Na początku chorobowego pomyślałem, że będę miał dużo okazji do self-care, zarówno giereczkowego jak i poza-giereczkowego.

Wszystko się zmieniło, gdy zaatakowała rzeczywistość. Ale co zdążyłem zagrać, to moje!
All Hail The Orb
W poniedziałek się rzuciłem, by szybko dokończyć tę grę. Okazało się, że te dwa osiągnięcia, jakich mi brakowało, to było odpowiednio najłatwiejsze/najbardziej oczywiste z nich i takie, którego NIE MA SZANS, bym je odgadł bez solucji.
Żeby mieć co pisać, to pochwalę się oboma, ale żeby nie być chujkiem, to ukryję je pod spoilerami.
Pierwsze było najprostsze osiągnięcie
Dosłownie najprostsze, bo wystarczyło, bym kliknął Kulę w menu głównym.

To było tak oczywiste, że aż poczułem zażenowanie swoją osobą, że nie zrobiłem tego na samym początku.
Drugie było już dużo bardziej skomplikowane
Okazało się, że w bibliotece, jednym z pomieszczeń odblokowanych pod koniec rozgrywki, jest zagadka do rozwiązania. Polegało na tym, by kliknąć na jednym z regałów przedmioty w odpowiedniej kolejności:

A co się dostaje w nagrodę? „Mukę”:

Ta gra to chyba najbardziej „indie” gra, w jaką grałem w ostatnich latach. Kto inny by dodał to do gry „bo może”?
No dobra, żartuję – twórca Megabonka na pewno by tak zrobił xD
W ten oto sposób, po spędzeniu z grą ponad 5 godzin, osiągnąłem w niej WSZYSTKO:

To chyba pierwsza gra na Steam, gdzie coś takiego mnie się udało XD
Monster Hunter Now
Ten Base Defense da się opisać jednym słowem: speedrun. Tak wyglądały moje wyniki o godzinie 12:30 w poniedziałek:

Resztę tygodnia po prostu starałem się poprawić ten wynik XD Przy czym szło dość opornie, bo nie miałem ani ochoty, ani materiałów by jakoś istotnie poprawić swoje buildy.
W niedzielę rano miałem takie wyniki:

Poza tym, to nie wychodziłem na dłużej z domu aż do weekendu, więc nie mam czym się chwalić. Trudno się poluje siedząc w domu.
Persona 5: The Phantom X
Na początku tygodnia przysiadłem do części fabularnej i skończyło się tak, że nie wstałem, aż gra mi nie powiedziała, że trzeba czekać na kolejną aktualizację.
Serio – ten akt głównego wątku jest przearcycudowny i wypełniony zwrotami akcji bardziej niż godnymi pełnoprawnej gry jRPG:

Oprócz tego chylę czoła nad kunsztem studia Black Wings – stworzyło pierwszą w mojej growej historii1 antagonistkę, której bym walnął. Krzesłem. W głowę. Kilkunastokrotnie.
Nowy Phantom Thief dołączył do ekipy. Nie ukrywam, polubiłem go w trymiga.

Poza tym? Starałem się nie grać za dużo i znaleźć czas na inne gry.
Diablo 4
Miałem poważny kryzys przy sezonowym graniu Warlockiem.
Musiałem zrobić trzy kroki w tył i spędzić masę czasu na poważnej optymalizacji ekwipunku, by miało to jakieś ręce i nogi. Ostatecznie wyszło na to, że KAŻDY przedmiot musiałem zoptymalizować, nim build działał na tyle dobrze, bym nie czuł, że gram za karę.
Trochę łatwiej miałem przy planowaniu drzewka Paragon. Postawiłem na prostotę – jak coś zwiększa obrażenia, obrażenia od demonologii, albo obrażenia przywołanych demonów, to brałem to.
Czy działało? Raczej tak – Pacman dalej rządził! Do tego dzięki unikatowej broni zaczął, dodatkowo, pluć kulami ognia:

Tak przygotowany postawiłem sobie cel na przyszły tydzień: zdobyć sezonowego zwierzaka i zapomnieć o Diablo na najbliższy czas 😀
Soulframe
WRÓCIŁEM <3
Czemu tak? Od mojego ostatniego grania wyszła jedna bardzo duża i jedna większa aktualizacja. Co doszło?
- nowe bronie
- więcej zadań do wykonania
- nowe pakty
- nowa mechanika związana z jedną z postaci z naszej świty
- zmiany w modyfikowaniu broni i zbroi
Nie mogłem tego NIE sprawdzić na własnej skórze 😀
Najciekawsze ze wszystkiego, co mogłem przetestować to zadania od naszego skryby. Oprócz fajnych przedmiotów, to robią też za przyzwoity tutorial dla mechanik Spectral Sight i Pull Smite:

Te zadania zajęły dużo krócej niż się spodziewałem. Pomogło to, że połowę z nich wykonałem miesiące temu, po prostu grając. Poza różnymi bonusami, dostałem możliwość nazwania swojego dziennika z zadaniami i innymi informacjami. W moim przypadku? Został on Alcańskim Almanachem:

Poza tym nie poszalałem, bo gra mnie ganiała głównie w tereny, gdzie przeciwnicy umierali w chwili, gdy krzywo na nich patrzyłem:

W tym tygodniu postaram się dopaść jakiegoś bardziej ambitnego przeciwnika i nagrać to, jak zamieniam go na kebab 😀
Pokemon GO
Koniec chorobowego zbiegł mi się z Deino Community Day Classic. Czy udało mi się przekonać grę, że „dej no fajnego Deino”?

No niezbyt :X
Oprócz tego mam raport postępów przy zdobywaniu kolejnego poziomu doświadczenia:

Byłoby więcej, ale chorobowe i mocno zajęte dni, kiedy już chory nie byłem.
Wielcy nieobecni:
Honkai Star Rail dalej ogrywam w trybie „daily quest only”. Brak czasu.
Chciałem dać szansę Crimson Desert. Ale jak zobaczyłem, że znów muszę ściągnąć wielką łatkę by pograć, to mi przeszła ochota XD
Pokemon Relict miałem cały czas w myślach, ale nie miałem czasu w harmonogramie.
Podobnie zresztą było z Blades, Bows and Magic. Zagrałem jedną partię, coś mnie odciągnęło i tyle. A teraz mi smutno, że ograłem tylko jedną rundkę :X
Inne tematy
Moje prywatne życie jest w wyraźnym dołku.
Mój dobry nastrój teraz to w sporej części siła leków i potężnego fake-it-till-you-make-it. Proszę trzymać kciuki, by się nie pogorszyło, bo jak się pogorszy, to nic mi nie pomoże. No i niewiele jest rzeczy, z których mogę zrezygnować w razie potrzeby, a jedną z nich jest, niestety, blogowanie.
Z innych nowinek, trochę milszych – do bloga doszły, zamówione przez kilka2 osób, przyciski kierujące na BuyCoffee. Dziękuję za te napiwki (nakawki?), jakie dostałem do tej chwili. Pieniądze pieniędzmi, ale fakt, że są ludzie, którzy uważają moje wpisy za dość wartościowe, by coś rzucić w moją stronę jest niewiarygodnie miły mojemu sercu.
Pod koniec tygodnia dodałem kolejną rzecz do repertuaru, które robię, by nie skończyć jako totalna fizyczna porażka. Do pompek, ćwiczeń na brzuch i pojebanych spacerów dołączyły teraz ćwiczenia na drążku do podciągania.

Przy moich rękach to bardziej drążek do „martwego zwisu”. Ale każdy jakoś zaczyna i mam nadzieję, że uda mi się, któregoś dnia, wykonać pełne podciągnięcie na drążku.
Kącik gastronomiczny
Na chorobowym nie robiłem zbyt wielu fikuśnych rzeczy do jedzenia. Najbardziej niecodziennym śniadaniem było Okonomiyaki. Na początku tygodnia miałem dość mało mocy, przez co zrobiłem na omlet „na odwal się”. Jak macie mocne nerwy i stalowe żołądki, to możecie zobaczyć, jak to wyglądało przy pierwszej, nieudanej próbie.
Wystarczy, że naciśniecie strzałkę

Rozpad tutaj nie był połowiczny. Był całkowity xD
Następnego dnia postarałem się bardziej:
- dałem więcej jajek
- paprykę i kapustę zamiast pokroić, to posiekałem drobno
Efekt?

Takie coś. Wygląda dobrze, prawda? 🙁
Zjedzienie tego uświadomiło mi, że gardło mnie boli dużo bardziej niż chciałem przyznać. Dlatego postanowiłem zrobić zupę krem. A jak zupa krem, to Caldo Verde. Znów bez jarmużu, bo był nie do kupienia. Ale za to dokonałem profanacji i dodałem do niego startego sera Grana Padano:

W późniejszej części tygodnia gardło przestało mnie AŻ TAK boleć, więc mogłem zrobić coś fajniejszego. Zachciało mi się ziemniaków.
Przedstawiam wam jego wyższą formę, mój autentyczny powód do dumy:


Ten ziemniak był jednak częścią czegoś większego:
P O T Ę Ż N E G O obiadu składającego się z kotletów z karkówki i pieczonych ziemniaków:

Oprócz tego miałem ochotę na słodkie. Na bardzo konkretne słodkie – na wafle przekładane kremem czekoladowym i masłem orzechowym:

Czemu tak? Nie wiem. Ale wjechały mocno <3
Miałem bardzo ciężki weekend. Do tego stopnia, że zamiast ogarnąć obiad, zastosowaliśmy z moją lubą broń ostateczną: kebab.

Konkretnie to zamówiliśmy, z naszej ulubionej kebabowni, największe danie, do podziału. Też wjechał mocno i na grubo.
Życzę wam i sobie, by wjechały nam mocno same dobre wieści w tym tygodniu. Ja tego potrzebuję jak diabli, wam też się pewnie przyda.
Do przeczytania wkrótce!
- Jestem bardziej niż pewien, że wcześniej była jakaś, ale zdążyłem ją zapomnieć. ↩︎
- W chwili gdy zacząłem go dodawać, prosiły o niego dwie osoby. W trakcie pojawiła się trzecia XD ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

2 odpowiedzi na “Co jest grane? 2026 – tydzień dwudziesty”
trzymam kciuki i obiecuję kawkę za każdy miesiąc blogowania 😛
uuuu… Patrona się dorobiłem. Może jeszcze przejdę na etat? XD