekty tekstów w grze. Bo to, że nie są native speakerami, to niestety można wyczytać. Ktokolwiek się tym zajmuje, to niech weźmie się do roboty :/ Kto wychwyci kwiatka na powyższych screenshotach z gry?
przez te błędy widzę w warstwie fabularnej gry kilka sporej wielkości dziur. Mimsy mają statki kosmiczne, mogą wysyłać zwierzaki na kosmiczne targowiska, ale nie wrócą do domu? F*** Logic.
Ta wada wynika z tego, co napisałem w poprzednim akapicie: czemu to demo jest takie krótkie? Nie wybaczę wam tego.
Pamiętajcie jednak, że moje wątpliwości tyczą się wersji demo, która jest teraz. I to są JEDYNE zarzuty, jakie do niej mam. Nie ma problemów z stabilnością, BSOD w trakcie gry, czy nagłymi spadkami wydajności (ale to potwierdzę jak zrobię jedno, DŁUGIE, posiedzenie przy Mimsologii). Niektóre gry AAA mają więcej problemów technicznych na starcie niż gra zrobiona przez trzech zapaleńców, w znacznej części z własnej kasy. Czujecie to?
Ostatecznie jednak, podsumuje całość wrażeń w jednym zdaniu: kasa z Wspieram.To nie została zmarnowana. Życzę twórcom The Mims Beginning masy pieniążków i energii potrzebnej do dokończenia tej gry.
Nie spartolcie tego! Chcę więcej i wiem, że nie jestem w tym odczuciu samotny!
Humble Bundle wraca do swoich źródeł w Humble Indie Bundle X. Jest to pierwsza od dłuuuuuuuuuuuugiego czasu zorganizowana przez nich paczka, gdzie występują tylko gry indie. Oprócz tego jest to, jakby nie patrzeć, swoisty jubileusz ich działalności. W związku z tym stwierdzam pełnoprawne „pierdolnięcie”.
Humble Indie Bundle X – tyle dobrego indyka do zjedzenia!
Ej, serio, jakby nie patrzeć, to gry w tej paczce są całkiem zacne. Jak na tą cenę. Za dolara i więcej można złapać:
To The Moon – łapiąca za serducho gra przygodowo-RPGowa, przez wielu nazywana jednym z najlepszych „indyków” roku 2011. A ja w końcu się przekonam ile jest w tym prawdy. A, i jeszcze soundtrack ma ładny! Jak dla mnie najlepsza gra spośród tych w Humble Indie Bundle X.
Papo & Yo – platformówko-logiczna gra, w której dostajemy opowieść o chłopcu i jego przyjacielu: potworze, który wpada w nieobliczalny szał po wpływem żab. Nie pytajcie, serio. Ale swoje nagrody nałapało. IGN, na przykład, przyznało tej grze tytuł Najlepszej gry logicznej z E3 2011.
Bit.Trip Runner 2 – tutaj opis będzie krótki: BIEGNIJ KIERWA! Ładna grafika, miła dla ucha oprawa dźwiękowa i spora różnorodność lokacji do przebiegania. A poza tym, to BIEGIEM!
Joe Danger 2 – jedziemy, skaczemy, robimy tricki i jest fajnie. Zawiera roboty, bomby, wybuchy, efekciarstwo i w sumie tyle. I poza tym wygląda fajnie. Jeżeli ktoś chce kupić paczkę, to może wybrać by dać im więcej pieniędzy: niedawno studio Hello Games przeżyło powódź i większość sprzętu zaliczyło zgon.
Standardem jest to, że osoby bardziej hojne dostaną więcej gier. Za danie więcej niż wynosi średnia wpłata (aktualnie jest to 5,67$) otrzymamy dwie gry:
Reus – gra w założeniach dziwna: symulator boga. Tylko zamiast normalnie, „po bożemu” (jak w moim ukochanym Black & White) mieć jakiś bardziej bezpośredni wpływ, to zamiast tego kierujemy gigantami, które robią za nas co trzeba. To tak w dużym uproszczeniu. Ale styl graficzny to Reus ma pierwszorzędną. O ile To The Moon jest moim faworytem w tej paczce, to uważam grafikę Reus za najładniejszą.
Surgeon Simulator – symulator chirurga z masą humoru i grafiką w stylu Team Fortress 2. Trzeba pisać coś więcej?
Oprócz tego wiadomo już, że za tydzień pojawią się nowe tytuły dla osób, które nie żałowały pieniążków na Humble Indie Bundle X. Nie mam bladego pojęcia co takiego zostanie dodane, ale monitoruje sytuację na bieżąco. Jak coś się pojawi w temacie, to będę informował.
Oprócz tego ciekawostka, dla tych, którzy się nie załapali na pierwszy dzień sprzedaży: pierwsze tysiąc+ osób, które na zestaw Humble Indie Bundle X przeznaczyło 10$ i więcej otrzymało klucz do bety Starbound – gry, która mimo tego, że dalej jest „w proszku”, już przez ludzi jest nazywana „nową, lepszą Terrarią”. Ten plus wynika z tego, że osoby, które były blisko tego początkowego tysiąca również otrzymają/otrzymali klucze do Starbound.
Ja się załapałem. Stream wkrótce 🙂 A tymczasem, jak ktoś ma ochotę na zakupy, to dla wygody dodaje widget Humble Bundle, żeby nie trzeba było tyle klikać. Miłego grania, o ile kupicie!
Kto kojarzy Garry’s Mod? Ja kojarzę. Nie grałem, ale słyszałem, że jest bardzo popularna. Jej twórca od jakiegoś czasu ma Steam Early Access kolejną grę. Nazywa się ona Rusti jest chorym miksem craftingu w stylu Minecrafta i survivalu w klimatach DayZ czy też jednego z miliona jego klonów. To wszystko oczywiście tylko w trybie online. Normalnie bym na tą grę zlał ciepłym moczem, gdyby nie to, że w związku z nią stała się rzecz dziwna. Jak inaczej mam nazwać atak DDoS i szantażowanie twórcy?
Logo Rust. Tymczasowo jedyny stabilny element gry.
Znacie jakieś przykłady cyberterroryzmu w grach? Bo nie wiem jak inaczej to nazwać: grupa ludzi (nie nazywam ich hakerami, bo atak DDoS to takie same hakerstwo jak otwarcie piwa kapciem) blokuje w tej grze serwery, co dość skutecznie utrudnia graczom życie. Wiecie, lagi niszczą wszystko, zamieniają dynamiczną rozrywkę w turówkę pokroju Heroes of Might and Magic 3. Jak powszechnie wiadomo „to nie tak ma działać”.
Kim są terroryści i czego żądają za „uwolnienie” Rust?
Tutaj robi się grubo. Do ataków przyznaje się grupa graczy z Francji. Dodatkowym dowodem może być to, że spora część graczy komentujących całe zajście na Redditcie oraz na stronie głównej gry twierdzi, że miało możliwość przysłuchania się rozmowie na Team Speak, w której grupa Francuzów i Belg omawiali szczegóły dotyczące DDoS-a. Kolejna rzecz, już totalnie debilna, ale przemawiająca za tym, że atakują Francuzi przemawia fakt, że najmniej oblegane są właśnie ich serwery (chyba, że to bezczelna zmyłka).
Znamy również żądania „kinderterrorystów”: przedstawili oni w dość bezpośredni sposób to czego żądają. Poniżej macie wklejoną wersję francuską i angielską ich „manifestu” (oryginalny komunikat na Pastebin macie tutaj)
[blockquote ]
Wersja oryginalna:
Tout le monde nous demande pourquoi nous faisons ça …
Nous faisons sa car Garry Newman et les hébergeurs se remplissent les poches en abusant de notre porte-monnaie, des clefs réservées aux hébergeurs qui eux ont des prix excessifs.
Pour ce faire nous crashons tous les serveurs Rust !
Si la version serveur venait à se faire publier librement pour tout le monde par Garry nous stopperions immédiatement les attaques !
Have fun 😉
Everybody is asking us why we are doing this and what our demands are.
We are doing this because Garry Newman and Hosting services are filling their pockets with money coming out of our wallets. Keys that are reserved for hosts is abusing OUR money. To do all this, WE are crashing ALL rust Servers. If the server version was free to publice for ANYONE we WILL immediatly stop our attacks on Garry and the rust servers
Have fun ;)…
[/blockquote]
Tyle nauki języków obcych, to teraz po ludzku: hakierzy oskarżają twórcę Rust o bycie zachłannym śmieciem i grożą, że nie zaprzestaną ataków na serwery gry dopóki możliwość stawiania serwerów nie będzie darmowa i dostępna dla ogółu.
Sam Garry Newman w oficjalnym komunikacie powiedział wprost, że nie planuje im odpuścić, planuje powiadomić odpowiednie władze i zbiera informacje na temat tego kim są atakujący. Prosi również osoby, które cokolwiek wiedzą o kontakt mailowy. Powiedział też, że jeżeli któryś z atakujących chce mu pomóc załatać błędy, które umożliwiają atak, to mogą to zrobić. Nie otrzymując niczego w zamian bo „atakowanie nie sprawi, że dostaniecie to co chcecie. Co najwyżej wywoła odwrotny efekt”.
Reakcje tłumu na oblężenie Rust
Spędziłem ostatnie dwie godziny na czytaniu i analizowaniu komentarzy na głównej stronie Rust oraz na Reddit i powiem wam dwie rzeczy:
samodzielne analizowanie setek komentarzy to masakryczna, ale bardzo wdzięczna robota. Kupi mi ktoś abonament w Brand24, czy jakimś innym ustrojstwie, które by pomagało mi w takich akcjach? Bo nie wiem kiedy po raz kolejny mi odwali na tyle by taką akcję odstawić.
Bardzo się ucieszyłem z reakcji fanów na te problemy. Ilość komentarzy mieszających twórcę Rust z błotem, gnojem i innymi niemiłym rzeczami jest niczym w porównaniu do komentarzy takich, ja te dwa, które wrzucam poniżej.
Oprócz tego dominuje mowa nienawiści wobec „hakierów” oraz pomysły na tymczasowe „obejście” problemów. Cieszy mnie to zrozumienie dla problemów i niewielka ilość oskarżeń skierowanych do twórcy Rust.
Przyszłość terroru wobec Rust.
Jak już wspomniałem wyżej, Garry Newman zbiera informacje o napastnikach. Z komentarzy również wynika, że wie do których organów na terenie Francji zgłosić się z tymi dowodami. Wniosek? Sprawa prawdopodobnie zaraz się skończy z powodu tego, że paru francuskich „gimbusów” usłyszy wkrótce zarzuty.
Tego właśnie życzę grającym w Rust: by DDoS-y się szybko skończyły i byście mogli zacząć znów spokojnie gierzyć. No i nie życzę wam tego, by „hakierzy” wpadli w wasze ręce, bo moglibyście iść siedzieć za pobicie lub morderstwo. Lepiej pograć. Bo jak powszechnie wiadomo…
… to właśnie opóżnienia wywołują agresję. Zródło – WeKnowMemes
Wszędzie wokół gdzie się rozejrzę, to ludzie dostają jakieś świra kompletnego i bawią się w podsumowania 2013 roku. Ja planowałem to przez jakieś 15 sekund. Potem porzuciłem ten pomysł, by ostatecznie do niego powrócić. Byłem niezdecydowany jak Diabli, ale zaraz się z tym wytłumaczę.
Bo każda próba wybrania przeze mnie rzeczy, które były dla mnie/branży growej najważniejsze w tym roku na początku sprawiło, że mój mózg zaczął parować. Tak mi zaczął parować, że odwodnienie szarych komórek było podobne jak w przypadku kaca-mordercy. Ale ostatecznie udało mi się wybrać kilka wątków, o których warto pamiętać, że w właśnie w tym roku nastąpiły.
Skąd więc ten kłamliwy tytuł? Bo podejrzewam, że osoby, które przeczytają ten tekst poczują później niezwykle silną chęć zmieszania mnie z błotem/wdeptania w ziemię za pominięcie X/Y/Z. No cóż, moje podsumowanie 2013 roku, nie twoje.
Wszyscy wiemy o tym, że Play Station 4 i X-Box One pojawiły się w tym roku. Ja uważam to wydarzenie za ważne nie z powodu gier, a z przyczyn sprzętowych.
Obie te konsole mają w swoich trzewiach sprzęt, który niemalże nie różni się od tego, co możemy zastać w typowych domowych PC-tach do grania. Pokazuje to według mnie dość specyficzny kierunek rozwoju konsol, który może przysłużyć się wszystkim. Bo jeżeli PC-ty i konsole będą do siebie podobne, to liczba tytułów „na wyłączność” danych konsol spadnie, bo nie będzie sensu tworzyć je tylko na jedną platformę?
I jakby co są to moje pobożne życzenia, marzy mi się Lightning Returns: Final Fantasy XIII na PC. No co, nie mogę pomarzyć?
Kiedy pisałem wyżej o tym, że konsole zaczynają się upodabniać do PC, to prawie bym zapomniał o tym, że na dobrą sprawę jest już tworzona konsola będąca PC-tem. Valve pod koniec tego roku wysłało 300 osobom ich testowe konsolki. Steam Box to nic innego jak komputer upakowany w ciasnej obudowie z preinstalowanym na nim systemem SteamOS.
Co jest zabawne, to SteamOS jest niczym innym jak ich własną dystrybucją Linuksa opartą na znanym i dość lubianym Debianie. Jakby tego było mało, to system jest dostępny do ściągnięcia, więc każdy może sobie samemu złożyć konsolę, na której pójdą gry na Steam. Przynajmniej te z wersją na Linuksa.
Ale dobra, pomijając zbędny bełkot: im większa konkurencja w kategorii „sprzęt do grania salonowego” tym lepiej dla nas, graczy. Nic tak nie motywuje firm do rozwoju, jak oddech konkurencji na karku.
Unity i jego wieloplatformowość
Chwała bogom za ekspansję tego silnika. Twórcy gier popadli w uwielbienie dla Unity, przez co zaczynają nas zalewać gry stworzone za jego pomocą.
Jaka jest główna zaleta silnika Unity? Jego wieloplatformowość. Sprawia ona, że stworzenie pełnoprawnych wersji gier na kilka platform jest ograniczone tylko konstrukcją samej rozrywki. Sprawy techniczne stanowią natomiast niewielki problem. Dzięki temu możemy się doczekać za naszego życia więcej dobrze zrobionych gier pod systemy inne niż M$ Windows.
Dowód na to, że Unity jest dobre, i można za pomocą niego tworzyć dobre gry? Dam nawet kilka:
Jeżeli jesteś tak pełny wiary jak ja, to możesz dorzucić do tej listy jeszcze Torment: Tides of Numenera i Pillars of Eternity. I jakby co wymieniłem tylko te, tytuły, które mi odpowiadają. Lista na Wikipedii i stronie autorów silnika zawiera o wiele więcej tytułów, w tym kilka zadziwiających.
No Man’s Sky
Największe zaskoczenie tego roku, „epickie uderzenie” gier niezależnych i wielka nadzieja fanów sandboxów, którzy mają już dość Terrari, Starbound czy Minecrafta. Zamysł podróżowania po wszechświecie generowanym „w locie” połączony z ładną, trochę rysunkową, grafiką 3D i widokiem z pierwszej osoby spodobał mi się jakoś w pierwszych 10 sekundach poniższego trailera. Ta gra to jeden z niewielu powodów przez które nie żałuje nocki zarwanej na oglądaniu VGX 2013. Tak czy siak, życzę miłego oglądania 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=RNVgVl6v6YU
„To naprawdę już koniec…”
Em, nie. Jak już wspominałem na początku, to w tym roku działo się zbyt wiele w świecie gier wszelakich by ktokolwiek dał radę opisać wszystko, o czym warto wspomnieć. Moim zdaniem, to co podałem powyżej jest godne zapamiętania. Wierzę bowiem, że te rzeczy sporo zmienią jeżeli chodzi o przyszłość elektronicznej rozrywki.
Dobra, koniec mojego nawijania trzy po trzy, co waszym zdaniem zasługuje na pamięć?
Tylko błagam: odpuście sobie Call of Duty i Battlefielda, okej?
Przerywam ciszę świąteczną, by podać nagły komunikat/ nowinę. Twórcy gry The Mims Beginning rozpoczęli kolejną zbiórkę pieniędzy na swoją grę. Jednak, zanim o niej napiszę, to wcześniej trochę historii.
Dawno, dawno temu, a konkretnie to jakoś pod koniec lipca 2013 roku, grupa Squatting Penguins zaczęła zbierać pieniądze na swoją pierwszą, w pełni niezależną, grę. Zbiórka na The Mims Beginning za pośrednictwem platformy Wspieram.to (made in Szczecin <3 ) zakończyła się, po dość gorącej końcówce, sukcesem. Twórcy dostali w tym momencie pieniążki na kontynuację nad swoim, robionym w garażu/pokoju/uniwerku/tego nie wiem i za własne klepaki, dziełem. Zebrali w ten sposób niemal 7 tysięcy złotych. Niby sporo, ale na ile „pełnoetatowej” pracy nad grą to starczy? Jak na mój gust mało. I niestety, miałem rację :/
Tak czas spokojnie mijał, aż do początku listopada. Wtedy Squatting Penguins ogłosiło, że mimo starań i intensywnej pracy nie podoba im się stopień „ogarniętości” gry i chcą ją maksymalnie dopieścić, nim przygotują pierwszą wersję dla prasy i tych najbardziej hojnych. W związku z tym premiera
„właściwej” gry zaliczy delikatną obsuwę. Nie dostałem The Mims Beginning pod choinkę, za to mam dostać porządnie wykonaną grę w pierwszym kwartale 2014 roku.
I tutaj właśnie zaczynają się bieżące wieści. The Mims Beginning rozpoczęło podbój Europy: na Indiegogo wystartowała kolejna zbiórka pieniędzy na tę grę. Do zebrania jest pięć i pół tysiąca dolarów, studio Squatting Penguins potrzebuje tych pieniążków by przetrwać zimę (czy też raczej wiosnę) w dobrym zdrowiu i móc się skupić całkowicie na dokończeniu gry i wypolerowaniu jej na wysoki połysk. No i odrobina rozgłosu wokół gry, zawsze się przyda, zwłaszcza, że nie dostanie ona „zielonego światła” od Steam sama z siebie. Każdy głos się przyda 🙂
Jeżeli ktoś ominął zbiórkę na Wspieram.to i podoba mu się to co widać na stronie zbiórki, to za 8 dolarów może sobie zaklepać wersję cyfrową gry. Mówiąc realnie, to reszta opcji jest przeznaczona dla burżujów lub ludzi, którzy zarabiają w bardziej przyjaznych dla graczy warunkach. Ja tam już wcześniej im zaufałem i nie mogę doczekać się swojej gry. I kubka, mam też dostać kubek :X
Mówiąc szczerze, to bardziej w informacji o opóźnieniach premiery The Mims Beginning wkurzył mnie fakt, że na święta nie dostanę kubka. Bo wszelkie towary fizyczne wyjadą do wspierających wraz premierą gry. Ale pal sześć, i tak mam w czym jeszcze pić, a wolę nie otrzymać kolejnej gry zbugowanej tak jak pierwsze DayZ.
Życzę Squatting Penguins powodzenia w podboju reszty świata, Steama i, w póżniejszym terminie, mojego PC-ta. Fajnie by było znowu pograć w jakiegoś dobrego, polskiego „indyka”.
Tutaj chciałem znowu wspomnieć o kubku, ale zamiast tego życzę wam ponownie Wesołych Świąt. I jakby co brakuje jeszcze 3 osób bym robił za mikołaja. Do przeczytania po świętach!
Dzisiaj w nocy (między północą a 3:00) przez internet można było zobaczyć galę rozdania nagród Spike VGX 2013. Impreza całkiem zacna, na pewno prestiżowa, ale mnie od nagród bardziej obchodzą informacje, jakie się tam „przy okazji” pojawiły. Was też może zainteresują.
Widziałem to. Tak samo jak to oko was widzi.
Ostrzegam: to była gala w środku nocy. NIE CHCIAŁO mi się rozpisywać wszystkiego (zwłaszcza, że niektóre motywy były… meh). Poniżej macie to, co według mnie jest godne wzmianki. Stwierdzam również brak chronologii. I post będzie się stosunkowo długo ładował (dużo gameplayów)