Mam mały dowód na to, że za dużo myślę w pracy, a za mało myślę po pracy. Otóż myślałem, że w tym tygodniu uda mi się więcej pograć na sprzęcie stacjonalnym.

No właśnie, myślałem XD Ale nic z tego nie wyszło, większość czasu ponownie zeszło na graniu mobilnym.
Monster Hunter Now
Nowy tydzień, nowy event, nowe potwory na „świeczniku”. Dodali wersje Riftborne Banbaro i Somnacanth.
Problem jest taki, że zarówno jednego, jak i drugiego nigdy nie lubiłem bić. Do tego stopnia, że pomimo impulsywnego budowania broni, to nie miałem zaczętej żadnej broni zrobionej z nich.
W przypadku Somnacanth musiałem to zmienić, bo w trakcie Base Defense broń z niego będzie wykręcać lepsze wyniki. Wybrałem Charge Blade, bo dorobiła się również stylów do odblokowania. Po tygodniu grindowania, broń wyglądała tak:

Wyglądałaby dużo mniej okazale, jakbym nie miał absurdalnej kumulacji szczęścia i nie pobiłbym rekordu w wartości łupu z pojedynczej walki:



Mam nadzieję, że Charge Blade dzielnie mi się przysłuży przy walce z Riftcharged Great Girros1. Teraz muszę zobaczyć, czy zbiorę dość dużo materiałów, by zrobić nową broń na podobny poziom. Jak nie, to dopakuję CB, ile się da, a resztę punktów zdobędę innymi broniami.
Oprócz tego premiowane będzie też korzystanie z broni z Almudrona – niedawno dodanego błotnego potwora. W jego przypadku robię Light Bowgun’a, który na koniec tygodnia wyglądał tak:

Oprócz tego zrobiłem już połowę zadań, na których wykonanie jest miesiąc xD Pierwszą stronę, jak wpadłem w flow, to zrobiłem w 4 dni. Druga wygląda tak:


Chyba tyle. Dość dużo, co nie?
Pokemon GO
Kolejny tydzień, kolejny brak porządnych złapanych pokemonów. Litości. Mimo tego, że trochę ich się nałapałem. Głównie przez to, że cotygodniowe wyzwanie w grze wymagało łapania pokemonów:

Ale są za to postępy przy wbijaniu poziomu!

Oprócz tego byłem razem ze szczecińską społecznością Pokemon GO na rajdach na Gigantamax Venusaura, Blastoise’a, Charizarda i Gengara. Tam też nie złapałem nic fajnego. Ale bawiłem się przednio.
Oprócz tego poczułem się jak jakiś celebryta, bo dwie osoby chciały ze mną zrobić selfie :O #Fame #AmbassadorGoals
Persona 5: The Phantom X
Na początek pokażę, jaki „glow up” zaliczył Akechi. Raczej nie dam rady go bardziej rozwinąć:


Oprócz tego pogrzebałem trochę w evencie crossoverowym.

Nie grałem więcej, zarobiony byłem xD Będę musiał na początku tego tygodnia dokończyć event, póki jeszcze trwa.
Pokemon Relict
Z tą grą mam taki problem, że przypominam sobie o niej głównie w trakcie jazdy tramwajem xD Przez to nie gram w nią jakoś bardzo dużo.
Ale jak już to robię, to nie żałuję. Przykładowo – w trakcie ostatniej partii spotkałem Delibirda. Dał mi prezent, a w Arceusa rzucił eksplodującą paczką XDD

Oprócz tego napotkałem kilka silniejszych przeciwników na mojej drodze. Uratowało mnie tylko to, że dużo łażę po każdym piętrze i większość czasu spędzam z Pokemonami na poziomie bliskim limitowi:

Honkai: Star Rail
Powiem krótko:

Wróciłem, przepaliłem wszystkie bilety i surowce, jakie miałem na koncie by zdobyć Silver Wolf w wersji z teledysku z Miku, o którym pisałem kilka dni temu. No i oczywiście się udało:

Oprócz tego próbowałem okiełznać zmiany i dostępny na tę chwilę content w grze. Niestety, zabrakło mi dwóch rzeczy – czasu i mocy przerobowych mózgu. Sama próba wymienienia wszystkiego, co dodali mnie przerosła. Będę pomału to dłubał w tym tygodniu.
MysteryHike
Ta gra wyprowadziła mnie na manowce. W mojej pogoni za odkrywaniem mapy, trafiłem w miejsca, o których nie wiedziałem nawet, że prowadzi do nich jakaś ścieżka.
Ale dzięki temu mogłem zobaczyć miejsca takie jak to:

Oprócz tego, w niedzielę, poszedł na spacer. Cel? Pójść w dziwne miejsce, którego nie mam odhaczonego w grze. Czy było warto?

Sami mi powiedźcie.
Ciekawi mnie, w jakie dziwne miejsca ta gra mnie jeszcze wyprowadzi.
Crimson Desert
Ta gra daje mi do zrozumienia, że nie chce, bym w nią grał.
Najpierw bawiłem się w eksplorowanie świata w stylu wolnym i odkryłem, że gra nie pozwala mi niczego podnieść. Nie, że miałem zapchany ekwipunek. Stałem koło, albo nawet na przedmiocie i nie pojawiała mi się opcja jego podniesienia XD
Potem wziąłem się za zadania.

Pod koniec jednego z nich, w trakcie którego miałem uratować krowy jednego jegomościa, odkryłem, że nie mogę go ukończyć. Misja mówi „wróć do Bremena”. Ja wracam, próbuję z nim rozmawiać, a gra mi mówi „fajnie, nikogo to nie obchodzi, ziomek będzie z tobą rozmawiał, jakbyś ledwo zaczął zadanie” XD
Jestem prześladowany przez zabugowane gry ostatnio. Dlatego szybko odpuściłem i zacząłem próbować gdzie indziej.
Homura Hime
Udało mi się pokonać bossa. Potrzebowałem do tego trzy podejścia. Po których doszedłem do wniosku, że nie ma szans, by mi się udało bez użycia przedmiotu wskrzeszającego mnie w trakcie walki :X

Zacząłem kolejny poziom. Grałem sobie grzecznie. Gra się zawiesiła na amen w trakcie losowej walki XD

Wkurzyłem się. Zwłaszcza, że ja naprawdę lubię tę grę. Problemem jest to, że lubię ją, gdy działa. A to jej się czasem nie udaje 🙁
Unmasked Truths: Shattered Dreams (demo)
Więcej o tej grze napiszę na dniach, jak tylko zbiorę energię psychiczną na to, ale kilka zdań wstępu.
Gra jest ładna:

Twórcy jako swoje inspiracje wymieniają Danganronpę, serię Ace Attorney, Umineko (które prawdopodobnie nikomu nic nie powie).

Biorąc pod uwagę to, że demo kończy się informacją, że ludzi jest 10, a na koniec może zostać tylko 5, to inspiracja Danganronpą jest dość jednoznaczna.
Więcej będzie w osobnym wpisie, bo gra sobie na to zapracowała, ale żeby nie zostawiać was z niczym, to zostawię tutaj link do wersji demo. Tylko ostrzegam, demo jest króciutkie, więc nie spodziewajcie się cholera wie czego.
Inne tematy
Ci, co mnie śledzą na socialkach (tak konkretnie to na FB i na Mastodonie, Bluesky odmawia mi regularnie posłuszeństwa), o tym wiedzą, ale oddałem krew <3

Dlatego mogę powiedzieć, że wobec tego ubiegłotygodniowy wynik growy jest po części sponsorowany przez Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Szczecinie. Za asystę w moim graniu i pozbawieniu mnie, za moją zgodą, 450 mililitrów krwi pełnej, serdecznie dziękuję <3
Oprócz tego miałem dość głupią sytuację – jakiś scrapper się uparł na molestowanie mojego podsumowania sprzed dwóch tygodni. Jak bardzo? Tak bardzo:

Jedyna rzecz, jaka mnie ratuje, to fakt, że to wszystko to dzieło kilku adresów IP i że mój hosting rozlicza mnie nie za transfer czy wizyty, tylko za unikatowych użytkowników, którzy mnie odwiedzają. Tyle dobrego XD
Oprócz tego pochwalę się, że pierwszy raz od kilku tygodni włączyłem Xboxa! Tylko dlatego, że potrzebowałem by muzyka mi grała w trakcie dłuższego pobytu w kuchni:

Kącik gastronomiczny
Miałem za dużo wolnego czasu i to widać xD W kuchni tworzyłem bardzo wiele rzeczy, często będących dziełem przypadku.
Przy czym sałatka z udawanym tuńczykiem była bardziej wynikiem „znaku od losu”. Z tą różnicą, że losem był Drops, który otworzył szafkę kuchenną i rozgryzł worek z kotletami sojowymi. Dzięki niemu powstało to:

Oprócz kotletów sojowych trafił tam ogórek kiszony, por, jajko i sos z jogurtu i musztardy. Mogłem trochę agresywniej doprawić, ale i bez tego było całkiem przyzwoite.
Oprócz tego na śniadania znów sobie zrobiłem skyrniczek o smaku tiramisu. W tym odcinku polany gorzką czekoladą i posypany orzeszkami:

Każda porcja miała inne orzechy na sobie, bo byłem zbyt leniwy, by je pomieszać xD
Na obiad – curry na słodko. Znajoma podesłała mi filmik z piosenką „Chicken, Banana”, która wryła mi się w mózg. Postanowiłem się z tego wyleczyć robiąc curry z jabłkiem i bananem:

Co prawda ani jednego, ani drugiego nie widać (w przeciwieństwie do pora, którego ABSOLUTNIE nie chciało mi się drobno siekać), ale smakowo to zrobiło robotę.
Oprócz tego zrobiłem NIĄ. Zapiekankę wszystkich zapiekanek. Dowód na to, że szaleństwo i kuchnia to jest akceptowalne połączenie. Oto „Flying Jacob”:


Dla tych, co nie znają, to wyjaśniam – jest to zapiekanka z kurczakiem i boczkiem. Wszystko jest zapiekane w sosie śmietanowym z dodatkiem sosu chili i mango chutney2. Na wierzchu ułożone są pocięte papryczki chili, orzeszki ziemne i plasterki banana.
Chore? Tak. Ale JAKIE TO JEST DOBREEEEEEEEE.
A, prawie bym zapomniał – wspomniałem o oddawaniu krwi. Mam zwyczaj, że po oddawaniu krwi wrzucam sobie na luz i jem coś fajnego, nie patrząc na racjonalność tego XD W tym odcinku zrobiłem takie coś:

Bułka z lokalnej piekarni, z sosem barbecue, żółtym serem i wegańskimi sznyclami, przykrytymi żółtym serem i kawałkami papryczek chili.
Also – kucharzenie w tym tygodniu „sponsoruje” mój blender Ninja.

Czemu? Bo siekałem nim w tym tygodniu wszystko, co było do posiekania XD
Jeżeli trafi tu kiedyś ktoś z odpowiedzialny za markę Ninja - jakbyście chcieli mnie sponsorować i wysłać mi, na przykład, Airfryera, albo piekarnik, to możemy się dogadać. Gier mogę odmówić. Pieczonego żarcia już nie XD
Słowo na koniec
Pojawienie się Honkai: Star Rail ponownie w moim życiu i nieuchronnie nadchodzący dodatek do Diablo 4 sprawiają, że muszę dokonać P O T Ę Ż N Y C H przetasowań w ogrywanych grach.
Albo kupić sobie zgrzewkę napojów energetycznych. Ewentualnie zrobić obie te rzeczy. Temat do przemyśleń 🙂
Następnym razem będziemy się czytać po majówce, więc życzę wam miłego dnia, smacznej kawusi i tego, by na majówkę było więcej niż trzydzieści stopni.
Mam tu na myśli, by nie było dziesięciu stopni pierwszego maja, dziesięciu stopni drugiego maja i dziesięciu stopni trzeciego XD
Ciao!
- Samo pisanie nazwy tego potwora sprawia, że mam ochotę zjeść W I E L K I E G O gyrosa. ↩︎
- Najlepszym, bo w miarę krótkim i nie tak błędnym opisem będą „powidła z mango doprawione curry” ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

3 odpowiedzi na “Co jest grane? 2026 – tydzień siedemnasty”
jakby co to cały czas tu jestem i lurkuję sobie i czekam na ikonkę (wiesz jaką) 🙂
„Pracuje” nad tym xD also: <3
This is something everyone should read.