Jako osoba „chronicznie online” nie mogłem nie zauważyć tego, że internauci1, głównie za granicą2, mają problem z niedawno wypuszczoną grą. Rzadko kiedy czytam tak wiele głupot, kłamstw i półprawd w ramach jednego tematu.

Dlatego nie mogłem sobie odpuścić napisania kilku słów o tym. Zwłaszcza, że nie podoba mi się sytuacja, kiedy w internetowych dyskusjach dominują bzdury.
Plan jest następujący – każdy nagłówek to będzie teza poruszana odnośnie tej gry, a pod nią będzie moja reakcja.
Próbowałem to rozłożyć jakoś ładniej, w jakiś bardziej „narracyjny” sposób. Jest jednak za dużo i za głupiego, by mi to się udało.
Gra nie zasługuje na oceny 10/10
Fajnie.
Recenzenci zdecydowali inaczej. Do tego piszą dość rozbudowane teksty, w których argumentują swoje oceny. Większość kontrargumentów to przywoływanie recenzji gier innego gatunku, napisanych przez innych autorów, w ramach tego samego medium.
Szczególnym dzieckiem do bicia stał się tutaj serwis IGN:

To pokazuje, że ludzie nie rozumieją, czym są recenzje, jak z nich korzystać i które z nich są poprawne, a które nie.
Odpowiadając na ten ostatni punkt, bo tylko on jest tutaj naprawdę ważny – każdy tekst, który powstał w oparciu o styczność z grą i który zawiera argumentację za taką, a nie inną oceną jest poprawną recenzją. W uproszczeniu – gdyby recenzent IGN napisał recenzję, w której pisze, że gra jest stanowczo za mało interaktywna, a historia nie poruszyła go na tyle by to „odpokutować”, po czym wystawił jej ocenę 2/10, to ona też byłaby poprawna. Co lepsze – nie umniejszałaby roli innych recenzji, zarówno od IGN jak i innych serwisów.
Postanowiłem się poświęcić i przeczytałem recenzję z IGN. „Poświęcić” nie dlatego, że była zła – dlatego, że wiem, że Mixtape nie jest grą dla mnie. Nie czuję kompletnie nostalgii do lat 90., zwłaszcza w stylu amerykańskim. A wszystko wskazuje, że jest to element konieczny by wczuć się w klimat gry.
To nie o moim podejściu do gry chciałem napisać, ale o recenzji – której lektura dość jasno mi wyjaśniła, czemu recenzent wystawił jej tak wysoką notę. Dlatego ta recenzja jest dobra, a ocena uzasadniona. A jak ją przeczytałeś i się z nią nie zgadzasz? To zajebiście – już wiesz, czyich recenzji nie brać pod uwagę. Problem z głowy.
Na koniec, moja obowiązkowa uwaga – oceny liczbowe w połączeniu z awersją do czytania to najgorsza rzecz, jaka się zdarzyła dziennikarstwu growemu. Wszyscy się zafiksowali na ocenie 10/10, ale nikt nie zadał na poważnie pytania „skąd się ona wzięła”
Chciałbym móc w tym momencie skończyć ten wpis, ale niestety – dyskurs o Mixtape poszedł w kierunki tak dziwne, że aż wymagające jakiegoś objaśnienia.
Mixtape nawet nie jest grą, tam prawie nic się nie robi
Wiecie co? Mogę się z tym zgodzić. Serio. Bez żartów. Pod warunkiem, że uznamy, że:
- cały gatunek Visual Novel to nie są gry
- „legitymację gry” zabierzemy wszystkim produkcjom od Telltale Games i ich naśladowców
- względnie niedawno wydany Dispatch też nie będzie uznany za grę
- to samo zrobimy z Asura’s Wrath – pełną akcji grą, którą recenzenci nazywali „interaktywnym anime”.
Dla mnie to jest punkt, z którym mam największy problem – z niezrozumiałych dla mnie powodów ludzie odbierają Mixtape prawo do bycia grą. Dziś będą się czepiać tej gry – bo krótka i za mało interaktywna.
Jutro przyczepią się do All Hail The Orb, bo „tylko się klika”. Pojutrze polecą w jakimś kompletnie absurdalnym kierunku i powiedzą, że gry bez wbijania poziomów doświadczenia to nie gry.
Gry to naprawdę obszerne medium i odbieranie jakiejś produkcji prawa do nazywania się takową z jakiegokolwiek powodu jest, delikatnie mówiąc, tępe.
Mała liczba graczy pokazuje, że zachwyt jest sztuczny
Kilkanaście osób już wrzucało różne zrzuty ekranu z SteamCharts. Pierwszy jaki zobaczyłem to był ten:

Tutaj zamiast pisać, to zalinkuje swój stary wpis o tym, że liczba graczy to chujowy wyznacznik jakości gry. Jest tam też o innych rzeczach, ale akurat ten motyw najlepiej się odnośni do tej gry.
Oprócz tego napomknę tylko o tym, że Mixtape jest dostępne nie tylko na Steam, ale też na:
- wszystkich konsolach tej generacji
- Epic Games Store
- do ogrania za darmo w ramach Xbox Game Pass.
W takiej sytuacji wyciąganie jakichkolwiek wniosków na bazie liczby graczy na Steam jest oznaką głupoty. Ewentualnie chęci manipulacji faktami pod tezę za wszelką cenę. Na przykład własnego rozumu i godności gracza.
Mixtape to dzieło „nepobaby” Megan Ellison, która opłaciła recenzje
Okej, rzuciłem nazwiskiem, które nie musi wszystkim mówić czegoś. Dlatego krótki słowniczek:
- Megan Ellison – szefowa Annapurna Interactive, prywatnie córka Larry’ego Ellisona
- Annapurna Interactive – wydawca gier niezależnych
- Larry Ellison – współzałożyciel i główny udziałowiec Oracle. Aktualnie szósta najbogatsza osoba na świecie. W takiej sytuacji, że jak dopiszą kursy akcji, to może w każdej chwili stać się najbogatszą (co już raz mu się zdarzyło).
Skoro już powiązania mamy za sobą, to mogę przejść do wyjaśnień.
Annapurna Interactive nie robi gier3. Jest wydawcą.
Pisząc po ludzku i w wielkim uproszczeniu – przychodzą do nich twórcy z pomysłem na grę albo prawie gotową produkcją. Mówią „daj kasę na dokończenie, podzielimy się zyskami”. Wydawca analizuje, kalkuje i albo się zgadza i gra jest robiona, albo twórca szuka dalej.
Trudno jest więc uznać, że to Annapurna albo sama Megan Ellison zgarnęłaby całą chwałę za wyniki Mixtape. Między innymi dlatego teorie o tym, że opłacalnym biznesowo ruchem byłoby „kupowanie recenzji na masową skalę” są tak bzdurne, że aż bolesne. A to jedyny sposób by te zarzuty miały jakikolwiek sens.
Zresztą – jak przy każdej akcji pt. „gra kupiła recenzentów, tylko dlatego dostaje wysokie noty”. Czasem też pojawia się w wariancie „twórcy nie opłacili mediów, stąd tylko 7/10”.
To oskarżenie pojawia się przy okazji każdej kontrowersyjnej oceny dla gier, a sensownych dowodów jak nie było, tak nie ma. Patrząc na to, że budżety marketingowe większości gier raczej maleją niż rosną, to ich tym bardziej nie będzie.
Oprócz tego widzę problem: to nie jest pierwsza gra wydana przez nich. Wcześniej, dzięki pomocy tego wydawcy dostaliśmy takie gry jak:
- Stray
- Journey w wersji na PC
- Sayonara Wild Hearts
- Neon White
- What Remains of Edith Finch
- Wanderstop
- w cholerę innych produkcji
Większość z nich? Wysoko oceniana. Gdzie były podobne oskarżenia wtedy?
To wygląda tak, jakby w desperackiej krytyce szukali argumentów, gdzie się da, jak się da i na ile się tylko da.
To (chyba?) tyle
Nie mogę sobie przypomnieć więcej zarzutów wobec Mixtape, przynajmniej na tyle sensownych, by je obalać.
Bo są inne, ale tak wymuszone i wyszukiwane na siłę, że nie mam na nie sił ani chęci. Przykładowo, ludzie potrafili pisać eseje o tym jak niedokładnie odwzorowane przewijanie kasety zniszczyło im odbiór gry:

Nagonka wobec tej gry jest tak kretyńsko wyolbrzymiona i wypełniona manipulacjami, przekłamaniami i negowaniem cudzych gustów, że to przekracza moją zdolność pojmowania.
Mam nadzieję, że ten wpis pomoże trochę unormować tę dyskusję. Że przekieruje ją trochę w kierunku rzeczywistości. Zamiast w aktualnym kierunku dziwnych urojeń dotyczących tego, czym ta gra jest, skąd się wzięła i tego jakie role pełnią recenzje gier.
No cóż – nic jednak nie zapowiada by kierunek dyskusji internetowych miał się zmienić. Dlatego wiem, że prędzej czy później znów będę pisał taki wpis XD
- Tak jak nie bawię w „gatekeeping”, tak planuję trzymać tych ludzi na dystans od siebie i gier ↩︎
- Tak jak większość „inb” internetowych, ta zaczęła się w amerykańskim internecie i po dniu czy dwóch przypełzła do innych stref językowych. ↩︎
- W 2020 roku otworzyli wewnętrzne studio developerskie, ale na tym skończyli. Ani nie widać, ani nie słychać nic o jakichś grach ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

W odpowiedzi na “Większość problemów z Mixtape to bzdury”
To chyba kwestia kompleksów i frustracji, które sprawiają, że dany osobnik nie dopuszcza do siebie myśli, że ktokolwiek może mieć inne zdanie i inny gust, niż ON. 🙂 Takich osobników są setki, no i masz. 😉 Można na nich robić pieniądze na FB, tyle z nich pożytku.
Przyznam, że o gierce usłyszałam dopiero przez tę całą inbę. Ale nie jest to gatunek, który mnie interesuje, tyle że zamiast pluć tu i tam, po prostu w nią nie zagram. 🙂
Pozdr.