Początek roku sobie spokojnie mija, a ja absurdalnie niespokojnie pracuję, żyję i gram. Temu ostatniemu poświęcę ten wpis.

Chociaż powiem szczerze, że średnio jest czemu :X
Shuten Order
Przeszedłem drugi wątek w Shuten Order. O co w nim chodzi? Że w ramach dziwnego zbiegu okoliczności trafiamy do szkoły i musimy bawić się w mistrzów podrywu.

Na bazie tego co się tam działo powiem wam jedno – szaleństwo w tej ekipie twórców jest wiecznie żywe. To, ile razy byłem zaskoczony przez te kilka godzin grania nie jest możliwe do podliczenia1.

Ale będę dzielny i będę się trzymał mojego postanowienia – nie będę grał w Shuten Order aż do kolejnego tygodnia. Nie będzie to jakoś bardzo trudne, bo inne gry dowiozły rzeczy do zrobienia.
Persona 5: The Phantom X
Przykładowo mobilna Persona 5 dała mi kolejny rozdział głównego wątku, który zacząłem niezwłocznie rozgrywać. Czemu? Bo w ramach eventowych zadań mogłem zdobyć jedną z moich ulubionych Person: Black Frosta!

Oprócz tego wpadła nowa postać do zdobycia: Frostgale Mont.

Design? Cudowny. Umiejętności? Genialne. Zdobyta? Za cenę wyzerowania waluty premium jaką miałem. Nie wiem, jakie będą kolejne 3-4 postacie, ale jednego jestem pewien – nie zdobędę ich, bo nie będę miał za co XD
A wracając do głównego wątku – potraktowałem go jako pretekst by pograć w Personę 5: The Phantom X na Asus ROG Ally, zamiast na telefonie. Muszę to częściej robić, bo gra wygląda ZNACZNIE lepiej:


Ale następnym razem postaram się o zrzuty ekranu, które lepiej to ukażą xD
Monster Hunter Now
Chciałem w tym tygodniu zafundować sobie odrobinę luzu, więc sobie go zafundowałem. W dwa dni szybko odbębniłem zadania jakie były do zrobienia, po czym przeszedłem do rekreacyjnego i wysoce nieudolnego grania. Czemu tak? Bo zachciało mi się uczyć na nowo obsługi Gunlance, przez co wielokrotnie i dość widowiskowo, dostawałem łomot:
Oprócz tego przygotowywałem się na event Base Defense, który w chwili gdy to czytacie, mam już za sobą.
Poza tym? Bez osiągnięć wartych wzmianki, bo nie grałem jakoś intensywnie. Głównie z powodu niezwykle urokliwego ataku zimy, który pojawił się znikąd, dał temperatury w okolicy -102 stopni Celsjusza i nie chciał puścić cały tydzień.
Ostatecznie odpuściłem sobie pisanie poradnika, bo nawet po przeczytaniu i przeanalizowaniu wszystkiego na temat tej aktywności, w mojej głowie pozostawało zbyt wiele pytań.
Pokemon Go
Planowałem mieć na tę grę absurdalnie wywalone aż do sobotniego eventu. Ale nie udało się – dodali mojego ulubionego Pokemona-kraba. Skończyło się tak, że robiłem, co się tylko dało, by zdobyć najlepszego możliwego. Wyszło całkiem przyzwoicie:

A event? Raid Day na sfuzjowanego Kyurema. Zrobiłem co musiałem i miałem wolne. A przy okazji? Złapałem takie coś:

Meh. Już krab mnie bardziej ucieszył.
Worldseekers
Jestem w trakcie rozgryzania mechanik w tej grze. Okazało się to być mniej proste niż się spodziewałem, bo:
- za bardzo przywykłem do tego, że gry AR, w które gram bazują na już istniejących markach i rozwiązaniach
- mam wrażenie, że gra nie tłumaczy ich tak jasno jak mogłaby to robić
- przez warunki atmosferyczne nie dałem rady pograć tak bardzo jak planowałem :X
Ale jedno zrozumiałem na 100% – mechanika biomów w tej grze jest szalona i genialna jednocześnie. W zależności od tego, jakie karty zagrywamy, to biom się zmienia.
Dużo kul ognia? To zamiast początkowego lasu będziemy mieli jeziora lawy, a zamiast goblinów będziemy widzieć żywiołaki ognia. Ja przykładowo odblokowałem biom nazywany „Rafa Koralowa”

Nie mogę się doczekać aż czas i warunki na zewnątrz pozwolą mi się bardziej wgryźć w temat.
Death Howl
Obiecałem sobie, że pogram w tę grę bardziej. Ale nie miałem sił psychicznych na coś wymagającego tak wielkiego wysiłku umysłowego:

Że mogę mieć szanse tu wygrać~~~
Dlatego postępy w rozgrywce mam, delikatnie określając, minimalistyczne. Ale trafiłem do innego regionu, co zafundowało mi nie tylko innych wrogów do nauczenia się, ale też inne widoczki:

Było warto się pomęczyć i prawdopodobnie ciekawość jak inne fragmenty „zaświatów” wyglądają mnie będzie motywować do znoszenia tego karkołomnego3 poziomu trudności.
Flappy Dragon
MAM JE WSZYSTKIE!

JESTEM WOLNY! Teraz będę pogrywał tylko okazjonalnie, może nawet tak rzadko, że odpuszczę sobie wspominanie o tej grze.
Zwłaszcza, że te ostatnie dwa smoki były tak upierdliwe do zdobycia, że poczułem autentyczną ulgę gdy w końcu je ujrzałem. Na pewno potrzebuję przerwy.
Soulframe
Nie miałem na niego czasu. Objawiło się to tym, że odpaliłem tę grę tylko kilka razy by sobie pofarmić kilka bossów według ustalonej wcześniej trasy. Zaszalałem i postanowiłem ją zaznaczyć na mapie poniżej:

Na tym nie skończyłem – oprócz tego wrzuciłem na YT nagranie jak idę tą trasą i pokonuję wszystko, co napotykam na swojej drodze broniami, które dopiero rozwijam. Jak ktoś chce zobaczyć Soulframe w akcji, to zapraszam poniżej:
Inne sprawy
Kupiliśmy sobie z moim kochaniem bieżnię do domu. Taką pod biurko, by jednocześnie chodzić i robić rzeczy. Przykładowo – ten akapit napisałem idąc z prędkością 2,5 kilometra na godzinę xD

Czy to dobrze? Nie wiem, nogi mnie bolą. Ale podejrzewam, że dzięki temu łatwiej będzie nam przetrwać zimę. Przy odrobinie szczęścia poprawi to też moją produktywność – mniej wymuszonych spacerów, więcej pisania.
Tak to szykuję się na powrót do biura. Jeżeli będę okazywał oznaki szaleństwa, to może być to spowodowane nowym miejscem pracy XDXD.
Okej, ale teraz może trochę przyjemniejszych rzeczy, czyli co takiego zmajstrowałem w kuchni! Tym razem jestem z siebie nawet trochę dumny.
Na początku tygodnia zrobiłem makaron z sosem bolońskim w wersji wegetariańskiej:

Potem zrobiłem, znowu, zupę Caldo Verde. Znów bez jarmużu, bo nie mogłem nigdzie kupić, ale i tak jest niczego sobie:

Oprócz tego zaprosiliśmy w weekend znajomych do siebie i specjalnie na tę okoliczność zrobiłem „sernikomakowca” w wersji fit. Wiecie czemu cudzysłów? Bo masa makowa w ludzkich opakowaniach jest nie do zdobycia. Wpadłem więc na absolutnie szalony pomysł by zamienić mak na namoczone w mleku nasiona chia. Jak to wyglądało? A tak:

Trafia do stałej rotacji ciast, zwłaszcza, że mogę jeszcze pogrzebać przy składnikach by dopracować smak/makrosy.
To chyba tyle. W chwili gdy publikuję ten wpis, to będę pewnie regenerował siły psychiczne po pracy, więc tego też wam życzę – spokoju i odpoczynku!
- A tak serio to próbowałem podliczyć, ale to wyglądało mniej więcej tak: raz….. dwa…… trzy…… cztery.. pięć… sześćsiedemosieDFHSERT$ETERSGSDRGg WTF? ↩︎
- Odczuwalna temperatura wg. prognoz pogody wynosiła chwilami -15 stopni. Więc było jeszcze gorzej niż pokazywały to termometry :X ↩︎
- Dla mnie. Dla kogoś kto nie jest uparty jak ja i skłonny do zmian w talii co potyczkę, to pewnie pójdzie mu o wiele łatwiej ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
