Coś się kończy (urlop i granie na 3/4 etatu), coś się zaczyna (praca). Świętujmy ten fakt podsumowaniem najbardziej fantastycznego tygodnia grania w mojej historii.

Znaczy, mógłby być bardziej, jakby Square Enix nie pokasował wszystkich gier mobilnych osadzonych w świecie Final Fantasy XD
Final Fantasy VII Remake: Intergrade
W trakcie urlopu pomyślałem sobie, że w końcu wypróbuję tę grę. Leżała i czekała w bibliotece od kilku przecen, a ja miałem czas, chęci i ciekawość odnośnie tego, na ile różnoraka krytyka tej wersji gry ma sens.
I wiecie co? Zakochałem się. Skończę tę część, to zacznę grać w drugą. Jak skończę drugą, to pewnie zrobię preorder trzeciej.
Uwielbiam to, jak twórcy odtworzyli tę grę z użyciem bardziej „dzisiejszej” technologii:


System walki też uważam za świetny. Rozumiem kontrowersję u wszelkiego rodzaju purystów, ale sorki – jako człowiek który oglądał Final Fantasy VII: Advent Children, czuję się jak w domu. Nawet gdy jestem leszczem 😀 Poniżej klip z jednej z walk z bossem, gdzie próbuję być fajny i walczyć jakoś sensownie:
Z samymi zmianami w historii też nie mam żadnych problemów. Nie dość, że są one całkiem nieźle wytłumaczone fabularnie, to jeszcze głównie rozszerzają historię, zamiast stawiać ją głowie. Można też zmienioną historię z Final Fantasy VII Remake potraktować jako „podbicie stawki” o którą toczy się walka w tej grze.

Zwłaszcza, że dzięki temu, przykładowo, lepiej poznajemy naszych kompanów z Avalanche:


Przy czym ten fakt mnie prawdopodobnie kopnie w tyłek z zdwojoną siłą za pare(naście) godzin gry.
Tak czy owak? Do tej gry będę wracał po pracy, bo jest świetna. No i ciekawi mnie jak się potoczy historia którą teoretycznie znam.
Final Fantasy XIII
Planowałem pograć chwilę w remake Final Fantasy 7, po czym wrócić do trzynastki i dotrzeć do segmentu z otwartym światem.
Niestety (albo na całe szczęście?) wyszło jak wyszło i to na Final Fantasy XIII poświęciłem tylko krótką chwilę. Ale udało się najważniejsze – po raz pierwszy od kiedy gra się zaczęła CAŁA ekipa jest w komplecie. Do tego w jakim stylu!

Chyba tyle. Przy czym nie ukrywam, pewnie gra też wróci na półkę na jakiś czas. Będę chciał skończyć siódemkę jak najszybciej.
Grim Dawn
W minionym tygodniu postanowiłem, że skupię się przez chwilę na zadaniach pobocznych. Jak zaszarżuję za bardzo do przodu z głównym wątkiem, to nie będzie mi się chciało wracać w wcześniejsze lokacje i ich robić 😀
Jednym z zadań jakie zrobiłem polegało na odzyskaniu porzuconych przez wojsko armat. Porzucili, oczywiście, w najbardziej niebezpiecznym możliwym miejscu. Tak milusim, że ziemia po której chodziłem mnie powoli spalała. Oprócz tego na miejscu okazało się, że armaty są strzeżone przez Wielkie Złe Bydle nazwane „Herald of Flame”.
Dzięki temu, że mam włączone nagrywanie w tle, to mogę wam sprezentować klip trwający 22 minuty przedstawiający moją potyczkę z nim:
Co prawda bardziej pasuje tutaj określenie „wojna podjazdowa”, ale, no cóż – gra nie przyznaje punktów za styl, więc nie będę bardzo rozpaczał.
Oprócz zabawy w zadania poboczne to trochę poszedł naprzód z fabułą i dotarłem do momentu w którym musiałem wybrać czy chcę się sprzymierzyć z prześladowanymi przez władze nekromantami, czy fanatykami religijnymi. W prawdziwym życiu dłużej bym się namyślał. W grzej jednak? Na nieszczęście tych pierwszych, ci drudzy oferują IDEALNY ekwipunek dla mojej aktualnej postaci xD No cóż – przykro mi nekromanci i inne pokraki – w Grim Dawn wasze miejsce jest na stosie.
Sword X Staff
W grze zaczął się event wakacyjny. Trochę biedny, bo nie ma żadnej linii fabularnej :X Są tylko dwie minigierki – jedna z nich polega na szukaniu skarbów na plaży za pomocą łopatek jakie dostajemy za różne zadania:

Druga polega na serwowaniu lodów i dostawaniu waluty, jaką można wydać w sklepie eventowym:

W sumie tyle. Widać, że sezon ogórkowy i twórcy są zajęci dłubaniem kolejnego sezonu gry.
A poza tym? Grind – z takimi efektami:



Monster Hunter Now
Ta gra zafundowała mi huśtawkę nastrojów. Zeszły tydzień? Absurdalnie do kitu. Ten? Cudowny.
Dostałem style do Insect Glaive. Dzięki temu moja ulubiona „broń-której-nie-umiem-obsługiwać-ale-którą-się-fajnie-leje” stała się jeszcze lepsza 😀
Oprócz tego Mizutsune, wodny lisek za którym przepadam, dorobił się wersji Riftborne. Dzięki temu będę mógł na broniach z niego zrobić sobie style.
Czemu mnie to tak cieszy? Bo w chwili publikacji tego wpisu mam więcej niż kilka broni, które tylko czekają na style by wejść znów do regularnego użytku 😀




Oprócz tego nagrałem sobie, jak wygląda zabawa za pomocą Insect Glaive z odblokowanym stylem.
Za parę tygodni będę bronił bazy przed Glavenusem. Raczej nie będzie powtórki z Diablosa – wszystko wskazuje na to, że będę na niego perfekcyjnie przygotowany i będę wycierał nim podłogę 😀
Pokemon GO
Pokemonów łapałem teraz tyle, co kot napłakał. Nie miałem czasu, bo Monster Hunter pochłaniał mój czas gry na spacerach.
Jedyny moment, kiedy skupiłem się trochę bardziej na byciu trenerem Pokemon, to event rajdowy na Mega Starmie. Dla tych, co nie wiedzą – chodzi o tę mega ewolucję co wygląda jak przeciwnik z Super Sentai czy innych Power Rangers.
Najfajniejszy jakiego złapałem w trakcie eventu rajdowego to:

Oprócz tego złapałem jednego shiny Starmie, ale jest trochę lipny :X

Na całe szczęście Moje Kochanie miało ze mną możliwość zrobienia Lucky Trade, więc dostarczyła mi fajniejszego shiny Starmie:

Oprócz tego, zwyczajowo, przedstawiam wam raport z wbijania poziomu przeze mnie i przez Zeraorę:


Hatch Dragons
Kiedy zaczynałem grać w tę grę, to akurat trafiłem na event polegający na grillowaniu żarcia. Ot, taka mała pierdoła, o której nie wspominałem wcześniej, bo polegała na tym, by wejść co kilka godzin, zdjąć jedno jedzenie z grilla, położyć inne i zainkasować za to punkty, które odblokowywały smoki i inne rzeczy. Kiedy tworzyłem wpis tydzień temu, to ten wątek mi zwyczajnie wypadł z głowy.
Wiecie czego się nie spodziewałem? Profesjonalnego podsumowania pod koniec:

Po chwili przerwy zaczął się kolejny, z łowieniem ryb. Łowimy, karmimy jakąś bestię z głębin i dostajemy za to punkty, które potem stają się nagrodami. Dużo losowości, bo:
- ryby do złowienia są losowe
- szanse na złowienie ryb są procentowe
- cholera wie o co do jedzenia poprosi bestia z głębin

Oprócz tego wiem też, że mój powrót do pracy da mi kolejny powód by porzucić tę grę – niemożność porządnego zaangażowania się w eventy. Dobry wynik w pierwszym wydarzeniu miałem, bo mogłem sobie pozwolić, by poświęcić 10 minut co dwie godziny.
Oprócz tego ogarnąłem, że mogę przywoływać konkretne smoki, używając przedmiotów, które się dostaje za zadania i osiągnięcia. W ten sposób dopadłem tego gagatka:

Prawda, że fajny? 😀 A to niejedyny ciekawy smok, jakiego dopadłem – co powiedziecie na aksolotla-smoka?

Aksosmoka? Smokolotla?
Postknight 2
Dokonałem czegoś na kształt speedrunu. W poniedziałek byłem zmęczony po Robieniu Rzeczy.
Położyłem się więc na łóżku, wziąłem telefon, włączyłem tę grę i:
- zdobyłem i wymaksowałem dwie nowe mikstury leczące
- przeszedłem CAŁY ósmy rozdział fabuły

- zacząłem dziewiąty
Już wiem, że będę grał dalej, bo antagonista mnie wkurwia jak diabli (na przykład wpadł na zabawny pomysł by mi grozić).
Wrócę jednak na chwilę do ósmego rozdziału. Twórcy gry mają łeb jak sklep. Pustynny biom. Który wcześniej był oceanem. Którego mieszkańcy to zwierzęta wodne, które się przystosowały EKSPRESOWO do życia na pustyni. Efekt? Biegasz po pustyni i atakują cię rekiny, ryby-kolczatki albo, mój absolutny faworyt – mechaniczny krab XD

Za takie akcje kocham tę grę.
Oprócz tego znalazłem nowy komplet zbroi, który mi się spodobał. Teraz, zgodnie z moją postknightową doktryną „styl ponad wszystko”, to w niej będę teraz biegał:

Na jej rozwijanie przyjdzie czas wtedy, gdy przestanę radzić sobie z moimi wrogami.
Czyli, znając moje szczęście, 15 minut po opublikowaniu tego tekstu 😀
Persona 5: The Phantom X
Ten tydzień w Personie mi minął raczej spokojnie. Trochę pozwiedziałem Mementos, by zdobyć wszystkie nagrody z eventu, który uczcił nową część głównego wątku:

Oprócz tego kontynuowałem zakumplowywanie się ze swoją wychowawczynią. Fajnie jest się dowiedzieć, że dostała mundur żeńskiego gangu, mimo że do niego nie należała i zakładała go tylko jak komuś trzeba było nabić guza XD

Persono, nigdy się nie zmieniaj – błagam! Ciekawi mnie czego jeszcze się dowiem.
Inne tematy
Obijałem się XD Na tyle, na ile mi moja psychika pozwoliła. No i co? Tyle. Więcej grzechów nie pamiętam. W chwili, gdy to czytacie to wróciłem do pracy. Jedyna opcja, by było inaczej to:
- wypadek w miejscu pracy
- załamanie nerwowe po zadaniu pytania „what did I miss?” na komunikatorze firmowym
Koty zdrowe, na akceptowalnym poziomie. Trochę rzeczy martwi, ale to jest zupełnie inny poziom zmartwienia niż to, co było jeszcze parę tygodni temu.

Nic mnie nie boli. Jestem lekko niewyspany, ale to jest już coś tak normalnego, że po prostu przyjmuję to ze smutkiem do wiadomości XD
Kącik gastronomiczny, którego nie ma tutaj
Znów przedobrzyłem. Na urlopie zrobiłem na obiad ramen. W związku z tym naprodukowałem tyle zdjęć i mam tak wiele do napisania, że to trafi do osobnego wpisu, który opublikuję jutro.
Tymczasem, dam wam spoiler:

Do przeczytania, już wkrótce!
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
