Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry Noł-Lajf Style

Co jest grane? 2026 – tydzień szesnasty

W tym tygodniu zostałem oficjalnie graczem mobilnym. Aż do weekendu spędziłem dokładnie 0 godzin i 0 minut grając na PC lub konsoli. Ma to jednak pewne zalety.

Moje „inne” wpisy posunęły się trochę do przodu dzięki temu. No i dzięki temu w końcu ruszyłem dwie gry, które siedziały na moim telefonie od miesięcy.

Monster Hunter Now

Nadszedł tydzień obrony bazy. Nawet nie możecie sobie wyobrazić, ile ja się nabluzgałem. Ten Rathalos był jakiś hiperaktywny. Do tego, nawet w trakcie walk drużynowych, czteroosobowych, był często skupiony NA MNIE. Jednakże, pomimo tego, udało mi się zrobić sensowny wynik i zgarnąć wszystkie nagrody:

Oprócz tego, jak widać DALEJ się uczę obsługi Insect Glaive. Powolutku idę doare przodu z tematem. Tutaj macie jedną z moich walk tą bronią:

Czy idzie mi dobrze? Dalej nie. Ale się bawię dobrze i to się liczy.

Oprócz tego MUSZĘ się pochwalić tym jaki dobry drop mi wypadł po jednej z walk. Patrzyłem się na telefon przez minutę i nie mogłem w to uwierzyć:

Kontekst dla tych co nie wiedzą/nie rozumieją: Rarity 6 to największa rzadkość łupu w tej grze i zwykle szanse na to, że coś takiego wypadnie są koło 1%.

Oprócz tego po prostu sobie polowałem. Jedyną ciekawostką z tym związaną jest fakt, że w końcu pokonałem tyle Odogaronów, by dorobić się złotego medalu:

Pokemon GO

Krótka aktualizacja, bo nie grałem jakoś intensywnie.

Powoli się zbliżam do kolejnego poziomu:

Więcej istotnych osiągnięć nie stwierdzono. Nawet żadnego naprawdę fajnego pokemona nie złapałem. Wykluć, też nie wyklułem, mimo dość intensywnego wykluwania jajek w trakcie Riolu Hatch Day. Ten był najfajniejszym, jakiego zdobyłem:

Persona 5: The Phantom X

Początek tygodnia? Nudny. Druga połowa? Już niezbyt, bo przyniosła drugą część crossoveru z Persona 5 Royal, co wymusiło na mnie wyjście z letargu:

W ramach tego crossoveru udało mi się, w minionym tygodniu, ukończyć wyzwanie polegające na walce z ARCYupierdliwym bossem:

Przejść trochę Jose’ Dicey Adventure:

I rozgrzebać fabularną część, w trakcie której spotykamy1 Goro Akechi’ego. Historia z crossovera jest bardzo dobrze napisana, więc dość przyjemnie (i chwilami śmiesznie) spędzałem przy nim czas:

Oprócz tego, w myśl zasady „więcej szczęścia niż rozumu”, zdobyłem zarówno Akechi’ego jak i jego broń 😀

Na jego rozwój przyjdzie jeszcze czas. Ale wcześniej muszę ogarnąć do czego on się tak właściwie przydaje w tej grze.

Pokemon Relict

Z ciekawości sprawdziłem – ta gra siedzi na moim telefonie od dwóch i pół miesiąca.

Nie grałem w nią, bo bałem się, że nie znajdę na nią tyle czasu, ile bym chciał. Okazało się, że miałem rację. Wszystko za sprawą tego, jaką grą ona jest.

Pokemon Relict jest fanowską produkcją. Z braku lepszego określenia, pokemonowym Rogue-lite’m. Wspinamy się po wieży, gdzie na każdym piętrze trafiamy na losowe2 pokemony i przedmioty. Toczymy walki w klasycznym systemie turowym, rozwijamy drużynę i co kilka pięter napotykamy poważniejszego przeciwnika:

Za towarzysza mamy Arceusa – „boską alpakę3” we własnej osobie i ludzkiej formie. Która czasem wesprze nas radą, pomocą przy pokonywaniu przeszkód, albo egocentrycznym wysrywem:

Gra mi się przyjemnie. Do tego dzięki tej grze testuję program o którym chcę napisać coś więcej.

MysteryHike

Wspomniałem o tej grze raz, parę miesięcy temu. Czemu tak?

Bo natrafiłem na jej dość wczesną wersję rozwojową, do tego z masą elementów graficznych wygenerowanych, dość licho, przez generatywną sztuczną inteligencję.

Od tamtego momentu ta „gra” przeszła dość długą drogę, w której jeden z kroków mnie szczególnie ucieszył. Jest nim kompletna przebudowa profilu gracza. W ramach tej zmiany usunęli zdjęcia profilowe z AI i dodali możliwość dodania własnego zdjęcia do profilu:

Oprócz tego przebudowali kompletnie osiągnięcia, dzieląc je na dwie, niekoniecznie intuicyjne, grupy:

Tak, czy owak – droga w dobrą stronę i dobry pretekst dla mnie, by wrócić do eksplorowania dziwnych zakamarków mojego miasta 😀

Death Howl

Tę grę włączyłem głównie po to, by:

  • stoczyć kilka walk
  • przypomnieć sobie, że jest dla mnie zbyt trudna
  • powkurzać się na siebie za to, że jej przejście idzie mi jak krew z nosa
  • pozachwycać się grafiką

Nie grałem długo, wolałem pograć w coś, w co umiem grać. Nie miałem nastroju na przesadne męczenie szarych komórek

Homura Hime

Taniec naparzania i parowania ataków z każdej strony został przerwany p o t ę ż n ą sekcją platformówkową. Smutno mi się zrobiło 🙁 Zwłaszcza, że gra zaserwowała mi chyba każdy możliwy rodzaj platformy – ruszające się, zapadające się i odradzające się po chwili.

Pomimo tej przeszkody udało mi się dotrzeć do bossa, co przypominało mi o dwóch rzeczach.

Pierwszą jest to, że designy postaci w tej grze są przearcycudowne:

Drugą jest to, że różnica w trudności między zwykłymi walkami jest monstrualna :X Tak bardzo, że gdy dotarłem do walki z bossem, przełożyłem ją na lepszy czas.

Mam na myśli ten tydzień 😀


Inne tematy i kącik gastronomiczny

Z tematów pozagrowych, to mogę się jedynie pochwalić, że jest stabilnie. Co prawda jak na wojnie, ale stabilnie.

Więcej chyba nie mam co pisać, bo średnio jest o czym.

POZA ŻARCIEM XD Tutaj muszę się pochwalić jednym absolutnym zwycięstwem w moim wykonaniu:

Te falafele nie mogły mi wyjść lepsze. I zdrowsze. Mam wrażenie, że lepiłem je4 3 godziny, ale było warto <3 A obok nich ryż polany najprostszym na świecie sosem curry.

A teraz, coś może wywołać u niektórych szok, trwogę i niedowierzanie. Otóż…

Wpuściłem moją lubą do kuchni, bo chciała zrobić obiad. Spójrzcie, jaki cudny gulasz wyczarowała:

A jaki dobryyyyyyyyyyyyy… I do tego z plackami ziemniaczanymi 😀

Poza tym? Nie wyczarowałem niczego ciekawego. Nie będę wam wrzucał zdjęcia nudnej kanapki z kupnej bułki. Dlatego, dla czystej zabawy, wrzucam wam najbardziej hardkorowo wyedytowane zdjęcie zwykłej kanapki, jakie mogłem zrobić na telefonie:

Tyle w tym odcinku! 🙂 Życzę wam spokoju, stabilności i tego, byście pamiętali, że czasem warto coś zrobić dla samego faktu zrobienia tego – nawet jeżeli to niekoniecznie ma sens.

Ciao! 🙂

  1. Nie mogę powiedzieć, że poznajemy. Jestem całkowicie pozbawiony wiary w istnienie osoby, która nie grała w Personę 5, ale zaczęła grać w Personę 5 X ↩︎
  2. Chyba, jeszcze tego nie rozgryzłem ↩︎
  3. Ja wcześniej myślałem, że to jest boska koza, niczym z mitologii greckiej. Jednak, za sprawą tej gry, zrozumiałem, że „fandomowa” prawda mówi, że to alpaka. ↩︎
  4. Nie, że pięć sztuk, ale łącznie było ich z 30. Były dość wilgotne, przez co szło dość opornie ↩︎

Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *