Minął mi kolejny tydzień grania. Był to też kolejny, w którym rzuciłem się na inne gry.

No cóż… Zawsze wiedziałem, że mam problemy ze skupieniem. Najwyraźniej gier też to dotyczy.
Final Fantasy Resonance
Zgodnie z dziennikarskim rzemiosłem zacznę od najważniejszej rzeczy – tutaj macie link do dema. Przyda się, nawet jak myślicie, że tak nie jest xD
Grałem w demo. Ale patrząc na to, że zapis gry będzie można potem przerzucić do pełnej wersji gry, to mogę z czystym sumieniem potraktować je jako początek grania w pełną wersję. Czemu tak?
Bo po spędzeniu 5 godzin z demem przyjąłem do wiadomości jedną rzecz – gdyby nie fakt, że gra ma premierę w szczycie sezonu w mojej pracy, to planowałbym urlop. Preorder złożyłem miesiące wcześniej, ale teraz się upewniłem, że instynkt podpowiedział mi dobrze.
Uwielbiam to jak ta gra wygląda i to, co Square Enix wyczynia z pikselartem w ramach stylu HD-2D.

Fabularnie to ta gra mnie kupiła 10 lat temu. Final Fantasy Resonance to bowiem przepotężny remake gry Final Fantasy Brave Exvius1, która była free-to-play spin-offem serii. Co prawda już w pierwszych godzinach widzę dużo zmian w porównaniu do pierwowzoru, ale są na plus.

Podoba mi się też ton gry. Jest poważnie, ale nie jest patetycznie, a do tego bywają elementy humorystyczne. Przykładowo, jeden z przeciwników wygarnia nam używanie przedmiotów leczących xD

Udało im się nawet przyzwoicie wrzucić „Visions”, czyli to co było wcześniej głównym pomysłem na monetyzację gry. Do tego zrobili to w sposób nie odciągający nas od „właściwych” postaci z drużyny.
W Final Fantasy Brave Exvius wszyscy przywołani bohaterowie byli samodzielnymi postaciami, z swoimi statystykami, umiejętnościami i ekwipunkiem.
Tutaj natomiast są odpowiednikiem klas z innych gier serii. No i oprócz tego serwują nam oni w ten sposób efekciarskie przerywniki przy atakach specjalnych:
Dobra, zaczynam bełkotać. Najważniejsze, co chcę przekazać, to fakt, że nie mogę się doczekać aż minie 6 tygodni i będę mógł kontynuować swoją przygodę 😀
PS. – na początku chciałem dać Final Fantasy Resonance dedykowany wpis, ale zabrakło mi „many”.
Grim Dawn
Przyjaźń z Hrotgharem zakończona, teraz Drizzt to mój najlepszy przyjaciel.
Drizzt jako swoje klasy wybrał Berserkera (klasę opartą o nawalanie dwiema broniami w stanie pełnej furii) i Nightblade’a (klasę opartą na walce dwiema broniami, ale bardziej finezyjnie). Efekt? Brutalnie finezyjny rozpierdol XD
Znów nie mam zbytnio co pokazywać, bo mój gameplay to podobny „gierka rytmiczna” co w przypadku poprzedniej postaci. Ta postać, w chwili, gdy piszę te słowa, to ma dopiero 15 poziom i jest przez to dość mało efektowna. Efektywna jest, ale biję się w bardzo nudno wyglądający sposób

Jak zacznie machać dwoma broniami na 15 różnych sposobów, zadając przy tym 5 rodzajów obrażeń, w tym dwa rodzaje DoT, to zacznę się chwalić nagranym gameplayem.
Monster Hunter Now
Zaczął się Base Defense. Zgodnie z moimi przewidywaniami, skończył się dla mnie pierwszego dnia XD

Szybko poszło, mogłem wrócić do skupienia się na mordowaniu napotykanych na swojej drodze potworów. Bez strachu, że zabraknie mi mikstur, by potem móc się postarać w trakcie obrony bazy.
Oprócz tego, przez stertę wypadających przedmiotów, udało mi się ulepszyć do końca trochę broni:



Dawno się tak dobrze nie bawiłem. Bije potwory naprzemiennie za pomocą Insect Glaive’ów, Magnamalo LBG albo lancy. Walki wtedy bardziej przypominają jakąś dziwną formę medytacji niż bitwy XD
W połowie tygodnia podpatrzyłem od znajomego jego buildy do niektórych broni i podkręciłem wynik:

A poza tym? MIAŻDZYŁEM MOICH WROGÓW:

Miażdżyłbym bardziej, ale miałem leniwą niedzielę. Bardzo leniwą.
To był dobry tydzień 😀
Hatch Dragons
Hodowla smoków mi się wymknęła spod kontroli, ja już nic nie ogarniam:

Smoków jest tyle, że regularnie się przysłaniają nawzajem. Tak właściwie to utraciłem kompletnie kontrolę nad tym, jakie smoki mam, na jakim poziomie i jakich nie mam xD Ot, za dużo tego. Ale to dobrze, bo fajnie się ogląda ten zwierzyniec 😀 Smoczyniec? Nie wiem, jak to tak właściwie nazwać.
Oprócz tego pozwolę sobie powtórzyć coś, co pisałem parę tygodni temu – event z łowieniem ryb to straszliwy syf i nienawidzę go z całego serca. Nie wiem, czy da się mieć większego pecha niż ja przy tym, jakie ryby mi wyskakiwały:

LEDWO dałem radę go ukończyć. LEDWO:

W nienawiści do łowienia ryb (w Hatch Dragons) – tak zostałem wychowany :X
Sword X Staff
Gra dorzuciła drugą część crossovera z Vegetables Fairy 😀

Wincyj darmowych przedmiotów kosmetycznych! Ruletka! Dodatkowa minigra typu „match-3”. WINCYJ!

Wiecie, czego było też więcej? Farmienia, expienia i rośnięcia w siłę 😀 Udało mi się, po dłuższej przerwie, pokonać kilka etapów mapy. Wszystko dzięki temu, że miałem turbo ultra omega elo joł farta przy dropach przedmiotów z codziennych lochów.
Tak czy owak, status postaci jest teraz taki:



Persona 5: The Phantom X
W poprzednim tygodniu zapomniałem zobaczyć, jak się kończy historia ze szkolnym festynem sportowym. Dobrze, że sobie przypomniałem, bo ominęłoby mnie dużo zabawnych sytuacji:

Całość natomiast się zakończyła wspólnym wypadem na ramen, czyli czymś co ZAWSZE aprobuje:

Oprócz tego kontynuuję wątek wychowawczyni szkolnej i jest zabawnie. Ale też uroczo, bo przez to, że protagonista mieszka samem, to ona mu trochę „matkuje”:

Oprócz tego dodali nowy rozdział głównego wątku:

Zabrakło mi jednak godzin w dobie, by zrobić cokolwiek poza przyjęciem tego do wiadomości xD
Neverness to Everness
NIGDY nie ruszę fabuły tej gry. Za dobrze się bawię:
- udając taksówkarza:

- ścigając się:

- prowadząc kawiarnię, a w przyszłości całą sieć kawiarni:

- łowiąc ryby XD W tej grze przynajmniej się dobrze bawię to robiąc, nie to, co w niektórych innych (spogląda pogardliwie na Hatch Dragons).

Potrzebowałbym chyba urlopu by mieć dość tego co wymieniam powyżej na tyle, by zacząć w tę grę grać na serio 😀
Ale nie ukrywam, że jedna rzecz mnie boli – przez to, że się bawię zamiast „grać na poważnie”, to widzę walutę premium jak świnia niebo. Nie wiem, kiedy zdobędę kolejną postać. Za miesiąc? Trzy? Nigdy? XD Pożyjemy, to zobaczymy.
Oprócz tego zdziwiłem się bardzo mocno tym, że mogłem wsiąść do pociągu i nim normalnie pojechać:

Jest mi to trudno wytłumaczyć, ale mój mózg nie był przygotowany na to, że to będzie coś innego niż kolejny punkt szybkiej podróży.
Chyba muszę podnieść swoje oczekiwania wobec tych wszystkich gier free-to-play, jakie wychodzą na telefony.
Orc Incremental
Czy zainstalowałem grę – samograja, który polega na tym, że przewodzimy coraz większej armii orków, która przechodzi przez portal, by dokonać inwazji na królestwa ludzi i elfów? Być może.
Schemat jest prosty:
- odpalam grę
- wykupuję jednostki i ulepszenia
- orki sobie robią sieczkę, kiedy ja robię inne rzeczy
- jak dojdę do jakiegoś poziomu, gdzie nie mogę przejść dalej, to próbuję im pomóc jakoś
- jak już skończę robić rzeczy, to wyłączam grę i zaczynam zajmować się poważniejszym gamingiem
Coby pokazać jak to działa, to wrzuciłem gameplay na YT:
A jak potem będę wrzucał jakieś raporty z tego, to pojadę „na pełnym memie” i będę wrzucał dwa screeny – jak się zaczął tydzień i jak się skończył XD
W tym tygodniu jednak to odpuszczę, bo zacząłem grać w czwartek, więc IMHO nie ma sensu.
Pokemon GO
Wspominam tylko z kronikarskiego obowiązku, bo mówienie, że grałem to byłaby przesada.
Włączyłem grę z dwa razy w trakcie całego tygodnia. Raz był odruchem. Drugi raz był po to, by poprowadzić ludzi w trakcie Community Day Classic na Gible. Wtedy też połapałem trochę pokemonów. Obyło się jednak bez szaleństw.
Tak bardzo, że nawet nie mam żadnego Pokemona, jakim mógłbym się pochwalić, więc zamiast tego tylko pochwalę się minimalnymi postępami w zdobywaniu 75. poziomu w grze:

Inne tematy
Nie mam zbyt wiele do napisania. Przede wszystkim, to w pracy dorobiłem się Syndromu Stresu Post-Excelowego. Ostatnio w pracy muszę tyle różnorakich list, wycen, srycen i innych dziwactw robić, że prawdopodobnie bym zemdlał, jakbym zobaczył niespodziewanie kolejne okno Excela. Czuję potrzebę zrobienia sobie, w końcu, dedykowanego kubka do pracy. Projekt mam gotów od wieków, muszę go tylko odkopać i znaleźć wykonawcę.
Oprócz tego muszę się pochwalić – byłem z moją Kochaną w kinie na Kimi no Na wa, Your Name albo Twoje Imię. W zależności od tego w jakim języku sprawdzicie tytuł. Jako dowód nawet zrobiłem zdjęcie!

XD
A tak serio, to polecam. Chyba, że nie lubicie płakać na sali. To nie polecam. Ja płakałem :X
Kącik gastronomiczny
Siedząc w kuchni, już nie płakałem, chociaż chwilami tak mi się nie chciało, że byłem blisko xD
Stworzyłem ostateczną formę wrapa:

Łosoś wędzony, mix sałat, kiełki, awokado i sos „korean style”, jaki wymyśliłem tydzień temu. Może wymyślę lepsze nadzienie do tortilli, ale nie za szybko.
W pewnym momencie zabrakło mi preferowanych składników do tortilli, więc postanowiłem zaszaleć i zrobić sobie wersję na słodko:

Oprócz tego zrobiłem bardzo dobry obiadek:

Kurczak marynowany, podpieczony po oblaniu miodem na ostro, z dodatkiem warzyw i ciecierzycy, która się ukryła na samym dole pojemnika.
Oprócz tego? Zupa Caldo Verde. Powody były dwa. Pierwszym było to, że w lodówce miałem opakowanie chorizo, które zaczynało się domagać uwagi. Drugim było to, że chciałem zrobić jakiś użytek z bulionu, który mi pozostał po tym, jak przygotowywałem ramen. Powiem wam, że mrożony bulion to bardzo dobry sposób na kostkę bulionową:

Co prawda z technicznego punktu widzenia bliżej temu do kostki lodu, ale nie planuję się tym przejmować. Bardziej rusza mnie fakt, że zupa mi się już skończyła, a była TAKA DOBRAAAAAAAAAA D:

Brakuje mi puenty na koniec.
Dlatego powiem po prostu – trzymajcie się, nie puszczajcie i do przeczytania następnym razem. Ciao!
- Głupia ciekawostka – twórcy traktowali tę grę jako Final Fantasy XVI nim wyjdzie Final Fantasy XVI. Gdzie to widać? W nazwie. Final Fantasy Brave EXVIus. ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
