Moja niechęć do AI zwykle jest argumentowana „na bieżąco”. W pewnym momencie zauważyłem, że nie mam takiego „ogólnego”, głównego powodu niechęci. Postanowiłem więc przysiąść, pogapić się w ścianę i zebrać myśli

Żeby nie było, podzielam większość, jak nie wszystkie, zarzuty wobec AI, jakie zobaczycie. Ale zrozumiałem, że poza wpływem na środowisko, ceny sprzętu i bycie maszyną do masowego plagiatowania istnieją jeszcze inne problemy. Takie, które dotykają mnie – jako internautę, gracza i szeroko rozumianego nerda.
Tak, o tym już wiecie
Żeby było, z braku lepszego określenia, kompleksowo, to zacznę od tego, co już pewnie wiecie. Na ten moment problemy z AI o których każdy już słyszał1, to:
- OpenAI zamówiło kosmiczne ilości jeszcze nie wyprodukowanych kości RAM, do jeszcze niezbudowanych centrów danych, za pieniądze, których jeszcze nie ma. Co to zmienia? Spróbujcie kupić RAM do kompa. Albo jeszcze lepiej – kupić kartę graficzną, która ma w sobie więcej dedykowanej pamięci. Powodzenia!
- Firmy korzystające z AI produkują kod bardziej wydajnie. Ale wszystko wskazuje na to, że nie jest to bardziej wydajny kod. Taki, że Microsoft, w którym ponoć 30% kod tworzy AI, regularnie psuje coś w Windowsie.
- Prawa autorskie? Nieistotne – modele uczone są na milionach grafik od artystów. Oczywiście, bez ich zgody ani otrzymania przez nich jakiejś rekompensaty.
- Grok, chatbot AI od Elona „Jestem geniuszem, ale nic nie wymyśliłem” Muska, przez jakiś czas pozwalał każdemu modyfikować każdy obraz na platformie X. Był głównie używany do rozbierania kobiet. Zwykle bez ich zgody, a w niektórych przypadkach też bez patrzenia na ich wiek.
- O wpływie na środowisko nie będę się rozpisywał, bo nawet nie wiem od czego zacząć. Chociaż – napomknę o tym jak Elon(gated) Musk(rat) rozwala jakość powietrza w jednym z miast USA korzystając z turbin gazowych do zasilania swoich serwerów. Czyli sposobu zasilania zwykle zarezerwowanego dla sytuacji kryzysowych.2
To jest to o czym mówią wszyscy. Teraz czas na to, co mnie boli we wpływie AI na naszą rzeczywistość.
Upadek prawdziwych chęci i wysiłku
Przed pojawieniem się AI, internet był wieloma rzeczami.
Żródłem wiedzy.
Miejscem spotkań i rozmów ludzi z całego świata.
Kopalnią lol-contentu.
To wszystko było możliwe dzięki zaangażowaniu internautów. Mniej zdolnych i bardziej utalentowanych.
Bardziej zaangażowanych i tworzących na odwal się.
Ledwo co zaczynających swoją przygodę z daną dziedziną i takich, którzy na danym temacie zjedli zęby i teraz biorą się za sztuczną szczękę.
Wiecie co ich wszystkich łączy, niezależnie od ich umiejętności? WOLA udzielania się w internecie. Chęci współtworzenia tego miejsca. Posiadanie jakiejś motywacji by być częścią tego wszystkiego i dołożenie do tego swojej cegiełki.
Każdy mem jaki stworzyłem? Był zrobiony z chęcią podzielenia się czymś co dla mnie było zabawne. Każda odpowiedź udzielona na jakimś forum? Udzielona z chęcią pomocy komuś. Mógłbym tak wymieniać godzinami, ale nie mam ochoty wkładać w to zbędnego wysiłku.
No właśnie, wysiłku. Przez to, że wszystko co dodawaliśmy do internetu musiało się wiązać z jakimś staraniem, nie wszystko wychodziło poza etap pomysłu3. Nie musiałoby to nigdy być nic wielkiego. Takie wejście na memegenerator, wybranie szablonu i dodanie tekstu to nie jest morderczy wysiłek. Dalej jednak, trzeba było CHCIEĆ. Poświęcić swój czas. Włożyć w to jakiś trud. Czasem nawet coś pomyśleć4.
Teraz, ten próg wejścia wynikający z konieczności posiadania chęci i włożenia wysiłku umarł. Demonstrują to setki kont, głównie na Youtube i TikToku, których cały proces twórczy często się ogranicza do jednego czy dwóch promptów. Nie mówię tu już nawet o tekstach czy grafikach – przypadek Groka pokazał, że często nawet nie trzeba się bawić w wymyślanie czegoś własnego. Tam dużo większą popularnością cieszą się modyfikacje cudzej pracy. Spowodowało to zresztą masowe odejście wielu artystów z platformy X. Nie dziwię się – jakby ludzie przychodzili pod moje wpisy i przerabiali ich całe fragmenty, to też bym się wkurwił.
Ale wiecie co? To wszystko nie byłoby aż takie złe jakby szeroko rozumiane „AI” potrafiło z powietrza stworzyć coś nowego. Coś będącego odwzorowaniem czyichś myśli i wizji.
Ale ono tak nie działa – cokolwiek AI wygeneruje będzie wynikową już istniejących wcześniej dzieł i tworów. Do tego często wątpliwej jakości – określenie „AI slop” nie powstało bez przyczyny.
W 2008 roku Lawrence Lessig, profesor prawa z USA, stworzył określenie „kultura remiksu”. W latach dwudziestych XXI w. LLMy sprawiły, że stała się ona tak powszechna i tak intensywna, że aż obrzydzająca codzienne korzystanie z Internetu.
Hurtowa ściema
Sztuczna inteligencja sprawiła, że mamy do czynienia z nową, rozbudowaną i ulepszoną, falą oszustw w internecie. To co kiedyś było tekstem, teraz jest grafiką. Dawne oszustwa oparte o zdjęcia, teraz są nagraniami z sklonowanymi głosami. Ot, rozwój technologii w służbie zła.
Ale nie na to chcę narzekać – oszustwa w internecie są od kiedy tylko internet stał się powszechny. Jedyne co AI zrobiło, to podwyższyło jakość materiałów używanych przez oszustów.
Moim problemem jest to, że dochodzimy do momentu, w którym nie można ufać bezgranicznie niczemu.

Photo by Marek Piwnicki on Unsplash
To jest moment, kiedy niektórzy z was mogą pomyśleć „nie no, typa pojebało, wierzy w rzeczy w internecie”. No i prawda jest taka, że w większości informacji w sieci nie wierzyłem, nie wierzę i nie będę wierzyć, póki ich porządnie nie potwierdzę.
Ale wcześniej nie musiałem sprawdzać trzy razy czy każdy filmik z słodkim kotkiem jest prawdziwy. Nie musiałem sprawdzać, czy króliki dadzą radę skakać po trampolinie dla ludzi. A teraz? Nawet takie małe, niewinne pierdoły, kiedyś wrzucane na poprawę nastroju innych ludzi, mogą być kłamstwem wygenerowanym przez sztuczną inteligencję.
Czy też raczej przez miernoty wykorzystujące sztuczną inteligencję do nabijania kliknięć, polubień i innych interakcji.
Kiedyś ludzie oszukiwali, kiedy stawka była duża – bo można było wykraść numery karty płatnicznej, albo dane dostępowe do kont. A teraz? Produkują kłamstwa i obłudę by przykuć naszą uwagę na kilka sekund i zainkasować wypłatę od platformy społecznościowej za odsłonę.
Problem ciągnie problem
Wychodzi na to, że danie ludziom zbyt potężnego i łatwego w obsłudze narzędzia sprawi, że będą z niego korzystać by robić głupie, paskudne rzeczy z idiotycznych pobudek w nieudolny sposób. Psujący internet zarówno tym, którzy go tworzą, jak i tym, którzy chcieliby z niego korzystać. Najlepiej bez konieczności sprawdzania wszystkiego co chwilę.
Bo umówmy się tak – LLMy, agenci AI czy inne ustrojstwa tego typu to są narzędzia.
Potężne, wysoce niewydajne, nieopłacalne pod względem biznesowym5, nieekologiczne, ale narzędzia. Z których też trzeba umieć korzystać by otrzymywać odpowiednie efekty.
A co najważniejsze znać ich ograniczenia i nie próbować „malować trawy na zielono” i przedstawiać nam „AI slopu” jako ósmego cudu świata i czegoś co zabije profesjonalnych pisarzy/grafików/filmowców.
Zwłaszcza, że wszelkiego rodzaju „twórcy AI” cały czas zdają się zapominać, że ich zabawki działają tylko dzięki byciu wytrenowanymi na wcześniejszych dziełach ludzi, którzy pod jednym względem zawsze będą nad nimi górą.
Im się chciało nauczyć umiejętności, rozwinąć ją (często do rangi sztuki) i stworzyć coś wartego skopiowania.
- Ewentualnie każdy powinien usłyszeć. Trudno jest mi postawić na miejscu kogoś, kto jest kompletnie poza tematem. Ja muszę być w temacie:
– zawodowo
– jako entuzjasta technologiczny
– jako wyedukowany krytyk xD ↩︎ - Co w tym przypadku się zgadza, bo wymieniony pan ma kryzys posiadania rozumu i godności człowieka. ↩︎
- Co się tyczy chyba każdej dziedziny życia i twórczości. Jak jeszcze zdarzało mi się łapać twórców gier na wywiady, to szybko odkryłem, że najnudniejszymi możliwymi pytaniami są pytania o ich pomysły na gry i o pomysły jakie dostają od fanów. ↩︎
- Albo czasem głównie pomyśleć. Ja, jak wpiszę, to proporcje są takie:
– 80% myślenie
– 5% absurdalny offtop, który w przypadku tego wpisu przybrał formę szukania pomysłu co kolejne farmić w Soulframe
– 10% szeroko rozumiany „research”
– 5% pisanie ↩︎ - OpenAI planuje zacząć zarabiać pieniądze najwcześniej w 2030 roku. Do tego czasu jest na łasce inwestorów, kredytodawców i kreatywnej księgowości. ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

8 odpowiedzi na “Zrozumiałem czemu nie lubię AI”
To jak AI i króliczki na trampoline zaburzyły nasze poczucie zaufania może przedstawić ostatnio viralowe nagranie z Wrocławskiego zoo z mundżakiem. Sytuacja tak niecodzienna, że ludzie nie wierzyli w jego autentyczność. Smutne czasy, nim coś twórczego/uroczego/ciekawego docenię, muszę spędzić trochę czasu na weryfikację 😦
Te króliczki z TikToka pewnego dnia będą takim symbolem tego jak bardzo widowiskowo internet się spaskudził pod wpływem AI.
Jak nie one, to nie wiem co mogłoby takim symbolem być
Bardzo mądre słowa i bardzo mocno się z nimi zgadzam…
[…] tego muszę się pochwalić – mój poprzedni wpis, ten o problemach jakie widzę w AI zrobił furorę. Znaczy – oprócz wejść zafundował mi co najmniej kilka dyskusji z […]
Ok, zabawię się w adwokata diabła i trochę pokomentuję zawartość artykułu 😀
„Żeby nie było, podzielam większość, jak nie wszystkie, zarzuty wobec AI (…)”
Ja za to większości nie podzielam 😛
„Prawa autorskie? Nieistotne – modele uczone są na milionach grafik od artystów. Oczywiście, bez ich zgody ani otrzymania przez nich jakiejś rekompensaty.”
Hmm… tak trochę postrzegam to jako wspólne dobro ludzkości… A jaką rekompensatę artyści chcieliby otrzymać za sam fakt, że… nie wiem co, za sam fakt że jeszcze nic się nie stało? Czy jak spojrzę na czyjś obrazek i go przerysuję, to powinienem dać mu jakąś rekompensatę za to?
„Grok, chatbot AI od Elona „Jestem geniuszem, ale nic nie wymyśliłem” Muska, przez jakiś czas pozwalał każdemu modyfikować każdy obraz na platformie X. Był głównie używany do rozbierania kobiet. Zwykle bez ich zgody, a w niektórych przypadkach też bez patrzenia na ich wiek.”
Serio to taki problem, że ktoś sobie coś tam wygeneruje? A jak zrobię komuś ukradkowe zdjęcie żeby sobie do niego… poswawolić, to… co? kto na tym cierpi? Zaznaczam: mówię o tym co ludzie robią w zaciszu swojego pokoju w samotności. Oczywiście czymś zupełnie innym jest upublicznianie tego co tam sobie w domu wygenerowali i to już powinno być, i zapewne jest, karalne. Natomiast w swoim pokoju, na własne potrzeby, bez upubliczniania tego dalej, to nie powinno być ŻADNYCH ograniczeń w generowaniu treści, bo tylko w ten sposób niektórzy ludzie mogą swoje fetysze przeżyć, a przecież nie krzywdziliby tym nikogo tak długo, jak nie upubliczniają tego dalej. Tymczasem większość silników AI ma tu zbyt duże ograniczenia. Kiedyś chciałem wygenerować zdjęcie chłopaka w kąpielówkach na ławce w parku – chatGPT zaprotestował. Długo debatowaliśmy z dziewczyną o co może chodzić 😛 Ona obstawiała że ławka w parku, to alkoholizm, ja że prawie nagi facet w parku to bliżej gwałtu i to chyba ja miałem rację 😀 Aczkolwiek i tak uważam, że to grube przegięcie.
„O wpływie na środowisko nie będę się rozpisywał, bo nawet nie wiem od czego zacząć. Chociaż – napomknę o tym jak Elon(gated) Musk(rat) rozwala jakość powietrza w jednym z miast USA korzystając z turbin gazowych do zasilania swoich serwerów. Czyli sposobu zasilania zwykle zarezerwowanego dla sytuacji kryzysowych.”
Oryginalny argument, przynajmniej inny niż ten o wodzie 😀 ale na ten jeszcze nie znalazłem kontrargumentu, może i masz rację. Aczkolwiek to ciekawe jak nagle wszyscy zaczęli przejmować się środowiskiem. W jaki sposób produkcja mięsa czy nawyki zakupowe wpływają negatywnie na środowisko (a znacznie bardziej niż AI), to już jakoś nieszczególnie kogoś obchodzi.
„Wiecie co ich wszystkich łączy, niezależnie od ich umiejętności? WOLA udzielania się w internecie. Chęci współtworzenia tego miejsca. Posiadanie jakiejś motywacji by być częścią tego wszystkiego i dołożenie do tego swojej cegiełki.”
Piękne. Ale woli w wielu ludziach już dawno nie widzę. Teraz jest „dej subskrypcję i płać mi, bo ja tu pracuję i inaczej nie będę mógł nagrywać!”
„których cały proces twórczy często się ogranicza do jednego czy dwóch promptów.”
Wymyślić dobry prompt też trzeba umieć.
„Moim problemem jest to, że dochodzimy do momentu, w którym nie można ufać bezgranicznie niczemu. ”
Ale w internecie? To chyba nigdy nie można było, więc nie rozumiem czemu „dochodzimy” do takiego momentu, w którym… przecież zawsze byliśmy.
„Ale wcześniej nie musiałem sprawdzać trzy razy czy każdy filmik z słodkim kotkiem jest prawdziwy. Nie musiałem sprawdzać, czy króliki dadzą radę skakać po trampolinie dla ludzi. A teraz? Nawet takie małe, niewinne pierdoły, kiedyś wrzucane na poprawę nastroju innych ludzi, mogą być kłamstwem wygenerowanym przez sztuczną inteligencję.”
No ale… co właściwie z tego? Czy słodki kotek jest mniej słodki, bo został wygenerowany? Jeśli nie widzisz różnicy to chyba jest równie słodki? Albo skaczące króliki mniej śmieszne? No jakoś w ogóle nie rozumiem tego punktu i jaki tu jest zdaniem autora problem.
„Kiedyś ludzie oszukiwali, kiedy stawka była duża – bo można było wykraść numery karty płatniczej, albo dane dostępowe do kont. A teraz? Produkują kłamstwa i obłudę by przykuć naszą uwagę na kilka sekund i zainkasować wypłatę od platformy społecznościowej za odsłonę. ”
To ostatnie jest jednak zdecydowanie mniej bolesne. Czas jest cenny, tak, ale ukradzenie go odczuwamy mniej dotkliwie niż stratę pieniędzy z karty, zdecydowanie mniej dotkliwie.
Okej, to tak:
– prawa autorskie służą temu, by twórca miał, przez pewien czas, możliwość zarabiania na swoim dziele i temu, by „przejść do historii” jako autor danego dzieła. Więc pozbawianie autora prawa do nazywania się autorem po to by AI mogło wygenerować coś różniącego się pięcioma pikselami od oryginału jest z mojej perspektywy działaniem na szkodę osób, bez których AI nie miałoby czego plagiatować 🙂 No i tutaj musimy przejść woli jak i podejścia do autorstwa – ludzie, którzy przerysowują cudze prace rzadko się bawią w przyjmowanie tytułu autora. Oprócz tego wykonują aktywny wysiłek w jakimś celu i przy okazji, mimowolnie, rozwijają umiejętność odręcznego rysowania. Osoby korzystające z generatywnego AI nie robią żadnej z tych rzeczy 🙂
– jeżeli ktoś robi komuś zdjęcia z ukrycia by sobie „przyswawolić” to umówmy się, że ma dużo bardziej naglące problemy niż korzystanie z AI w celu „ulepszania” tych zdjęć. I tutaj ponownie – to co Elonek odjebał na X to jest przede wszystkim problem znacznego zmniejszenia progu wejścia. Jeżeli ktoś jest zbolem i chce sobie kogoś rozebrać i nie robi tego w głowie, to musiał usiąść do Photoshopa czy innego Gimpa i wziąć się do roboty. Teraz? Kwestia kilku kwerend i do tego jego dzieło od razu zostaje udostępniane w necie – bez możliwości realnej reakcji z strony oryginalnego twórcy zdjęcia i często, z racji tego, że algorytm X-a traktuje reklamę Groka dość priorytetowo, z lepszą widocznością niż oryginał. Ograniczniki w innych publicznie dostępnych modelach wynikają, zwyczajnie, z ludzkiej moralności i braku możliwości potwierdzenia, że to twoje/twojej partnerki zdjęcie i wszyscy zainteresowani wyrażają zgodę na taką modyfikację
– nie wiem czy znasz, ale polecam ogarnąć sobie koncepcję „whataboutism”. Fakt, że produkcja mięsa jest straszliwie kosztowna względem środowiska nie daje Elonowi prawa do zatruwania powietrza w USA. Zresztą, to samo się tyczy wody (której nie przywołałem głównie dlatego, że trudno jest zmierzyć wpływ centr danych na wodę, a centra danych w Memphis już duszą ludzi)
– no to jeżeli nie widzisz woli w ludziach, to musisz zacząć obracać się w innych kręgach XD No i nie pomaga też to, że gdzieś po drodze stworzono wizerunek twórcy contentu jako sposobu na życie. Czy coś w nim jest? Tak. Ale na każdego twórcę, który wygrywa życie i żyje z tego co mu Twitch, YT i sponsorzy zapłacą, mamy 3456789 takich, którzy nie przekroczą nawet progu wypłaty z YT 🙂
– wliczając wewnętrzne szkolenia, jestem po około 10 różnorakich kursach korzystania z AI. W pracy muszę wykorzystywać AI by dowozić kryteria ilościowe jakie zostały mi zadane. Na bazie tego mogę powiedzieć tak – jeżeli wymyślenie dobrego prompta zajmuje komuś więcej niż kilka minut, a za trzecim razem zajmuje ci więcej czasu niż jego przekopiowanie z notatek albo wypisanie z palca, to ktoś aktywnie stara się korzystać z AI źle. To nie fizyka kwantowa i nigdy nie była.
– do moich problemów z kłamstwem odniosłem się trochę dalej, więc będzie odpowiedź dwa w jednym. Wcześniej w internecie nikt się nie starał aż tak bardzo by ściemniać. Nikt nie robił CGI słodkich kotków, a jak już je robił, to chwalił się, że one jego dziełem, by zademonstrować swoje umiejętności. Do tego często nie były one tworzone z myślą o oszukiwaniu odnośnie naszej rzeczywistości. Moim problemem tutaj jest to, że internet przestał próbować przedstawiać i przekazywać informacje o istniejącej rzeczywistości i zaczął w znacznie większym stopniu ją wypaczać na potrzeby internetu. No i odpowiadając na pytanie: tak, wygenerowany słodki kotek jest mniej słodki, bo nie istnieje. Nikt nie dam mu chrupka, nikt go nie pogłaszcze, nikomu nie zamruczy. Bo go nie ma – przeminie wraz z wyłączeniem prądu albo apki. Prawdziwy słodki kotek zmienia świat na lepsze – wygenerowany daje ułudę xD
– pieniądze odzyskasz, czasu nie. No i do pilnowania danych kart płatnicznych przywykłem. Do pilnowania czasu wolnego i oczu już mniej i wolałbym nie musieć się przyzwyczajać
„Więc pozbawianie autora prawa do nazywania się autorem”
– nikt tego nie robi, to spora nadinterpretacja.
„po to by AI mogło wygenerować coś różniącego się pięcioma pikselami od oryginału”
– musiałbym chyba zobaczyć taki przypadek by uwierzyć 🙂 Ciężko uwierzyć. Ale gdyby tak było, to zgoda – to by było łamanie praw autorskich.
„ludzie, którzy przerysowują cudze prace rzadko się bawią w przyjmowanie tytułu autora. Oprócz tego wykonują aktywny wysiłek w jakimś celu i przy okazji, mimowolnie, rozwijają umiejętność odręcznego rysowania.”
– co nie zmienia faktu, że efekt jest ten sam. A nawet gorzej, jeśli przerysują 1 do 1.
„Jeżeli ktoś jest zbolem i chce sobie kogoś rozebrać i nie robi tego w głowie, to musiał usiąść do Photoshopa czy innego Gimpa i wziąć się do roboty. Teraz? Kwestia kilku kwerend”
– w zasadzie to nie widzę nic zboczonego w wyobrażaniu sobie kogoś, kto nam się podoba, rozebranego – któż tego nie robił? 😉 Ale zostawmy tą poboczną kwestię. Tak, kiedyś trzeba się było z wieloma rzeczami bardziej namęczyć ale ludzie upraszczają sobie życie i chyba o to chodzi. Moim zdaniem to plus, a nie minus.
„i do tego jego dzieło od razu zostaje udostępniane w necie”
– czyli łamie prawo do ochrony wizerunku – to nie wina AI tylko wrzucającego.
„Fakt, że produkcja mięsa jest straszliwie kosztowna względem środowiska nie daje Elonowi prawa do zatruwania powietrza w USA.”
– zgadzam się i mam do tego człowieka również wiele zastrzeżeń. Bardziej chodziło mi o demonizowanie AI, kiedy pod pewnymi względami akurat nie ona wypada najgorzej…
„no to jeżeli nie widzisz woli w ludziach, to musisz zacząć obracać się w innych kręgach XD ”
– ciężko znaleźć te kręgi wśród twórców 😉 zwłaszcza na YT.
„No i odpowiadając na pytanie: tak, wygenerowany słodki kotek jest mniej słodki, bo nie istnieje.”
– ale ten prawdziwy na zdjęciu w internecie też dla Ciebie nie istnieje, bo widzisz tylko zdjęcie 😛 Zapewne nigdy nie poznasz tego konkretnego kotka 😉
„No i do pilnowania danych kart płatnicznych przywykłem. Do pilnowania czasu wolnego i oczu już mniej i wolałbym nie musieć się przyzwyczajać”
– przynajmniej przyznajesz, że to tylko Twoja preferencja 😉 I chociaż dla mnie też czas jest cenny, to jednak napady rabunkowe uważam za gorsze i bardziej niebezpieczne.
Robi to AI, każdorazowo pozbawiając go prawa do potencjalnego zarobku z tytułu dzieła pochodniego, każdorazowo gdy wykorzystuje jego pracę do „stworzenia” takowego no i oczywiście wykorzystując jego twórczość do szkolenia algorytmu bez należytej rekompensaty 🙂
Nie mogę udostępnić tego, ale dostałem od pracownicy jednego z polskich studiów growych wygenerowanych przez AI concept art cyberpunkowego miasta, który był tapetą z Cyberpunka 2077 z rozjechanymi nazwami na bilboardach 🙂
Efekt nie jest ten sam – chociażby dlatego, że nikt nie przywłaszcza sobie autorstwa przerysowanego rysunku, a nawet jeżeli to robi, to jest stosunkowo szybko „ustawiany do pionu” – jak nie na drodze prawnej, to w wyniku reakcji szeroko rozumianej społeczności.
Nie mam fizycznej ani nawet teoretycznej możliwości zakazania tego. Nie zmienia to jednak tego, że AI pozwala w niewiarygodnie prosty sposób, wymagający zerowego wysiłku, tworzyć przekonywujące grafiki o zabarwieniu pornograficznym, z zdjęcia każdej osoby. Jak nie widzisz w tym problemu, to nie wiem, poczytaj o „revenge porn” i innych zbliżonych motywach. Tu nie ma żadnego plusa dla nikogo, poza użytkownikiem. No i fakt, że ktoś potrzebuje posiłkować się AI by coś sobie „wyobrazić” pokazuje regres ludzkości jako gatunku kreatywnego.
Oczywiście, że to wina AI – chociażby przypadek Groka, który robi to z poziomu jawnej dyskusji na social media i który w żaden sposób nie utrudnia procesu udostępniania zmodyfikowanych zdjęć. Ba, wręcz robi z tego feature.
Wypada dostatecznie źle by być krytykowana. Ponownie – przywoływanie tutaj innych „trucicieli” to odwracanie kota ogonem. Also – produkcja żywności, nawet tak niewydajna ekologicznie i produkcyjnie jak mięso, ma uzasadnienie. Produkowanie niskiej jakości dzieł pochodnych? Niezbyt.
To szukaj dalej XD Tu nie pomogę, że internet pełen jest zawodowych twórców, którzy tak naprawdę się wypalili po dwóch latach i teraz idą do „korpo własnej produkcji” dziergać content.
Istnieje. Jestem świadom, że istnieje na świecie coś słodkiego, namacalnego i istniejącego w naszej rzeczywistości. Kiedy widzę content wygenerowany przez AI rzekomo pokazujący rzeczywistość, to dostaję fałszywy obraz rzeczywistości. Niczym się to nie róźni od innych rodzajów manipulowania rzeczywistością w moich oczach – przykładowo gadaniem, że emigranci jedzą zwierzęta domowe w USA xD
Moja preferencja, czy nie – bycie oszukiwanym na każdym kroku, nawet w przypadku małych, nieistotnych pierdół, to nie jest akceptowalna przyszłość dla mnie 🙂